Skocz do zawartości

Czy jest mi potrzebny rower szosowy ?


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

budyn czekoladowy
Opublikowano (edytowane)

Na oponach 25, przy 6 Barach spokojnie jeżdżę po słabszym asfalcie. Szosa to nie jest jakiś kościołamacz.

 

EDIT: a dodam, że rower mam ameliniowy.

Edytowane przez budyn czekoladowy
  • Lubię to! 3
Opublikowano

Z resztą jak się planuje dłuższą wycieczkę na szosie w sobotę, czy niedzielę, to nie wybiera się najbardziej dziurawych dróg i bruków, tylko można popatrzeć na mapy google i sobie trasę zaplanować - po dobrych drogach. Np. można znaleźć taką drogę, a moim celem było to wzgórze za dwoma drzewami po środku :) 

IMG_0941.thumb.jpg.d4076b934140ccde4202c674afaf9fe9.jpg

  • Lubię to! 1
Opublikowano

Słabej jakości asfalt, to również pole do nauki. Uczysz się czuć asfalt, omijać dziury i nierówności, wybierając tylko ten jeden optymalny tor jazdy. 

  • Lubię to! 2
  • Pomógł 1
Opublikowano (edytowane)

A moim zdaniem NIE potrzebujesz szosy. Ale nie zawsze kupujemy coś, bo czegoś potrzebujemy. Czasem coś kupujemy, bo tego chcemy. A Ty tego chcesz. Sęk w tym, że jak bardzo tego chcesz, dowiesz się dopiero jak kupisz i trochę pojeździsz. 

U mnie też tak było - hardtail mtb Trek Superfly 6, aluminiowy ścigacz na Rebie i 29', kupiony właśnie do ścigania się. Służył mi do wszystkiego - startów, treningów w lesie, ale też i po asfalcie, a nawet chciałem nim dojeżdżać do roboty. Opony znikały w oczach, napęd też się zużywał, a to "nie są, panie, tanie rzeczy". Zachciało mi się więc kupić szosę, coś tańszego na wszelki wypadek, bo jakbym się jednak nie wkręcił, to żeby nie było wtopy. Znalazłem używkę, zbiłem cenę do 2000 pln i kupiłem. Żeby oszczędzić Treka przynajmniej na asfaltach i na ewentualnych dłuższych wyprawach. 

Dziś mam przede wszystkim cholerny dylemat co poranek. A i tak zazwyczaj mimo dziur w okolicznych drogach, krawężników, kratek ściekowych, kostek brukowych, czasem szutru, wybieram szosę. Mimo też tego, że na dojazdy do pracy biorę spory plecak, a zawsze wydawało mi się, że połączenie mtb+plecak to jeszcze, ale szosa+plecak to ni cholery. Zasadniczo Trek miał zostać rowerem "do wszystkiego", a Spec (szosa) rowerem specjalistycznym (nomen omen) do jeżdżenia tylko na asfalcie, konkretnych treningów, czy bardziej dłuższych wypraw. A jest odwrotnie - szosa stała się mi rowerem uniwersalnym, a MTB rowerem specjalistycznym, wariantem na starty i treningi w trudniejszym terenie. 

Mieć w domu fajnego MTB i fajną szosę to przede wszystkim dylemat która wizja kolarstwa bardziej nas pociąga. Bo to są nawet różne ciuchy. A mnie jak dzikiego wilka ciągnie do lasu, ale i gładkonodzy królowie elegancji na asfalcie robią na mnie wrażenie. 

Ten dylemat o poranku to najgorsze, co mnie spotkało po kupieniu szosy. Cała reszta, to same plusy i niesamowita przygoda. 

Edytowane przez Gość
Opublikowano
9 godzin temu, Łabędź napisał:

A moim zdaniem NIE potrzebujesz szosy. Ale nie zawsze kupujemy coś, bo czegoś potrzebujemy. Czasem coś kupujemy, bo tego chcemy. A Ty tego chcesz. Sęk w tym, że jak bardzo tego chcesz, dowiesz się dopiero jak kupisz i trochę pojeździsz. 

