Skocz do zawartości

e-bike czy warto


Elpecet

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
1 godzinę temu, Pociag napisał:

Pierwszy raz wszedłem w zakładkę e-bike, zupełnie z ciekawości i zauważyłem całkiem ciekawa wymianę zdań :D

Czy to nie jest przypadkiem tak, ze e-bike służy ludziom od dojazdów do rpacy, rekreacyjnych wycieczek itp itd? a "zwykły" rower do uprawiania sportu (tu również rekreacyjnie lub bardziej wyczynowo)?

Jeżeli komuś zalezy na łatwmy i nie mokrym (z powodu potu) dojeździe do pracy to powinien kupić e-bike'a, a jeżeli ktoś ma zamiar chudnąć, jeździć po górach/szosie konkretniej to zwykły rower.

Dla mnie osobiście jest to zupełnie niezrozumiała GÓWNOBURZA!

Podpisuję się wszystkimi kończynami.

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Witam.

Pierwszy raz piszę na tym forum i mam nadzieję nie złamać żadnej z zasad.

Zainteresował mnie projekt https://www.podbike.com/.

Nie zauważyłem żadnych polskich opisów, ale według mnie koncepcja dość ciekawa. Sam już wcześniej myślałem o czymś podobnym (cztery koła, zamknięta kabina, brak mechanicznego łącza pomiędzy korbą a silnikiem). Ciekawe jak się ma ten wynalazek do polskiego prawa, gdyż z opisu wynika, że jest zgodny z prawem EU. Ciekawi mnie również, jak sobie to radzi w czasie jazdy po mokrej nawierzchni w normalnym ruchu bez wycieraczek.

Pozdrawiam wszystkich

Opublikowano

Jak dla mnie to wygląda to na za duże i za ciężkie, żeby to napędzać siłą mięśni. Myślę że te 250W doładowania, to też może być za mało pod jakąś stromą górkę.

Jazda w deszczu to jedno, ciekaw jestem jaka będzie temperatura wewnątrz tego wynalazku przy 30-stopniowym upale i przy intensywnym pedałowaniu.

Żeby miało to sens musiałby być mocniejszy silnik - pewnie przynajmniej w okolicach 1-2 kW. A wtedy po pierwsze - nie byłby to rower, po drugie - trochę traci sens wspomaganie przez pedałowanie, bo 150-200W które jesteśmy w stanie "wypedałować" są drobną cząstką mocy silnika.

Opublikowano
Dnia 10.12.2017 o 10:35, asqqq napisał:

Zainteresował mnie projekt https://www.podbike.com/.

Ciekawe, ale mam nadzieję nie zobaczyć nigdy czegoś takiego na DDR.

Opublikowano
1 godzinę temu, de Villars napisał:

Ciekawe, ale mam nadzieję nie zobaczyć nigdy czegoś takiego na DDR.

Dlaczego?  Poziom bezpieczeństwa pewnie nie mniejszy niż trajki. Funkcjonalność lepsza (deszcz, niska temperatura, opory powietrza). Bardziej martwią mnie zastrzeżenia Nurka post wyżej. Jednak z takim silnikiem (1-2 kW) nie byłby to już rower.

Opublikowano
3 godziny temu, de Villars napisał:

Ciekawe, ale mam nadzieję nie zobaczyć nigdy czegoś takiego na DDR.

I myślę, że nie zobaczysz. Z takim prześwitem stanie na pierwszym lepszym krawężniku, których na naszych DDR-ach jest dostatek. To jest sprzęt raczej do jazdy po jezdni.

Opublikowano

Za duży moim zdaniem na DDR, gdzie czasem jest problem minąć się z góralem z kierownicą na metr który nie jedzie przytulony do krawędzi. Poza tym, jak @asqqq wspomniał - formalnie to już nie rower.

Opublikowano
Godzinę temu, de Villars napisał:

Za duży moim zdaniem na DDR, gdzie czasem jest problem minąć się z góralem z kierownicą na metr który nie jedzie przytulony do krawędzi. Poza tym, jak @asqqq wspomniał - formalnie to już nie rower.

