Hołek Opublikowano 26 Października 2017 Opublikowano 26 Października 2017 Jak w tytule. Jak się motywujecie do jazdy na rowerze w szare, zimne, pochmurne dni gdy na dodatek dopada was jesienne przesilenie?
Andrzej Sawicki Opublikowano 26 Października 2017 Opublikowano 26 Października 2017 Się nie motywuj, się przyzwyczaj. Motywacja jest losowa i równie łatwo przychodzi co odchodzi. Przyzwyczajenie, nawet chwilowe zmuszenie się, jest skuteczniejsze. Wiesz, że to lubisz, więc popracuj nad przyzwyczajeniem. Naucz się automatycznie ruszać cztery litery, nawet gdy Ci się "nie chce". Doprowadzisz do stanu, w którym "wyjadę jak zwykle na godzinkę" automagicznie zamienia się w pół dnia w plenerze. 3
Gość Opublikowano 26 Października 2017 Opublikowano 26 Października 2017 Kiedy tylko mam chwilę wolnego, to lecę na rower. I nie ma czy mi się chce czy nie. Po to mam rower, żeby w ten sposób spędzać swój wolny czas. Ja jeżdżę samemu, raz na ruski rok ktoś się trafi do wspólnej jazdy. Jak nie jestem w nastroju, to jadę odkrywać jakieś nowe tereny. Warto pamiętać, aby być prawidłowo ubranym na okres jesienno-zimowy. Jak będziesz odczuwał dyskomfort na rowerze, to za nic w świecie nie zechce Ci się wyjść na rower. Dobrym pomysłem jest również Strava czy Endomondo. Polecam dodać do znajomych kilku Szajbajków, którzy jeżdżą podobne kilometry, bądź jeżdżą częściej - mnie to dodatkowo motywuje do wyjazdów. Jeżeli ktoś polubi Twój trening, to również cieszy i motywuje do dalszego kręcenia kilometrów. Ja pracuje zdalnie, także mogę sobie pozwolić na jazdę rano, a pracę wieczorem. Zdaję sobie z tego sprawę, że jazda wieczorem czy w nocy jest dużo cięższa, ale czasami dla urozmaicenia wybieram się jak robi się ciemno i wracam w nocy. Dobre lampki do podstawa. Polecam dołączyć również do różnego rodzaju grup/rywalizacji na Endomondo czy Stravie. W moim przypadku jest to np. 'Jesienna rywalizacja 2017- Biłgoraj na rowery' czy 'AKTYWNY -Październik,Listopad,Grudzień'.
Gość Opublikowano 27 Października 2017 Opublikowano 27 Października 2017 (edytowane) 8 godzin temu, Andrzej Sawicki napisał: Się nie motywuj, się przyzwyczaj. Motywacja jest losowa i równie łatwo przychodzi co odchodzi. Przyzwyczajenie, nawet chwilowe zmuszenie się, jest skuteczniejsze. Wiesz, że to lubisz, więc popracuj nad przyzwyczajeniem. Naucz się automatycznie ruszać cztery litery, nawet gdy Ci się "nie chce". Doprowadzisz do stanu, w którym "wyjadę jak zwykle na godzinkę" automagicznie zamienia się w pół dnia w plenerze. O tak. Dokładnie. Ja mam inaczej odrobinkę, jak pomyślę o staniu w korkach samochodem/autobusem, a w przypadku auta o zaoszczędzonej kasie, którą mogę wydać na rower To pierdziele , jadę na rowerze. Edytowane 27 Października 2017 przez Gość