U mnie też tak było - hardtail mtb Trek Superfly 6, aluminiowy ścigacz na Rebie i 29', kupiony właśnie do ścigania się. Służył mi do wszystkiego - startów, treningów w lesie, ale też i po asfalcie, a nawet chciałem nim dojeżdżać do roboty. Opony znikały w oczach, napęd też się zużywał, a to "nie są, panie, tanie rzeczy". Zachciało mi się więc kupić szosę, coś tańszego na wszelki wypadek, bo jakbym się jednak nie wkręcił, to żeby nie było wtopy. Znalazłem używkę, zbiłem cenę do 2000 pln i kupiłem. Żeby oszczędzić Treka przynajmniej na asfaltach i na ewentualnych dłuższych wyprawach. 

Dziś mam przede wszystkim cholerny dylemat co poranek. A i tak zazwyczaj mimo dziur w okolicznych drogach, krawężników, kratek ściekowych, kostek brukowych, czasem szutru, wybieram szosę. Mimo też tego, że na dojazdy do pracy biorę spory plecak, a zawsze wydawało mi się, że połączenie mtb+plecak to jeszcze, ale szosa+plecak to ni cholery. Zasadniczo Trek miał zostać rowerem "do wszystkiego", a Spec (szosa) rowerem specjalistycznym (nomen omen) do jeżdżenia tylko na asfalcie, konkretnych treningów, czy bardziej dłuższych wypraw. A jest odwrotnie - szosa stała się mi rowerem uniwersalnym, a MTB rowerem specjalistycznym, wariantem na starty i treningi w trudniejszym terenie. 

Mieć w domu fajnego MTB i fajną szosę to przede wszystkim dylemat która wizja kolarstwa bardziej nas pociąga. Bo to są nawet różne ciuchy. A mnie jak dzikiego wilka ciągnie do lasu, ale i gładkonodzy królowie elegancji na asfalcie robią na mnie wrażenie. 

Ten dylemat o poranku to najgorsze, co mnie spotkało po kupieniu szosy. Cała reszta, to same plusy i niesamowita przygoda. 

W zasadzie masz 100% racji. Co mogłam, to ulepszyłam w swoich rowerach, ciuchów mam już nadmiar, lampki, liczniki, gadżety, bajery - w zasadzie już nie ma co kupować. No i tak człowiek chciałby coś jeszcze posiadać, na coś jeszcze nazbierać, kupić i cieszyć się nabytkiem. Też się zastanawiam, czy nadmiar rowerów nie spowoduje, że z któregoś przestanę korzystać.

Może miernik mocy załatwiłby mi sprawę? 

Opublikowano

A gdzie tam. Do miernika mocy to dopiero szosa jest potrzebna jak nigdy wcześniej. :D

Opublikowano

Ja z miernikiem czekam na lepszą szosę... Chociaż jakbym miał miernik to może zaczął bym trenować zamiast robić pojeżdżawki xD;) 

Opublikowano
13 minut temu, Łabędź napisał:

A gdzie tam. Do miernika mocy to dopiero szosa jest potrzebna jak nigdy wcześniej. :D

Czyli trzeba i szosę i miernik?

:D 

Opublikowano
23 minuty temu, nctrns napisał:

Ja z miernikiem czekam na lepszą szosę...

Miernik z czasem i do lepszej szosy przejść może, jak zajdzie taka potrzeba. Ja kolejność zabawek do szosy ustawiłem sobie tak: 1) lepsze koła, 2) nowy napęd 2x11, nowa 105 R7000, 3) pomiar mocy. 

