SzajBajk

Jak zarobić pieniądze na nowy rower.

Rekomendowane odpowiedzi

Bartosh

Moim znajomym trafiła się piątka w lotto z kuponów, które dostali na swoim weseli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
aniBajk

ech teraz mam 1200 sprzedaję wszystko co się da oszczędzam jak się da i wszystkiego sobie odmawiam.
Trochę żal jak patrzę na stronę dystrybutora i widzę jak poszczególne rozmiary ramy znikają tak jak moje marzenia o rowerze nowym 😆
No nic - zbieramy dalej. Najwyżej się kupi za rok czy kiedyś tam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
exterytorialny
Napisano (edytowane)

Kolejnym krokiem po sprzedaży niepotrzebnych rzeczy może być odnawianie rowerów. Sam kilka odnowiłem. Tak dla satysfakcji i zajęcia w długie, zimowe wieczory. Kokosów z tego nie będzie, ale coś tam się uzbiera. Chętnym podpowiem, żeby skupili się jedynie na markowych rowerach. Mogą być zaniedbane, ale nie zajechane. Odnawianie nie może ograniczać się do powierzchownego mycia. To powinno być niemal przywrócenie do stanu fabrycznego. Łącznie z wymianą wyeksploatowanych części na nowe lub używane, ale w bardzo dobrym stanie i również markowe.

Dla przykładu jeden z moich odnowionych rowerów:

1893500771_Beztytuu.thumb.jpg.5bac6a9af48c15fdb139aead178e9422.jpg

Edytowane przez exterytorialny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Adam205
6 godzin temu, exterytorialny napisał:

Kolejnym krokiem po sprzedaży niepotrzebnych rzeczy może być odnawianie

1893500771_Beztytuu.thumb.jpg.5bac6a9af48c15fdb139aead178e9422.jpg

Super pomysł ale wymaga sporej wiedzy której typowy Kowalski może nie posiadać. Po pierwsze trzeba umieć okazyjnie kupić taki sprzęt. Nie jest to proste bo internet jest pełen podobnych łowców okazji. Wystaw coś za darmo na olxie a się przekonasz ile sępów się odezwie po kilku minutach. Potem też nie jest łatwiej. Wymiana komponentów na nowe jest nieopłacalna. Nie kupisz ich taniej jak producent. Siłą rzeczy stracisz na tej inwestycji. Zwłaszcza że rower sprzedasz jako używany co dodatkowo obniży jego wartość. 

Uważam niezmiennie że lepiej iść do normalnej pracy i przestać się oszukiwać. Dla większości z  nas rower jest przecież hobby. A hobby jako takie raczej na siebie nie zarabia.

  • Pomógł 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
edmundo

Pisanie dalszych komentarzy w tym wątku wygląda jak kopanie leżącego. Może @SzajBajk rzuci trochę więcej światła na całą akcję?

  • Lubię to! 1
  • Haha 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Marek Karnecki

Szaju o movie zapomniałeś i nie wiemy co dalej ! :P
Mamy kupę kasy po szufladach poupychaną i leżymy z tym bajzlem :P

  • Haha 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
dwakolkaija
W dniu 20.02.2019 o 15:22, piter614 napisał:

Moja żona wygrała a tamtym roku 1700zł 😋

Serio? No to gratki, ładny kawałek grosza :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
piter614

Serio w multimulti sam byłem w szoku (ja nie gram to i nie wygram)
Gra ze swoją mamą ciągle coś trafiają 100 lub 200
Często też nic ale z reguły w miesiącu zwraca się za kupony

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
panMarcin

Ja miałem sporo gratów na podwórku i sprzedałem trochę złomu i kaska wpadała.  W lotka też można grać może kiedyś się trafi co więcej niż trójka :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zbb
Napisano (edytowane)

Hola, szajbajki!

A ja przez ostatni rok się zawziąłem i bez względu na pogodę pomykałem dzień w dzień do pracy na bicyklu. Nie obyło się co prawda bez kilku niegroźnych wywrotek na oblodzonych, nie przygotowanych ścieżkach, ale w ten oto sposób zamiast truć środowisko i miesięcznie wydawać ponad 3stówy na paliwo, za część tej sumy zakupiłem PIERWSZĄ SZOSĘ.

Dodać trzeba, że przejazd tej trasy rowerem zajmuje mi 10min więcej jak samochodem....

