Skocz do zawartości

wysoki HR podczas jazdy na rowerze


prinksa

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Przed chwilą, Wojtek_S napisał:

Jak jest kiepskie przyswajanie laktozy to idziesz do apteki i kupujesz enzym laktazę. Laktaza dotrawi laktozę i gra gitara :) Twaróg najlepiej zrobić samemu używając do tego tzw "grzybka kefirowego", który używa się w przemyśle mleczarskim do robienia kefiru. Robisz sobie mleko zsiadłe, podgrzewasz tak żeby nie doprowadzić do wrzenia, wylewasz na sitko celem oddzielenia serwatki i po kilkunastu minutach masz świetny twaróg. Przyrządzasz sobie na słodko lub ostro - wg uznania. Pychota. 

Proste, genialne, pyszne :) 

Opublikowano
6 minut temu, Wojtek_S napisał:

Jak jest kiepskie przyswajanie laktozy to idziesz do apteki i kupujesz enzym laktazę. Laktaza dotrawi laktozę i gra gitara :) Twaróg najlepiej zrobić samemu używając do tego tzw "grzybka kefirowego", który używa się w przemyśle mleczarskim do robienia kefiru. Robisz sobie mleko zsiadłe, podgrzewasz tak żeby nie doprowadzić do wrzenia, wylewasz na sitko celem oddzielenia serwatki i po kilkunastu minutach masz świetny twaróg. Przyrządzasz sobie na słodko lub ostro - wg uznania. Pychota. 

możesz więcej dać takich przepisów ja chętnie skorzystam :D 

Opublikowano
2 godziny temu, fotogrimes napisał:

Dieta przy odchudzaniu powinna ograniczać węglowodany za to mieć więcej białka.

Jeśli pozwolisz to się przyczepię :) 

Nie jest to takie proste jakby się wydawać mogło. Są różne tempa przemian energetycznych w organizmie - w totalnym uproszczeniu sprawę ujmując tzw szybcy spalacze i wolni spalacze. W każdym z tych typów można wyodrębnić 4 podtypy. Czyli możliwości postępowania jest więcej niż jedna. Rozszerzając dywagacje nad zbadaniem stanu wyjściowego organizmu na jakość bariery antyoksydacyjnej oraz funkcję jelit, mamy już kilkanaście parametrów do których trzeba dostosować sposób podejścia przy redukcji wagi. 

Trzeba również zdawać sobie sprawę z tego, że pewne parametry mamy zapisane w genach i - owszem, wpływając na ekspresję genową bazując na epigenetyce, można zapis genowy "oszukać" ale też do pewnych granic. Jednym słowem potrzebna też jest akceptacja siebie samego w lustrze, nie każdy będzie mógł zjechać do założonej wagi. Nawet jak mu się to uda to kosztem zdrowia. 

Są metody diagnostyczne, które określają tempo przemian metabolicznych (i innych kilkanaście parametrów) u danego człowieka takie jak Termografia oraz Analiza Pierwiastkowa Włosów. Dopiero, znając kilkanaście parametrów wyjściowych, można rozważać co dalej robić by osiągnąć cel, jak ułożyć sposób żywienia odnośnie składu BTW.  To między innymi dlatego jedni tracą skutecznie wagę trenując interwałowo, a inni schudną trenując w strefie tlenowej. 

Każdy z nas jest indywidualnością biochemiczną i o tym należy pamiętać.

  • Pomógł 1
Opublikowano
10 minut temu, Marek Horoś napisał:

możesz więcej dać takich przepisów ja chętnie skorzystam :D 

Jak znajdę chwilkę na napisanie :)

  • Pomógł 1
Opublikowano
1 minutę temu, Wojtek_S napisał:

Jak znajdę chwilkę na napisanie :)

Chętnie skorzystam z ala poradnika kulinarnego :D chyba mamy dział dieta to by było super umieszczać tam przepisy, sam może kilka wrzucę jak bede miał chwilkę

  • 4 tygodnie później...
Opublikowano (edytowane)

Mam bardzo podobną sytuację, z tym, że ja dopiero zaczynam większe jeżdżenie. Dotychczas było to rekreacyjne max 200-300km w sezonie. W tym roku kupiłem nowy rower i po przejechaniu nim 300 km zdecydowałem się na zakup pulsometru i zaobserwowałem podobna sytuację.

32 lata, 184 cm wzrostu, 83kg, lekki brzuszek od nadwagi.  Jadę asfaltem na fitnessie, opony Schwalbe Sammy Slick 35mm, z średnia prędkością 23.5 km/h. Trasa 50km. Moje srednie tętno to 170 bpm. Nie mecze się super mocno, mięśnie nie pala, oddech fakt czasem trochę szybszy, ale spokojnie mogę jeździć jeszcze z godzinkę podobnym tempem. Powtórzone w podobnych warunkach kilkukrotnie. Od razu po starcie wskakuje tętno 150-160 bpm, a jakiekolwiek większe przyspieszenie to 180-190 bpm. Zaobserwowane maxymalne tętno jak po dłuższym spokojnym odcinku rozpędziłem się i przyspieszyłem na maxa to 198 bpm.

 

Ogólnie zależy mi na poprawianiu kondycji, zrzuceniu kilku kilo. Mam jednak wrażenie, ze z tym tętnem nie jestem w stanie tego osiągnąć, a jechanie z tętnem w granicach 130-140 wydaje sie totalnie nie mozliwe. Musiałbym praktycznie jechać w ten sposób: pare obrotów korba, 5-10 sekund odpoczynku, pare obrotów korba,5-10 sekund odpoczynku itd. Razem z pulsometrem zakupiłem tez czujnik kadencji i jechanie z wysoka kadencja automatycznie zdaje się pogarszać tylko sprawę pulsu.

