Skocz do zawartości

#lepiejwkasku - dla przeciwników kasków - ku przestrodze!!!


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
9 minut temu, SpiderMAN napisał:

Ktoś mu doradził taki czy inny rower w sklepie czy tam gdzieś indziej... Ale o kasku zapomniał wspomnieć...

I tym się różni sprzedawca od sprzedawcy pasjonata.

Kupno roweru powinno być jednoznaczne z kupnem kasku jeśli owego się nie posiada. 

Edytowane przez Gość
Opublikowano
15 minut temu, SpiderMAN napisał:

na ładnym KTMie... nie dopatrzyłem co to za rower, ale koleś jechał w podkoszulce na ramionczkach, bez kasku, z petem w gębie i w sandałach...

Aż się człowiek frustruje że takie maszyny trafiają w takie ręce... :D

Opublikowano
4 minuty temu, Łabędź napisał:

Aż się człowiek frustruje że takie maszyny trafiają w takie ręce... :D

My mamy fajniejsze :P

Nie?

:D

Opublikowano (edytowane)
3 minuty temu, SpiderMAN napisał:

My mamy fajniejsze :P

Mamy używane zgodnie z przeznaczeniem 😉

Moja maszyna po bułki nie jeździ.  Choć od paru dni nie jeździ nigdzie... 😒

Edytowane przez Gość
Opublikowano
1 minutę temu, PrzeLuka napisał:

I tym się różni sprzedawca od sprzedawcy pasjonata.

A sprzedawca pasjonat, to jak? Do drogiego roweru namówiłby jeszcze na drogi kask? 

Ja to się trochę boję pasjonatów, bo tacy mają w zatracie cenną cechę ludzką, jaką jest umiar. :)

Na forach to się przejawia tym, że gościu pyta o rowerek do objechania osiedla, a się dowiaduje! :D

2 minuty temu, Łabędź napisał:

Aż się człowiek frustruje że takie maszyny trafiają w takie ręce... :D

Są dochody, jest zabawa... :)

Opublikowano
1 minutę temu, PrzeLuka napisał:

Mamy używane zgodnie z przeznaczeniem 😉

Moja maszyna po bułki nie jeździ. 

Moja czasem :P

Ale KOMa dzisiaj pomogła poprawić o 2s :P

Opublikowano

@Pietern Pasjonat w tym sensie, że nie traktuje tej roboty jak każdej innej tylko naprawdę kuma o co chodzi.

Opublikowano
53 minuty temu, Pietern napisał:

 dochody, jest zabawa...

I super, nic mi do tego (tj do czyjejś kasy i jej wydawania). Ale aż się łza w oku kręci i serce kraje, jak się widzi takie obrazki po prostu. A w uchu pobrzmiewa fraza z Wyspiańskiego: "miałeś chamie złoty róg"...

Nie zrozumcie mnie źle, nie oczekuję, że powinien tu działać mechanizm, jak przy kupowaniu Ferrari (nie każdy, kogo na Ferrari stać, może stać się właścicielem takiego auta. Trzeba się nieźle jeszcze napocić i wykazać, że się jest tego auta godnym! Limitowana eksluzywność i mocno sterowana elitarność to podstawowe założenie handlowe tej marki), ale szkoda czasem, że poziom intelektualny nie zawsze idzie w parze z poziomem dochodów...

Opublikowano (edytowane)

@Łabędź Gdybym pił to bym Ci polał.

Cytując:

"Po co ci silnik 3.0 skoro w mieście jest ograniczenie do 50?"

Edytowane przez Gość
Opublikowano

Głowa to taka odstająca od korpusu część ciała, bez której nie da się żyć, a jej uszkodzenie nawet drobne może nieść za sobą bardzo poważne konsekwencje.

Kupując rower miałem świadomość powyższego, tylko nie wiedziałem jaki mam kupić. W sklepie oglądałem i przymierzałem kilka i wybrałem taki kask z technologią MIPS. Sama nazwa nic mi nie mówiła ale, że od czasu do czasu mam do czynienia z kaskami budowlanymi, to wiedziałem, że ta dodatkowa wkładka w kasku wpływa na poprawę bezpieczeństwa. Oczywiście mogłem kupić inny kask, który spełniłby swoje zadanie, lecz uznałem, że zwartość mojej czaszki jest dla mnie cenniejsza i wybrałem kask może i trochę droższy za to trochę bezpieczniejszy.

Na pytanie czy jeździć w kasku czy bez...niby przepisy nie wymagają kasku podczas jazdy rowerem ale każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie ile warta jest dla niego/niej zawartość czaszki.

