Skocz do zawartości

Brevet 200km Niepołomice


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
6 minut temu, Cris92 napisał:

Trochę wstyd, że ja po 254km w 2 tygodnie marudzę i stękam jak mnie to nogi bolą, a wy tu dziś zrobicie 200km

Nawet się nie zorientujesz, jak szybko upłynie czas, gdy następnym razem będziesz jechał coś takiego z nami. ;)

Opublikowano (edytowane)

Zgłaszam, że bezpiecznie dotarłem do domu ;) 246 km mi wyszło. Coś więcej napiszę jutro, jak dojdę do siebie :D

Edytowane przez de Villars
  • Lubię to! 5
Opublikowano

To ja skrobnę coś już dzisiaj. Cieszę się, że udało mi się szybko dojechać do domu, bo było zero korków na A4 i po 3h  jazdy o 21:30 byłem już bezpiecznie w domu. 

A teraz skrót z dzisiejszego dnia. 

Więc dzisiaj nastąpił ten dzień, kiedy miałem, i to zrobiłem!, osiągnąć kolejny cel na ten sezon. A mianowicie 200 km w siodle. 
Kto był chętny mógł skorzystać z noclegu na sali gimnastycznej w szkole, gdzie było biuro ultramaratonu (do dyspozycji były materace), zarówno przed, jak i po jeździe. Co było naprawdę wygodne, dlatego spałem na miejscu z piątku na sobotę. 
Rano na śniadanie miałem zrobiony makaron z indykiem, warzywami i pesto, ale obudziłem się mega głodny mimo solidnej kolacji, więc pojechałem jeszcze do Biedry po serek wiejski i bułkę.

Na śniadanie do dyspozycji była kawa i herbata, Pepsi, woda i izotonik, świeże drożdżówki, banany i cała masa Góralków 😀. Od razu można było zabrać sobie prowiant na drogę. Na 52. km był pierwszy punkt kontrolny, więc wystarczyło wziąć tyle, żeby wystarczyło do PK1, bo tam znów było uzupełnianie zapasów. 
IMG-3216-kopia.jpg
IMG-3221-kopia.jpg

Ja dodatkowo wziąłem jeszcze swoje batony i żele, bo nie wiedziałem czego się spodziewać. 
IMG-3224-kopia.jpg

Tutaj zdjęcie z ekipą z forum. Od razu widać, że rasowy ze mnie góral 😂
IMG-20190720-074235.jpg

Na pierwszym punkcie kontrolnym doszły jeszcze batony Nestle Musli oraz Sante Crunchy, a później jeszcze rodzynki i żelki. Podbicie karty, uzupełnienie jedzenia i picia i dalej w trasę do kolejnego punktu kontrolnego, który był na 110. km. 
IMG-3236-kopia.jpg
9693-A4-EC-43-EC-44-DA-B024-9-F59019-E85

Na kolejnym punkcie kontrolnym znów podbicie karty oraz pomidorówka, która była idealną opcją do przełamania ciągłego słodkiego smaku. Do tego dorzuciłem sobie jeszcze małe piwko oczywiście 0%. 
IMG-3233-kopia.jpg
IMG-3235-kopia.jpg

Tutaj już trzeba było zrobić większe zapasy, bo trzeci punkt kontrolny był na 160. km i jego zaliczenie polegało na zrobieniu sobie zdjęcia z sanktuarium i nie było już tam auta organizatorów. 

Całość udało mi się zrobić w 6:52:40h samej jazdy, a łącznie z postojami wyrobiliśmy się w 8:39:55h. Wyszło lepiej, niż zakładałem, bo w planie było odpowiednie 8 i 10h. 
Zrzut-ekranu-2019-07-20-o-22-39-20-kopia

Co do samej trasy rewelacja. Mega widoki i 2 podjazdy, gdzie w szczycie było 17%. A tak 8-12%, to był standard. W moich rejonach jak jest 4-6%, to już jest grubo 😅. Ale wszystko udało się podjechać, w cierpieniu i bólach 😀
IMG-3227-kopia.jpg
IMG-3229-kopia.jpg
Chociaż widoki były znacznie lepsze, ale wtedy nie było jak zrobić zdjęcia 😛

Na koniec, czyli po 201 km czekał na każdego medal oraz ciepły gulasz. 
2-E096-BDE-AE54-418-E-BD9-C-E1-B46864-C6
IMG-3248.jpg

Z ciekawostek w sumie w czasie jazdy poszło:
- 1 Góralek
- 2 żele energetyczne
- 2 batony energetyczne
- 5 dużych bananów
- 3,5 batona Sante Crunchy
- 1 baton Nestle Musli
- piwo bezalkoholowe 330 ml
- zupa pomidorowa. 
Łącznie ok. 45g białka, 55g tłuszów i 425g węgli - 2350 kcal. 

