Skocz do zawartości

e-bike czy warto


Elpecet

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czytam z ciekawości te wszystkie komentarze i widzę że strasznie dużo emocji wzbudza ten temat. Są cykliści dla których jazda na e-bike'u jest pewnego rodzaju hańbą. Dla mnie chyba też :)

Pomijając to że sprzęt jest drogi,napewno nie jest dla każdego.  Bo na przykład nie wyobrażam sobie na takim wechikule Jacka z UC podczas wyprawy, pierwsze co to by były docinki."Jacku a agregat zabrałeś ze sobą? ;)"   E-bike jest następnym gadżetem naszych czasów tak zwanego postępu, nastąpiła jakaś psychoza,wpychania wszelakiej elektroniki i silników elektrycznych wszędzie gdzie się tylko da.

Opublikowano (edytowane)
Dnia 6.10.2017 o 09:54, Kufir napisał:

 

E-bike'i mają funkcje rekreacyjne lub są środkami transportu. Sam używam e-bike'a w tych celach.  Z przykrością muszę stwierdzić, że obserwuje różne przejawy antypatii między użytkownikami rowerów elektrycznych a pozostałymi rowerzystami. Nie można z góry zakładać, że każdy użytkownik e-bike kupił taki rower aby się wywyższyć czy dowartościować. Wytrawni cykliści podają w tym wątku rzeczywiste i domniemane przewinienia użytkowników e-bike-ów.

Doświadczenia drugiej strony: oczekuję na zmianę światła jako pierwszy, za mną kilku rowerzystów w kolejce, ale taki "stary wyga" musi się wcisnąć przede mną. Nie ważne, że z przeciwka oczekują inni - on jest najważniejszy bo to król drogi rowerowej. Przyznaję - zdarzyło mi się kilka razy włączyć maksymalne wspomaganie i uzmysłowić mu, że powinien jednak czekać z tyłu.  

Mój rower ma wspomaganie do 50 km/h, ale na drodze rowerowej nie przekraczam 25 km/h. 

Apeluję o większy szacunek wobec siebie. 

No i nie można z góry zakładać, że wszelkie  nowinki techniczne, które dla mnie nic nie wnoszą są zbyteczne również dla innych. Chyba wszyscy pamiętamy, że pierwotną funkcją roweru było przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Dopiero Gary Fischer rozszerzył funkcję bicykla.  

Edytowane przez grzesik
Opublikowano

Ja mam tylko nadzieję że e-bikerzy nie jadą z włączoną stravą czy endomondo :D

Tapatalk'd

Opublikowano
Ja mam tylko nadzieję że e-bikerzy nie jadą z włączoną stravą czy endomondo

Tapatalk'd



A myślisz że czemu KOM'y znikają?
Opublikowano

Witam

Zarejestrowałem się przed chwilą bo chcę również zabrać głos w dyskusji. Mam dwa rowery: trekingowy i górski hardtail. Oba są napędzane siłą mieśni. Jednak uważam że e-bike'i są napędzane... również siłą mięśni. Przecież wspomaganie elektryczne działa tylko jeśli kręcimy pedałami, przestaniesz kręcić samo nie pojedzie, więc co to za porównanie do motorowerów czy motocykli. Wszelkie negatywy z reguły wygłaszają osoby które niewiele wiedzą o tym ale w myśl zasady: " nie znam się to się wypowiem" głoszą swoje prawdy objawione. Do tych wszystkich osób mam informację że jeśli jeżdzą rowerami z przerzutkami to także korzystają ze wspomagania. Bo przy odpowiednim przełożeniu łatwiej się kręci. Taki rower z przerzutkami to już nie rower. Prawdziwy rower to rasowy składak wigry albo jubilat a z zagranicznych rower ukraina. Tylko na takim rowerze pokonywanie własnych słabości i jazda siłą własnych mięśni ma sens. A jak zmieniasz przełożenia to w zasadzie jak elektryk korzystasz ze wspomagania.

