Skocz do zawartości

Czy można jeździć szosówką po ulicy gdy jest ścieżka rowerowa?


Miloszs

Rekomendowane odpowiedzi

Łza Włóczynutka

Sprawa jest banalnie prosta: jak jest ścieżka rowerowa wzdłuż drogi, to osobniki jadące na rowerze:
- posiadające mózg jadą ścieżką rowerową
- nie posiadające tego narządu jadą szosą

Odnośnik do komentarza



Temat dotyczy chyba jednak aspektów prawnych, nie zaś czyjejś wątpliwej oceny, czy opinii


Nasze prawo mowi przeciez jasno. Jak masz ddr to nie mozesz jechac droga (nawet jak masz rower szosowy).

Wysłane z mojego LG-K100 przy użyciu Tapatalka

Odnośnik do komentarza

Prawo jest jakie jest ale sądy robią po swojemu. Ostatnio zaciekawiłem się tematem pierwszeństwa na przejazdach rowerowych. Według przepisów rowerzysta ma pierwszeństwo ale sądy często wydają przeciwne wyroki z uzasadnieniem, że jadący rowerem widział nadjeżdżający samochód i wtargnął mu na przejazd.

Odnośnik do komentarza

No właśnie nie do końca tak.
Nie ma obowiązku jechania po ciągu pieszo jezdnym, czy jak się to tam dokładnie nazywa, (chodnik z ddr w jednym) często mylonym z ddr.
Poza tym można jechać szosą, pomimo biegnącej obok ddr, jeśli jedziesz w kierunku w innym niż prowadzi ddr.
Przykładowo gdy ta idzie prosto, a Ty "zamierzasz skręcać"
Czyli o ile nie ma na szosie zakazu dla rowerów zawsze możesz zamierzać skręcić

Odnośnik do komentarza

Jest tylko jedna opcja. Jeśli ścieżka jest w obiektywnie złym stanie - np. dziury, kamienie, piach, w zimie nie odśnieżona, bardzo pofałdowana korzeniami czy po prostu z powodu złej podbudowy - to odmowa przyjęcia mandatu i droga sądowa. 

Teraz, artazy napisał:

Nie ma obowiązku jechania po ciągu pieszo jezdnym, czy jak się to tam dokładnie nazywa, (chodnik z ddr w jednym) często mylonym z ddr.

Jest, jeśli jest to CPR "oddzielonym" ruchem pieszych i rowerów - znak z pionową kreską. Tak przynajmniej mówią sądy.

  • Lubię to! 1
Odnośnik do komentarza



Jest tylko jedna opcja. Jeśli ścieżka jest w obiektywnie złym stanie - np. dziury, kamienie, piach, w zimie nie odśnieżona, bardzo pofałdowana korzeniami czy po prostu z powodu złej podbudowy - to odmowa przyjęcia mandatu i droga sądowa. 


No nie wiem. Wyobraz sobie odwrotna sytuacje - droga w kiepskim stanie i auta jadace po ddr. Przepisy sa jakie sa i obowiazuja niezaleznie od tego czy podoba Ci sie jakosc drogi czy nie.

Wysłane z mojego LG-K100 przy użyciu Tapatalka

  • Lubię to! 1
Odnośnik do komentarza
Prawo jest jakie jest ale sądy robią po swojemu. Ostatnio zaciekawiłem się tematem pierwszeństwa na przejazdach rowerowych. Według przepisów rowerzysta ma pierwszeństwo ale sądy często wydają przeciwne wyroki z uzasadnieniem, że jadący rowerem widział nadjeżdżający samochód i wtargnął mu na przejazd.
To bardzo dziwne, przecież samochód aby wjechać na taką śluzę rowerową musi przeciąć linię przerywaną, czyli ustąpić pierwszeństwa. Lecz niestety (poznałem na własnej skórze) w sądach wszystko możliwe
Odnośnik do komentarza
Godzinę temu, mareq napisał:

Prawo jest jakie jest ale sądy robią po swojemu. Ostatnio zaciekawiłem się tematem pierwszeństwa na przejazdach rowerowych. Według przepisów rowerzysta ma pierwszeństwo ale sądy często wydają przeciwne wyroki z uzasadnieniem, że jadący rowerem widział nadjeżdżający samochód i wtargnął mu na przejazd.

Jak mamy skrzyżowanie z pierwszeństwem przejazdu samochód na drodze podporządkowanej zwalnia a w przypadku jak nie ma pewności nawet staje. Jakoś nigdy nie zaobserwowałem podobnego zachowania u kierowców żeby zwalniali i obserwowali co się dziele tylko prują do ostatniej chwili a potem wymuszają.  Czas najwyższy żeby słabszy w mieście miał pierwszeństwo - to również tyczy się zachowania rowerzystów kontra piesi.

