Skocz do zawartości

Tour de Pologne Amatorów 2018


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A co mi da SPD?

Wysłane z mojego TA-1024 przy użyciu Tapatalka
 

Opublikowano

W SPD zużywasz mniej energii. Jeśli masz dobre buty i technikę pedałowania, to na asfalcie nie poczujesz większej różnicy.

Przypomina mi się pierwsza wycieczka po Pogórzu Karpackim. Tak ciągnąłem pedały na podjazdach, aż odrywałem przednie koło. Nie róbcie tego w Gliczarowie.

Opublikowano
W dniu 1.02.2018 o 14:48, Nath_147 napisał:

A co mi da SPD?

Wysłane z mojego TA-1024 przy użyciu Tapatalka
 

Zamiast słuchać teoretyków proponuję założyć SPD i poczuć różnicę w praktyce ;)

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Zaliczyłem TdP dla Amatorów trzykrotnie i bardzo polecam. Świetna impreza: rano startujesz a później kibicujesz zawodowcom. Myślę, że jest to event bardziej dla niedzielnych rowerzystów niż nastawionych na rywalizacje amatorów. Owszem ścigać się można ale wymaga to ustawienia się w odpowiednim sektorze (czytaj: koczowania na linii startu) lub miejscówki w sektorze VIP. Oznacza to, że jeśli ustawisz się za daleko to nie będziesz miał mocnej grupy na płaskim a na podjazdach utkniesz w korkach. Najbardziej strome momenty są za ciężkie dla dużej liczby rowerzystów, więc prowadzą rowery :) Raczej nie przynosi to nikomu wstydu. Atmosfera jest świetna. Kibiców na trasie dużo. Jeśli zależy komuś na ściganiu to są o wiele lepsze wyścigi.

Opublikowano
5 godzin temu, dywyn napisał:

Myślę, że jest to event bardziej dla niedzielnych rowerzystów niż nastawionych na rywalizacje amatorów.

Znajomy był kiedyś w tdpa na 15 miejscu. Kiedy jednak z nim rozmawiałem kilka dni temu stwierdził że albo wystartuje z VIP'a albo wcale. To jest jednak gość który niejeden wyścig wygrał i bardzo poważnie podchodzi do wyścigów w których ma startować. Różnica (przepaść) jest taka że w wyścigu w którym razem startowaliśmy on uzyskiwał czas okrążenia 5:50 a ja na trekkingu miałem 7 min :)

Powiedzmy sobie szczerze, jeśli pogoda dopisze będzie to w tym toku będzie jeszcze większy ścisk na trasie. Jeśli ktoś chce powalczyć o czas a nie chce wydać 350 zł to musi od ruszenia do linii startu ostro deptać by ominąć "brzuchatych januszy" zanim zaczną się większe podjazdy. Szkoda że organizator nie sortuje zawodników wg czasu z poprzednich edycji. Myślę że to byłoby uczciwe dla stałych bywalców, po co ma się robić młyn na trasie jeśli ktoś jest szybszy ode mnie to niech jedzie, ja wolę walczyć z zawodnikami na moim poziomie.

Pytanie czy w pewnych sytuacjach przy dużym nachyleniu prowadzenie roweru nie jest bardziej wydajne niż jazda ? Poza tym jak komuś brakuje mocy i/lub przełożenia to już lepiej poprowadzić.

Opublikowano
3 godziny temu, dywyn napisał:

Myślę, że jest to event bardziej dla niedzielnych rowerzystów niż nastawionych na rywalizacje amatorów.

To nie jest trasa dla niedzielnych rowerzystów. Ci wymiękną już na pierwszym podjeździe. :)

Godzinę temu, Miszel napisał:

Jeśli ktoś chce powalczyć o czas a nie chce wydać 350 zł to musi od ruszenia do linii startu ostro deptać by ominąć "brzuchatych januszy" zanim zaczną się większe podjazdy.

Tak jak na każdym maratonie. :) Później ciężko przebić się do czołówki.