I na koniec jeszcze dodam że sam myślę o zakupie e-bike'a właśnie do celów epickich eksploracji szlaków górskich. Jazdy w terenie gdzie jazda zwykłym rowerem jest niemożliwa lub bardzo utrudniona. Jestem turystą rowerowym a nie profesjonalnym zawodowym kolarzem ścigającym się w zawodach.

Opublikowano

No i właśnie bez sensu. Zwykłe jeżdżę około 200km/tyg i najczęściej są to prędkości przy których wspomaganie już nie działa. Przy moich możliwościach finansowych e-bike na jaki mnie stać nie wytrzymałby tygodnia na ładowaniu (najlepsze mają zasięg 130km). Zwłaszcza zimą kiedy żywotność baterii spada. Dodatkowo musiałbym ciągnąć dodatkowe 7-8kg. Oczywiście można zdjąć blokadę i jeździć szybciej ale wiąże się to z krótszą pracą na baterii. Druga sprawa, przerzutka SRAM'a dedykowana pod e-MTB ma tylko 8s. Wie ktoś dlaczego? Dlatego że napędy 10/11/12s zjadane są w mgnieniu oka (na innym forum rowerowym jest o tym nawet wątek). To właśnie sprawia że rower elektryczny jako sprzęt do uprawiania sportu jest dla mnie ciekawostką która generuje tylko koszty bo sama przyjemność z jazdy wychodzi na zero.

 

Mam jednak e-bike'a (jakby kto pytał) ponieważ jest to mój środek lokomocji bo jak wyżej wspomniałem jadąc do pracy nie myślę śmierdzieć potem.

 

 

 

 

Opublikowano
12 godzin temu, Ivanhoe napisał:

Wszelkie negatywy z reguły wygłaszają osoby które niewiele wiedzą o tym ale w myśl zasady: " nie znam się to się wypowiem" głoszą swoje prawdy objawione. Do tych wszystkich osób mam informację że jeśli jeżdzą rowerami z przerzutkami to także korzystają ze wspomagania. Bo przy odpowiednim przełożeniu łatwiej się kręci. Taki rower z przerzutkami to już nie rower.

No i sam zacząłeś działalność na forum od takiej "prawdy objawionej" że sam już nie wiem, śmiać się czy płakać...

Jak już sprowadzamy kwestię do absurdu, to w ogóle jeżdżenie na rowerze jest formą wspomagania swoich mięśni urządzeniem mechanicznym i jako takie jest fuj, fe i wstrętne. Należy tylko chodzić, ewentualnie biegać. Ale broń boże w obuwiu sportowym, bo to nadmierne ułatwienie.

  • Lubię to! 1
Opublikowano


Chłopaki, dla rozluźnienia zapodaję taką ciekawostkę (a właściwie bardzo przydatną informację). Standardowo silnik w e-bike'u generuje moc do 250W. Jeśli generuje (np po zdjęciu blokady) więcej to przepisy trakują go jako motorower. Taki sprzęt trzeba zarejestrować i nie można poruszać się nim po DDR.

Opublikowano
Dnia 13.10.2017 o 10:10, grzesik napisał:

E-bike'i mają funkcje rekreacyjne lub są środkami transportu. Sam używam e-bike'a w tych celach.  Z przykrością muszę stwierdzić, że obserwuje różne przejawy antypatii między użytkownikami rowerów elektrycznych a pozostałymi rowerzystami. Nie można z góry zakładać, że każdy użytkownik e-bike kupił taki rower aby się wywyższyć czy dowartościować. Wytrawni cykliści podają w tym wątku rzeczywiste i domniemane przewinienia użytkowników e-bike-ów.

Pisałem parę postów wcześniej, ale powtórzę. Ja osobiście nie mam nic do e-bików. Mam coś do czegoś takiego:

Pełnoprawny motocykl (silnik 6kW) z doczepionymi dla picu pedałami. Takie coś nie prawa się znaleźć na ścieżce rowerowej, na singletrackach, na ulicy zresztą też (chyba, że zarejestrujemy to jako motocykl). A jak widać znajduje się i niszczy nieprzystosowane do takich obciążeń trasy. A goście, którzy na tym jeżdżą twierdzą, że są to rowery elektryczne....

