Skocz do zawartości

Tour de Pologne Amatorów 2018


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
2 godziny temu, Miszel napisał:

 O wjazdach na Gliczarów czy Rzepiskach mogłem zapomnieć przy przełożeniu 39 przód, 23 tył, 

No to Ci powiem że niezłe mission impossible :) Chyba nawet żaden zawodowiec by się tak nie odważył :)

2 godziny temu, Miszel napisał:

Jak dla mnie był to pierwszy start w większej imprezie, więc jako żółtodziób była to dla mnie lekcja, z której wyciągnąłem wiele wniosków.

Witaj w klubie :) Na pewno za rok wrócimy silniejsi i mądrzejsi. 

15 minut temu, Karolinkaa napisał:

A dlaczego nie mozna miec zamontowanych rogow? 

Jakoś tak lepiej dla zdrowia psychicznego że np przy zjazdach 80 km/h (max. miałem 81,5) nie jedzie za Tobą ktoś z rogami albo lemondką gotów Ci zrobić drugi odbyt przy jakiejś kraksie :)

Opublikowano
9 minut temu, ktokolwiek napisał:

No to Ci powiem że niezłe mission impossible :) Chyba nawet żaden zawodowiec by się tak nie odważył :)

Witaj w klubie :) Na pewno za rok wrócimy silniejsi i mądrzejsi. 

Jakoś tak lepiej dla zdrowia psychicznego że np przy zjazdach 80 km/h (max. miałem 81,5) nie jedzie za Tobą ktoś z rogami albo lemondką gotów Ci zrobić drugi odbyt przy jakiejś kraksie :)

Dawno się tyle nie nahamowałem, a i tak zdarzyło mi się pójść poboczem.

Opublikowano (edytowane)

To teraz moja relacja. Ustawiłem się w ostatnim sektorze tuż przed startem imprezy. Wziąłem ze sobą tylko 2 bidony termiczne 0,5 L, 2 banany i 2 batony proteinowe. Sędziowie puszczali poszczególne sektory w odstępach czasowych. Przez 40 minut oczekiwania na pełnym słońcu zużyłem cały bidon wody. Pozostał drugi na cały wyścig. Batony i banany skonsumowałem przed startem, żeby nie zgubić po drodze. Amortyzator skręciłem do minimum. Początek lekko pod górkę. Dużo kibiców. Następnie zjazd do Jurgowa - najbardziej stromy zjazd na TDPA. Asfalt z licznymi łatami. Prewencyjnie łapałem za hamulce albo trzymałem się wolniejszym na kole. Na tym odcinku straciłem nawet kilka minut. Kolejny fragment to ścianka Harnaś. Wszyscy prowadzili i nie dało się ich wyprzedzić. Musiałem połowę prowadzić. Dodajmy do tego zaparkowane na ściance samochody, w tym ambulans. Zjazd do Wyżnego poszedł mi nieco lepiej, ale też nie zaszalałem. Średnia 43 km/h. Pod koniec się przełamałem, zacząłem mocniej cisnąć i wyprzedzać szosówki. Nawierzchnia gładka, tylko trochę więcej zakrętów. Kolejny fragment trasy to kilka hopek i szybkich zjazdów. Tradycyjnie na podjazdach wyprzedzałem, a na zjazdach mnie wyprzedzano. Kiedy zaczynał się podjazd pod ściankę Gliczarów, zawodnicy masowo redukowali biegi. Chyba ze strachu. Bez potrzeby. Wykorzystałem ten moment, aby przedostać się bliżej początku stawki. Jeśli chodzi o sam podjazd, pierwszą część podjechałem w całości, wlokąc się za szosówkami. Na drugiej (bardziej stromej) części kolarz przede mną się wywrócił, nie miałem go jak wyprzedzić bez spowodowania innej kolizji i poprowadziłem już do końca. Znów musieliśmy omijać zaparkowane busy. Na szczycie kultowego podjazdu dużo kibiców. Za zakrętem bufet bez wody. Zostały banany i pomarańcze. Ze względu na brak jakichkolwiek zapasów wody zabrałem się za konsumpcję pomarańczy i w efekcie spędziłem tam 5 minut. No cóż, trzeba nadrobić. Zostały 2 strome podjazdy. Ze względu na długość dały mocniej popalić niż ściana Gliczarów. Szczególnie ten ostatni się ciągnął. Szosowcy opadli z sił - wyprzedzałem jak leci. Zaczęły mnie łapać skurcze. Kombinowałem, jak dojechać do mety - może na wyższych biegach z mniejszą kadencją, może angażować więcej mięśni brzucha. Cudem się udało.