Cytat

Art. 27.

1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerowi znajdującemu się na przejeździe.

1a. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą zamierza opuścić.

2. (uchylony)

3. Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez drogę dla rowerów poza jezdnią, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa rowerowi.

4. Kierującemu pojazdem zabrania się wyprzedzania pojazdu na przejeździe dla rowerzystów i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejazdu, na którym ruch jest kierowany.

http://www.cepik.gov.pl/documents/76251/76586/Ustawa+Prawo+o+Ruchu+Drogowym+08.06.2017/87c97bb6-5d0a-4229-80ea-51555985c538

  • Lubię to! 2
Odnośnik do komentarza
5 godzin temu, Łza Włóczynutka napisał:

Sprawa jest banalnie prosta: jak jest ścieżka rowerowa wzdłuż drogi, to osobniki jadące na rowerze:
- posiadające mózg jadą ścieżką rowerową
- nie posiadające tego narządu jadą szosą

Lepiej wiedzieć co się pisze, niż pisać co się wie.

  • Lubię to! 2
Odnośnik do komentarza

Zostawię dla potomnych, nagrałem "spontanicznie" jakiś czas temu telefonem - więc jakość bez szału. XXIw, środek Europy, miasto, gdzie codziennie rowerem porusza się kilkadziesiąt tysięcy osób.

 

Edytowane przez SzpiceR
  • Lubię to! 1
Odnośnik do komentarza
14 godzin temu, SzpiceR napisał:

Zostawię dla potomnych, nagrałem "spontanicznie" jakiś czas temu telefonem - więc jakość bez szału. XXIw, środek Europy, miasto, gdzie codziennie rowerem porusza się kilkadziesiąt tysięcy osób.

 

Ale że o co chodzi? 

Asfalt bez dziur, krawężniki tylko tam gdzie potrzebne, brak pieszych i zaparkowanych samochodów na DDR. Jechać i się cieszyć. 

 

Miasto i DDR nie służą do przeprowadzania treningów kolarskich, tylko do przemieszczania się w bezpieczny sposób.

  • Lubię to! 1
Odnośnik do komentarza
19 godzin temu, Yan napisał:

Jak mamy skrzyżowanie z pierwszeństwem przejazdu samochód na drodze podporządkowanej zwalnia a w przypadku jak nie ma pewności nawet staje. Jakoś nigdy nie zaobserwowałem podobnego zachowania u kierowców żeby zwalniali i obserwowali co się dziele tylko prują do ostatniej chwili a potem wymuszają.  Czas najwyższy żeby słabszy w mieście miał pierwszeństwo - to również tyczy się zachowania rowerzystów kontra piesi.

http://www.cepik.gov.pl/documents/76251/76586/Ustawa+Prawo+o+Ruchu+Drogowym+08.06.2017/87c97bb6-5d0a-4229-80ea-51555985c538

Art. 27. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów, 
jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa 
rowerowi znajdującemu się na przejeździe.

Pierwszeństwo masz tylko na środku przejazdu/skrzyżowania. Zbliżając się do przejazdu pierwszeństwa nie masz. 

W 27.1a jest opisana sytuacja gdzie kierowca faktycznie musi ustąpić.

  • Pomógł 1
Odnośnik do komentarza
Godzinę temu, Zajop napisał:

Asfalt bez dziur, krawężniki tylko tam gdzie potrzebne, brak pieszych i zaparkowanych samochodów na DDR. Jechać i się cieszyć. 

Faktycznie, w porównaniu do wielu innych potworków to nie jest tragicznie. Ale te wstawki brukowe po deszczu nie są bezpieczne, nie tylko na szosie. Te krawężniki nigdy nie były i nigdy nie będą bezpieczne, nie tylko na szosie i zwłaszcza dla tych, co się chcą tylko przemieszczać. 

I dlatego w Krakowie i wielu innych miastach powstały standardy wg. których ma być robiona infrastruktura rowerowa. I na szczęście nowe inwestycje i remonty starej infrastruktury są na odpowiednim poziomie. 

Odnośnik do komentarza

Łza Włóczynutka tylko czekałem kto wyleci z obraźliwymi komentarzami , chociaż myślałem że to forum skupia hobbystów i fascynatów jazdy rowerem.