To cudo ma niecałe 80 cm szerokości, więc właśnie tyle co trailowy rower -więc tu akurat tragedii nie ma. Więcej niż 90 mieć nie może, bo nie byłby rowerem wg PORD.
Rower to jeszcze jest, bo w tej chwili ma silnik 250W. Ale przy wadze 65 kg, uważam że takie wspomaganie będzie zdecydowanie za słabe. Jak ktoś nie będzie miał pary w nogach, to może się okazać, że pod górkę >10 stopni może po prostu nie wjedzie, albo będzie jechał 5 km/h.

Zresztą na razie nie ma co dywagować, na stronie piszą, że dopiero budują prototyp.

  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano

Trafiłem Tu przez powiedzmy przez YouTube, a jako że pierwszy post przywitać się chciałem ze wszystkimi, a teraz do sedna, znaczy e-bików.

Sam na rowerach turystycznie, czyli pomijając wczesnomłodzieńcze jazdy po mieście i okolicy itp. jeżdżę już ze 30 lat. Pierwsze prawdziwe, znaczy na osprzęcie klasy Deore DX, MTB nabyłem w 93r. troszkę pojeździłem w Beskidach, Sudetach, Dolnym Śląsku i oczywiście Jurze którą znam jak własną kieszeń. Ostatnie lata to  jazda trekingowo-turystyczna z jeszcze głębszą niż dawniej  awersją do nawet śladowej rywalizacji. Kto ciekawy może zerknąć na bloga: Kajakiem, pieszo, rowerem między Wartą, Nidą i Pilicą

Przeczytałem temat - sporo wypowiedzi stonowanych, rzeczowych, parę typu "młodzi gniewni", parę osób zapewne traktujących rower czysto sportowo.

Czas jakiś temu myślałem że faktycznie takie elektryki to dla leniów, lub osób którym zdrowie nie pozwala na jazdę siłą własnych mięśni, ale...  Wyszło tak, że żona potrzebowała środka dojazdu do pracy oddalonej o 15km w jedną stronę po pagórkach. W grę realnie wchodził skuter albo właśnie e-bike i z "bólem" portfela (bardziej z wrodzonego skąpstwa niż faktycznych braków) kupiłem za górę kasy rower z boszowskim silnikiem centralnym. Użytkowniczka po 7 miesiącach zadowolona jest bardzo, dojazd zajmuje jej 35min. bez odczuwalnego wysiłku, ale jednak przy ciągłym ruchu. Ponoć na początku miny mijanych bikerów i ich próby dotrzymania tempa były  ciekawe ;)

Sam kilkanaście razy na nim dłużej jeździłem i podzielam opinię wyrażoną przez ergo w temacie:

Bzdurą jest iż jedzie się całkiem bezwysiłkowo (pomijając rowery z manetką) - to cały czas jest ruch, choć mniej intensywny. Również za bzdurę można uznać wypowiedzi o tym że elektryk to kloc - owszem jest cięższy, ale tzw. midy stawiają bez wspomagania bardzo mały opór, a xx lat temu zwykłe rowery były dużo cięższe i nie oferowały takich przełożeń jak współcześnie a ludzie turystycznie jeździli.W tych lepszych rozwiązaniach prądu starcza na długo i pomijając typowe góry szansa że wrócimy pchając "kloca" jest niewielka, bardzo niewielka.

Mi w czasie jazdy najbardziej przypadła do gustu możliwość praktycznie bezwysiłkowego i błyskawicznego uzyskania 25km/h i dalszej jazdy siłą własnych mięśni - coś takiego bym z chęcią do własnego trekinga nawet kosztem dodatkowych 3kg przeszczepił;) Sama jazda jak to gdzieś w filmowej recenzji usłyszałem  wywołuje "banana na twarzy", naprawdę można się cieszyć jazdą takim sprzętem. Za lat ... , jak bateria pozwoli na realny zasięg 100km z przewyższeniem rzędu 3000m kupię takiego MTB  dla siebie.

W ramach podsumowania - pomijając sport, rowery ze wspomaganiem elektr. to bardzo silny kierunek rozwoju z którym coraz poważniej liczą się np. organizacje turystyczne.