Opublikowano

Ja na życie zarabiam głową, więc kasków mam kilka w arsenale - osobny na rower, osobny na rolki, osobny na łyżwy. Gdybym nie daj Boże połamała sobie kończyny albo nawet trafiła na wózek inwalidzki, to na życie nadal w swoim zawodzie mogę zarabiać. Gdybym połamała głowę, to już niestety nie.

Ostatnio znajomi pokazywali mi deskorolkę elektryczną. Miałam straszne opory, aby spróbować się na tym przejechać bez kasku po twardej nawierzchni. Dopiero, gdy mi na miękki trawnik przenieśli sprzęt, wsiadłam na to ustrojstwo, żeby przejechać się te parę metrów. Strach przed rozbiciem głowy jest u mnie wielki.

 

Opublikowano

Ogólnie z tym kaskiem  na rowerze to dziwna sprawa.

Siadając na motocykl kask jest czymś naturalnym, jeżdżąc gokartem również, kierowca rajdowy bez kasku nawet by nie pomyślał żeby wsiąść do auta (gdzie ma klatkę bezpieczeństwa, szyby, fotele chroniące głowę, no i karoserię ), i jest to naturalne, nikt się nie dziwi, nie dyskutuje, nawet jest to takie cool.

O co więc chodzi z kaskiem na rowerze, gdzie ryzyko rozbicia głowy jest olbrzymie ?

Opublikowano
6 minut temu, bombka napisał:

O co więc chodzi z kaskiem na rowerze, gdzie ryzyko rozbicia głowy jest olbrzymie ?

"Ciemnota, mały mózg i zacofanie" - cytując klasyka ;) 

Opublikowano

Tak w temacie samego wypadku to dobrze, że na Przehybę idzie asfalt bo w innym przypadku chłop by się mógł przekręcić. Dramat to czas trwania akcji, brak zadysponowania śmigłowca i załogi TOPR-u oraz w ogóle brak śmigłowców ratowniczych dla GOPR-u. 

Opublikowano
12 godzin temu, PrzeLuka napisał:

 

Ładnemu we wszystkim ładnie 😁

Cytując jeden kanał na YT:
"Ładnemu we wszystkim gorąco" :D 

11 godzin temu, PrzeLuka napisał:

@SpiderMAN Mi tam żal tyłka nie ściska, że kogoś stać na taki rower a mnie nie ale jak widzę gościa odzianego za 3 moje wypłaty wyżelowanego na rowerze za moje półroczne zarobki bujającego się spacerkiem po mieście. Pytam: PO CO? Pokazówka a nie szczere podejście do sportu. Żel głowy nie ochroni. 

Ja ci powiem tak, mam rowery które może nie są hiper pro ale droższe niż przynajmniej połowa tych na ścieżkach rowerowych, ale czasem po prostu mam ochotę wyjść z domu i perdyknąć se 5km do okoła osiedla, a nie gdzieś cisnąć i się "sportować", często również jeżdżę w cywilnych ubraniach ;) Kask na głowie mam w 99% moich wyjazdów ale nie zawsze, więc zarzucę innym cytatem: "jeżdżę tylko w kasku... tylko nie zawsze" :P 

Opublikowano
Tak w temacie samego wypadku to dobrze, że na Przehybę idzie asfalt bo w innym przypadku chłop by się mógł przekręcić. Dramat to czas trwania akcji, brak zadysponowania śmigłowca i załogi TOPR-u oraz w ogóle brak śmigłowców ratowniczych dla GOPR-u. 
Śmigłowiec przecież był, tylko poszkodowany był w takim miejscu że go nie mogli wyciągnąć.

Tapatalk'd

Opublikowano

Fakt bez głowy żyć się raczej nie da...

Cytując: "JEM JOM"

... ale życie bez mózgu jest już możliwie i wszyscy doskonale o tym wiemy a przykładów mnogo.

Opublikowano
19 godzin temu, nctrns napisał:

Śmigłowiec przecież był, tylko poszkodowany był w takim miejscu że go nie mogli wyciągnąć.
 

Ja nie napisałem, że nie było śmigła tylko moim zdaniem jest porąbane coraz częstsze wzywanie do wypadków w górach załóg LPR. Maszyny do działań w górach w zasadzie muszą mieć na wyposażeniu wyciągarkę a tej nie mają śmigłowce LPR. Czyli zadysponowana jest maszyna, do której musi po przyziemieniu wejść załoga GOPR-u i jeszcze trzeba go przygotować na "długą linę". Potem i tak musi przekazać poszkodowanego lecąc z nim na miejsce lądowania. Po prostu uważam, że z racji coraz częstszych wypadków w górach GOPR powinien mieć maszyny takie jak Sokół TOPR czyli z wyciągarkami gdzie następuje szybkie desantowanie, podjęcie rannego i natychmiastowy lot do szpitala. Ten wypadek był na na szosie a w zasadzie przy szosie więc i tak było łatwo z dojazdem ratowników. 