Wyszedłem z założenia, że pojadę raczej rekreacyjnie. Dziś jestem wściekły, bo stać mnie było na więcej. Niewiele zabrakło do trzycyfrowej pozycji w tabeli. Przygotowując się do zawodów skupiłem się na mało istotnych rzeczach. Nie opracowałem taktyki. Kaseta 11-36, korba 24-44 i opony 29" dają dużo możliwości. Zabrakło odwagi na zjazdach i większej dynamiki jazdy. Skręcenie amora na całej trasie też było błędem. Powinienem na podjazdach skręcać, a na zjazdach odkręcać na full i cisnąć w dół, ile wlezie.

W każdym razie pogoda dopisała, kibice dopingowali, miejsce też nie najgorsze, czyli impreza udana. :) Za rok prawdopodobnie też pojadę rowerem crossowym.

Edytowane przez Korposzczur
Opublikowano
5 minut temu, Korposzczur napisał:

  Za rok prawdopodobnie też pojadę rowerem crossowym.

Po przeanalizowaniu tego co zrobiłem w tej imprezie doszedłem do wniosku, że gdybym wystartował na trekkingu to osiągnąłbym lepszy wynik. Z górki osiągałbym podobne prędkości bo na dziurach nie bałbym się jak na szosie, traciłbym na płaskim ale znów mógłbym jechać pod ostrzejsze wzniesienia. I raczej nie złapałbym kapcia :)

P.S Jak ktoś za zjazdem z Gliczarowa (albo na podjeździe na Gliczarów) mijał jakiegoś kolarza prowadzącego rower prawą stroną (biały kask, błękitna koszulka) to byłem to ja :)

Opublikowano (edytowane)
16 godzin temu, Miszel napisał:

Po przeanalizowaniu tego co zrobiłem w tej imprezie doszedłem do wniosku, że gdybym wystartował na trekkingu to osiągnąłbym lepszy wynik. Z górki osiągałbym podobne prędkości bo na dziurach nie bałbym się jak na szosie, traciłbym na płaskim ale znów mógłbym jechać pod ostrzejsze wzniesienia. I raczej nie złapałbym kapcia :)

Paradoksalnie jest w tym duża racja. Po prostu nie wykorzystałeś Ty czy ja potencjału szosy, którego to nie dało się zresztą wykorzystać przy takiej kasecie, strachu przed zjazdami i przepychaniem się przez tłumy. Z całej trasy ledwie (tak na oko)  ok. 10 km było po w miarę płaskim terenie gdzie szosa nie dawała szans prostej kierownicy.

Plan na TdPA na następny rok:

-zjechać z wagą poniżej 90 kg (aktualnie 96)

-wzmocnić nogę :)

-kaseta 30? 32? 34? do dobrania w zależności od nogi

-ok miesiąc wcześniej jeśli czas i finanse pozwolą pojechać tą samą trasę i wtedy jeszcze dobrać kasetę

-wykupić pakiet VIP (start z pierwszego sektora) - nie trzeba się przepychać do przodu i tkwić w korkach na ścianie Harnaś

Howgh ! :)

 

Edytowane przez ktokolwiek
Opublikowano
21 godzin temu, Miszel napisał:

