Piotrek1995

Jaki trening Zimą ?

Rekomendowane odpowiedzi

kubabike

Jaki kalkulator stref HR używać, Coggana czy może Friela? Pomiedzy nimi wystepują dość duże różnice.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czarusblitz

Najważniejsze jest to, jeśli wybierasz jeden model stref np Friela, to trzymaj się go przez cały sezon. Szczerze, to nie ma konkretnych powodów, aby sie trzymać jednego czy drugiego. Ze stref mocy to właściwie cały świat opiera sie na strefach Coggana, jeśli korzystasz dodatkowo z pomiaru mocy, to opieraj się także na strefach tętna Coggana, ponieważ łatwiej będzie ci zapamiętać % wartości oraz kontrolować moc i tętno względem siebie. Osobiście ja wolę mimo wszystko strefy Coggana, ponieważ uważam że wszystkie ćwiczenia/wysiłki ponad progiem "mleczanowym" (beztlenowym) są trudne do kontrolowania przy pomocy tętna, a Friel rozdzielił właśnie 5 strefę na 5a,b i c. czyli jakby na 6,7 i 8. Dlatego lepiej posługiwać się 5 strefowym modelem pracy serca.

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
KingaM

Moi drodzy eksperci,
Plan zimowy się robi: siłownia + długie jeżdżenie w drugiej strefie.

Pierwsze zawody są 24.03 i moje pytanie: kiedy zacząć ćwiczyć interwały? Miesiąc przed wystarczy?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czarusblitz

Miesiąc przed to stanowczo za późno. Jeśli do planu podchodzisz klasycznie to przez okres 12-16tyg budujesz wytrzymałość i siłę (obie cechy zarówno na rowerze i siłowni). To jeśli chodzi o okres przygotowawczy.
Później skupiasz się nad cechami, które ściśle związane są z wymogami twoich wyścigów np siła i jej utrzymanie przez dłuższy czas (o różnym czasie interwały tempowe od kilku do kilkunastu minut, krotkie interwały na maksymalny pobór tlenu czyli wydolność oraz różnego rodzaju sprinty). Dodatkowo utrzymujesz wypracowaną siłę oraz wytrzymałość stosując tego typu treningi rzadziej.

Jeśli w zimie nie lubisz długich treningów i ogólnie jazdy na dworze, to skup się na treningu interwalowym na wewnętrznym trenażerze, skupiając się na opak wyżej wymienionych cechach; powiedzmy najpierw siła, roznego rodzaju interwały na wytrzymałość siłowa i wydolność, a na wiosnę wytrzymałość.

To tak w skrócie, bo pisania mogłoby być na cały elaborat. ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korposzczur

Czy trening tylko w weekend (sobota, niedziela) wystarczy, aby podtrzymać formę? W tygodniu nie umiem wygospodarować czasu na rower. Poza tym warunki atmosferyczne nie ułatwiają jazdy na zewnątrz nawet rowerem górskim (lód, silny wiatr, smog, ujemna temperatura). Do pracy rowerem nie wolno mi jeździć. Trenażera nie mam.

Jeśli pierwszy ważny wyścig planuję w maju, to zgodnie z podejściem Friela powinienem mieć już za sobą etap Podstawowy 2 (wytrzymałość, siła, szybkość, wytrzymałość siłowa). Tymczasem jeżdżę bardzo nieregularnie, a ostatnio tylko w weekend. Czy coś z tego będzie?

W zeszłym sezonie jeździłem codziennie do pracy, a zima była łagodna, więc mogłem sobie pozwolić weekendami na długie wypady. Jednak z doświadczenia wiem, że w zimie nie ma sensu pokonywanie długich dystansów. Końcowe kilometry zamieniają się w walkę o przetrwanie. Friel też twierdzi, że zimą treningi powinny być krótsze (jak znajdę ten fragment, to zacytuję), ale kłóci się to z opisywaną przez niego ideą periodyzacji (okres podstawowy w Polsce przypada na zimę).