Opublikowano

I to są właśnie ci "promotorzy" e-rowerów. Z rozmów w których miałem okazję brać udział większość przyznaje że... wydawało im się że e-bike to jest coś więcej. W praktyce na prostej nie jest jednak tak kolorowo ponieważ e-rower wspomaga tylko do 25km/h a o taką prędkość nie jest trudno. W takim przypadku to kolarz ciągnie rower a nie jest wspomagany. A na zjazdach cięższą maszyną trudniej się manewruje. Dla wielu to bez sensu więc ściąga blokady. W rezultacie nawet jeśli na zjeździe jesteś górą to gość cię mija pod górkę jakbyś stał w miejscu a następnie znika na prostej.

Opublikowano (edytowane)

Film powinny zobaczyć jakieś służby,w szczególności,ich podjazd. W każdym razie sport to nie jest.

Edytowane przez remigiusz
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Elektrorower tylko dla starców, osób z jakimiś dysfunkcjami i leniwych. Kupowanie takich zabawek przez dzieci i młodych ludzi powinno być zakazane. Lobby rowerowe jednak usilnie stara się wypromować ten produkt i pewnie im się to do jakiegoś stopnia uda. Argument że elektrorower jest dobry na dojazdy do pracy jest słaby, tak samo można dojechać rowerem do pracy, bez pocenia się itp. Wystarczy jechać spokojnie (może wstać z łóżka 5-10 minut wcześniej?). Jest to gadżet, ale niestety o tyle groźny że jest kolejnym gwoździem do trumny i tak już schorowanego i rozleniwionego społeczeństwa (fizycznie i umysłowo). Skorzystać mogą starcy i ludzie schorowani, gadżeciarze, może jakaś nowa konkurencja sportowa mogłaby powstać, no i producenci oczywiście. Cała ta piękna prozdrowotna marketingowa aura roztaczana nad elektro-rowerem jest niczym więcej jak sposobem na sprzedaż. I nazywajmy rzeczy po imieniu, rower to rower i tyle, a "e-bike" to po prostu elektrorower, wyglądają podobnie, ale są czymś zupełnie innym. Jak tak dalej pójdzie to na singlach będziemy widywali 150kg osobniki z frytkami i colą... A może pójdziemy dalej, może załóżmy silniki elektryczne na sprzęt w siłowni, aby Józek wraz z rodziną mógł wycisnąć 50kg na klatę?

 

  • Pomógł 1
Opublikowano
Elektrorower tylko dla starców, osób z jakimiś dysfunkcjami i leniwych. Kupowanie takich zabawek przez dzieci i młodych ludzi powinno być zakazane. Lobby rowerowe jednak usilnie stara się wypromować ten produkt i pewnie im się to do jakiegoś stopnia uda. Argument że elektrorower jest dobry na dojazdy do pracy jest słaby, tak samo można dojechać rowerem do pracy, bez pocenia się itp. Wystarczy jechać spokojnie (może wstać z łóżka 5-10 minut wcześniej?). Jest to gadżet, ale niestety o tyle groźny że jest kolejnym gwoździem do trumny i tak już schorowanego i rozleniwionego społeczeństwa (fizycznie i umysłowo). Skorzystać mogą starcy i ludzie schorowani, gadżeciarze, może jakaś nowa konkurencja sportowa mogłaby powstać, no i producenci oczywiście. Cała ta piękna prozdrowotna marketingowa aura roztaczana nad elektro-rowerem jest niczym więcej jak sposobem na sprzedaż. I nazywajmy rzeczy po imieniu, rower to rower i tyle, a "e-bike" to po prostu elektrorower, wyglądają podobnie, ale są czymś zupełnie innym. Jak tak dalej pójdzie to na singlach będziemy widywali 150kg osobniki z frytkami i colą... A może pójdziemy dalej, może załóżmy silniki elektryczne na sprzęt w siłowni, aby Józek wraz z rodziną mógł wycisnąć 50kg na klatę?