Cieszę się, że mogłem poznać dzisiaj trochę osób z forum. Mam nadzieję tylko, że nikomu, kto dojechał trochę poźniej nie było przykro, że odjechalismy 😜. Mam nadzieję, że to nie ostatni taki nasz wspólny wypad! 

  • Lubię to! 6
Opublikowano

No to i ja coś napiszę.

Moje założenia były bardzo konserwatywne. BARDZO. Ale w sumie myślałem że będziemy jechać bardziej turystycznie, a okazało się że ogień był od samego początku :)

Do 86km, gdzie zaczęła się pierwsza prawdziwa ścianka, jechało mi się super. Jasne, na jakichś większych hopkach był młynek, ale chłopaki czekali na szczytach, w peletonie mogłem zasuwać i dać czasem jakąś zmianę. 

Podjazdy gdzie momentami licznik pokazywał 15-17% nachylenia wszystko zmieniły :D. Na końcu pierwszej ścianki - Podjaz Chomranice, jeszcze się wszyscy spotkaliśmy, postrzelaliśmy fotki. Ale mnie i Łabędzia dopadł kryzys. Od tego momentu jechaliśmy praktycznie we dwóch, aż do Rzezawy, gdzie dogoniła nas inna grupka. Trochę nas wszystkich pociągnąłem, bo na płaskim odzyskałem siły (pomogła ta pomidorówka na PK2 kilkadziesiąt kilometrów wcześniej oraz żel z kofeiną), a potem już wygodnie siedziałem na kole i sunęliśmy po 30+.

Finalnie - 9h11m brutto, 202km, ponad 2000 metrów przewyższenia, 7h26m jazdy. Jak dla mnie super wynik :D

Stronę organizacyjną świetnie opisał Łukasz, nie za bardzo mam tu co dodać. 

Dzięki chłopaki za to że pomogliście mi w tym wyzwaniu (dla mnie to było wyzwanie). Dzięki za koło, motywację, wspólne kręcenie, wszystko! 🏆🏆🏆

 

IMG_20190720_080211.jpg IMG_20190720_092841.jpg IMG_20190720_101531.jpg IMG_20190720_125805.jpg IMG_20190720_153628.jpg IMG_20190720_160741.jpg IMG_20190720_162656.jpg IMG_20190720_172544.jpg IMG_20190720_175125.jpg
  • Lubię to! 4
Opublikowano

Nic dodać, nic ując, koledzy już świetnie wszystko opisali. Może dodam tylko to, że tego samego dnia na Tour de France kolarze mieli do przejechania 117,5 km ;) 

Ja ze swojego udziału jestem umiarkowanie zadowolony. Dojechałem, ale nie w stylu jaki by mnie zadowalał. Niestety susza na koniec dała się we znaki, głowa zaczęła boleć (pewnie z odwodnienia), generalnie porażka. Bardzo mi zabrakło trzeciej "strefy bufetu", właśnie wtedy kiedy był największy upał.

Dzięki za wspólne kręcenie i na koniec parę fotek z tej wyprawy ;)

 

 

 

20190720_074346.jpg 20190720_074349.jpg 20190720_074402.jpg 20190720_074411.jpg 20190720_074440.jpg 20190720_074451.jpg 20190720_074535.jpg 20190720_074550.jpg 20190720_074601.jpg 20190720_090030.jpg 20190720_090032.jpg 20190720_090114.jpg 20190720_090116.jpg 20190720_090119.jpg 20190720_091214.jpg 20190720_100623.jpg 20190720_100717.jpg 20190720_101311.jpg 20190720_101318.jpg 20190720_103142.jpg 20190720_114031.jpg 20190720_114035.jpg 20190720_114043.jpg 20190720_114358.jpg 20190720_114410.jpg 20190720_121207.jpg 20190720_121209.jpg 20190720_121213.jpg 20190720_121343.jpg 20190720_132820.jpg
  • Lubię to! 3
Opublikowano

W grupce w której dojechaliśmy z Wojtkiem do Sanktuarium, ktoś wypatrzył sklep tuż obok, ale taki dość niepozorny. Woda, cola, lody i można było jechać dalej ;)

Na mapie googla nie ma go zupełnie zaznaczonego, ale jest zaraz na prawo od "wjazdu" do Okulic. Szkoda że wy go ominęliście :( 

 

Annotation 2019-07-21 111759.jpg
  • Lubię to! 1
Opublikowano

Wiesz, wtedy jeszcze mieliśmy dość wody i nikomu nie przeszło przez myśl, że przez kolejne 40 km nie będzie sklepu po drodze hehe. 

