Skocz do zawartości

#lepiejwkasku - dla przeciwników kasków - ku przestrodze!!!


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
7 godzin temu, Eddek napisał:

jak przetrąci cię auto lecące >60kmh to najlepszy i najdroższy kask zaprojektowany w NASA cię nie uratuje

Tego nie wiesz. Podczas zjawiska jakim jest zderzenie jest za dużo zmiennych, by wydawać takie jednoznaczne wnioski. Samo potrącenie raczej nie nastąpi przecież w głowę, tylko rower lub niższą część ciała. Kask ma chronić raczej przed następstwem kolizji - upadkiem i uderzeniem głową. Może się okazać, że kask pozowli na tyle zmniejszyć procentowo silę uderzenia w głowę, że uratuje zdrowie/życie. Za cenę nawet i tych kilku stówek za lepszy kask chyba warto się dodatkowo zabezpieczyć.

  • Lubię to! 2
Opublikowano (edytowane)

Niestety ,  z jazdą na rowerze jest podobnie jak z jazdą samochodem. Można jeździć ostrożnie, starać się przewidywać a i tak przy odrobinie pecha ktoś cię może staranować lub spowodować twój upadek. Zwłaszcza w miejacach o dużym natężeniu ruchu - samochodego, rowerowego czy pieszego( bardzo popularne ścieżki rowerowe w dużych miastach wcale nie są bezpieczne).  Selavi.

Na szczęście widać że nie tylko zaawansowani rowerzyści ale i zupełnie rekreacyjni coraz częściej zaopatrują się w kaski i ich używają.

Co do "bliskiego" spotkania z pojazdami to naukowcy czescy niedawno dogłębnie przeanalizowali całą serię śmiertelnych wypadków rowerzysty z samochodem.

Polecam zapoznać się z wnioskami (dość oczywistymi) :

http://www.brd24.pl/technologie/rowerzystom-warto-zakladac-kask-czesi-zbadali-ofiary-smiertelne-wypadkow-wnioski/

 

 

 

Edytowane przez dfq
Opublikowano
9 godzin temu, Konus napisał:

Argument level „zapiął pasy, a mu nogę zmiażdżyło ergo pasy są bez sensu”

Bardziej argument level "miał kierownice w miejscu klatki piersiowej i dach w miejscu głowy, więc pasy nie miały znaczenia".

 

2 godziny temu, TwardyBlaszak napisał:

od dzieciaka mostek zamiast dwóch zębów

Tia, też mam, chociaż z innego powodu i mi akurat z nim dobrze. 

Z resztą, nie sprzeczam się, że kask to zło i w ogóle po co to komu. Sam kiedyś przeleciałem przez kierownice roweru, który był dla mnie za duży, jadąc z górki i wyłącznie dlatego, że zapomniałem o prostym fakcie jakim było, że kuzynka - właścicielka rzeczonego roweru - była leworęczna. I jak na złość wszystkim zwolennikom kasku, obiłem oba łokcie, oba kolana, a głową nawet nie dotknąłem ziemi. I przez ostatnie 23 lata od tego zdarzenia mam ten sam fart. Większą krzywdę zrobiłem sobie następnego dnia na małej karuzeli, bo skręciłem kostkę. Dlatego stoję przy swoim - jak ktoś nie lubi jeździć w kasku, to nie ma takich statystyk, filmów z arbuzami czy kampanii medialnej z twarzą Lewandowskiego (on akurat na pewno nie jeździłby w kasku, bo fryzura ;)), która go to tego przekona. 

Opublikowano

Ja za obowiązkiem też nie jestem, każdy z nas ma wolność wyboru i swój rozum. Ale jakieś akcje uświadamiające dla młodych rowerzystów, że kask może pomóc, powinny być. 