Po przeanalizowaniu tego co zrobiłem w tej imprezie doszedłem do wniosku, że gdybym wystartował na trekkingu to osiągnąłbym lepszy wynik. Z górki osiągałbym podobne prędkości bo na dziurach nie bałbym się jak na szosie, traciłbym na płaskim ale znów mógłbym jechać pod ostrzejsze wzniesienia. I raczej nie złapałbym kapcia :)

Jeśli chodzi o odwagę na zjazdach, to niezastąpione są treningi grupowe. Ciśniesz w dół, aby dogonić kompanów. Trzeba też zwalczyć nawyk odruchowego łapania za klamki przy większej prędkości i ćwiczyć pokonywanie zakrętów. Na MTB i na trekkingu bardziej się zmęczysz, bo opory toczenia są większe i musisz mocniej cisnąć na płaskim i na zjazdach. Na podjazdach liczy się głównie waga. Dzień przed wyjazdem kupiłem opony slick 28" Continental Contact. Ostatecznie pojechałem w starych terenowych 29" SBE Pro 8 z maksymalnym ciśnieniem 60 PSI. Trudno powiedzieć, czy w nowych oponach szybciej bym pokonał trasę. Są cięższe (drut) i mogłyby być kotwicą na podjazdach. Zyskałbym na płaskim i na zjazdach.

7 godzin temu, ktokolwiek napisał:

-ok miesiąc wcześniej jeśli czas i finanse pozwolą pojechać tą samą trasę i wtedy jeszcze dobrać kasetę

 Cała impreza wyniosła mnie kilka stówek licząc opłatę startową, bilety na pociąg, nocleg i wyżywienie:

120 - opłata startowa
140 - bilety PKP
240 - nocleg (2 doby hotelowe)
200 - wyżywienie (hotel + dworzec + sklep)

Czas podróży wg planu 6 godzin 30 minut:

1:40 - pociąg do Krakowa
1:42 - oczekiwanie na drugi pociąg (wystarczy by coś zjeść, za mało na zwiedzanie)
2:40 - pociąg do Poronina (w tym postoje i zmiana kierunku jazdy w Nowym Targu)
0:20 - dojazd rowerem do Bukowiny Tatrzańskiej (pod koniec lekko pod górkę)

W praktyce pociąg do Krakowa spóźnił się 25 minut i dojechał do celu z godzinnym opóźnieniem. Zostało pół godziny. Drugi pociąg odjechał punktualnie, ale długo nie nacieszyliśmy się jazdą. Uszkodzenie sieci trakcyjnej. Musiał cofać do Płaszowa i zmienić tor. Udało się jednak dotrzeć do biura zawodów przed zamknięciem. Natomiast powrót to był koszmar. W drodze do Poronina zlał mnie deszcz, a pociąg przesiadkowy w Krakowie spóźnił się 4 godziny. W efekcie do domu wróciłem o 3 w nocy i o 7 rano pojechałem na kolejny maraton.

Aha, gdyby ktoś nie wiedział, jak wrócić z Bukowiny do Poronina - jest tylko jedna asfaltowa droga - ta najkrótsza ze zjazdem na początku i bez przewyższeń. Nawigacja Google znajduje jeszcze drugą na północ i lekko pod górkę. Jeśli ją wybierzecie, czeka was przygoda (polecam mieć coś do obrony, preferowany rower full MTB). :)

Jeśli chodzi o przygotowanie. Najlepiej znaleźć podobną trasę w okolicy. Tydzień wcześniej 2 razy przejechałem taką trasę, w tym raz grupowo. Podjazd w Straszydlu moim zdaniem jest trudniejszy od ściany Bukovina. Zawsze warto objechać trasę zawodów, ale trzeba wziąć pod uwagę koszty. 

7 godzin temu, ktokolwiek napisał:

-wykupić pakiet VIP (start z pierwszego sektora) - nie trzeba się przepychać do przodu i tkwić w korkach na ścianie Harnaś

O tym samym myślę. Tylko jeśli na zjazdach będziemy chwytać za klamki, to tylne sektory nas dogonią.