Godzinę temu, Miszel napisał:

Szkoda że organizator nie sortuje zawodników wg czasu z poprzednich edycji. Myślę że to byłoby uczciwe dla stałych bywalców, po co ma się robić młyn na trasie jeśli ktoś jest szybszy ode mnie to niech jedzie, ja wolę walczyć z zawodnikami na moim poziomie.

Jestem za. Niby są sektory, ale z tego, co wiem, to sortują wg kolejności zapisów.

Godzinę temu, Miszel napisał:

Pytanie czy w pewnych sytuacjach przy dużym nachyleniu prowadzenie roweru nie jest bardziej wydajne niż jazda ? Poza tym jak komuś brakuje mocy i/lub przełożenia to już lepiej poprowadzić.

Prowadzenie roweru sprawdza się na krótkich i stromych górkach. Podjazdy na trasie TDPA mają długość od 1.5 do 5 km. Prowadzenie roweru na takich dystansach to spora strata czasu. Podobnie jak zatrzymywanie się co 300 metrów, aby odzyskać siły. Dlatego twierdzę, że to nie jest trasa dla amatorów i trzeba mieć przygotowanie kondycyjne.

Jeśli brakuje mocy i/lub przełożenia, to lepiej kawałek poprowadzić.

Zastanawiam się nad strategią. Krótkie podjazdy być może pokonam na stojąco - całkiem dobrze mi to idzie. Ale na dłuższych to najlepszy sposób na wypalenie zapałek już na początku wyścigu. No i słynna ściana Bukowina. W okolicy nie mam aż tak stromych podjazdów.

Gdzie najlepiej szukać noclegu z możliwością wniesienia roweru?

Opublikowano

Gdy dzwoniłem do kwatery gdzie wiele razy nocowałem (w Bukowinie) to skierowali mnie na booking.com. Chyba nowoczesność dotarła do górali :) Zaletą jest darmowa rezerwacja i możliwość rezygnacji do jakiegoś czasu przed terminem. Myślę że z rowerem nie będzie problemu, jakby co zostawię w aucie. Planuję dwa noclegi, bo może być ciężko z wyjazdem z Bukowiny w dniu wyścigu. Może na drugi dzień wybiorę się z żoną w góry. Dawno w Tatrach nie byliśmy. :)

Ja będę się starał nocować "na górze" tzn Bukowina lub gdzieś blisko, żeby przed wyścigiem nie tracić sił na podjazd z Białego Dunajca albo Poronina, dojazd autem odrzucam.

Zdecydowanie nie jest to trasa dla niedzielnych amatorów. Zbyt wielka różnica wzniesień i dystans jak dla nich (z naciskiem na to pierwsze).

Opublikowano (edytowane)

Ja planuję pojechać pociągiem, dlatego ta kwestia jest dla mnie ważna. W takim razie muszę przedzwonić.

Na booking.com 87% miejsc na 9.08 - 10.08 jest zarezerwowana. Trzeba jak najszybciej ogarnąć nocleg. Szukam też porządnej restauracji, aby zjeść coś wartościowego przed startem i po zawodach. Na razie rozejrzę się w Internecie, co i jak.

Godzinę temu, Miszel napisał:

Planuję dwa noclegi, bo może być ciężko z wyjazdem z Bukowiny w dniu wyścigu.

Też się nad tym zastanawiam. Zwykle doba hotelowa trwa od 15:00 do 12:00. Trzeba by się wykwaterować przed wyścigiem. Chyba lepiej kupić nocleg na 2 dni i zaoszczędzić sobie problemów w razie kłopotów z wyjazdem. :)

Edytowane przez Korposzczur
Opublikowano
12 godzin temu, Miszel napisał:

Znajomy był kiedyś w tdpa na 15 miejscu. Kiedy jednak z nim rozmawiałem kilka dni temu stwierdził że albo wystartuje z VIP'a albo wcale.