Opublikowano

Akcja z dzisiaj: mam pracownika, fajnego gościa, rowerzystę/kolarza. Starszego ode mnie o 11 lat, czyli gość po 50, aktywnego, w ciepłym sezonie często przyjeżdża rowerem do pracy, jeździ na trekkingu. Zwykle przyjeżdża w kasku, ale od kilku dni widzę że przyjeżdża bez... Dzisiaj akurat trafiło się, że też przyjechałem rowerem, czyli wyskoczyliśmy na półgodzinna przejażdżkę. Ja w pełnym rynsztunku, on w swoich ciuchach na rower i bez kasku. Trasa 14 km, głównie asfalt, ostatni kilometr jechaliśmy ścieżką wzdłuż trasy Konstancin-Warszawa, gruntową, przez trawę. Tempo rzędu 20-25 km/h, jedzie pierwszy, podcina mu koło i leci. Ląduje na prawym boku, pięknym poślizgiem leci i w tym momencie truchleję... Bo widzę jak leci w stronę betonowego słupa, zatrzymuje się głową mniej więcej 3-5 cm od jego kantu.... Jak się podniósł, stwierdził że nic się nie stało, zasugerowałem mu, żeby jednak jeździł w kasku, niezależnie czy blisko czy daleko... Jednak wciąż twierdzi, że z domu do metra ma DDR jakieś 5-6 km, z metra do pracy kolejne 7 i nie ma ryzyka. No nie wiem jak mu przetłumaczyć...

Opublikowano

Ja na siostrzeńcu wymogłem zakup kasku. Nawet mu pożyczyłem kasę... Raz założył jak jechaliśmy razem. Teraz u mnie mieszka... Jeździ po nocy (gdybym mu lampek nie kupił to by ich nie miał) a kask leży na półce nie ruszany... Ręce opadają.

Opublikowano

Jak sobie ziazi nie zrobi to nie przetłumaczysz.

Wczoraj córka wróciła ze wspinaczki w Alpach. Jedna noga cała poobdzierana. Całe szczęście że tylko tyle.

Spadła podczas wspinaczki. Pytam - a kask miałaś ?. Mówi miałam, ale przyczepiony do plecaka. Miałam założyć jak wejdziemy w ferraty. No nie doszli.

Opublikowano
W dniu 31.08.2018 o 07:45, Łabędź napisał:

Co mi mówią takie badania? Że jeżdżący w kasku stanowią tylko 2,5 % ofiar wypadków na rowerze, a jeżdżący bez - 97,5 %. Jeszcze nie wystarczy? To dalej: kolejne 37 % mogłoby się uratować (te 44 przypadki) gdyby kask miało, ale że nie miało, to stanowiło materiał do badań patologa.

Co mówią Tobie? Że z samochodem kask i tak nie daje szans, więc bez sensu, a w ogóle w Danii to wszyscy uśmiechnięci i kolorowi na obrazku.

Nikt nie twierdzi, że kask to kamizelka kuloodporna akurat na samochody. Ale chodzi o to, że głowa jest tak bardzo wrażliwym na uszkodzenia elementem ciała, że lwia część obrażeń (w tym śmiertelnych), która może się przydarzyć rowerzyście i bez konfrontacji z innym pojazdem - może zostać zniwelowana kaskiem, po prostu. 

Pogląd że kask jest głupi, bo na auto nie da rady, jest tak samo bzdurnie powtarzany jak stereotyp, że w 1939 Polacy szarżowali na niemieckie czołgi z szabelką (bo gdzieś na starym zdjęciu ktoś dojrzał oficera Wojska Polskiego z tamtych czasów, który zwyczajowo nosił wtedy przy boku szablę). Kask nie jest przeciw autom. Jest przeciw obrażeniom głowy. Zakumaj. 

Czytanie ze zrozumieniem wydaje się być supermocą charakterystyczną dla bohaterów marvelowskich komiksów niż zwykłego zjadacza chleba. W badaniu czeskich patologów można przyczepić się tego co zauważył piotr.solek - nie wiemy w jakich okolicznościach powstały śmiertelne obrażenia. Z kolei wyciąganie wniosków na podstawie 2.5% badanych (będących w kaskach), a nie połowy w badanej próbce (przez co mamy zaburzone proporcje) też najlepszym pomysłem nie jest. W końcu gdzie w moim poście jest napisane, że kask jest zły? Jak czegoś nie rozumiesz to chętnie to wyjaśnię - wystarczy zapytać.