Ten wypadek też uświadomił mi jak ważnym jest w trakcie zjazdu utrzymywanie kontaktu wzrokowego z partnerem i czasem zatrzymywanie się co jakiś czas jak widać, że ktoś jedzie wolniej. 

Opublikowano
19 godzin temu, Ares napisał:

Ja nie napisałem, że nie było śmigła tylko moim zdaniem jest porąbane coraz częstsze wzywanie do wypadków w górach załóg LPR. Maszyny do działań w górach w zasadzie muszą mieć na wyposażeniu wyciągarkę a tej nie mają śmigłowce LPR. Czyli zadysponowana jest maszyna, do której musi po przyziemieniu wejść załoga GOPR-u i jeszcze trzeba go przygotować na "długą linę". Potem i tak musi przekazać poszkodowanego lecąc z nim na miejsce lądowania. Po prostu uważam, że z racji coraz częstszych wypadków w górach GOPR powinien mieć maszyny takie jak Sokół TOPR czyli z wyciągarkami gdzie następuje szybkie desantowanie, podjęcie rannego i natychmiastowy lot do szpitala. Ten wypadek był na na szosie a w zasadzie przy szosie więc i tak było łatwo z dojazdem ratowników. 

Ten wypadek też uświadomił mi jak ważnym jest w trakcie zjazdu utrzymywanie kontaktu wzrokowego z partnerem i czasem zatrzymywanie się co jakiś czas jak widać, że ktoś jedzie wolniej. 

Nie czytałeś z uwagą...

Śmigłowiec nie miał możliwości podjąć tego rannego na linie... Dlatego właśnie na linach wyciągnięto go na drogę i przetransportowano autem w miejsce gdzie śmigłowiec wylądował...

Opublikowano

@SpiderMAN a czytałeś co ja napisałem na temat techniki ratowniczej w wykonaniu LPR a TOPR-U?? Bardzo dużo czasu spędzam na jeżdzie choćby po Słowackich górach gdzie operacje ratownicze prowadzą tylko i wyłącznie maszyny z wyciągarkami. Między innymi dlatego, że nawet jak poszkodowany jest gdzieś w gęstym lesie to wykorzystuje się najbliższy leśny prześwit, drogę, polane, wyręb czy cokolwiek innego by podjąć go na pokład i od razu szpital. To moja prywatna opinia i w sumie żal, że GOPR mając doświadczonych ratowników śmigłowcowych nadal nie posiada własnych przygotowanych odpowiednio maszyn ratowniczych tylko wspomaga się półśrodkami. Ten wypadek dobitnie udowodnił, że są one nieprzydatne w określonych sytuacjach. Gdyby tam była maszyna z wyciągarką podjęła by gościa już po wyciągnięciu go na asfalt i pominięty by był czas na transport do góry pod schronisko. Transport drogą asfaltową a co gdyby jej nie było wcale? 

Opublikowano
46 minut temu, Ares napisał:

Bardzo dużo czasu spędzam na jeżdzie choćby po Słowackich górach gdzie operacje ratownicze prowadzą tylko i wyłącznie maszyny z wyciągarkami.

Wyciągarki mają, ale nie wciągają od razu na pokład. To zbyt małe maszyny. Zjeżdża ratownik, przygotowuje poszkodowanego i zakłada mu odpowiednią uprząż i dyndają się do jakiegoś płaskiego kawałka. Tam śmigłowiec ląduje i wtedy dopiero poszkodowany jest przenoszony do wnętrza maszyny. 

Opublikowano

Wczoraj kask uratował mi życie.

Uderzyłem głową o beton podczas upadku z roweru i gdyby nie kask nie pisałbym tego. 

Skończyło się na złamanej ręce i na zszyciu brody. Żuchwa boli ale nie złamana.

Opublikowano
13 minut temu, Tao7994 napisał:

Wczoraj kask uratował mi życie.

To dobrze, że go miałeś na głowie i wracaj do zdrowia. :)

Opublikowano
Godzinę temu, Tao7994 napisał:

Wczoraj kask uratował mi życie.

Uderzyłem głową o beton podczas upadku z roweru i gdyby nie kask nie pisałbym tego. 

Skończyło się na złamanej ręce i na zszyciu brody. Żuchwa boli ale nie złamana.

Zdrowiej! No i od razu wymień kask, bo Twój już się na śmietnik nadaje.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...