de Villars Opublikowano 27 Października 2017 Opublikowano 27 Października 2017 No cóż, jak jest ładnie (jak np. wczoraj) to nie ma problemu - po prostu wsiadam i jadę. Nawet w grudniu. Wręcz źle bym się z tym czuł, gdy za oknem ładnie, a ja bym siedział w domu czy robił coś innego niż jazda na rowerze, wiedząc, że to być może jedna z ostatnich okazji w roku do jazdy. Jak jest natomiast brzydko, mokro - to raczej sobie daruję i nie rozdzieram szat nad tym. Przyjmuję po prostu, że późna jesień czy zima to nie sezon na rower i tyle. Jazda ma być przyjemnością, a nie orką po ugorze, pańszczyzną do odrobienia. Ma być też bezpieczna, a ja nie mam ochoty wywinąć orła gdzieś na mokrych liściach, czy wydzwonić w błoto, bo koło mi ugrzęzło (co mi się nawiasem mówiąc niedawno zdarzyło). Ale to jest tylko mój punkt widzenia, jako jeżdżącego na szosie, zwolennicy innych odmian kolarstwa mogą oczywiście mieć pogląd dokładnie odwrotny
Wooyek Opublikowano 27 Października 2017 Opublikowano 27 Października 2017 (edytowane) Facebook i napisane kursywą cytaty motywacyjne na tle ładnych zdjęć natury. A tak poważnie, jeśli potrzebujesz motywacji do jazdy, to chyba coś jest fatalnie nie tak z Twoim stosunkiem do roweru Jeśli natomiast chodzi o motywację do momentu ruszenia się z domu, to pozwolę sobie zacytować sam siebie: Cytuj Jaskra analna („nie widzę możliwości, żeby ruszyć d**ę”) to największy problem depresyjnego okresu zimowego. Wykonanie tego najtrudniejszego, pierwszego kroku możesz sobie ułatwić, eliminując jak najwięcej drobnych przeszkadzajek: Kup odpowiedni sprzęt (oświetlenie, dobre ubrania, nowe opony, błotnik…) → żeby brak kurtki czy marznące ręce nie były wymówką do siedzenia przed telewizorem. Przygotuj wszystko z wyprzedzeniem (skompletuj zestaw ciuchów, nasmaruj łańcuch…) → żebyś nie musiał zaczynać od remanentu w szafie czy oskrobywania roweru z rdzy. Namów kumpli (udostępnienie tego artykułu na Facebooku może pomóc!) → żeby było fajniej i żeby trudniej było Ci się wycofać w ostatniej chwili. Zawsze możesz też rozstawić w pokoju trenażer. Oczywiście nie po to, żeby na nim jeździć! Sama jego obecność będzie tak odrażająca, że wyjście w teren od razu zyska na atrakcyjności. https://www.1enduro.pl/11-powodow-dlaczego-warto-jezdzic-zima/ Edytowane 27 Października 2017 przez Wooyek
Zbysio Opublikowano 27 Października 2017 Opublikowano 27 Października 2017 Nie motywuje się, nie zmuszam, nie przyzwyczajam. Czekam na chwile wolnego czasu i z niej korzystam.
de Villars Opublikowano 27 Października 2017 Opublikowano 27 Października 2017 30 minut temu, Wooyek napisał: A tak poważnie, jeśli potrzebujesz motywacji do jazdy, to chyba coś jest fatalnie nie tak z Twoim stosunkiem do roweru W sumie, to sam termin motywacja jakoś mi tu nie gra. Zmotywować, jak mi się wydaje, trzeba się do czegoś nieprzyjemnego, jakiegoś obowiązku czy innej rzeczy uciążliwej. A my przecież kochamy (o ile to nie za duże słowo) jazdę na rowerze!
Gość Opublikowano 27 Października 2017 Opublikowano 27 Października 2017 Ewentualnie zrób sobie przerwę od roweru, być może Ci się 'przejadł', co świadczyłoby o tym, że duuuuuużo jeździłeś w tym sezonie. Niektórzy nie lubią jeździć w taką pogodę, co jest jak najbardziej zrozumiałe. Polecam zapisać się np. na siłownię, basen, boks czy wybierać się na dłuższe jesienno-zimowe spacery. Jak spadnie śnieg to ja również nie będę jeździł, szkoda mi roweru, tym bardziej szosowego i słynną sól na drogach Po przerwie zaczną Cię swędzić nogi i ruszysz na rower.