Jak ulepszę w końcu tak koła jak i napęd, to pomiary mocy powinny być już tak powszechniej dostępne (a więc i przystępniejsze cenowo), że wtedy i to kupię. :P

15 minut temu, Sziva napisał:

trzeba i szosę i miernik

Oczywiście, że nie trzeba. Nic nie trzeba. Ale wszystko można. ;)

Opublikowano
5 minut temu, Łabędź napisał:

Oczywiście, że nie trzeba. Nic nie trzeba. Ale wszystko można. ;)

Święte słowa :) 

Opublikowano
25 minut temu, Łabędź napisał:

Miernik z czasem i do lepszej szosy przejść może, jak zajdzie taka potrzeba. Ja kolejność zabawek do szosy ustawiłem sobie tak: 1) lepsze koła, 2) nowy napęd 2x11, nowa 105 R7000, 3) pomiar mocy. 

Jak ulepszę w końcu tak koła jak i napęd, to pomiary mocy powinny być już tak powszechniej dostępne (a więc i przystępniejsze cenowo), że wtedy i to kupię. :P

Tematów na temat mierników sporo, ale za dużo tego i nie ogarniam. Od ilu zaczynają się jakieś sensowne budżetowe mierniki, które nie będą pokazywać pogody, a realne wartości. 

Sorry za offtop. 

Opublikowano

Jak na razie chyba nie ma budżetowych. Minimum 1500-2000 pln trzeba rzucić.

Opublikowano

Z Polara ostatnio jak szukałem wyskoczyły mi jakieś mierniki za 3700 i za 6000 PLN, więc przy tych, to co piszesz, to i tak budżetówka 🤣

O Sziva, to ja jestem w takim razie zaraz po Tobie 😀

Opublikowano
21 minut temu, Sziva napisał:

A ja w którejś gazecie branżowej czytałem bardzo entuzjastyczny artykuł na temat ich produktów. Nie pamiętam w której, w jakimś numerze bikeBoardu bodajże. Sprawdzę jak wrócę do domu. 

Opublikowano
10 godzin temu, Sziva napisał:

Ja wypatrzyłam miernik polskiej produkcji:

https://inpeak.pl/

A że jestem z Wrocławia, to pewnie na taki się skuszę.

Kup, kup i potestuj, bo również ma m go na uwadze. Zaraz po nowych kołach ;)

10 godzin temu, Łabędź napisał:

A ja w którejś gazecie branżowej czytałem bardzo entuzjastyczny artykuł na temat ich produktów. Nie pamiętam w której, w jakimś numerze bikeBoardu bodajże. Sprawdzę jak wrócę do domu. 

Niestety, ale w każdej branży hobbystycznej typu "drogie zabawki dla dużych chłopców" takie artykuły dawno przestały być wiarygodne. Nie posmarujesz - nie pojedziesz...

Chociaż, jak już wspomniałem, zamierzam wesprzeć rodzimy biznes.

Opublikowano
Godzinę temu, Argi napisał:

takie artykuły dawno przestały być wiarygodne.

To też prawda. Tak czy siak, ten polski produkt jest także i moim numerem jeden na liście kandydatów, jakby przyszło co do czego. 

Opublikowano (edytowane)

do usuniecia

Edytowane przez de Villars
Opublikowano
13 minut temu, zibi_j1 napisał:

why?

No właśnie. Co tam było?

Opublikowano (edytowane)

Szczerze ?

Masz dwa MTB i jednego fulla. Na przymierającą głodem nie wyglądasz zatem ... Tak, potrzebujesz szosy!

I nie rzucaj się na Tribana "na spróbowanie", tylko od razu skup się na jakiejkowiek marce poza-hipermarketowej (Spec, Trek, Merida, Scott, Orbea, Cannondale etc). Na początku jasne, że będzie trudno (niewygodnie, bo będziesz pochylona do przodu) i twardo. No i będzie Ci trochę szkoda tych ścieżek w lesie, które będziesz musiała na szosie omijać. Ale to minie, i zostanie frajda. Moje słowa wspomnisz po miesiącu od zakupu :)

Ja całe swoje dorosłe życie (dłuższe, niż Twoje, z tego, co piszesz, wynika) tłukłem się na rozmaitych MTB, dwa lata temu przesiadlem się na szosę ... MTB się kurzy, na szosie regularnie wytłukuję ok. 1000 km/miesiąc.