W ubiegłym roku byłem 25 (10 kat) i takie mam zdanie na temat tego 'wyścigu'. Najlepsi i startowali lepszego sektora i walczyli między sobą. Cała reszta musiała przedzierać się przez VIPów (sponsorzy, pracownicy tv, miejscowe szychy itd). Im więcej sektorów przed tobą tym większe prawdopodobieństwo, że utkniesz w korku.

11 godzin temu, Korposzczur napisał:

To nie jest trasa dla niedzielnych rowerzystów. Ci wymiękną już na pierwszym podjeździe. :)

 Nie zgadzam się. Pękanie i zsiadanie z roweru na pierwszym podjeździe to mały problem. Trasa jest krótka a podjazdy typowo Podhalańskie (strome ale krótkie). Bez problemów można wprowadzać rower i wyrobić się w limicie czasowym. Organizator wyciął z pętli najtrudniejszy podjazd, który pokonują zawodowcy a ambitni amatorzy mogę się z nim zmierzyć na Tatra Road Race -> https://www.strava.com/segments/8053859?filter=overall Tak naprawdę prawdziwe ściganie jest na TRR :)

  • 4 miesiące temu...
Opublikowano

Wyścig za miesiąc a moja szosa w totalnym proszku. Co gorsza jeśli złoże ją w całość to muszę nabrać wprawy bo to moja pierwsza w życiu szosa. Zamówione również pedały SPD a jak już sprzęt będzie działał to zakupię buty. Teraz dostrzegam że za późno kupiłem szosę :(

Opublikowano

Nie od razu musisz startować w TdP. Może na początek jakiś mniejszy wyścig, albo po prostu ustawki - też dają mnóstwo frajdy, i element ścigania może się na nich zdarzyć ;)

ps. ja też za późno kupiłem szosę. Tak ze 20 lat :( 

  • Lubię to! 1
Opublikowano

Nie musisz jechać szosą. Jeśli nigdy nie jeździłeś w butach zatrzaskowych, to nie zakładaj ich na wyścig. Potrzeba czasu na naukę i wyrobienie nawyku wypinania w sytuacjach awaryjnych.

Opublikowano
2 godziny temu, de Villars napisał:

Nie od razu musisz startować w TdP. Może na początek jakiś mniejszy wyścig, albo po prostu ustawki - też dają mnóstwo frajdy, i element ścigania może się na nich zdarzyć ;)

ps. ja też za późno kupiłem szosę. Tak ze 20 lat :(

1 godzinę temu, Korposzczur napisał:

Nie musisz jechać szosą. Jeśli nigdy nie jeździłeś w butach zatrzaskowych, to nie zakładaj ich na wyścig. Potrzeba czasu na naukę i wyrobienie nawyku wypinania w sytuacjach awaryjnych. 

Plan startu w TdPa powstał w zeszłym roku. Zaczęło się od zakupu trenażera i zimowego treningu. Szosa była drugim etapem. Startowałem u mnie w lokalnym wyścigu (ale to bardziej sprint niż wyścig) dwukrotnie i od tego momentu nabrałem ochoty na rywalizację na swoim poziomie (szkoda że nie 20 lat temu :) ).

Jeśli nie będę czuł się pewnie na zatrzaskach to w nich nie pojadę. Jest też plan awaryjny - kupiłem platformy wpinane w pedały SPD :)

Opublikowano (edytowane)

Ja też ze względu na sprawy rodzinne zupełnie zawaliłem przygotowania do TdP, nic nie jeżdżę ostatnio. Nawet w styczniu więcej jeździłem niż w lipcu, masakra. 

Edytowane przez Gość
Opublikowano

Jak z wodopojem w Tour ? Brać swój bidon czy lepiej coś co można się pozbyć / zamienić na pełne ?

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Jeżeli ktoś szuka noclegu w Bukowinie na Tour de Pologne (nie mogę zostać na dłużej - muszę wracać w tym samym dniu tj. piątek) to mam zarezerwowany apartament z balkonem dla 5 osób - cena 498 PLN. 