Opublikowano
4 godziny temu, Michal_Jura napisał:

Bzdurą jest iż jedzie się całkiem bezwysiłkowo

 

4 godziny temu, Michal_Jura napisał:

możliwość praktycznie bezwysiłkowego i błyskawicznego uzyskania 25km/h

 

Opublikowano

To tylko pozorna sprzeczność, wystarczy trochę pojeździć i sprawa się klaruje. "Na płaskim" jadąc trekingiem z wąskimi oponami utrzymać 25km/h nie jest problemem, a powyżej tej prędkości silnik z automatu odcinana. Można też tego wspomagania używać tylko do ruszania i na bardziej stromych podjazdach, poza tym jechać tylko siłami własnych mięśni nawet poniżej 25km/h. Tak też robię zazwyczaj. Oczywiście cały czas piszę o silniku wspomagającym gdzie siła wsparcia zależna jest od naszego wkładu, a nie jeździe "na manetce".

E-bike to doskonały pojazd stricte użytkowy i pod pewnymi warunkami również turystyczny, czy też wspomagający fanów jazdy enduro. Wiem że na forum rowerowym może być to ciężkie do zrozumienia, jednak jest ogromna rzesza ludzi dla których ważna jest droga i/lub cel (w sensie podróż), a  środek lokomocji ma znaczenie marginalne. Taki wspomagany rower ma tą zaletę nad samochodem/skuterem że jest cichszy, tańszy w eksploatacji, ekologiczny, nie dotyczą go w większości zakazy ruchu i pozwala na bliższy kontakt z naturą.

  • 1 miesiąc temu...
  • 4 tygodnie później...
Opublikowano

Witam

Chcialbym sie przywitac bo to moj pierwszy post, trafilem tu z youtub'a.

Rowery sa moja pasja od wieku 8lat? Nigdy nie startowalem w zadnych zawodach poprostu jazda reakreacyjna/dowolna trasy przewaznie 40-70km, kilkanascie setek zrobionych, od zawsze fulle mtb.

 

Jakis czas temu przejechalem sie przez przypadek trekingowym elektrykiem no i wystarczylo, kupilem cuba fulla z bosch'em aktualnie zrobilem na nim 30km i powiem jest bomba, probowalem wjezdza tam gdzie zwyklym sie nam to nie uda.

 

Mam zwykly rower i nie zamierzam z niego rezygnowac, elektryka kupilem zeby sprobowac jak sie bedzie jezdzic.

 

Nie rozumiem ludzi ktorzy robia burze ze ktos jezdzi na elektryku, bo was ekektryk wyprzedza pod gorke? Przeciez na zawodach nie jestescie wiec o co te nerwy on jedzie swoim tempem a wy swoim.

 

okreslilbym to inaczej elektryk zapewnia nam minimalna predkosc 25 ale jazda na nim jest tak fajna ze chce sie wiecej i wiecej co wymaga wysilku.

 

Ci co nie probowali, bo im duma nie pozwala lepiej niech sie nie wypowiadaja, bo po sprobowaniu mogliby zmienic zdanie, nic nie stoi na przeszkodzie aby zrobic sobie wysilek taki sam jak na zwyklym rowerze tylko ze z tym samym wysilkiem przejedziemy wiecej pomijajac górki ktore staja sie plaskie, a frajda jest nieziemska.

 

Chyba nie uwazacie ze na taki rower sie siada naciska przycisk i sam jedzie? On tylko pomaga do 25 co dla wprawionej osoby bedzie i tak za niska predkoscia w tym przypadku docisnie i tak samo sie upoci.

Opublikowano

Generalnie zgadzam się ż wywodami autora ostatniego postu, ale proszę o zachowanie elementarnych zasad pisowni polskiego języka. Problemem największym na drogach jest naturalna skłoność udowadniania swojej wyższości. Tendencji tej ulegają jednostki niedowartościowane przez otoczenie lub mający słaby wskaźnik IQ. Polecam studium przypadku Kopenhagi -zupełnie zmienia punkt widzenia kierowcy, pieszego, rowerzysty.

Opublikowano
10 godzin temu, Igorch napisał:

Ci co nie probowali, bo im duma nie pozwala lepiej niech sie nie wypowiadaja

Jak od pouczania innych zaczynasz karierę na forum, to wielkiego powodzenia ci nie wróżę. Na szczęście nie ty będziesz decydował czy mogę się wypowiadać czy nie. A swoje zdanie mam i będę je artykułował. M.in w kwestii e-bików, których to urządzeń nie uważam za rowery. 