 

Nigdy na żadnym nie siedziałeś, prawda? Jeśli ktoś na przykład nie jest w stanie dojeżdżać do pracy rowerem bo ma za daleko i fizyczni nie ogarnie, to co dla niego lepsze? Samochód czy E-Bike?

 

Jak na przykład jeździsz na rowerze od x lat i chciałbyś zarazić pasją do kolarstwa dziewczynę, żonę albo swojego chłopaka, ale ten zniechęca się bo wspólne wycieczki są dla niego zbyt forsowne to co lepsze? E-Bike czy PlayStation?

 

Jeśli rower jest dla ciebie na przykład narzędziem pracy. Rozwozisz coś lub patrolujesz jakiś obszar to co lepsze E-Bike czy mniejszy zasięg działania?

 

Tobie jest zbędny i nie rozumiesz sensu jego istnienia ok. Ale nie mierz ludzi swoją miarą i popatrz na sprawę z punktu widzenia kogoś kto rozważa zakup e-bikea.

 

Ja jeździłem na e-biku obsługując imprezę masową. Jako szybkie ciche i bezpieczne narzędzie do przemieszczania się po terenie imprezy był bezkonkurencyjny.

Opublikowano

Kupiłbym elektryka, a nawet kilka.

powód nr. 1. żona jeździ na rowerze, ale głównie po płaskim - problem z kolanem, podjazdy już są problemem.

powód nr. 2. ja robię sporo km, syn mniej, ale też jest wrowerowany, ale już córka 8 lat ani nie będzie kręciła 60 km w ciągu dnia, ani nie będzie miała wysokiej średniej, dodatkowo rower dla dziecka jest nieproporcjonalnie ciężki w stosunku do wagi dziecka. Tutaj elektryk mógłby pomóc w organizowaniu dłuższych wycieczek plus pkt. 1

powód nr. 3. Epicka całodniowa wycieczka w alpach - co z tego że podczas jednego treningu robię 600 metrów przewyższenia, ale na np. 50 km, takich przewyższeń może być kilka i co, zrobisz pierwszy podjazd, drugi, w połowie trzeciego padniesz na twarz, a tutaj dopiero początek dnia. I znowu, sam pojadę na taką wycieczkę, nawet za cenę zakwasów, skurczy łydek, ale już rodziny nie namówię. 

Opublikowano

BiriaMTB - Trochę się uśmiałem :) ...aby Józek wraz z rodziną... ,to jest wisienka :)  Poważnie podchodząc do tematu, jak ktoś ma 15 km do pracy to nawet to ma sens. Podczas gdy ja na przykład mam sześć, to już mija się z celem, nie przekraczając 20km/h jestem w pracy co najwyżej w pół godziny.  Malkontent'a rozumiem,bo w przeciwnym razie w rodzinie by było każdy rzepkę sobie skrobie. Wszystko trzeba stosować z umiarem i bez szkody dla innych.

Opublikowano
Dnia 30.10.2017 o 09:39, malkontent napisał:

... zrobisz pierwszy podjazd, drugi, w połowie trzeciego padniesz na twarz, a tutaj dopiero początek dnia. I znowu, sam pojadę na taką wycieczkę, nawet za cenę zakwasów, skurczy łydek, ale już rodziny nie namówię. 

To już w sumie bardzo indywidualne - ja w kolejnym roku jadę w Alpy właśnie po to, żeby paść na twarz i pokonać przełęcze o własnych siłach :)

Opublikowano
Dnia 28.10.2017 o 09:54, BiriaMTB napisał:

 Argument że elektrorower jest dobry na dojazdy do pracy jest słaby, tak samo można dojechać rowerem do pracy, bez pocenia się itp. Wystarczy jechać spokojnie (może wstać z łóżka 5-10 minut wcześniej?).

Do pracy jeżdżę w garniturze. Gdybym pracował przy łopacie, z pewnością nie kupowałbym "elektroroweru". Z resztą po pracy wyruszam do lasu na starym góralu. 