Zameldowanie - Czwartek, 9 sierpnia 2018
Wymeldowanie - Sobota, 11 sierpnia 2018

Jeżeli jest ktoś zainteresowany żeby przepisać rezerwację to proszę o kontakt 512 214 811 - tak jak napisałem - po prostu w piątek jadę na TdP i w tym samym dniu muszę wracać z Bukowiny ;/

Poniżej link do obiektu:

https://www.booking.com/hotel/pl/murowany-dom-9sil.pl.html?label=gen000nr-10EhRwcm9wZXJ0eTJndWVzdF9iYV9tZyiCAkICWFhIHlgEcgJ4eIgBAZgBM7gBBcgBBdgBA-gBAfgBAZICAXmoAgE;sid=051636d362442a9607b19ba60b98bd44

 

Pozdrawiam

Darek

Opublikowano

Ja mam już zarezerwowane 2 noclegi: pensjonat i willę. Raczej skorzystam z pensjonatu, więc jak ktoś chce willę na 9-10 sierpnia koło miasteczka zawodów, to piszcie na PW. Jutro wymawiam willę.

Było też miejsce w hotelu Harnaś, ale za 500 zł za noc. Ktoś mnie ubiegł.

Opublikowano
W dniu 20.07.2018 o 13:26, Miszel napisał:

Jak z wodopojem w Tour ? Brać swój bidon czy lepiej coś co można się pozbyć / zamienić na pełne ?

Brać kilka bidonów. Na jedynym wodopoju zabrakło wody.

I jak wrażenia po TDPA 2018? Trasa świetna, pogoda dopisała, kibice nie zawiedli. Ściana Bukovina nie taka straszna jak ją piszą. Polecam "Tropienie węża" w Straszydlu. :)

Za rok też zawitam do Bukowiny Tatrzańskiej - mam nadzieję, że już nie pociągiem. PKP to porażka w całej rozciągłości.

Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, Korposzczur napisał:

Brać kilka bidonów. Na jedynym wodopoju zabrakło wody.

I jak wrażenia po TDPA 2018? Trasa świetna, pogoda dopisała, kibice nie zawiedli. Ściana Bukovina nie taka straszna jak ją piszą. Polecam "Tropienie węża" w Straszydlu. :)

Za rok też zawitam do Bukowiny Tatrzańskiej - mam nadzieję, że już nie pociągiem. PKP to porażka w całej rozciągłości.