Opublikowano (edytowane)

Nurek, podpisuję się pod Twoją wypowiedzią rękami i nogami. ¬¬

Przecież tzw. ebike to po prostu motorowery o mniejszej mocy, hybryda roweru i silnika. Nie jest to zwykły rower i na pewno pozostanie domeną ludzi starszych i niedołężnych. Ebike upowszechnia się na zachodzie, na tym leniwym i wygodnickim wymierającym zachodzie, fakt. 

Do autora, nie warto. Rower to rower, wszelakie silniczki dyskwalifikują go jako środek napędzany siłą ludzkich mięśni. Całe piękno kolarstwa upada poprzez podczepienie czegokolwiek do rury roweru.

Edytowane przez Matusz
  • Lubię to! 1
Opublikowano
1 godzinę temu, Matusz napisał:

 

Do autora, nie warto. Rower to rower, wszelakie silniczki dyskwalifikują go jako środek napędzany siłą ludzkich mięśni. Całe piękno kolarstwa upada poprzez podczepienie czegokolwiek do rury roweru.

E-bike jako rower miejski, turystyczny,  czy jako środek transportu jest do zaakceptowania. W MTB to już przesada.

Opublikowano

Dziwny temat i siłą rzeczy musiał skończyć się burzą. Każdy ma przecież inne potrzeby. Jeden jeździ aby się ścigać, drugi chce schudnąć a trzeci po prostu przemieszczać się. Różne potrzeby i różne rozwiązania, które pozwalają te potrzeby spełniać. Nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora bo za chwilę się okaże, że bez szosy za 20 tys zł to na rowerze jeździć się w ogóle nie da. Niech każdy jeździ na czym chce. Czy jest to ebike czy tani rower z marketu - każdy ma swoje miejsce w rowerowym światku. Pamiętajmy tylko o tym, że te wszystkie mikroświaty spotykają się na tych samych ścieżkach rowerowych i drogach. Myślmy wsiadając na rower i korzystajmy z dróg tak aby nie utrudniać życia innym. Wtedy to na czym jedziemy nie będzie miało żadnego znaczenia.

  • Lubię to! 1
Opublikowano
35 minut temu, edmundo napisał:

każdy ma swoje miejsce w rowerowym światku. Pamiętajmy tylko o tym, że te wszystkie mikroświaty spotykają się na tych samych ścieżkach rowerowych i drogach

Każdy ma jakieś miejsce w jakimś światku, ale nie każdy z tych światków jest rowerowy :)

Opublikowano
1 minutę temu, de Villars napisał:

Każdy ma jakieś miejsce w jakimś światku, ale nie każdy z tych światków jest rowerowy :)

To o czym Piszesz to już "rowerzyzm" z którym osobiście nie chcę mieć nic wspólnego. 

  • Lubię to! 1
Opublikowano
17 godzin temu, edmundo napisał:

To o czym Piszesz to już "rowerzyzm" z którym osobiście nie chcę mieć nic wspólnego. 

Jak i ja.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano (edytowane)

Witam, jako nowy użytkownik na forum.

Z e-bike'ami to jest jak z samochodami z automatyczną skrzynią biegów 20 i więcej lat temu.

Wtedy większość kierowców bardzo negatywnie się wyrażało o automatach. Że niby mało dynamiczme, że dla leniów, że dla amatorów, że się psują. To ostatnie w tamtych latach akurat trochę było prawdą, bo ciężko było znaleźć dobry serwis skrzyń automatycznych.

Teraz to samo dotyczy e-bików. Na większości for znajdziesz wpisy lekceważące ich użytkowników, często obrażające, pisane bez wyobraźni, a juz najczęściej rażące brakiem znajomości tematu, i takich w tym wątku też takich wypowiedzi nie brakuje (brak kultury? tolerancji? a może jakieś ogranicznia w rozumowaniu?)

Obrażanie i brak tolerancji wobec użytkowników e-bików, to jak obrażanie ludzi niepełosprawnych, odmawianie im prawa do życia i współistnienia, korzystania z tych samych praw i przywilejów. Szkoda słów na tak bezrozumne wypowiedzi.