de Villars Opublikowano 27 Października 2017 Opublikowano 27 Października 2017 (edytowane) Myślę, że poniższy cytat (piotrkol91 z forum szosa.org) dobrze obrazuje do czego może prowadzić jazda na siłę przez całą zimę: Cytuj 2 tygodnie to za mało. Przechodziłem przez to co opisujesz - rok 2015 rekordowe 16 tysięcy km i marne 2 tygodnie przerwy w Grudniu. Potem z powrotem przez zimę ostre jeżdżenie. Wszystko było w porządku aż do końca Kwietnia. Potem jak mnie odcięło to raz a porządnie i do końca roku czułem się fatalnie, nie miałem motywacji, nie miałem formy, siły ani radości z jazdy. Wszystko było na siłę. Zrobiłem sobie wtedy porządny odpoczynek i dopiero w tym sezonie wszystko zaczęło powoli wracać do normy, choć jeszcze wciąż to nie jest to. Przerwa po sezonie to jak dla mnie konieczność. I to taka porządną przerwa. Organizm wytrzyma długo - ja jeździłem bez większych przerw przez 4 lata i było super. Natomiast jak w końcu organizm przetrenujesz to jest kicha i to poważna. W moim wypadku 15 miesięcy w plecy, i do dziś brak tego co było kiedyś. Oczywiście każdy jest inny, więc u każdego różnie to może przebiegać. Ja bym jednak nie ryzykował przetrenowania. Szkoda zmarnowanego czasu. Edytowane 27 Października 2017 przez de Villars 1
freak78 Opublikowano 29 Stycznia 2018 Opublikowano 29 Stycznia 2018 Witam, eee tam, w zimę można jeździć, tragedii nie ma, ja jeżdżę, i miłe to jest jak ludzie mnie pytają że "aaa, w zimę jeździsz, nie zimno itd, itp. bo u mnie sezon się na wiosnę zacznie" - u mnie nie istnieje pojęcie sezon rowerowy, czy też kąpielowy u mnie to trwa cały rok po prostu chce mi się pojeździć, siadam i jadę, i niekoniecznie w dzień, jazdy wieczorne też mają swój urok jak również co jakiś czas jeziorko czy rzeczkę zimą zaliczyć choć ostatnio za często pada, ale taki mamy klimat... Ale kilometry to nie wszystko, dobrze Koledzy napisaliście - nic na siłę, rower nie jest po to aby się do niego zmuszać, tylko jeździć ile się chce np. dziś pojeżdżę, jutro nie, pojutrze tak, proponuję również odstawić cyferki na bok na jakiś czas, wypiąć licznik, zostawić endomondo i inne stravy, pomaga Pomaga też dłubanie przy rowerze typu, a idę do piwnicy i podniosę sobie kierownicę o 2 mm - i już się chce nowy setup przetestować czy po 100 km będzie ok po to, aby i tak ją obniżyć później z powrotem bo "a jednak wcześniej było dobrze" albo - "nasmarowałem po deszczu napęd, to trzeba przejechać jakąś czasówkę, co by dobrze się rozprowadził olej w ogniwkach" he he ciągle wtedy jest pretekst do jazdy
GBike Opublikowano 30 Stycznia 2018 Opublikowano 30 Stycznia 2018 Ja, że jestem stary haha jeżdżę od pierwszego suchego asfaltu po zimie do pierwszego śniegu przed zimią. Odkąd schudłem mogę pozwolić sobie w zimie na wypoczynek żeby nie skończyć jak bohater z opowieści @de Villars 'a. I nie zajeździć solą, mojej kochanki - szosy. Oczywiście czasem siadam na trenażerze, ale nie robię tego tak intensywnie jak rok temu. Za dzieciaka jeździłem z kumplami przez okrągły rok. Ale to już prehistoria . Dnia 27.10.2017 o 11:58, de Villars napisał: A my przecież kochamy (o ile to nie za duże słowo) jazdę na rowerze! Według mnie nie jest za duże - jest w sam raz.
Antyszprycha Opublikowano 30 Stycznia 2018 Opublikowano 30 Stycznia 2018 Ja w okresie zimowym wychodze jeśli czas i warunki pozwalają, unikam natomiast wyjazdu outdoor'owego jeśli na dworze pada lub jest bardzo mokro tudzież wieje mega silny wiatr (któryxh ostatnimi czasy sporo). Siadam też kilka razy w tygodniu na trenażer i wpadam w świat Zwifta.. Szosę kupiłem niedawno i dopiero wykorzystałem ją na 30 km odcinku na dworze natomiast w okresie zimowym zajeżdżam swojego zmodyfikowanego MTB Lapierre !
cywil Opublikowano 31 Stycznia 2018 Opublikowano 31 Stycznia 2018 Praca -dom -praca - dom i po pracy "pętelka", a i jeszcze w weekend runda. Jakoś to leci a energii przybywa sam nie wiem skąd
Maciuś Opublikowano 17 Maja 2018 Opublikowano 17 Maja 2018 Ubieram kurtke przeciwdeszczową, kaptur na głowę, słuchawki i w drogę ! Uwielbiam jeżdzić w deszczu 😜
Gość Opublikowano 17 Maja 2018 Opublikowano 17 Maja 2018 Panowie kurtka ok. A co z butami i spodenkami? Woda z tylnego koła celuje precyzyjnie w ... A przez buty przelewa się woda. Sama.jazda super. Tyle że buty od wczoraj się suszą
Wooyek Opublikowano 18 Maja 2018 Opublikowano 18 Maja 2018 11 godzin temu, zibi_j1 napisał: Panowie kurtka ok. A co z butami i spodenkami? Woda z tylnego koła celuje precyzyjnie w ... A przez buty przelewa się woda.