Druga opcja to zacząć konkretny trening od marca pod kątem TDP Amatorów, a w zimie ćwiczyć na siłowni i pływać na basenie.

W innym wątku poruszono temat odwróconej periodyzacji. Ta metoda sprawdza się szczególnie podczas przygotowań do długich wyścigów. To by mi pasowało, bo latem planuję pojeździć na dystans. To kłóci się z ideą trenowania pod kątem zawodów (typowe zawody hobby to zwykle 1-2h jazdy), a może kiedyś złe mnie weźmie i wystartuję w ultramaratonie.

http://kowalski.coach/ciekawy-przypadek-michala-podsiadlowskiego

Ale także ona ma wady. Po okresie przejściowym (przerwa w treningu po sezonie nawet wskazana) czy to dobry pomysł katować się interwałami?

Od poniedziałku zamierzam chodzić na siłownię. Stanowczo za późno, ale lepiej późno niż wcale.

Co ćwiczyć na siłowni pod kątem kolarstwa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czarusblitz

Moim zdaniem trening oparty na "odwróconej periodyzacji" jest najlepszą propozycją dla pracujacego i majacego inne obowiązki oraz rodzinę amatora, dodatkowo klimat w Polsce (stosunkowo długa zima oraz krótki dzień) nie sprzyja treningowi na dworze.
Metoda ta polega na tym, że najpierw skupiasz się nad cechami progowymi i nad progiem (czyli wg Friela strefy 4-5c) pracując nafld nimi przez okres zimy, natomiast na wiosnę wlaczasz objętość czyli długie treningi w 2 i 3 strefie, schodząc nieco lub utrzymując tylko intensywność.
Dodatkowo warto w okresie zimy włączyć siłownie i skupić się nad wzmocnieniem ogolnym ciała.

Metoda ta wymaga niestety trenowania na trenażerze, ale możesz wykupić sobie karnet i treningi na rowerze i siłownie realizować właśnie na sali fitness czy siłowni. Nowoczesne i dobrze wyposażone sale, posiadają nawet trenażery z pomiarem mocy, co zapewne ułatwi ci lepiej kontrolować intensywność w porównaniu do samego tętna.

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korposzczur
23 godziny temu, czarusblitz napisał:

Metoda ta wymaga niestety trenowania na trenażerze, ale możesz wykupić sobie karnet i treningi na rowerze i siłownie realizować właśnie na sali fitness czy siłowni. Nowoczesne i dobrze wyposażone sale, posiadają nawet trenażery z pomiarem mocy, co zapewne ułatwi ci lepiej kontrolować intensywność w porównaniu do samego tętna.

W moim mieście żaden klub nie posiada trenażerów i to jeszcze z pomiarem mocy. Co najwyżej rowery spinningowe, które najbardziej oddają charakter jazdy na prawdziwym rowerze, ale na wielu siłowniach można z nich korzystać jedynie podczas zajęć z instruktorem. Zwykłe rowerki stacjonarne to nie to samo.

Z jednej strony nie ma aż tak fatalnych warunków, aby nie dało się godzinę potrenować na zewnątrz. Ulice w miarę odśnieżone, górek nie brakuje, tereny do MTB też się znajdzie. Wypady do lasu w tygodniu odpadają (do najbliższego lasu mam kawałek). Z drugiej strony są dni, gdy pogoda mocno utrudnia jazdę (wichura, ślizgawica, smog, -10°C), a jeśli taki stan trwa przez tydzień, to nie pozostaje nic innego niż trenować w zamkniętym pomieszczeniu. Czy jest coś gorszego? Przyjdzie marzec i zaczną się ulewy.

Myślę nad takim rozwiązaniem - rano iść na trening, potem szybki prysznic i do pracy. Jeśli wieczorem będą warunki, to wyskoczyć na drugi trening.

Jeśli po sezonie 2019 postanowię dalej kontynuować trening, to kupuję trenażer. Może sąsiedzi mnie nie zabiją, a właściciele nie wypowiedzą umowy.