Ustawiłem się na starcie gdzieś o 8:40. Nie żeby pchać się do przodu, ale żeby nie być z samego końca. Wpadłem na sektor 6. Miałem bidon 1L + butelkę 0,7L. Połowę butelki wypiłem w oczekiwaniu na start. Po starcie na pierwszych zjazdach trafiłem na dwie panie które ładnie targały pod górę, a na zjazdach bardzo się bały. Po jednym wyprzedzaniu wpadłem na żwir poza asfaltem. Życie mi przebiegało przed oczami walcząc o utrzymanie równowagi przy 50 czy 60 km/h . Szkoda też że asfalt na zjazdach był w paru miejscach strasznie dziurawy. Miło że prze ostrymi zakrętami ostrzegano gwizdkami i machano by hamować. Niestety raz się spóźniłem, zblokowałem koło i poszedłem po zewnętrznej znów wpadając na żwir poza asfaltem. W Szaflarach odcinek przełajowy. Jakimś cudem nie wywróciłem się na oponach 23. W Rzepiskach zaliczyłem glebę stojąc już w miejscu (nie zdążyłem się wypiąć) - poszły w moją stronę ciepłe słowa. Z braku przełożeń ten podjazd i Gliczarów był dla mnie do pokonania tylko na piechotę. Od Gliczarowa zaczęły się dla mnie kłopoty. Tuż przed ścianą byłem już bez wody. W bufecie nie było nic, tylko puste butelki. Tutaj się organizator nie postarał. Jedna pani podała mi resztkę w butelce, ale 100 ml nie mogło mi wiele pomóc. Gdzieś na 46 km miałem kolejny problem - złapałem gumę. Nie przygotowany na taką ewentualność zacząłem iść z buta, chcąc ukończyć wyścig. Poinformowałem żonę by się nie spieszyła na metę bo dotrę za 2 godz. Kilkaset metrów dalej spotkałem innego kolarza, który złapał gumę w tym wyścigu po raz trzeci. Tak więc umilając sobie czas rozmową człapaliśmy do przodu. Kolega dostał jednak pomoc od znajomego z tyłu, który poinformował go że ma jeszcze łatkę i mu pomoże. Zostałem w marszu sam. Na 52 km spotkałem zawodnika z nr 840 który został wyeliminowany przez zerwany łańcuch. Miał dętkę i chętnie mi pomógł. Z trudem wepchałem dętkę 28 do opony 23 i mogłem kontynuować wyścig. Podziękowałem temu wspaniałemu człowiekowi i ruszyłem dalej. Z emocji zapomniałem zapytać o wodę. :( Do ronda w dole Bukowiny spokojnie dojechałem a potem zacząłem totalnie opadać z sił. W łydce zaczął mnie łapać skurcz. Nigdy po takiej trasie nie łapały mnie skurcze. Miałem wrażenie że to po prostu odwodnienie.Jakiś chłopak woła do mnie żebym mu rzucił pusty bidon to się nim zaopiekuje. Zapytałem czy ma wodę - nie miał, więc interesu nie ubiliśmy. 4 km do mety a ja mam wrażenie że nie dojadę. Zobaczyłem kobietę z trójką dzieci, która szła w dół. Co jak co ale matki to najlepiej zorganizowane kobiety, na pewno ma trochę wody. Poprosiłem o łyk wody. Dostałem cały litr. Druga wspaniała osoba która uratowała mnie w opałach. Cały litr wypiłem nim dotarłem do linii mety, jeszcze po drodze pijąc wodę od dziewczynek, które z pełnym wiadrem częstowały kolarzy. Chwilę po przekroczeniu mety usłyszałem że pomiar czasu zostaje wyłączony. Akurat to była informacja nieprawdziwa, bo podobno pomiar wyłączyli o 13:15.  Z telefonu żony, która sfilmowała mój przejazd przez start i metę wynikało że dojechałem w 3:35. Na liczniku czy endomondo nie mogłem się opierać - miałem kilka postojów.

Kibice nie zawiedli - miło było im pomachać im, odwdzięczali się. Czasem przybiło się piątkę z dzieciakami.

Zawiódł organizator - brak wody to skandal. W wyścigu jechały też osoby z cukrzycą. Z tego co szło wyczytać - ostatnie sektory wlekły się za karetką albo innymi wozami, które sobie zawracały na trasie. Rozmawiałem też z osobą z pierwszego sektora - była bardzo zdziwiona bo niby wody w Gliczarowie było mnóstwo. Nie, nie było.

Miałem kilka celów na ten wyścig - główny to dotrzeć bezpiecznie do mety. Udało się. Drugi dojechać ze średnią powyżej 20. Do momentu kapcia też było to zrealizowane. Ostatni cel - dobrze się bawić. Niestety brak wody mocno popsuł mi całą zabawę. Ja wyciągnę z tego wyścigu wnioski: zawsze mieć części i narzędzia, brać poprawkę że nie można liczyć na wodę organizatora i trzeci - koniecznie mieć min. 30 zębów z tyłu. Mimo wszystko mam nadzieję że spasuje mi termin i za rok ukończę wyścig na klasyfikowanym miejscu.

 

PS. Poza gości w słuchawkach czy z rogami, widzieliście dwóch chłopa na tandemie ? Z początku ich mijałem bo mieli jakiś problem techniczny ale potem chyba mnie minęli gdy człapałem z buta. Dotarli do mety? Ja bym się chyba nie odważył na tandemie w taką trasę.