Pete Opublikowano 18 Maja 2018 Opublikowano 18 Maja 2018 13 godzin temu, zibi_j1 napisał: Panowie kurtka ok. A co z butami i spodenkami? Woda z tylnego koła celuje precyzyjnie w ... A przez buty przelewa się woda. Sama.jazda super. Tyle że buty od wczoraj się suszą Trzeba chronić d... choćby takim błotnikiem, który zakłada i zdejmuje się w 5 sekund: https://www.decathlon.pl/botnik-mtb-700-tylny-id_8363747.html Buty najlepiej chronić czymś takim: https://www.decathlon.pl/ochraniacze-na-buty-s2100d-id_8396908.html
Gość Opublikowano 18 Maja 2018 Opublikowano 18 Maja 2018 18 minut temu, Pete napisał: Trzeba chronić d... choćby takim błotnikiem, który zakłada i zdejmuje się w 5 sekund: https://www.decathlon.pl/botnik-mtb-700-tylny-id_8363747.html Buty najlepiej chronić czymś takim: https://www.decathlon.pl/ochraniacze-na-buty-s2100d-id_8396908.html Mniej więcej coś takiego wykombinowałem. Błotnik mam dokładnie taki muszę znaleźć optymalne ustawienie bo umieszczony blisko opony nie radzi sobie i całe błotko nad nim i tak chlapie co trzeba. Ochraniacze butów zamówiłem na Aliexpress. Jak tylko dam rade wcisnąć je na moje buty powinno być ok.
Pete Opublikowano 18 Maja 2018 Opublikowano 18 Maja 2018 10 minut temu, zibi_j1 napisał: Ochraniacze butów zamówiłem na Aliexpress. Jak tylko dam rade wcisnąć je na moje buty powinno być ok. Tu mogę tylko podzielić się swoim doświadczeniem. W przypadku tych, do których zamieściłem link powyżej, absolutnie nie należy się sugerować górnym zakresem rozmiarów do których rzekomo pasują. Tu trzeba mieć co najmniej 2-3 numery zapasu, bo inaczej założenie tego na buty graniczy z cudem.
Gość Opublikowano 18 Maja 2018 Opublikowano 18 Maja 2018 @Pete jak to u shimano Normalne buty nosze 45-46 a Shimano musze mieć 48... Nie wiem kto im wymyślił tą rozmiarówkę
Antyszprycha Opublikowano 18 Maja 2018 Opublikowano 18 Maja 2018 Nie wiem co u Was z tymi rozmiarówkami. Ja normalnie nosze 41 i u Shimano też mam 41
Eddek Opublikowano 31 Lipca 2018 Opublikowano 31 Lipca 2018 Ja ogólnie nie lubię jeździć w deszczu i na mrozie, poza tym jestem w stanie się wyciągnąć z domu, chociaż czasami nie jest to łatwe. W chłodne dni to soft shell, w zimne to bielizna termiczna, kurtka zimowa, maska na mordę, czapka na dach, łapki, buty treki i lecimy Ciągle rozkminiam błotniki, żeby mieć stały błotnik z tyłu na odcinku tylnego trójkąta, bo cierpię jak mi się błoto/piach wrzuca na przerzutkę i w ten wspornik za mufą suportu. Mam już pewną wizję na to, ale jak wrzuciłem trochę większe opony (Land Cruise Plus 47-622), to mi o błotnik ocierają i coś muszę tam pomyśleć. A co do rozmiarówki Shimano, to mam ten sam problem co @zibi_j1, też wszystko mam 46, ale buty Shimano, dwie pary, 48...
biniu Opublikowano 12 Sierpnia 2018 Opublikowano 12 Sierpnia 2018 Osobiście nigdy się nie musiałem motywować do jazdy w niepogodę. Często ludzie mnie pytają "Chce ci się w taką pogodę?" Zazwyczaj ani mi się nie chce, ani chce. Po prostu wsiadam na maszynę i kręcę korbą Ale przyznam się. Mam taką dość próżną satysfakcję po jeździe w trudnych warunkach. W zasadzie im ciężej tym lepiej.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się