Edytowane przez Korposzczur

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czarusblitz

Kwestia podejścia wg własnych preferencji, dla mnie osobiście trening na trenażerze w zimie to najlepsza i najwygodniejsza opcja, a w połączeniu z Zwift, czas szybko leci. W każdym razie napewno nie wrócę do klasycznych treningów i wieczornych eskapad na rowerze. Dodatkowo, uważam że trening wytrzymałościowy dla średnio zaawansowanego i zaawansowanego kolarza i niskiej objętości nie przynosi oczekiwanych korzyści, a w zimie ciężko zrealizować długie treningi w tlenie.

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korposzczur
Napisano (edytowane)

Zawiedziony wynikami z ubiegłego sezonu chcę w tym roku poważnie podejść do treningu. Pierwszy wyścig, na którym mi zależy, jest końcem kwietnia, czyli powinienem mieć za sobą dużą część przygotowywania silnika tlenowego. Na razie panuje chaos, czyli dojazdy do pracy "ile fabryka dała", czasami dłuższa przejażdżka w średnim tempie, ale nie unikając stromych górek. Bardziej to przypomina odwrotną periodyzację, która słabo się sprawdziła, ale być może przez brak systematyczności. Ostatnio wznowiłem basen i chcę go kontynuować nawet do kwietnia. Jak często, to zależy od grafiku pływalni. Poprawię wydolność nawet lepiej niż na rowerze i wyjdzie na zdrowie. Czy dodać do tego siłkę? W ten sposób codziennie trzeba by coś trenować. 

Czymkolwiek bym nie zastąpił roweru, to jednak muszę budować formę kolarską. Możliwości jest kilka: dojeżdżać w zimie do pracy z wysoką intensywnością, przerzucić się na trenażer, trenować po godzinach na zewnątrz. Pierwsza opcja sprawdzona 2 lata temu, ale spowodowała nieprzyjemne konsekwencje. Ostatnio zacząłem znowu potajemnie dojeżdżać rowerem. Druga opcja - u mnie w grę wchodzi tylko wypożyczenie cichego trenażera (najlepiej z szosą). Trzeba wypróbować, czy to będzie uciążliwe dla sąsiadów i osób w sąsiednich pokojach, ponieważ sam napęd w rowerze trochę hałasuje. Możliwe, że będziemy się w tym roku kilka razy przeprowadzać. Trzecia opcja - szkoda zdrowia.

Jak się u Was sprawdza odwrotna periodyzacja? Czy ktoś jeszcze próbował?

Czy powinniśmy zimą porzucić interwały i katowanie podjazdów (czyli wysokie strefy tętna)?

To, co trzeba zbudować, to umiejętność utrzymania wysokiej intensywności przez czas trwania wyścigu. Obecnie do pracy potrafię pocisnąć, ale gdybym to miał utrzymać przez dłuższy czas, to bym nie utrzymał. W weekendy lepiej znoszę jednak krótszy intensywny trening (strome podjazdy) od kilkugodzinnych eskapad po płaskim. 

W dniu 29.01.2019 o 23:38, czarusblitz napisał:

Kwestia podejścia wg własnych preferencji, dla mnie osobiście trening na trenażerze w zimie to najlepsza i najwygodniejsza opcja, a w połączeniu z Zwift, czas szybko leci. W każdym razie napewno nie wrócę do klasycznych treningów i wieczornych eskapad na rowerze. Dodatkowo, uważam że trening wytrzymałościowy dla średnio zaawansowanego i zaawansowanego kolarza i niskiej objętości nie przynosi oczekiwanych korzyści, a w zimie ciężko zrealizować długie treningi w tlenie.

Sugerujesz, aby skupić się tylko i wyłącznie na interwałach i porzucić budowanie wytrzymałości (długie jazdy)?