Pozdrawiam

zbb

Edytowane przez zbb
  • Lubię to! 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
edmundo
W dniu 12.03.2019 o 17:09, zbb napisał:

Hola, szajbajki!

A ja przez ostatni rok się zawziąłem i bez względu na pogodę pomykałem dzień w dzień do pracy na bicyklu. Nie obyło się co prawda bez kilku niegroźnych wywrotek na oblodzonych, nie przygotowanych ścieżkach, ale w ten oto sposób zamiast truć środowisko i miesięcznie wydawać ponad 3stówy na paliwo, za część tej sumy zakupiłem PIERWSZĄ SZOSĘ.

Dodać trzeba, że przejazd tej trasy rowerem zajmuje mi 10min więcej jak samochodem....

Pozdrawiam

zbb

A teraz wyobraź sobie, że jeden z tych wypadków zakończył by się gorzej niż to faktycznie było. Znam ludzi dla których nieszczęśliwy upadek na rowerze zakończył się kosztowną rehabilitacją. Oni raczej nie mogą mówić o oszczędnościach związanych z dojeżdżaniem rowerem do pracy. Z zaoszczędzonej kwoty mogli co najwyżej opłacić sobie rehabilitację. Oszczędzać trzeba również z głową...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zbb
W dniu 13.03.2019 o 22:40, edmundo napisał:

A teraz wyobraź sobie, że jeden z tych wypadków zakończył by się gorzej niż to faktycznie było. Znam ludzi dla których nieszczęśliwy upadek na rowerze zakończył się kosztowną rehabilitacją. Oni raczej nie mogą mówić o oszczędnościach związanych z dojeżdżaniem rowerem do pracy. Z zaoszczędzonej kwoty mogli co najwyżej opłacić sobie rehabilitację. Oszczędzać trzeba również z głową...

 

 

 

Przecież każdy przejazd rowerem, bez względu na pogodę wiąże się z pewnego rodzaju ryzykiem. Podążając za Twoim tokiem rozumowania, rower ma tylko sens na trenażerze. Z tego co piszesz wynika, że Ty wyjeżdżasz rowerem tylko w piękną słoneczną pogodę, a jak zaskoczy Cię deszczyk (wiadomo ślisko, można się przewrócić) chowasz się pod daszek i dzwonisz po taksówkę. 

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
edmundo
8 godzin temu, zbb napisał:

Przecież każdy przejazd rowerem, bez względu na pogodę wiąże się z pewnego rodzaju ryzykiem. Podążając za Twoim tokiem rozumowania, rower ma tylko sens na trenażerze. Z tego co piszesz wynika, że Ty wyjeżdżasz rowerem tylko w piękną słoneczną pogodę, a jak zaskoczy Cię deszczyk (wiadomo ślisko, można się przewrócić) chowasz się pod daszek i dzwonisz po taksówkę. 

"Pewnego rodzaju ryzyko" to dość szerokie pojęcie. Nawet nie znając szczegółów dotyczących Twojej jazdy w zimie mogę wyciągnąć wnioski, że ryzyko, które Ty ponosiłeś było znacząco wyższe niż to które ponoszę ja jadąc raz z roku po deszczu (zwykle zanim wyjadę sprawdzam prognozy pogody żeby wiedzieć co mnie może spotkać). Starczy napisać, że ja nie zaliczyłem w ciągu ostatnich dwóch lat żadnej wywrotki (nawet takiej niegroźnej) a Tobie już się to parę razy zdarzyło. 

Zdaję sobie sprawę, że rozmawiamy na forum propagującym aktywność fizyczną (a jazdę rowerem w szczególności). Uważam jednak, że we wszystkim co robimy ważny jest zdrowy rozsądek. Na codzień, poza tym że jeżdżę rowerem jestem również kierowcą. Nie mogę patrzeć na tych szosowców którzy jeżdżą rowerami w zimie drogami krajowymi. Dlaczego? Nie żebym miał coś przeciwko nim. Jestem po prostu realistą. Kierowca jest przede wszystkim człowiekiem i ma głównie instynkt samozachowawczy. W sytuacji krytycznej zawsze będzie chronił swoje życie, w drugiej kolejności życie pasażerów których wiezie. Kolarz zawsze przegra z tirem, który nadjeżdża z przeciwka. W sytuacji krytycznej (o którą w zimie nie trudno) ten kolarz zostanie po prostu zmieciony z drogi. I żadne porady kolegów z internetowych forów mu raczej się wtedy nie przydadzą.