Dla niektórych rzeczywiście jest to kolejny gadżet, niezbędny  do "lansu swojego ego". Tu częściowo podzielam obawy wyrażone przez Ciebie.

Opublikowano

Jeździsz do lasu w garniturze?

Wysłane z mojej Nokii 3310

Opublikowano
10 minut temu, Puncu napisał:

Jeździsz do lasu w garniturze?

Wysłane z mojej Nokii 3310
 

Kilka razy mi się to zdarzyło. Zwykle  po pracy zmieniam strój i rower (nie na e-bike), a potem w las. 

Opublikowano
Dnia 28.10.2017 o 09:54, BiriaMTB napisał:

Argument że elektrorower jest dobry na dojazdy do pracy jest słaby, tak samo można dojechać rowerem do pracy, bez pocenia się itp. Wystarczy jechać spokojnie (może wstać z łóżka 5-10 minut wcześniej?).

Wszystko co napisałeś ma jakiś większy sens. Prócz tego zdania. Choćby dlatego że lubię zap*****ć, lubię się wyspać oraz jeść śniadanie w kuchni gapiąc się na wschód słońca. Poza tym  do pracy trochę mam więc 5-10 minut raczej by mnie nie zbawiło.

Opublikowano

Jeżdżę zarówno na elektryku jak i analogu MTB. Poniżej komentarz byłego zawodnika MTB z innego forum na temat elektryków, który dość dobrze opisuje jak to wygląda w rzeczywistości:

wuwuwu.1enduro.pl/e-mtb-rowery-wspomagane-elektrycznie/

 

....."ŁUKASZ MARKS17 maja 2017 o 22:54

Odpowiedz

Na MTB jeżdżę od 20 lat. Startowałem 6 sezonów w maratonach i etapówkach z Trans Alpem włącznie. Wygrałem kiedyś Trans Carpatię w Masters. Teraz już tylko „rekreacja”, ale z hasłem „asfalt jest rakotwórczy”. Niektórzy moga mnie pamiętać pod ksywką Łuki-cyklotyk. To tak, żeby nie było, że nie wiem, o czym piszę. ;-)

Jakby co, to była moja pierwsza jazda na jakimkolwiek „elektryku”, więc nie mam porównania z innymi rowerami tego typu. Jeździłem dziś na Specu Levo wokół Istebnej.

Waży to … dużo. ;-)

Ale było super. To idzie jak czołg.

Fajnie się podjeżdża – dużo mniej wysiłku – więc jest się mniej zmęczonym i teoretycznie można wydłużyć wycieczkę (można by, gdyby nie bateria – o tym napiszę później).

Udało mi się wjechać 2 podjazdy, o których wjechaniu na normalnym rowerze nawet bym przez sekundę nie pomyślał , bo to by było pchanie i to bardzo niewygodne – elektryk zwiększa więc ilość dostępnych tras. W zasadzie można powiedzieć, że wszystkie szlaki piesze są do pokonania pod górę!!! Może poza nielicznymi fragmentami, gdzie jest rumowisko luźnych kamieni i nie ma go jak objechać.

Specjalnie pojechałem w takie miejsce, około 30 metrów ścianki, którego nigdy nie udało mi się wjechać do końca. Jak kiedyś się ścigałem, i byłem w gazie to zawsze brakowało mi kilku-kilkunastu metrów. Teraz jak się już dawno nie ścigam – na normalnym rowerze jestem w stanie wjechać to może do połowy, jak nie jestem zmęczony. Na elektryku – nie ma tematu. Wjechał tam tak, jakby to było lekko pod górkę. A przecież to rower Enduro! Aż mi się gęba uśmiechnęła.