A jak któryś z dotychczasowych Twoich rowerów zacznie się kurzyć, to sygnał, że nie szosa jest niepotrzebna, ale ten zakurzający się przecież :) 

Edytowane przez ortogonalny
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Witam, u mnie było odwrotnie, istniała dla mnie tylko szosa, wcześniej z wajchami na ramie, teraz z klamkomanetkami na Dura Ace 7700, jeżdżę już 6 lat, i w zasadzie z 2 lata temu stwierdziłem:  Potrzebny mi MTB, bo szosówką po piachu, błocie trawie w lesie ogólnie da się przejechać, i uczy to fajnych umiejętności technicznych typu balansowanie ciałem itd, itp, bo rzuca takim rowerkiem po sypkim podłożu niemiłosiernie, przydaje się to również w umiejętności jazdy w zimie po oblodzonej ośnieżonej drodze, a gdy miałem tylko starą szosę, to jeździłem nią wszędzie w każdych warunkach czyli rajdy rowerowe po lasach i do dziewczyny gdy ją miałem w zimie w śnieżyce również... Od czasu zanabycia za grosze przyzwoitego starego MTB Treka na Deore LX to samo się jeździ komfortowo, czyli las, wycieczki turystyczne, a i nie maltretuję już dość starej, ale dobrej szosy he he, która akurat w sobotę umożliwi mi z kolei podróż z kolegami szosowcami nad morze, znowu z 200 km wpadnie...
 

Więc odpowiadając na pytanie, czy potrzebna Ci szosa... Myślę że tak, ponieważ posiadanie kilku porządnych rowerów do różnych typów jazdy to brak kompromisów typu jeden rower do wszystkiego, czyli jak kilku moich znajomych wcześniej myślało "a mam górala ale założę semislicki, czy też lżejsze kólka, i już będzie po asfalcie spoko" będzie spoko, ale nie tak jak na sztywnej lekkiej szosie z dolnym chwytem... Szosa to inna geometria, i przełożenia też inne, inne odczucie jazdy, na tym się mknie po prostu, choć również trzeba siłę włożyć aby ukręcić niedostępne w góralu przełożenia, choć stojąc fajnie się to kręci na przykład sprint na przełożeniu 52/11 w grupie jak pójdzie rura...  Szosa to jak tu Koledzy wspomnieli, to nie las i z czasem nudzące się jeżdżenie po dziurach, to podróże, jazda szybko i daleko, mijanie kolejnych miejscowości, nie wiem jak to opisać, ale mój kolega który stwierdził że lubi las, kilka lat tyrał MTB, i na MTB też wybierał się nie raz na trasy asfaltowe, przejechał się parę razy z nami, gdy pożyczył szosę, oddał i teraz co? Kupił Cube'a na Ultegrze, i właśnie w sobotę gdy pojedziemy sobie nad morze to obejrzę ten jego nabytek :) 

Posiadanie w moim przypadku MTB i szosy, dało mi możliwość komfortowego uprawiania obu głównych rodzajów kolarstwa, chcę się przetyrać po szutrach trawach korzeniach mocno, czy też innym razem spacerkiem na grzybki? Jest przyzwoity MTB z klockowatymi laczami :) Znudziło się?  To może na szosce strzelić sobie ze 100 km lub więcej i zobaczyć co po powiecie słychać? Czy to spacerkiem, czy się ujechać niczym chłopaki na Bałtyk Bieszczady Tour? A mam kilku znajomych którzy to przejechali kilkukrotnie, i czysta przyjemność z nimi na szosie potrenować :) Tak że mając kilka rowerów specjalistycznych, zależnie od tego co masz chęć jechać, bierzesz odpowiedni i jazda, zero cudowania z jakimś przekładaniem opon, kół itd itp :) 

 

  • Lubię to! 1
Opublikowano

Zakup roweru z myślą o przekładaniu opon to oszukiwanie samego siebie - raczej szybko się znudzi, albo wcale do tego nie dojdzie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...