Opublikowano

@zibi_j1, @Łukasz_P a tak w ogóle jak wam się podobały Małopolskie szosy? Żubrostrada (droga przez Puszczę pod koniec trasy)?

Opublikowano
2 minuty temu, nctrns napisał:

@zibi_j1, @Łukasz_P a tak w ogóle jak wam się podobały Małopolskie szosy? Żubrostrada (droga przez Puszczę pod koniec trasy)?

Rewelacja. Jechało się naprawdę super. Szczególnie, że było lekko z górki cały czas 😀

Opublikowano

Powiem wam, że te wszystkie wypowiedzi trochę zahamowały mój optymizm dotyczący startu za rok... Skoro[mention=2170]zibi_j1[/mention] @Łabędź czy[mention=1467]nctrns[/mention] więc jakby nie było w porównaniu do mnie, to dużo większe to ja bym za cholerę rady nie dał... I obawiam się, że za rok może być podobnie...

 

EDIT: Oczywiście w przypadku Wojtka, wspomnienie o nim w poście na telefonie, jak zwykle mi nie działa...

 

Wysłane z mojego P30 Pro przy użyciu Tapatalka

 

 

 

 

Opublikowano
40 minut temu, Cris92 napisał:

Powiem wam, że te wszystkie wypowiedzi trochę zahamowały mój optymizm dotyczący startu za rok... Skoro[mention=2170]zibi_j1[/mention] @Łabędź czy[mention=1467]nctrns[/mention] więc jakby nie było w porównaniu do mnie, to dużo większe emoji237.png to ja bym za cholerę rady nie dał... I obawiam się, że za rok może być podobnie...EDIT: Oczywiście w przypadku Wojtka, wspomnienie o nim w poście na telefonie, jak zwykle mi nie działa...

Wysłane z mojego P30 Pro przy użyciu Tapatalka

Panie kochany.... W kwietniu w Tatrach byłem wypluty jak pompka. Ledwo dojechałem do mety a chłopaki wiecznie musieli na mnie czekać. Wczoraj (po niespełna trzech miesiącach!!!!) Jechałem w czubie naszej grupy. Pomimo, ze przez 3/4 trasy czekaliśmy na siebie, przyjechałem pół godziny przed Wojtkiem. Wiesz dlaczego? Dlatego, że "nie dam rady" nie istnieje! Wiesz ile razy wczoraj słyszałem to w swojej głowie? Kiedy chwilami nie dawałem rad utrzymać koła chłopakom? Kiedy widziałem przed sobą kolejny 13% podjazd, którego końca nie widać? A jednak to zrobiłem. Właśnie dlatego że Twoja największa siła jest w Twojej głowie a nie w nogach. Przestań wiecznie powtarzać że nie dasz rady. Przygotuj się najlepiej jak potrafisz a potem to zrób. 
Przyjechaliśmy w 9 godzin. Limit czasu to 13,5h. Zmieściłbyś się na bank. Pamiętaj, ze ja rok temu o tej porze ważyłem jakieś 110kg. Gdzie bym był teraz, gdybym wtedy uwierzył w "nie dasz rady" ?

 

 

 

 

47 minut temu, Cris92 napisał:

Powiem wam, że te wszystkie wypowiedzi trochę zahamowały mój optymizm dotyczący startu za rok... Skoro[mention=2170]zibi_j1[/mention] @Łabędź czy[mention=1467]nctrns[/mention] więc jakby nie było w porównaniu do mnie, to dużo większe emoji237.png to ja bym za cholerę rady nie dał... I obawiam się, że za rok może być podobnie...

 

EDIT: Oczywiście w przypadku Wojtka, wspomnienie o nim w poście na telefonie, jak zwykle mi nie działa...