Z pewnością E-bike to nie jest sugestia dla młodej, czy nawet w średnim wieku zdrowej osoby. Takie osoby powinny cieszyć sie ze swojej sprawności i utrzymywać ją tak długo jak się da.

Ale przecież jest olbrzymia grupa ludzi w podeszłym wieku, lub osób z rozmaitymi schorzeniami, dla których e-bike to często jedyna szansa żeby się jeszcze poruszać na świeżym powietrzu, nacieszyć aktywnością, turystyką itd. E-bike to żaden motorower, jak ktoś tu bezrozumnie i bez wiedzy pisał. Sam nie pojedzie. Elektryczny silnik to tylko wspomaganie dla kręcania mogami. Wspomaganie zróźnicowane, i stopniowane, w zależności od kondycji użytkownika. Dla znacznej części mniej sprawnych użytkowników (starszych czy chorych) , często wymaga takiego samego wysiłku jak normalny rower.

Sam do takich osób należę. Nie jestem bardzo stary, za to mam przypadłość zwaną miażdżycą nóg. Wyleczyć się tego nie da, co najwyżej w dużym stopniu opóźnić postępy choroby. Z chodzeniem mam kłopoty, a co dopiero z jazdą na rowerze. próbowałem to wiem. Cierpienie nie do wytrzymania. W życiu nie myślałem że kiedyś jeszcze wsiądę na rower i pojeżdżę więcej niż JEDEN kilometr. I oto będąc na wakacjach pewien Włoch namówił mnie na wypoźycznie e-bika, Scott z napędęm Boscha. I TO BYŁO DLA MNIE MEGA ODKRYCIE. Wróciłem do kraju i miesiąc później już byłem właścicielem własnego e-bika. Teraz mija już 5 lat i regularnie rok w rok jeżdżę na małe wyprawy, wycieczki, tak mniej więcej do 50-70 KM na dzień !!!!!!!!!!!

Śmiało więc mogę powiedzieć, że e-bike przywróćił mi radość do życia, nie wspominając jak dobrze wpływa na moje zdrowie.

Dziś w wielu miejscach e-bike już nie budzi takiej sensacji, zwłaszcza za granicą. Uwielbiam nasze (z żoną i znajomymi) wypady zagraniczne i we Włoszech, czy w Austrii i Francji e-bike to żadna sensacja. Oferuje je każda przyzwoita wypożyczalnia, zwłaszcza w terenach górskich i pagórkowatych. Ja zabieram zwykle swój e-bike na takie wypady, ale czasem zdarza się że muszę wypożyczać. Ostatnio to był nowy model Unibike na Boschu, wcześniej był też Cube na Boschu.  W Polsce jeszcze czasami ktoś pyta mnie o baterię w moim rowerze, co to za cudo.... A ja mam tuzin gotowych odpowiedzi. Najczęściej odpowiadam, że to zaparzarka do kawy. Jak 5 lampek świeci, to znaczy, że kawa gotowa. Ale muszę powiedzieć, że odwrotnie niż na internetowych forach, nigdy nikt mnie na drodze nie obraził i nie śmiał się z mojego roweru. Raczej to było zaciekawienie, pytania, zainteresowanie. Chyba trochę prawdy jest w tym, że internet ośmiela wszelkiej maści frustratów, którzy tak naprawdę niewiele wiedzą i pozostaje im tylko hejtowanie, obrażanie, itd.

Więc jaki jest mój rower? To dość dobrze wyposażony full-suspension niemiecki Heibike, też z napędem Boscha. Kosztował majątek ale nie żałuję. I tak kupiłem go w dużej (kilka tysięcy) przecenie.  

Wracjąc do pytania tematu, dla tych, którzy niewiele jeszcze wiedzą o e-bikach, a chcieliby wiedzieć:  jest rzeczą znaną, że najlepsze napędy produkuje Bosch. I wtedy mniej istotna jest marka roweru, Bosch daję gwarancję solidnego sprzętu. Ja swój używam 5-ty rok - bez najmniejszych awarii. Polskie/czeskie marki rowerów i wiele inncyh często używają napędów chińskich. Chińskie silniki, chińskie baterie. Produkty "Made in China" i tak się mocno poprawiły w ostatnich latach, ale to jednak nie Bosch.  Rowery z napędem Boscha nie są tanie, ale można poszukać okazji, kupić z ręki, etc.