Ale najlepsze są trudne single. Takie niby dość płaskie, ale pełne uskoków, korzeni, kałuż z błotem, zwalonych drzew itp. Na normalnym rowerze musisz się nieźle nagimnastykować, a jak stracisz rytm to trudno ruszyć. Jest tu kilka takich w okolicy Istebnej. Np. na czerwonym szlaku z Kubalonki na Stożek. Albo na granicy ze Stożka zielonym do Istebnej. I na elektryku to jest bajka!!! Jedziesz jak czołgiem, a nawet jak gdzieś upadniesz, albo stracisz rytm, to bardzo łatwo jest ruszyć, po już po 1/4 obrotu korby dostajesz kopa. Większość płaskich, albo lekko pod górę singli jedziesz tak, jakby były „z góry”. Po prostu fruniesz. Jutro pojadę na najlepszy (moim zdaniem) singiel w naszych górach, czyli czerwony szlak z Wielkiej Raczy na Przegibek i potem Rycerzową. To będzie odlot!!!

No i elektryk ma niezwykłą „dzielność” terenową – błoto – nie ma sprawy. Zwozili drewno i zamienili drogę w błotne rowy – ogarnięte. Podmokła łąka lekko pod górę – spoko, Leży drzewo i trzeba objechać lasem pod górę po mchu – proszę bardzo. Ktoś naciął gałęzi i zostawił na drodze – czołg jedzie. ;-)

Wada – bateria. Mi padła po około 3 godzinach. Zrobiłem trasę (można sobie zobaczyć na mapie) Istebna – Kubalonka – Wisła Czarne – Wisła Głębce – Kubalonka – Stożek (oczywiście wszystko teren i to naprawdę trudny – kto nie wie, niech spyta moich znajomych, po czym ja zwykle jeżdżę ;-) ), pewnie jakiś 1000 m w pionie i bateria padła. Ale po 1 i 1/2 h ładowania na Stożku w s Schronisku odzyskała jakąś połowę wigoru i dowiozła jeszcze na Tyniok. Jak dla mnie – zapasowa bateria w plecaku to mus.

Jeżdżenie tym czołgiem bez baterii to faktycznie niezła harówa. ;-)

Jeżeli chodzi o jazdę w dół, to ten rower daje radę. W sumie sporo lepiej niż mój analogiczny spec „normalny”. Grube opony i geometria robią swoje. Waga o dziwo nie przeszkadza w manewrowaniu i całość jest dość zwinna. Ciężko jednak na tym skoczyć, ale i to mi się 2-3 razy udało, jak znalazłem w dół odpowiednie „rampy”. Ale lądowanie (ja bez roweru ważę z ekwipunkiem jakieś 110 kg) robiło w ziemi koleiny. ;-)

W sumie jestem naprawdę bardzo zadowolony. Dla mnie otworzyło to nowe perspektywy i jazda sprawia mi dużo więcej frajdy!

I co dziwne – jestem naprawdę ujechany. Ale w inny sposób – przyjemniejszy. Nie bolą mnie tylko nogi, jak ostatnimi czasy w trudnych górach, ale całe ciało. Jakby więcej gimnastyki było. ;-)"........

  • Lubię to! 1
Opublikowano

Dla mnie Ebike to już trochę nie bike, ale z drugiej strony to znakomite rozwiązanie w określonych sytuacjach. Np. można kupić żonie i wspólne wycieczki staną się za razem dobrym treningiem. Sam bym sobie jednak nie kupił.

Opublikowano

Pierwszy raz wszedłem w zakładkę e-bike, zupełnie z ciekawości i zauważyłem całkiem ciekawa wymianę zdań :D

Czy to nie jest przypadkiem tak, ze e-bike służy ludziom od dojazdów do rpacy, rekreacyjnych wycieczek itp itd? a "zwykły" rower do uprawiania sportu (tu również rekreacyjnie lub bardziej wyczynowo)?

Jeżeli komuś zalezy na łatwmy i nie mokrym (z powodu potu) dojeździe do pracy to powinien kupić e-bike'a, a jeżeli ktoś ma zamiar chudnąć, jeździć po górach/szosie konkretniej to zwykły rower.

Dla mnie osobiście jest to zupełnie niezrozumiała GÓWNOBURZA!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...