Ale wracając do meritum sprawy. Rowerzysta, kolarz czy jak go tam nazwać, jest takim samym pełnoprawnym użytkownikiem drogi jak kierowca Ferrari, ciężarówki czy skutera. Zajmuje tylko mniej miejsca na jezdni i praktycznie nie czyni żadnych na niej szkód jak autobusy czy inne ciężkie pojazdy. Tak się tylko utarło że kierowca samochodu ma prawo trąbić na rowerzystę bo mu przeszkadza na drodze. W innych bardziej cywilizowanych krajach jest to zupełnie niedopuszczalne. To tak jak nie udzielenie pierwszeństwa pieszemu na pasach.

Sąd podzielił w tym temacie stanowisko rowerzysty i kazał anulować mandat ( brak mózgu czy jego posiadanie nie ma tu nic do rzeczy).

Jednak widzę że i na tym forum "polityczne" zachowania biorą górę i merytorycznie trudno nam "miłośnikom" jazdy rowerowej, bronić naszych - rowerzystów racji.

Brońmy swoich praw ale oczywiście zawsze pamiętajmy o zdrowym rozsądku (to nie Holandia czy Dania)

Odnośnik do komentarza

To już nie można być hobbystą i nazwać kogoś na przykład półgłówkiem? 

Kierowca Ferrari płaci konkretny podatek na drogi, ma ubezpieczenie i tak dalej w tym co najważniejsze odpowiednie uprawnienia. Nie ma tu więc miejsca na równość. Poza tym w miastach i nie tylko coraz więcej się buduje w tym wycina drzewa pod infrastrukturę rowerową. Macie z niej korzystać i już. Jak tego nie będziecie robić bo się cwaniakować zaczyna to zaraz się pojawią fizyczne zakazy w postaci znaków. Nikt nie będzie wam wiecznie znosił i wysłuchiwał waszych kaprysów. Nikt nie będzie rozgraniczał na rower szosowy czy MTB. Chcesz potrenować to raz nie w mieście po ulicy a jak masz kłopot z wydostaniem się z miasta to rower do auta, na plecy czy iść sobie z nim pieszo. Sam kilka lat wstecz jeżdziłem ulicą pomimo, że była obok droga rowerowa ale zmieniłem zdanie i już tak nie robię. Pora dorosnąć. Dwóch już z ciągnąłem z baardzo ruchliwej ulicy gdzie po jej obu stronach są nowiutkie DDR-y. A jak mi się nie chce zatrzymywać to delikwent w zasadzie jest mijany na minimetry. A sądów w naszym pięknym kraju nie ma i śmieszą mnie ludzie co podają taki argument. Ten sąd wydał taki wyrok a następny na odwrót. Równie dobrze można by rzucać monetą. 

Odnośnik do komentarza

Dlaczego wszyscy piszą, że nie można jeździć szosówką po ulicy gdy jest ścieżka rowerowa?

Pewnie, że można. Jak najbardziej, że można. 

Należy liczyć się jednak z tym, że taka jazda może zakończyć się mandatem.

:)

 

Odnośnik do komentarza

Brawo, logika godna....
Jadąc więc tirem z naczepą powinienem mijać na milimetry takich delikwentów jak ty, bo ja jestem w pracy, a nie wożę się bez sensu.
Mam nadzieję że uda ci się spotkać na drodze kogoś równie"mądrego" i tak samo agresywnego jak ty, tylko w większym pojezdzie

  • Lubię to! 1
Odnośnik do komentarza
12 minut temu, artazy napisał:

...i tak samo agresywnego jak ty....

Agresywnego mówisz (piszesz)? Hmmmmm.

Gdybyś dokładnie przeczytał (obejżał) mojego posta zauważyłbyś ten uśmieszek na końcu. Nie rozumiemem skąd to skojarzenie - agresywny.

Parafrazując scenę ze znanego filmu: "Ja nie jestem agresywny! Agresja: 1."

 

:)

PS Wracając do zasadniczego pytania, na poparcie mojego twierdzenia, mogę Ci nawet zaprezentować, że można tak jeździć jak autor pyta....

;)

 

Odnośnik do komentarza
23 minuty temu, artazy napisał:

Brawo, logika godna....
Jadąc więc tirem z naczepą powinienem mijać na milimetry takich delikwentów jak ty, bo ja jestem w pracy, a nie wożę się bez sensu.
Mam nadzieję że uda ci się spotkać na drodze kogoś równie"mądrego" i tak samo agresywnego jak ty, tylko w większym pojezdzie

To Twoja interpretacja co najmniej jak bym kogoś mijał z setką na liczniku. Mijam baardzo wolno bo jak byś nie zauważył ta droga ma takie obciążenie samochodami, że w gruncie rzeczy ominięcie roweru staje się w świetle prawa nie wykonalne. A zatem mam głęboko w poważaniu czy delikwent moje zachowanie odczytuje jako agresję. W sumie to ja czy inni mogą mieć najwięcej kłopotów jak takiego tumana potrącą wiec z łaski swojej daruj sobie moralizatorski ton. Też tak jeżdzisz jak masz szeroką na 5 metrów wyasfaltowaną drogę rowerową? 