Edytowane przez Miszel
  • Lubię to! 2
Opublikowano
Godzinę temu, Korposzczur napisał:

Ściana Bukovina nie taka straszna jak ją piszą.

W TV pokazywali tłumy, jak ją pokonywały z buta. I jeszcze wywiady z nimi robili w biegu. W sumie to nie chciałbym być tak pokazany całemu krajowi.

31 minut temu, Miszel napisał:

Rozmawiałem też z osobą z pierwszego sektora - była bardzo zdziwiona bo niby wody w Gliczarowie było mnóstwo. Nie, nie było.

Może ktoś się nią zaopiekował i ma teraz zapas na rok... :/ 

Opublikowano (edytowane)
W dniu 12.08.2018 o 22:35, Miszel napisał:

PS. Poza gości w słuchawkach czy z rogami, widzieliście dwóch chłopa na tandemie ? Z początku ich mijałem bo mieli jakiś problem techniczny ale potem chyba mnie minęli gdy człapałem z buta. Dotarli do mety? Ja bym się chyba nie odważył na tandemie w taką trasę.

 

Widziałem, czy dotarli do mety pojęcia nie mam. Co do rogów itd to kilka osób zdyskwalifikowali, więc możliwe że tych też wyłapali.

Ja bez problemów technicznych miałem ok 2.30 i też ścianę Harnaś i Bukowinę podchodziłem. No ale na przełożeniu 36-28 to se mogłem pobimbać.

Dwa bidony po 0,7 + 6 żeli energetycznych i byłem niezależny od bufetów, dałem radę bez dodatkowego tankowania.

Jak ktoś nie ma kopyta ze stali, lub nie jest wagi piórkowej to przy 34 z przodu zalecam co najmniej 30 z tyłu, a przy 36 z przodu, 32, a nawet 34 z tyłu. Zwłaszcza że ukosami iść nie ma szans, bo tylu zawodników że nieźle trzeba czasem kombinować żeby wyminąć.

Myślałem że jestem całkiem przyzwoitym amatorem bo na płaskim kilka km 40 km/h dawałem radę utrzymać, a w interwałach do 60 dobijałem. no ale dopiero w górach nastąpiło oddzielenie mężczyzn od chłopców :)

Edytowane przez ktokolwiek
Opublikowano
51 minut temu, ktokolwiek napisał:

 

Widziałem, czy dotarli do mety pojęcia nie mam. Co do rogów itd to kilka osób zdyskwalifikowali, więc możliwe że tych też wyłapali.

Ja bez problemów technicznych miałem ok 2.30 i też ścianę Harnaś i Bukowinę podchodziłem. No ale na przełożeniu 36-28 to se mogłem pobimbać.

Dwa bidony po 0,7 + 6 żeli energetycznych i byłem niezależny od bufetów, dałem radę bez dodatkowego tankowania.

Jak ktoś nie ma kopyta ze stali, lub nie jest wagi piórkowej to przy 34 z przodu zalecam co najmniej 30 z tyłu, a przy 36 z przodu, 32, a nawet 34 z tyłu. Zwłaszcza że ukosami iść nie ma szans, bo tylu zawodników że nieźle trzeba czasem kombinować żeby wyminąć.

Myślałem że jestem całkiem przyzwoitym amatorem bo na płaskim kilka km 40 km/h dawałem radę utrzymać, a w interwałach do 60 dobijałem. no ale dopiero w górach nastąpiło oddzielenie mężczyzn od chłopców :)

Na start miałem 1,7 L napojów i starczyło mi na 40 km. O wjazdach na Gliczarów czy Rzepiskach mogłem zapomnieć przy przełożeniu 39 przód, 23 tył, daję radę na krótkie 10% ale nic więcej. Już pracuję nad modyfikacją tyłu na 12-31 albo lepiej 12-34. 

Jak dla mnie był to pierwszy start w większej imprezie, więc jako żółtodziób była to dla mnie lekcja, z której wyciągnąłem wiele wniosków.

Opublikowano

A dlaczego nie mozna miec zamontowanych rogow? 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...