Przydałoby się pojechać jeszcze na jakiś wyścig szosowy, aby zdobywać doświadczenie i nie wypaść z formy. Myślałem o Poznań Bike Challenge, ale to za daleko, a trasa praktycznie bez przewyższeń. Z drugiej strony może po prostu lepiej pojeździć ze znajomymi jakieś interwały.

Opublikowano
W dniu 15.08.2018 o 23:07, Korposzczur napisał:

Jeśli chodzi o odwagę na zjazdach, to niezastąpione są treningi grupowe. Ciśniesz w dół, aby dogonić kompanów. Trzeba też zwalczyć nawyk odruchowego łapania za klamki przy większej prędkości i ćwiczyć pokonywanie zakrętów.

U mnie nie ma problemu z prędkością a tylko z małym doświadczeniem na szosie. Nie czuję jeszcze na tyle roweru żeby w ogóle nie hamować. Dlatego na trekkingu z górki byłbym szybszy.

Ten wyścig pokazał że bez doświadczenia, dobrej formy i dobrze dobranego przełożenia nie ma co myśleć o dobrym wyniku (dobry jak dla mnie czyli w środku stawki). Już za rok się odgryzę :)

 

W dniu 15.08.2018 o 14:28, ktokolwiek napisał:

Paradoksalnie jest w tym duża racja. Po prostu nie wykorzystałeś Ty czy ja potencjału szosy, którego to nie dało się zresztą wykorzystać przy takiej kasecie, strachu przed zjazdami i przepychaniem się przez tłumy. Z całej trasy ledwie (tak na oko)  ok. 10 km było po w miarę płaskim terenie gdzie szosa nie dawała szans prostej kierownicy.

Plan na TdPA na następny rok:

-zjechać z wagą poniżej 90 kg (aktualnie 96)

-wzmocnić nogę :)

-kaseta 30? 32? 34? do dobrania w zależności od nogi

-ok miesiąc wcześniej jeśli czas i finanse pozwolą pojechać tą samą trasę i wtedy jeszcze dobrać kasetę

-wykupić pakiet VIP (start z pierwszego sektora) - nie trzeba się przepychać do przodu i tkwić w korkach na ścianie Harnaś

Howgh ! :)

 

Zgadzam się z pawie wszystkim - jednakże ja raczej wystartuję z dalszych sektorów.

Opublikowano
W dniu 12.08.2018 o 22:35, Miszel napisał:

koniecznie mieć min. 30 zębów z tyłu

 

W dniu 14.08.2018 o 11:13, ktokolwiek napisał:

przy 34 z przodu zalecam co najmniej 30 z tyłu

Nie no, chłopy, serio? Nie mówcie, że naprawdę tam jest aż tak, żeby na 34 przód / 28 tył nie podjechać.

Trochę przeraża z opisu wrażeń skala zjawiska defektów - nigdy nie startowałem w żadnym wyścigu nie mając ze sobą zapasowej dętki i narzędzi do jej wymiany, ale żeby na jednej trasie TRZY gumy złapać? Masakra... 

A jak wyglądało wydawanie tej wody w bufecie? Stał przy niej jakiś przedstawiciel organizatora, który w racjonalnych ilościach podawał kolarzom, czy po prostu były postawione przy drodze zgrzewki butelek i kto chciał, to brał? Bo jak woda "wyszła" szybko przy drugim wariancie to oczywiście skandal, ale i nic dziwnego. Jak przy wariancie pierwszym, to to nie dość, że skandal, to jeszcze żenada (biorąc pod uwagę cenę wpisowego od osoby).

Opublikowano
8 minut temu, Łabędź napisał:

Nie mówcie, że naprawdę tam jest aż tak, żeby na 34 przód / 28 tył nie podjechać.

Powinno dać radę ale spacerek to nie będzie, tzn. może być ;)

Opublikowano
25 minut temu, Łabędź napisał:

 

Nie no, chłopy, serio? Nie mówcie, że naprawdę tam jest aż tak, żeby na 34 przód / 28 tył nie podjechać.