 

Wysłane z mojego P30 Pro przy użyciu Tapatalka

 

 

 

 

Panie kochany.... W kwietniu w Tatrach byłem wypluty jak pompka. Ledwo dojechałem do mety a chłopaki wiecznie musieli na mnie czekać. Wczoraj (po niespełna trzech miesiącach!!!!) Jechałem w czubie naszej grupy. Pomimo, ze przez 3/4 trasy czekaliśmy na siebie, przyjechałem pół godziny przed Wojtkiem. Wiesz dlaczego? Dlatego, że "nie dam rady" nie istnieje! Wiesz ile razy wczoraj słyszałem to w swojej głowie? Kiedy chwilami nie dawałem rad utrzymać koła chłopakom? Kiedy widziałem przed sobą kolejny 13% podjazd, którego końca nie widać? A jednak to zrobiłem. Właśnie dlatego że Twoja największa siła jest w Twojej głowie a nie w nogach. Przestań wiecznie powtarzać że nie dasz rady. Przygotuj się najlepiej jak potrafisz a potem to zrób. 
Przyjechaliśmy w 9 godzin. Limit czasu to 13,5h. Zmieściłbyś się na bank. Pamiętaj, ze ja rok temu o tej porze ważyłem jakieś 110kg. Gdzie bym był teraz, gdybym wtedy uwierzył w "nie dasz rady" ?

Opublikowano

Może coś w tym jest. Jeśli tylko miałbym za rok czas na systematyczną jazdę, to myślę, że się zapiszę do edycji 2020. Zobaczymy jak to będzie. W sumie dzięki systematycznemu dojeżdżaniu do pracy ze średniej 19.9km/h (tak wiem na szosie to jak stanie w miejscu) zrobiło się nawet i 23.3km/h wcale nie po kompletnie płaskiej trasie.

Wysłane z mojego P30 Pro przy użyciu Tapatalka

Opublikowano

@Cris92 jak powiedział Zibi, wszystko jest w głowie. To nie jest tak że jestem koniem. Trochę jeżdżę, czasami coś pocisnę, ale na podjazdach od razu odstawałem, mimo, że zasadniczo jestem w szczycie swoich możliwości. 

Po prostu trzeba jeździć. Przejechać samemu 100km, potem 150km. Jak zobaczysz jak się po tym czujesz, jak reaguje organizm - jeśli wszystko jest w porządku, to 200km w grupie przejedziesz na pewno. Tylko kwestia tego, żebyś pilnował swojego tempa i się nie poddawał. 

Opublikowano
5 godzin temu, zibi_j1 napisał:

@nctrns Na pewno nie raz tam wrócę. Czekam tylko na zaproszenie ;) Liczę również na rewizytę w Górach Świętokrzyskich. Ugoszczę Was najlepiej jak będę w stanie i przetyram najgorzej jak to możliwe ;)

Moja relacja z Brevetu jest już gotowa. Zapraszam do lektury!

https://zibicyclist.home.blog/2019/07/21/brevet-200-witajcie-po-drugiej-stronie/

Dopiero miałem czas przeczytać. Aż mi się gorąco zrobiło! Bardzo dziękuję za te słowa 😊

Opublikowano (edytowane)

:.

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Gość
Opublikowano

Jak coś, to ja chętnie wrócę w górki, bo to zdecydowanie większy fun, niż jeżdżenie u mnie po płaskim. 

Super było się poznać @Łabędź!

Opublikowano

Przygoda z Brevetem 200 zaczęła się w piątek kiedy to z @zibi_j1 kolegą wyjechaliśmy do Krakowa z Kielc. Od razu w tym miejscu chciałem podziękować mu, za pomoc w kupnie kleju do gwintów. Ciągle rozkręcająca się tylna piasta bardzo mnie martwiła. Klej jaki mi polecił i sprzedał w sklepie jakim pracuje okazał się strzałem w dziesiątkę!

Wieczorem w piątek obfita kolacja z ryżu, średnio przespana noc, ze względu na spanie w hostelu, gdzie było dość gorąco i głośno. Z Krakowa ruszyłem kilka minut po 5 rano i już na miejscu byłem po godzince, gdzie zastałem @zibi_j1 i @Łukasz_P

Przed jazdą analizując podjazdy wiedziałem że będzie ciężko ale nie wiedziałem że będzie aż tak ciężko. I znowu z moich ust nie może zabraknąć uznania dla @zibi_j1 i @Łukasz_P za ciągnięcie grupy - czapki z głów. Kilka razy wychodziłem na przód, na zmianę, jednak moje tempo było zdecydowanie słabsze niż ich – wydolnościowo też byli lepsi. Głównie to dzięki nim udało się wykręcić taki czas. Jeszcze raz wielkie dzięki chłopaki!!!