Osobiście byłbym ostrożny w propagowaniu jazdy rowerem w zimie. A już zwłaszcza po ruchliwych, oblodzonych drogach. 

Oczywiście może być tak, że zwyczajnie przesadzam i jeździłeś po ścieżce w parku. Z twojego posta to jednak nie wynikało - stąd moje wynurzenia na temat dyskusyjnych oszczędności. Jeśli tak było to przepraszam.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zbb

Odbiegamy od tematu bo miało być o zarabianiu a nie bezpieczeństwie.

Generalnie chodzi o to, żeby nie zatracić rozsądku w tym wszystkim.

Co mi z tego, że sprawdzę pogodę przed jazdą, skoro po 10km okazuje się, że natrafiam na odcinek nie odśnieżonej ścieżki? Mam wracać (inna droga też może być nie przygotowana) czy prowadzić rower przez kilometr lub dwa? Gdyby to była przejażdżka, to zmieniam trasę lub wracam. W drodze do pracy trzeba dotrzeć na miejsce. Ale przecież to samo jest podczas jazdy każdym innym środkiem transportu. Kiedy jedziesz samochodem i musisz gdzieś dotrzeć to nie wracasz z połowy drogi bo nagle jest ślisko.

A niektórzy kierowcy spotykający rowerzystę na drodze zachowują się jak skończone głupki: wyprzedza cię taki prawie ocierając się i spychając na pobocze a po kilku metrach gwałtownie hamuje przed poprzedzającym pojazdem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
edmundo
W dniu 16.03.2019 o 11:40, zbb napisał:

Odbiegamy od tematu bo miało być o zarabianiu a nie bezpieczeństwie.

Generalnie chodzi o to, żeby nie zatracić rozsądku w tym wszystkim.

Co mi z tego, że sprawdzę pogodę przed jazdą, skoro po 10km okazuje się, że natrafiam na odcinek nie odśnieżonej ścieżki? Mam wracać (inna droga też może być nie przygotowana) czy prowadzić rower przez kilometr lub dwa? Gdyby to była przejażdżka, to zmieniam trasę lub wracam. W drodze do pracy trzeba dotrzeć na miejsce. Ale przecież to samo jest podczas jazdy każdym innym środkiem transportu. Kiedy jedziesz samochodem i musisz gdzieś dotrzeć to nie wracasz z połowy drogi bo nagle jest ślisko.

A niektórzy kierowcy spotykający rowerzystę na drodze zachowują się jak skończone głupki: wyprzedza cię taki prawie ocierając się i spychając na pobocze a po kilku metrach gwałtownie hamuje przed poprzedzającym pojazdem.

Masz rację. Mój wpis był niepotrzebny w tym wątku. Stąd też pozwólcie, że nie będę mielił dalej tematu. Ponownie przepraszam jeśli kogoś uraziłem.

Wracając do tematu zarabiania. Pojawił się trzeci odcinek i jeszcze nikt się do tego nie odniósł. Spróbuję więc ja to zrobić.

Mam nieco mieszane uczucia po obejrzeniu filmu.

Z jednej strony pozytywne - muszę przyznać, że spodziewałem się czegoś gorszego. A tu mamy po prostu sposób na biznes. Handel trudno nazwać rewolucyjnym podejściem ale jednak przy odpowiedniej wiedzy może cały czas przynosić efekty.

Widzę jednak również wady tego pomysłu. Zostawmy najbardziej oczywistą związaną z koniecznością zakładania działalności gospodarczej - przy zbieraniu na rower może to być przerost formy nad treścią. Pamiętajmy, że ta seria miała być przeznaczona dla zwykłego Kowalskiego, który siedzi przed monitorem i narzeka na to, że Szaj jeździ na drogich rowerach. W ostatnim odcinku ten Kowalski gdzieś zginął. Nagle się okazuje, że ten "kanapowicz" powinien założyć działalność gospodarczą i prowadzić handel na portalu używającym innego języka niż nasz ojczysty (lub zrozumiały dla większości Polaków angielski). Jak dla mnie równie dobrze można by kogoś kto wjechał bryczką na Morskie Oko puścić z wyprawą zimową na K2 :D