BTW: Korzystacie z dedykowanych programów do analizy treningu, tworzenia planów treningowych, itd? Może warto podjąć współpracę z trenerem?

Edytowane przez Korposzczur

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ktokolwiek
Napisano (edytowane)
11 godzin temu, Korposzczur napisał:

BTW: Korzystacie z dedykowanych programów do analizy treningu, tworzenia planów treningowych, itd? Może warto podjąć współpracę z trenerem?

Ja cisnę od dwóch miesięcy z Way2Champ. Ten program https://way2champ.pl/produkt/indywidualny-4-tygodnie/

Rozpiska raz w miesiącu. Jeżdżę tylko na ZWIFT. Dopasowany program do startów (liga ZWIFT Team PL) i mojego trybu życia (konsultacja najpierw z trenerem ile możemy jeździć).  Raz w miesiącu trener dzwoni spytać o odczucia itd (analizuje wszystko w TrainingPeaks).

Jestem bardziej niż zadowolony :) Progres bardziej niż zauważalny - w każdym aspekcie (1 min, 5 min, 20 min, FTP itd).

Edytowane przez ktokolwiek
  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Red

Bardzo dobry plan treningowy. Faktycznie widać efekty mimo że trening zdalny wydaje się biedny, w rzeczywistości uszyty na mierę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łukasz_P

@Korposzczur idź w trenera. W tym sporcie jest cała masa indywidualnych kwestii, a gotowce tego nie pokrywają. Sam działam z trenerem od ponad roku. Nie muszę się zastanawiać czy dany plan jest dobry czy może inny czy dobrze wszystko zrobiłem itd. Po prostu wsiadam na rower i kręcę niczego nie rozkminiając niepotrzebnie. 

Podobnie jak @ktokolwiek działam online, z tym że co weekend wpisuję do Training Peaks swoją dyspozycyjność na kolejny tydzień i wg tego trener ustala mi ilość i długość poszczególnych treningów. Zdecydowanie lepsza opcja dla mnie, niż planować na miesiąc w przód. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
chemania

trening w zimie powinien spełniać jedną zasadniczą kwestię - wciąż dawać radość

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korposzczur
12 godzin temu, chemania napisał:

trening w zimie powinien spełniać jedną zasadniczą kwestię - wciąż dawać radość

Trening może dawać radość, ale większa radość będzie z postępów. :)

W dniu 7.01.2020 o 13:02, Łukasz_P napisał:

@Korposzczur idź w trenera. W tym sporcie jest cała masa indywidualnych kwestii, a gotowce tego nie pokrywają. Sam działam z trenerem od ponad roku. Nie muszę się zastanawiać czy dany plan jest dobry czy może inny czy dobrze wszystko zrobiłem itd. Po prostu wsiadam na rower i kręcę niczego nie rozkminiając niepotrzebnie. 

Podobnie jak @ktokolwiek działam online, z tym że co weekend wpisuję do Training Peaks swoją dyspozycyjność na kolejny tydzień i wg tego trener ustala mi ilość i długość poszczególnych treningów. Zdecydowanie lepsza opcja dla mnie, niż planować na miesiąc w przód. 

Jest też kilku trenerów w okolicy i zastanawiam się nad taką opcją. 

W dniu 7.01.2020 o 10:58, ktokolwiek napisał:

Ja cisnę od dwóch miesięcy z Way2Champ. Ten program https://way2champ.pl/produkt/indywidualny-4-tygodnie/

Rozpiska raz w miesiącu. Jeżdżę tylko na ZWIFT. Dopasowany program do startów (liga ZWIFT Team PL) i mojego trybu życia (konsultacja najpierw z trenerem ile możemy jeździć).  Raz w miesiącu trener dzwoni spytać o odczucia itd (analizuje wszystko w TrainingPeaks).

Jestem bardziej niż zadowolony :) Progres bardziej niż zauważalny - w każdym aspekcie (1 min, 5 min, 20 min, FTP itd).