Spokojnie ogarniasz tę najstromsze podjazdy na takim przełożeniu 😉

Opublikowano
W dniu 21.08.2018 o 09:14, Łabędź napisał:

Nie no, chłopy, serio? Nie mówcie, że naprawdę tam jest aż tak, żeby na 34 przód / 28 tył nie podjechać.

No co zrobić, my cienkie bolki :)

Taki tam filmik z kamery na mojej kierownicy. Podjazd Harnaś - początek, do końca nie dotrwałem, heh

 

W dniu 21.08.2018 o 09:14, Łabędź napisał:

 

A jak wyglądało wydawanie tej wody w bufecie? Stał przy niej jakiś przedstawiciel organizatora, który w racjonalnych ilościach podawał kolarzom, czy po prostu były postawione przy drodze zgrzewki butelek i kto chciał, to brał? Bo jak woda "wyszła" szybko przy drugim wariancie to oczywiście skandal, ale i nic dziwnego. Jak przy wariancie pierwszym, to to nie dość, że skandal, to jeszcze żenada (biorąc pod uwagę cenę wpisowego od osoby).

Drugi mój filmik. Ściana Bukowina końcówka z finiszem "premii górskiej" - na samym końcu "bufet". Bida z nędza jak widać, a jeszcze po mnie przecież pół ludzi jechało. Wody brak, tylko te połówki pomarańczy dawali. Ja nie skorzystałem :)

 

 

Opublikowano

Dodajmy jeszcze że kamera wypłaszcza, gorąco było, tłoczno...

W dniu 21.08.2018 o 09:14, Łabędź napisał:

A jak wyglądało wydawanie tej wody w bufecie? Stał przy niej jakiś przedstawiciel organizatora, który w racjonalnych ilościach podawał kolarzom, czy po prostu były postawione przy drodze zgrzewki butelek i kto chciał, to brał? Bo jak woda "wyszła" szybko przy drugim wariancie to oczywiście skandal, ale i nic dziwnego. Jak przy wariancie pierwszym, to to nie dość, że skandal, to jeszcze żenada (biorąc pod uwagę cenę wpisowego od osoby). 

Nie wiem jak to było z początku, ale gdy ja przejeżdżałem to było jak na filmikach powyżej - puste butelki na trawie i nic więcej. Jeśli mieli ich 2300 i zostawili bez opieki to chyba kosmici ukradli. A jeśli nie było to jak miało starczyć ? Mogli przygotować beczkowóz, nakleić na niego "cisowianka" i po kłopocie, każdemu by wystarczyło wody.

Opublikowano
6 godzin temu, ktokolwiek napisał:

Bida z nędza jak widać, a jeszcze po mnie przecież pół ludzi jechało.

Nie no, rzeźnia. Faktycznie, trochę skandal. Trochę tam kibiców stało, gorąco było, to pewnie się raczyli. ;)

6 godzin temu, ktokolwiek napisał:

No co zrobić, my cienkie bolki 

Sądząc po filmikach, zwłaszcza drugim, to wcale nie takie cienkie, jednak ładnie tam dajesz. :D

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Dla osób, które nie brały udziału, albo brały udział, a chcą sobie przypomnieć jak to wyglądało "od środka", wreszcie odkopałem nagrania z kamerki i zmontowałem z tego skrót.

Być może pomoże to komuś podjąć decyzję czy warto wziąć udział w tym wyścigu. Z mojej strony powiem, że jest wiele plusów, ale są też pewne aspekty, które są do poprawy. Ale myślę, że warto spróbować i przekonać się na własnej skórze :) Ja na pewno w przyszłym roku na pewno wystartuję bo mimo wad, jakie ma ten wyścig to atmosfera jest bardzo fajna. A poza trzeba rywalizować z samym sobą i poprawić swój wynik 😛 

Jak ktoś ma ochotę rzucić okiem to zapraszam :) (montaż i jakość nie jest wybitna, ale co ma być to jest)

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...