Druga sprawa jest taka, że jak na Szajbajka to bardzo odważny odcinek. Taki handel obarczony jest jednak pewnym ryzykiem o którym Daniel nie wspomina w swoich filmach. A to moim zdaniem powinno jasno wybrzmieć - zwłaszcza, że mówimy o filmie dla "kanapowiczów". Byłoby słabo gdyby nagle okazało się, że ileś osób straci te swoje uciułane kilkaset złotych przez złe decyzje. Pamiętajmy, że żyjemy w kraju w którym od 15 lat przekonuje się nas, że samochody zwożone z Niemiec były użytkowane raz w tygodniu aby dojechać do kościoła. Osobiście nie mam żadnego argumentu aby twierdzić, że z rowerami jest inaczej... Ja rozumiem, że większość z nas kojarzy Niemców jako tych "głupków" z filmów wojennych ale to naprawdę nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. 

  • Lubię to! 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
GBike
Napisano (edytowane)

Sezon na progu. Jest jakiś szczęśliwy "Kowalski" który na handlu złomem dorobił się nowego roweru?

Edytowane przez GBike

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
yoor45

Tak :)
sprzedałem stary telefon, trochę gratów rowerowych i domowych na olx których i tak bym pewnie nie użył. I jestem teraz szczęściliwym posiadaczem używanego tribana 100.

ps. słowo nowy jest tutaj kwestią interpretacji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
panMarcin

Ja to się zastanawiam czy nie wystawić łachów swojej kobiety na olx ona ma ich pełno w szafie.. aż się nie domyka, a w połowie nie chodzi.. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
marcusling
34 minuty temu, panMarcin napisał:

Ja to się zastanawiam czy nie wystawić łachów swojej kobiety na olx ona ma ich pełno w szafie.. aż się nie domyka, a w połowie nie chodzi.. 

Idę o zakład, ze gdyby policzyć ile się wydało na swoją kobietę przez załóżmy kilka lat znajomości to byłoby na topowy rower HT lub Full każdej marki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
de Villars
Napisano (edytowane)

albo 5-kg szosa na Dura Ace Di2...

 

Edytowane przez de Villars

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nctrns

Jakbym swojej kobiecie nie kupił szosy to bym był o tyle bliżej swojej wymarzonej ;)

 

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
panMarcin
W dniu 11.04.2019 o 10:56, marcusling napisał:

Idę o zakład, ze gdyby policzyć ile się wydało na swoją kobietę przez załóżmy kilka lat znajomości to byłoby na topowy rower HT lub Full każdej marki.

Tak by było.. Ona ma tyle ciuchów i kosmetyków, że pół bloku, by tym obdzielił 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bartosz_

Zapytam się Was tutaj jeśli mogę w tym temacie o pewną kwestię. Mianowicie chodzi mi o sprzedaż dwóch starych nie używanych kierownic rowerowych i jednego mostku. Obie te kierownice nie są pogięte ani wykrzywione tylko są porysowane na zasadzie tej, że farba z nich w pewnych miejscach odeszła i widać prześwity koloru srebrnego. Chcę te 3 części sprzedać w jakimś punkcie złomowym w Krakowie. Tam chyba jeśli się nie mylę na wagę złomują różne rzeczy. Tylko nie wiem gdzie w Krakowie są takie punkty złomu i czy opłaca się tam w ogóle oddać te rzeczy ? czy dostałbym za nie 200 złotych ?  Czytam wasze tutaj sposoby na zarobienie pieniędzy i tak sobie właśnie pomyślałem o tych kierownicach i mostku. Bo pewnie gdybym wystawił to na olx to nikt by tego nie kupił. A to jest kierownica i mostek z rometu oraz druga kierownica Ritchey WCS. Co o tym sądzicie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nctrns
Godzinę temu, Bartosz_ napisał:

czy dostałbym za nie 200 złotych ?

Jak dostaniesz 200 groszy to będzie dobrze. W skupie złomu dają maks kilka złotych za kilogram.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
marcusling

Ja dostałem 200 zł w skupie ale za cztery alufelgi, każda o wadze 10 kg. Tyle płacą za aluminium w skupie. Kierownica aluminiowa o wadze np. 300 gramów to pewnie będzie 200 groszy jak kolega powyżej napisał. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.