Prześledziłem ten wątek i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że przypomina kłótnie w piaskownicy popartą nieszczęsnym argumentem pana Arbuza (dodatkowo mamy youtubową zbitkę filmową plus artykuł z Wyborczej)  Kolejna sprawa to ogólniki jak "zawsze w kasku", " wszędzie w kasku" te są najłatwiej falsyfikowalne i najbardziej idiotyczne (podobnie ustawodawca wymyślił jakoby każdy pies miał być w środkach powszechnego transportu zawsze w kagańcu ale już nie zbadał tematu w kwestii ras brachycefalicznych - przez co muszę od czasu do czasu wykłócać się z kierowcami o mojego buldoga angielskiego gdzie nie ma możliwości założenia kagańca). Chciałbym wiedzieć, czy zwolennicy prawnego nakazu noszenia kasków przeczytali cokolwiek jak wpłyną taki nakaz w państwach gdzie go wprowadzono? (np. Nowa Zelandia) Czy ktokolwiek czytał o korelacji nakazu i zmniejszonej liczby rowerzystów? Czy może ktoś wie jak to wpływa na strefę zdrowia publicznego? - szczególnie pytam tych co utyskują ile wycieka z ich kieszeni do NFZ. Jeśli ktoś czuje potrzebę jazdy w kasku choćby tylko po bułki - to w porządku ale tak samo w porządku jest jazda w kapeluszu czy marynarce bez kasku w mieście z prędkością 15km/h (jak slusznie zauważa Nemrod). Dania i Holandia już dawno wiedzą, że miasto jest przestrzenią wspólną pieszych, rowerzystów i zmotoryzowanych, to jest świadmość poszanowanie innych gdzie koegzystencja wyparła rywalizację - o pas, o pierwszeństwo, o prędkość etc. Tymczasem tu widzę będące dla siebie Leibnizowskie monady,  gdzie głównym wyznacznikiem jest "pieniężna strata na poczet służby zdrowia". Kategoryczne poddawanie prawa bez uprzedniego rozeznania w temacie grozi popełnianiem podobnych błędów, a rozwiązania funkcjonują np. w Nowej Zelandi i nie potwierdzają panującego optymizmu. 

W moim poście pisałem o jeszcze jednaj rzeczy - recyclingu. Biorąc pod uwagę ilu jest rowerzystów, jak często trzeba wymieniać kask to może ktoś wie jakie ilości lądują na wysypiskach? Ja kaski odsyłam do producentów z podziękowaniem za ochronę i prośbą o utylizację z poszanowaniem środowiska naturalnego. Są i inne metody tylko trzeba wyjść poza własne ego.

https://grist.org/green-living-tips/ask-umbra-what-should-i-do-with-my-old-bike-helmet/

  • Lubię to! 1
Opublikowano (edytowane)

Sugeruję zakładać kaski jadąc nawet po bułki. Dzisiaj w drodze do pracy trafiło mi się takie coś: 

 "akcja" od 2:45. Gość po minucie wstał, ale nikt z Was raczej nie chciałby go oglądać. Rozcięty i opuchnięty łuk brwiowy, wielka śliwa pod okiem, połamane okulary. Kask w 100% by go nie uratował, ale mógłby zmniejszyć skutki. Mocno oszołomiony, ale wiedzący co się dzieje dookoła, gdy doszedł do siebie ruszył prowadząc rower do domu. Szedł prosto... 

Edytowane przez pizzaq
Opublikowano
12 minut temu, pizzaq napisał:

takie coś

Przeszkoda wzdłużna - morderca niedoświadczonych bajkerów. Nie widać za dobrze, ale podejrzewam, że krawężnik poprowadził mu koło, to jest żelazna klasyka. Mnie tak kiedyś zabrało przy zjeździe Idzikowskiego w Warszawie na dość dużej prędkości. Ledwie się jakimś cudem odbiłem od tego krawężnika, bo mnie ciągnął kilka ładnych metrów i już się prawie pogodziłem z klinem.

Opublikowano

Dokładnie, ale nie tylko niedoświadczonych. Czasem wystarczy lekko się zdekoncentrować i jazda się zaczyna. 

Opublikowano

Jak widać nie trzeba jechać szybko i nierozważnie, żeby zaliczyć dzwon z chodnikiem. Ingerencji osób trzecich też do tego nie potrzeba.