Trochę to kosztuje, ale może się przekonam. Na początek muszę skombinować trenażer i najlepiej jakąś szosę. Chociaż szczerze w zimie wolałbym więcej pływać i ewentualnie chodzić na siłownię, a na rowerze głównie dojazd do pracy. Basen minimum 1-2x w tygodniu (zależy od grafiku pływalni).

Mogę wskazać kilka prawidłowości, dlaczego ostatni sezon poszedł słabo, a poprzedni dobrze. Zaniedbałem podstawy, m.in. technikę pedałowania. Wcześniej trenowałem na złomku. Pedały platformowe wymuszały większą staranność, pilnowałem kadencji i ciężej było pod górkę. Oprócz tego kilkugodzinne wypady w weekendy. Pierwszy maraton już na rowerze turystycznym z zatrzaskami mimo upału poszedł całkiem dobrze, choć puls na podjazdach cały czas na czerwono. A potem co 2 tygodnie maraton w górach, gdzie zajeżdżałem się na podjazdach przez 2-3 godziny. Może to mi pomogło zbudować formę na TDPA. A kolejny sezon... dalej na trekkingu i były to jazdy głównie dla przyjemności. Potem turystyka i wypalanie się na wielogodzinnych jazdach, gdzie forma zależała chyba od tego, którą nogą wstałem z łóżka.

Też odnosicie wrażenie, że pedały zatrzaskowe rozleniwiają?

Kolejna kwestia to dieta i suplementy. Pisałem już o stresie oksydacyjnym? Pierwsze efekty już zauważam. Wystarczy popatrzeć na sportowców w wieku 50 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łabędź
W dniu 7.01.2020 o 10:58, ktokolwiek napisał:

Way2Champ

Kto Cię tam prowadzi? Arek osobiście, czy ktoś inny? Jak w praktyce wygląda "podejście do klienta" w kontakcie bezpośrefnim - spoko rozmowy jak z kumplem, czy raczej służbowy konkret? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łukasz_P
1 godzinę temu, Łabędź napisał:

Kto Cię tam prowadzi? Arek osobiście, czy ktoś inny? Jak w praktyce wygląda "podejście do klienta" w kontakcie bezpośrefnim - spoko rozmowy jak z kumplem, czy raczej służbowy konkret? 

Ziomek, priv się nie da do Ciebie wysłać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ktokolwiek
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, Korposzczur napisał:

Chociaż szczerze w zimie wolałbym więcej pływać i ewentualnie chodzić na siłownię, a na rowerze głównie dojazd do pracy. Basen minimum 1-2x w tygodniu (zależy od grafiku pływalni).

 

W dniu 6.01.2020 o 23:23, Korposzczur napisał:

Zawiedziony wynikami z ubiegłego sezonu chcę w tym roku poważnie podejść do treningu.

 

To się zdecyduj czy chcesz poważnie podejść do treningu czy dojeżdżać sobie do pracy, w międzyczasie chodząc na basen. Bo z lekka marudzisz brachu jak na razie :)

2 godziny temu, Łabędź napisał:

Kto Cię tam prowadzi? Arek osobiście, czy ktoś inny? Jak w praktyce wygląda "podejście do klienta" w kontakcie bezpośrefnim - spoko rozmowy jak z kumplem, czy raczej służbowy konkret? 

Prowadzi mnie: https://way2champ.pl/maciek-dombrowski/

Podejście pewnie że jak z kumplem, od razu na Ty, rozmowa również na luźne tematy. Ale co tu gadać w zasadzie, powiedziałem na początku i cały czas mu to powtarzam że ma mnie wyciskać jak cytrynę, bez taryfy ulgowej, maksymalizacja efektów i tyle :) Trening z założeniami i ewentualnymi komentarzami mam rozpisany w Training Peaks, więc nie potrzebuję jakichkolwiek konsultacji w międzyczasie. Jakkolwiek powiedział że mogę pisać czy zadzwonić od czasu do czasu jak mam jakieś pytania. Ale ja pytań nie mam tylko cisnę :) Rozpisane mam od 9 do 11 godzin tygodniowo i realizuję wszystko pod linijkę.  Jestem zadowolony. Jak kogoś stać na te 3 stówy miesięcznie, ma nieco wolnego czasu i motywację do treningu to jest to bardzo dobra opcja. Wcześniej to ja po prostu traciłem czas robiąc chaotyczne treningi :)

 

Edytowane przez ktokolwiek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łabędź
Napisano (edytowane)
36 minut temu, Łukasz_P napisał:

Ziomek, priv się nie da do Ciebie wysłać. 