Odnośnik do komentarza

Sorry[mention=11750]zenobek[/mention], pisałem do @Aresa.

Gdy jak piszesz mam asfaltową DDR wybieram ją nie jezdnię, ale będąc "po drugiej stronie barykady" tj. za kółkiem nikogo nie mijam na lusterko, bo nie ufam innym użytkownikom drogi (bez względu na to czy korzystają z niej zgodnie z prawem) i mam na tyle wyobraźni że wiem jak tragicznie mogą się takie manewry zakończyć.

 

Ps. Abyśmy się dobrze zrozumieli nie zachęcam nikogo do jazdy, po szosie, gdy obok jest DDR. Mało tego zachęcam też do korzystania z dróg rowerowych zgodnie z przepisami. A miejsce na trening szosowy widzę poza miastem, lecz tam nie zamierzam jeździć autem, wolę spokojnie dojechać na rowerze.

 

 

Odnośnik do komentarza
18 minut temu, artazy napisał:

Gdy jak piszesz mam asfaltową DDR wybieram ją nie jezdnię, ale będąc "po drugiej stronie barykady" tj. za kółkiem nikogo nie mijam na lusterko, bo nie ufam innym użytkownikom drogi (bez względu na to czy korzystają z niej zgodnie z prawem) i mam na tyle wyobraźni że wiem jak tragicznie mogą się takie manewry zakończyć.

Zobacz sobie jak z takimi debilami muszą sobie radzić kierowcy komunikacji zbiorowej. Taki drobny przykład odnoszący się do pozostawiania samochodu pod domem. Nie raz widzę jak nie ma wyjścia i taki kierowca robi dokładnie to co ja z małą prędkością. Czasem ten na rowerze zwalnia jak już tył zachodzi a czasem musi się zatrzymać jedną nogą na poboczu. Mam taką ostrą górkę z 300m do pokonania rowerem gdzie autobusy na wąskiej drodze kursują często. Mógłbym się wlec bo czemu mam się śpieszyć i sapać jak jestem w prawie ale wpadam na chodnik. Tak po prostu bo nie jestem fiutem. Nikt mnie za to nie ochrzanił, nie dostałem mandatu choć radiowozy mnie mijały i ludzie też nie narzekają. A niektórzy mają problem by jechać DDR-em lub spierać się czy jest 1 czy 2 kierunkowy... 

  • Lubię to! 1
Odnośnik do komentarza

Ja to wszystko rozumiem i w zasadzie chodzi mi o to aby znaleźć ten "złoty środek" i wzajemne zrozumienie dla siebie z obu stron. Samemu zdarza mi się zupełnie poza miastem zjechać na chwilę na pobocze i przystanąć aby przepuścić, samochody, gdy z przeciwka jedzie cały sznur i szanse na wyprzedzenie zerowe bo drogą wąska, lecz z drugiej strony szlag mnie trafia na takich kubiców, co cisną po klaksonie bo mu nie znikłem, a on (o zgrozo) musiał zdjąć na kilka sekund nogę z gazu, a przecież ma fspaniałe ałto, a nie byle rower .

 

 

 

 

Odnośnik do komentarza

Spoko. Mnie zwyczajnie drażni odwoływanie się do zagadnień prawnych a zwłaszcza "brońmy swoich praw" na drodze. Prawo już od dawna jest naginane i tu się nic nie zmieni. Ja by wyjechać z mojej wsi jestem skazany na czyjąś łaskę, gdzie indziej to ja decyduję a nie znaki bo kobita nie włączy się do ruchu do wieczora a jest południe a tramwaje w Krakowie jeżdzą jak ja mam zielone... Albo zaczniemy wzajemnie się szanować albo będzie coraz bardziej agresywne. Jest ścieżka to się nią jedzie i przynajmniej mnie nie obchodzi czy delikwent ma Bianchi z 50 000K kapusty czy Tribana za 1K. Nie uważam też by robić przypał na drodze tylko dlatego, że jakaś ścieżka w teorii jest tylko po drugiej stronie drogi w dodatku 1-kierunkowa. Jeśli się jeżdzi pomału a nie zapitala na złamanie karku to wszyscy normalni się pomieścimy bez skakania sobie do gardeł. 

  • Lubię to! 2
Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...