Opublikowano (edytowane)
W dniu 24.09.2018 o 10:26, pizzaq napisał:

Sugeruję zakładać kaski jadąc nawet po bułki. Dzisiaj w drodze do pracy trafiło mi się takie coś: 

 "akcja" od 2:45. Gość po minucie wstał, ale nikt z Was raczej nie chciałby go oglądać. Rozcięty i opuchnięty łuk brwiowy, wielka śliwa pod okiem, połamane okulary. Kask w 100% by go nie uratował, ale mógłby zmniejszyć skutki. Mocno oszołomiony, ale wiedzący co się dzieje dookoła, gdy doszedł do siebie ruszył prowadząc rower do domu. Szedł prosto... 

Ten biedny jegomość , może wyciągnie wnioski, z tej nieszczęsnej gleby. Trudno go jednak nazwać kolarzem i brak kasku nie ma tu nic do rzeczy.

Prawdopodobnie każdy z nas, najechał by, na krawężnik z większym kątem, podnosząc (lub nie )kuper. Nie wiem jednak czemu pokazujecie filmiki, ludzi "walących w latarnie". Czy każdy z Nas tak jeździ.. 

Edytowane przez piotr.solek
  • Lubię to! 1
Opublikowano

Mnie zastanawia jedno - parę razy widziałem ludków z kaskim, ale nie na głowie tylko przewieszonym przez kierownicę. Jakaś nowa moda czy co? :D

Opublikowano
16 minut temu, de Villars napisał:

Jakaś nowa moda czy co? :D

A słyszałeś zdanie "załóż kask na rower"? :)

Opublikowano (edytowane)
11 godzin temu, piotr.solek napisał:

Ten biedny jegomość , może wyciągnie wnioski, z tej nieszczęsnej gleby. Trudno go jednak nazwać kolarzem i brak kasku nie ma tu nic do rzeczy.

Prawdopodobnie każdy z nas, najechał by, na krawężnik z większym kątem, podnosząc (lub nie )kuper. Nie wiem jednak czemu pokazujecie filmiki, ludzi "walących w latarnie". Czy każdy z Nas tak jeździ.. 

Zgadza się, że ekipa jak z naszego forum jest bardziej świadoma zagrożeń i ma większe umiejętności od większości użytkowników rowerów. Co nie zmienia faktu, że może popełnić błąd. Ja sugeruję zakładanie kasku, a co każdy z tym zrobi to jego sprawa, póki co obowiązku nie ma. Mi się także zdarzało zrobić totalną głupotę (podobnie jak owo najechanie na krawężnik), podobnie, mimo ponad miliona kilometrów przejechanych samochodami zdarza mi się popełnić błąd, póki co z większości wychodzę obronna ręką, z niektórych z pokiereszowanym samochodem (obcierka o słupek, donicę czy znak, złożenie z innym lusterka, itp). Bo błąd bywa najzwyczajniej ludzki. Może wynikać z niewiedzy, może wynikać z braku koncentracji, złej pogody, z całej masy powodów. A kask może pomóc. Tak samo jak mój pracownik: gość jeżdżący dużo od wielu lat, znający zasady, a trafiła mu się sytuacja jak temu gościowi z filmu: też mu podcięło koło i poleciał (Pisałem o tym wcześniej). Kask ma, ale nie zawsze go zakłada, bo: "jak jadę rowerem do metra, to u siebie mam 3 km DDR, a z metra do pracy mam DDR do lasu, a potem ścieżki, tu mały ruch jest...". Tylko wyglebił się całkiem sam, w miejscu gdzie nikogo oprócz mnie nie było, gdzie był odseparowany od samochodów, ale przy ścieżce stał betonowy słup...

@de Villars@Puncu regularnie widuję dzieciaki jadące do szkoły na rowerach z kaskami na kierownicy. Podejrzewam że starzy każą założyć kask, po czym jak znikają z zasięgu starych kask ląduje na kierownicy, bo to siara w kasku jeździć. Jak byłem w wieku podstawówkowym ta sama akcja była z czapką... ;)

Edytowane przez pizzaq
  • Lubię to! 1
Opublikowano

To by mogło być wytłumaczenie (i w wielu przypadkach jest), niemniej widuję doroslych (a nawet w podeszłym wieku) w kaskiem na kierze...