Już skorygowane, miałem zapchaną skrzynkę. Wal. :D

19 minut temu, ktokolwiek napisał:

Wcześniej to ja po prostu traciłem czas robiąc chaotyczne treningi

Tak mi się właśnie wydaje, że różnica jest potężna w stosunku do usystematyzowanych treningów pod dyktando ogarniętego trenera. A Way2Champ od razu mi się wydali godni polecenia i faktycznie sporo kolesi, którzy rozdają karty na lokalnych wyścigach po Małopolsce, w których brałem udział, trenują akurat pod ich okiem.

Edytowane przez Łabędź
  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
de Villars
W dniu 6.01.2020 o 23:23, Korposzczur napisał:

Pierwsza opcja sprawdzona 2 lata temu, ale spowodowała nieprzyjemne konsekwencje. Ostatnio zacząłem znowu potajemnie dojeżdżać rowerem.

Zaintrygowało mnie to. Jakie nieprzyjemne konsekwencje wywołało dojeżdżanie do pracy rowerem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korposzczur
2 godziny temu, de Villars napisał:

Zaintrygowało mnie to. Jakie nieprzyjemne konsekwencje wywołało dojeżdżanie do pracy rowerem?

Wszystko opisane w tym wątku: 

 

8 godzin temu, ktokolwiek napisał:

To się zdecyduj czy chcesz poważnie podejść do treningu czy dojeżdżać sobie do pracy, w międzyczasie chodząc na basen.

Basen jest polecany w początkowych fazach sezonu. To najlepszy sposób, aby zwiększyć wydolność organizmu i nie obciążyć stawów. Jeśli podejście trenerów z Way2Champ wyklucza jakiekolwiek inne aktywności, to i tak chcę pływać ze względów zdrowotnych, zwłaszcza na kręgosłup.

Do pracy, na ile pogoda pozwoli, zamierzam dalej dojeżdżać na rowerze. Wolę to niż zatłoczoną rano komunikację miejską, gdzie emeryci kaszlą prosto w twarz.

Czy w ich planach treningowych jest siłownia? To chyba zależy od tego, czy trenujesz pod MTB, czy pod szosę.

Sprawdzę najpierw, jakie mam możliwości na trenażer i trening w mieszkaniu. Bardziej opłaca mi się wypożyczyć. Ostatecznie mogę trenować na zewnątrz, ale wiem z doświadczenia, że nawet jeśli zima umożliwi jazdę na zewnątrz (zeszłej zimy powietrze było zatrute w całym mieście), to marzec będzie deszczowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zeus666
W dniu 6.01.2020 o 23:23, Korposzczur napisał:

Pierwsza opcja sprawdzona 2 lata temu, ale spowodowała nieprzyjemne konsekwencje. Ostatnio zacząłem znowu potajemnie dojeżdżać rowerem.