Moja marka roweru "Heibike" , jak już wspominiałem,  to chyba lider w dziedzinie produkcji E-bików. Oni się po prostu w tym specjalizują. Inne marki traktują e-biki jako uzupełnienie swojej oferty i mają niewielki wybór. Od pewnego czasu Heibike oprócz rowerów z napędem Boscha oferuje też e-biki z napędem Yamaha, które są nieco tańsze. Generalnie opinie o napędach Yamaha są równie dobre jak dla Boscha. Bosch jest nieco solidniejszy w detalach.  W Polsce też można kupić rowery Heibika. Nie będę reklamował firmy, ale to bardzo znany sklep, i muszę pochwalić, że znają się na rzeczy i wiele potrafią doradzić, a sam zakup roweru bynajmniej w moim przypadku był wręcz wzorcowy.

Ktoś polecał polskie rowery, a nie jakkąś tam "zagraniczną chińszczyznę". Tyle, że te polskie, to wszystkie oparte są na chińskim silniku i baterii. Nie twierdzę, że są złe, bo nie testowałem wystarczająco, ale osobiście nie chciałem ryzykować, chciałem mieć spokój ze sprzętem i taki właśnie mam ze swoim rowerem i napędem Boscha, poza tym reszta osprzętu w moim rowerze też jest bardzo zacna.

Na swoim e-biku na jednym ładowaniu baterii jeźdzę max około 70KM. Przy czym mieszam  stopniem wspomagania elektrycznego w zależności od aktualnej potrzeby, nie żałując sobie (po co się mordować). Moja bateria to 400Wh. Mój e-bike to typowy góral, full suspension. Raczej unikam asfaltowych ścieżek i szos, preferuje jazdę terenową. W tym roku po raz trzeci jadę w Dolomity. W Polsce objeżdżam co się da w moim "kaszubskim" regionie. Jeziora, lasy, bory tucholskie, morskie wybrzeże, itd., najczęćiej ścieżkami leśnymi. E-bike jest znacząco cięższy od zwykłego roweru z podobnym osprzętem. Wiadomo, silnik i bateria swoje muszą ważyć. Jak się jedzie to się tego nie czuje. Jak musisz prowadzić rower to masz tzw. opcję "prowadzenia", która wspomagana jest elektrycznie. Trochę cięźko jest rozkręcić rower jak się startuje "pod górkę", więc lepiej zaczynać z płaskiego. Za to dalej to już czysta frajda z jazdy. Jak brakuje siły na podjazdach mimo napędu, to pozostają jeszcze przerzutki (u mmie 10). Ja objeżdżałem sporo trasek w Dolomitach, a nawet w najwyźszych Alpach pod Mont Blanc, i przy mojej chorobie to cud, że dawałem radę.

Moja skromna i niezbyt liczna rodzinka ze średnio dużego mista, to sami zakręceni cykliści :). Żona jeździ ze mną, młodszy syn (30+) do pewnego czasu fascynował się wyczynowymi bmx-ami, teraz więcej jeździ szosowym. Starszy syn (34), jeździ maratony MTB, jak jest okazja wariuje na zjazdach DH, zaliczył mnóstwo DH w Polsce, Austrii i w Górnej Saubadii (alpy francuskie). Bez wypadków się nie obyło. Ja łamałem palce, rozharatałem dłoń, młodszy syn demolował kolana, starszy łamał obojczyk, palce też.

Ale szajba jest :)

To by było na tyle od w miarę doświadczonego użytkownika E-bika. Pozdrawiam wszystkich zakręconych rowerzystów!

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez dargre
Opublikowano
5 godzin temu, dargre napisał:

brak kultury?

 

5 godzin temu, dargre napisał:

jakieś ogranicznia w rozumowaniu?

 

5 godzin temu, dargre napisał:

obrażanie ludzi niepełosprawnych, odmawianie im prawa do życia

 

Możesz łaskawie wskazać konkretnie o co Ci chodzi? Bo rzucasz mocne oskarżenia, nie wiadomo pod czyim adresem, a wydaje mi się, że niczego takiego tu nie było.

Opublikowano
6 godzin temu, dargre napisał:

full-suspension niemiecki Heibike, też z napędem Boscha

Na jakim kole masz ten rower?