Najwyraźniej hasło:

2 godziny temu, Puncu napisał:

"załóż kask na rower"

wzięli nazbyt dosłownie...

Opublikowano (edytowane)

tez widziałem takich, niektórzy z kaskami full face ale widziałem i kolesia na kolarzówce z kaskiem na baranku (nad Wisłą koło toru kajakowego).

No przecież nie może mu się nic stać na ścieżce rowerowej.

Błąd. Może trafić z naprzeciwka  na przykład na takiego jak ten od  spec od latarni.

Edytowane przez dfq
Opublikowano (edytowane)

Pół żartem, pół serio pieszym też przydały by się kaski. Potknięcia czy walnięcia w słup , jak potrącenia i przez innych pobratymców niedoli (piesi, rolkarze, kolarze itp itd), mogą powodować podobne obrażenia. "Pokolenie smartfonów" pewnie wie o czym mówię.. 

Edytowane przez piotr.solek
  • Lubię to! 1
Opublikowano
1 minutę temu, piotr.solek napisał:

Pół żartem, pół serio pieszym też przydały by się kaski. Potknięcia czy walnięcia w słup , jak potrącenia przez innych pobratymców niedoli, mogą powodować podobne obrażenia. Pokolenie smartfonów pewnie wie o czym mówię.. 

Pokolenie smartfonów prędzej kask na telefon założy niż na siebie ;) 

Opublikowano
16 godzin temu, dfq napisał:

No przecież nie może mu się nic stać na ścieżce rowerowej.

Błąd. Może trafić z naprzeciwka  na przykład na takiego jak ten od  spec od latarni.

Czasami mam wrażenie, że te ścieżki są bardziej niebezpieczne od ulic. Niestety ludzie na nich nie są skupieni i często w ogóle nie wiedzą co się wokół nich dzieje. W efekcie zachowują się w sposób absolutnie nieprzewidywalny. Do tego dzieci, psy i patyki których nikt nie sprząta :D

Opublikowano
7 godzin temu, de Villars napisał:

Czasami mam wrażenie, że te ścieżki są bardziej niebezpieczne od ulic. Niestety ludzie na nich nie są skupieni i często w ogóle nie wiedzą co się wokół nich dzieje. W efekcie zachowują się w sposób absolutnie nieprzewidywalny. Do tego dzieci, psy i patyki których nikt nie sprząta :D

potwierdzam. Śmigam po lasach, ulicach itd i nie ma problemu. Dwa przejazdy przez Warszawę ścieżkami rowerowymi i autentycznie jechałem z duszą na ramieniu i palcami na klamkach... 

Opublikowano (edytowane)
9 godzin temu, de Villars napisał:

Czasami mam wrażenie, że te ścieżki są bardziej niebezpieczne od ulic. Niestety ludzie na nich nie są skupieni i często w ogóle nie wiedzą co się wokół nich dzieje. W efekcie zachowują się w sposób absolutnie nieprzewidywalny. Do tego dzieci, psy i patyki których nikt nie sprząta :D

Dokładnie.

Właśnie dzięki takiemu pieskowi który mi wtargnął nagle pod koło wyleciałem w ub niedziele przez kierownicę i poleciałem fikołkiem z wału Wisły ( tor kajakowy - Tyniec) 😂

Edytowane przez dfq
Opublikowano
W dniu ‎27‎.‎09‎.‎2018 o 15:43, dfq napisał:

tez widziałem takich, niektórzy z kaskami full face ale widziałem i kolesia na kolarzówce z kaskiem na baranku (nad Wisłą koło toru kajakowego).

No przecież nie może mu się nic stać na ścieżce rowerowej.

Błąd. Może trafić z naprzeciwka  na przykład na takiego jak ten od  spec od latarni.

trzeba Ćwiczyć odwagę😁 jeżdżąc od kilku lat przez całe 3miasto do pracy niektórych ludków już z daleka rozpoznaję i coraz rzadziej mnie zaskakują😁 największe skupienie trzeba mieć od Oliwy do Gdańska Głównego. Jeszcze niecały miesiąc i liczba rowerzystów drastycznie spadnie👌

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...