Jeśli w twojej pracy problemem jest to, czym dojeżdżasz to raczej proponuję poszukać normalnego miejsca pracy. Pomijając już fakt, że co to kogo może obchodzić, czym dojeżdżasz i jak, to czasy gdy jeżdżenie rowerem to był obciach, juz minęły - teraz właśnie moda na bycie „fit” i aktywnym i jest to lepiej postrzegane, niż bycie grubasem, który tylko przenosi tyłek z fotela przed tv na fotel w aucie. Pracujesz w bardzo dziwnym miejscu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korposzczur
W dniu 24.01.2020 o 09:41, Zeus666 napisał:

Jeśli w twojej pracy problemem jest to, czym dojeżdżasz to raczej proponuję poszukać normalnego miejsca pracy. Pomijając już fakt, że co to kogo może obchodzić, czym dojeżdżasz i jak, to czasy gdy jeżdżenie rowerem to był obciach, juz minęły - teraz właśnie moda na bycie „fit” i aktywnym i jest to lepiej postrzegane, niż bycie grubasem, który tylko przenosi tyłek z fotela przed tv na fotel w aucie. Pracujesz w bardzo dziwnym miejscu.

Jest moda na bycie "fit", czyli na chodzenie jeżdżenie do modnych klubów i "robienie rzeźby". I tak jest wszędzie. Brać kolarska to mały ułamek społeczeństwa. Normalny człowiek nigdy nie zrozumie zapalonego rowerzysty. Trzeba się przebierać, spocisz się, zepsujesz sobie fryzurę. To tak pół żartem, pół serio. Dużo osób w naszej firmie jeździ rowerem rekreacyjnie po godzinach. Rower nie służy jako środek transportu. Być może sytuacja by uległa poprawie, gdybyśmy mieli lepsze zaplecze.

Jednakże wielu nas postrzega jako biedaków, których nie stać na samochód. Dominują poglądy "dom, fura i komóra".

Problem był jednak inny - więcej w podlinkowanym wątku. Koleżanka już z nami nie pracuje, więc dojeżdżam rowerem dalej, jeśli pogoda na to pozwala.

Potrzebuję jednak 2 rzeczy: dużej saszetki pod ramę (koszyk na bidon można wymontować) oraz jakiejś większej torby (na kierownicę?). Ten rower nie ma dziur na bagażnik, więc ta opcja raczej odpada. Otóż woziłbym tam ciuchy do przebrania oraz jakiś prowiant i mógłbym realizować treningi przed/po pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korposzczur

Próbowałem trenować dalej na zewnątrz, na ile czas pozwalał, ale nie do końca to mi się udawało. W tygodniu brak czasu, a w weekend w słoneczną pogodę intensywnie się pociłem już na małych górkach. Drugi problem prawdopodobnie uda się rozwiązać po zmianie ciuchów na inne. Ale pierwszy problem... dojazdy do pracy to za mało, nawet gdyby trwały godzinę. Musi być systematyczność i muszą być podstawy (wytrzymałość, siła, szybkość). Jedyne, co mi się udało, to wznowić basen.

Niech stracę i zaryzykuję trenera. Co do trenażera, to używki direct-drive w okolicy nikt nie sprzedaje. Najwyżej kupię nówkę. Problem jest też taki, że niedługo prawdopodobnie czeka mnie przeprowadzka i nie ma gwarancji, że trenażer i rower zostaną zaakceptowane w nowym mieszkaniu przez właściciela.

Korzystał ktoś z usług trenera JacaCoach? Zacząłem oglądać jego kanał na YouTube, a z tego, co pisze o sobie, to przygotowuje też do triatlonu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
de Villars
W dniu 15.02.2020 o 17:07, Korposzczur napisał:

Jednakże wielu nas postrzega jako biedaków, których nie stać na samochód. Dominują poglądy "dom, fura i komóra".

Szczerze mówiąc, walić to, głupota ludzka jest nieskończona jak wszechświat, choć co do tego drugiego istnieją pewne wątpliwości  :D Zresztą, zawsze można mieć i rower i samochód, a do tego rower cenniejszy niż samochód (biorąc po uwagę ceny samochodów - możliwe że tak właśnie mam :D ).

Istnieje, też kwestia, z kim się zadawać. Ja nie utrzymuję kontaktów z ludźmi, którzy by mnie mierzyli ceną mojego samochodu.  Natomiast z takimi którzy docenią, że mój rower ma większy roczny przebieg niż samochód - i owszem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.