Opublikowano
14 godzin temu, dargre napisał:

Ja zabieram zwykle swój e-bike na takie wypady, ale czasem zdarza się że muszę wypożyczać. Ostatnio to był nowy model Unibike na Boschu

Unibike w elektrykach stosuje system Shimano steps. W ofercie elektryki mają od 2017 roku.

14 godzin temu, dargre napisał:

Wracjąc do pytania tematu, dla tych, którzy niewiele jeszcze wiedzą o e-bikach, a chcieliby wiedzieć:  jest rzeczą znaną, że najlepsze napędy produkuje Bosch.

Nie zgodzę się, przewaga Yamahy nad Boschem polega na:

1. Silniki Yamahy mają większy moment obrotowy, a w wypadku silników elektrycznych to jest najważniejszy parametr, dużo ważniejszy od mocy.

2. Wspomaganie Yamahy zaczyna działać w momencie położenia nogi na pedale systemem „0 Cadence”, Bosch dopiero po wykonaniu pół obrotu korbą. Jest to bardzo przydatne w trakcie ruszania np. na stromym kamienistym szlaku. Boscha często trzeba pchać do mniejszej stromizny. Sam o tym piszesz.

3. Bateria Yamahy (mowa o obecnych modelach) posiada amortyzację baterii, bateria Boscha jest mocowana na sztywno do ramy, co w przypadku drogich (ok. 3000 zł) elektronicznych urządzeń może mieć wpływ na ich stan.

4. Silniki Yamahy są lżejsze i mniejsze.

5. Bateria Boscha ma temperaturę pracy do 40 stopni C, Yamahy do 60 C, pomimo że nie mamy takich temperatur to może to mieć jakiś wpływ na żywotność.

6. Bosch określa żywotność baterii na 500 cykli, Yamaha na 700. Ale to tylko ich zdanie więc nie wiadomo.

7. Yamaha ma 10-cio stopniową skalę wskazań naładowania baterii, Bosch tylko 5. Bardzo ważna rzecz przy gospodarowaniu energią na powrocie z długiej czy trudnej trasy. 

8. Yamaha wyświetla kadencję na liczniku.

9. Silnik Yamahy jest wyraźnie mniej hałaśliwy

10. I bardzo ważna rzecz, silnik Boscha po osiągnięciu 25 km/h natychmiast odcina wspomaganie, Yamaha zmniejsza stopniowo moc wspomagania. W wyniku czego jazda Boschem na granicy 25 km/h przez to jest mało komfortowa.

11. Yamaha ma przednią przerzutkę, Bosch nie ma takiej możliwości.

12. Yamaha oferuje Elektroniczny system regulacji zawieszenia (tzw. E.I Shock czyli system zawieszenia elektrycznego), ale to już w hardkorowo drogich modelach nie wiem dla kogo przeznaczonych.

13. Yamaha produkuje elektryczne rowery od 25 lat, Bosch od 8 lat.

 

Przewagą Boscha jest:

1. Bardziej solidnie wyglądający wyświetlacz z którego można korzystać po wypięciu z roweru.

2. Bosch ma korbę ISIS, Yamaha kwadrat. Tylko najwyższy model ma ISIS.

3. Boscha można podłączyć pod komputer i modyfikować ustawienia, czytać błędy itp.

 

14 godzin temu, dargre napisał:

Ktoś polecał polskie rowery, a nie jakkąś tam "zagraniczną chińszczyznę". Tyle, że te polskie, to wszystkie oparte są na chińskim silniku i baterii.

Nie jest to prawdą, zarówno Romet jak i Kross wyposażają swoje elektryki w napędy Shimano steps.

 

15 godzin temu, dargre napisał:

Wróciłem do kraju i miesiąc później już byłem właścicielem własnego e-bika. Teraz mija już 5 lat

Czyli twój Haibike (nie Heibike) jest z 2013 roku, czyli ze starą generacją silnika Boscha montowanego w Haibiku do góry nogami. Ma tylko 50 Nm, jak będziesz miał okazję wypożycz sobie rower z silnikiem Yamahy PWx 85 Nm, sam zobaczysz różnicę, ale może skończyć się na kolejnych wydatkach.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...