Od ok 150 km, po zjedzeniu kilku słodkich batoników, bananów i wypiciu sporej ilości izotonika, odezwał żołądek. Na trasie bardzo mnie mdliło, potem doszedł brak wody i przed wjazdem do lasu na ścieżkę rowerową w akcie desperacji poszedłem do bloku co był po drodze po wodę. Bardzo uprzejmy Pan, całej naszej grupie napełnił bidony zimną wodą z kranu.

Od tego miejsca, ostatnie 25 km to już jazda samemu i walka z żołądkiem. Po przyjeździe, odbiór pięknego krążka z niesamowitym grawerem, obiad który był mega smaczny, zbicie szybkiej piątki na do widzenia z chłopakami których widziałem i znowu na siodło – powrót do Krakowa. Pociąg o 19:37, w Kielcach byłem o 22 i na kolacje zasłużony kabab.

Jeszcze raz wielkie podziękowania dla wszystkich których wymieniłem i dla tych których pominąłem!

Łącznie w sobotę nakręciłem 248 km.

 

P_20190720_082909.jpg
  • Lubię to! 2
Opublikowano

@craroce miło było poznać i jeśli faktycznie pomogłem, to się bardzo cieszę :) 

No i zdecydowanie było za słodko na trasie. Tutaj mogę polecić tabletki do rozpuszczania SIS Go Hydro i żele SIS Go Isotonic Energy, które pod koniec wchodziły znacznie lepiej, niż batony Musli czy Crunchy. 

Opublikowano

Panowie, szacunek wielki za przejechanie takiej trasy!

Powiedzcie mi tylko czy tyle godzin w siodle nie odbiło się negatywnie na Waszych czterech literach? Jak sobie radzicie z bólem kupra podczas tylu godzin w siodle? Gustav w jednym z filmów opowiadał, że ma przy długich trasach obniżone siodło, żeby tyłek dał radę i nie wisiał na siodełku. A jak to u Was jest?

Opublikowano
4 minuty temu, Sziva napisał:

Panowie, szacunek wielki za przejechanie takiej trasy!

Powiedzcie mi tylko czy tyle godzin w siodle nie odbiło się negatywnie na Waszych czterech literach? Jak sobie radzicie z bólem kupra podczas tylu godzin w siodle? Gustav w jednym z filmów opowiadał, że ma przy długich trasach obniżone siodło, żeby tyłek dał radę i nie wisiał na siodełku. A jak to u Was jest?

Nic nie zmieniałem pozycji. Tomasz N. ustawił ją idealnie ;). Tyłek super, spodenki z Martombike robią robotę. Przed jazdą tylko posmarowałem się Bambino i zero otarć. Wczoraj godzina rozjazdu w siodle i tyłek się nie skarżył 😀

Opublikowano

O dziwo mój tyłek zniósł to całkiem dobrze. Zazwyczaj po jakichś 5 godzinach zaczyna mnie boleć właśnie w okolicach kości kulszowych (?), a jeśli wtedy zrobię dłuższą przerwę, to wrócić na siodło jest bardzo ciężko. Ale tym razem było ok, ostatnie kilkadziesiąt kilometrów sporo się wierciłem, ale nie było tragedii. Za to, jak zwykle, miałem problem z plecami i karkiem. 

Opublikowano
24 minuty temu, Sziva napisał:

Powiedzcie mi tylko czy tyle godzin w siodle nie odbiło się negatywnie na Waszych czterech literach?

Kwestia przyzwyczajenia. Ja ten maraton jechałem w spodenkach Pearl Izumi Quest - podstawowy model. Tutaj w grę wchodzi bardziej obycie tylu godzin w siodle. W tym sezonie już miałem dwie trasy ponad 200 km ( 275 km, 235 km) i ta trzecia. W niedzielę zrobiłem dla relaksu ok 10km i było całkiem ok. Żadnych otarć.

Opublikowano
53 minuty temu, Sziva napisał:

A jak to u Was jest?

Nigdy nie miałem bólu tyłka na rowerze od czasu jeżdżenia na szosie. Na mtb, przy początkach przygody z rowerem, się zdarzało. Na szosie już nie. Nawet przy 200 km. Nie wiem, może to kwestia dobrze dobranego siodełka, które kupiłem od @piterrrxd, może sprawa jakimś cudem idealnie ustawionej pozycji (sam się fitowałem, więc nie podejrzewam), czy po prostu świetnej jakości wkładki w portkach (jeszcze raz dzięki, panowie z CCC Team). :D 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...