Czy moglibyście mi coś doradzić w tej kwestii?

 

Aha i jeszcze jedno, czy na tak wysokie tętno może mieć wpływ, to że jestem uczulony na pylenie Olszy i brzozy i w okresie wiosennym, czyli akurat teraz biorę tabletki na alergie, które w składzie mają pseudo-efedrynę (biorę jedną tabletkę 120 mg dziennie)?

Edytowane przez grzehu
Opublikowano (edytowane)

Dbanie o formę, sylwetkę czy kondycję to temat rzeka. Na internecie jest mnóstwo poradników osobiście polecam tego Pana:

 

Tutaj ważne jest wszystko, mówi się "że jesteś tym co jesz i o czym myślisz" i to prawda. Formę buduje się w kuchni poprzez zdrowe zbilansowane jedzenie i mądre nawyki żywieniowe. Ale bardzo ważne są też same treningi, nie tylko rowerowe, nie bez znaczenia jest tez nasze codzienne samopoczucie i nasz sen. Składowych masz mnóstwo na osiągniecie sportowej formy. Poczytaj, pooglądaj i działaj ! :)

Edytowane przez Gość
  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Też chyba jestem wysokotętnowcem, mam 31 lat, 180 cm i aktualnie 79kg. W zeszłym roku test friela wyszedł mi na poziomie 181 uderzeń, tydzień temu jechałem maraton 60km ze średnim pulsem 184 i mogłem przy tym wyraźnie rozmawiać ;) mój maksymalny puls zarejestrowany przez pulsometr to 204. Fakt że jak poszedłem jesienią do lekarza po L4 i miałem robione ekg to usłyszałem że mam przemęczone serce, ale badanie było w poniedziałek a ja w sobotę i w niedzielę pojechałem 2 wyścigi w deszczu, do tego chory z gorączką. Mało odpowiedzialnie ale to było zakończenie sezonu i nie chciałem odpuścić tych zawodów. Lekarka powiedziała że jak tak to ok i ekg może wyjść lekko dziwnie. Ale muszę zrobić sobie zrobić konkretne badania, tak dla własnego spokoju :)

  • 9 miesięcy temu...
Opublikowano (edytowane)

Mam ten sam problem. 27 lat, 70 kg, ok. 180 cm wzrostu, a tętno na 5% podjeździe skacze do 180 ud/s przy średnio intensywnym wysiłku (16 km/h). Na płaskim 120-150 ud/s przy niezbyt szybkiej jeździe (25 km/h, 200 W). Poprzedni sezon przejeździłem bez pulsometru, ale na oko miałem 160-180 ud/s na każdym dłuższym podjeździe i tempówkach po płaskim. Zmagałem się ciągle ze skurczami (głównie na maratonach) i zakwasami po treningach. Mam tak masywne uda, że nie założę mniejszych spodni niż XL, ale nie przekłada się to na moc. Znajomi śmigają po mocno interwałowych trasach, a u nich tętno max to 120 ud/s.

Zależy mi na podniesieniu wytrzymałości siłowej w związku z przygotowaniami do TDP Amatorów. Jeśli nie uda mi się rozwiązać tego problemu, to cały plan legnie w gruzach. Treningiem można obniżyć tętno co najwyżej o 10 ud/s. Póki co na każdym długim podjeździe puls osiąga HRmax, brakuje powietrza, mięśnie bolą i muszę się zatrzymać.

Wiem, że to nie forum medyczne, ale może ktoś miał podobny problem i znalazł rozwiązanie.

Edytowane przez Korposzczur
Opublikowano
Mam ten sam problem. 27 lat, 70 kg, ok. 180 cm wzrostu, a tętno na 5% podjeździe skacze do 180 ud/s przy średnio intensywnym wysiłku (16 km/h). Na płaskim 120-150 ud/s przy niezbyt szybkiej jeździe (25 km/h, 200 W). Poprzedni sezon przejeździłem bez pulsometru, ale na oko miałem 160-180 ud/s na każdym dłuższym podjeździe i tempówkach po płaskim. Zmagałem się ciągle ze skurczami (głównie na maratonach) i zakwasami po treningach. Mam tak masywne uda, że nie założę mniejszych spodni niż XL, ale nie przekłada się to na moc. Znajomi śmigają po mocno interwałowych trasach, a u nich tętno max to 120 ud/s.
Zależy mi na podniesieniu wytrzymałości siłowej w związku z przygotowaniami do TDP Amatorów. Jeśli nie uda mi się rozwiązać tego problemu, to cały plan legnie w gruzach. Treningiem można obniżyć tętno co najwyżej o 10 ud/s. Póki co na każdym długim podjeździe puls osiąga HRmax, brakuje powietrza, mięśnie bolą i muszę się zatrzymać.
Wiem, że to nie forum medyczne, ale może ktoś miał podobny problem i znalazł rozwiązanie.
Ja po roku jazdy już się z moim pulsem oswoiłem. Po pierwsze polecam książkę "Trening z pulsometrem" Friela.

Wnioski są takie, że rozni ludzie mają różne zakresy pulsu i nie można ot tak porównywać ich między sobą. Jeden będzie zdychal przy 180 bpm a drugi już przy 160 i nigdy nie wejdzie na wyższy. Przede wszystkim należy patrzyć na puls w odniesieniu do pulsu na progu mleczanowym.

Dodatkowo w moim przypadku wyszedł brak wytrenowania przez co puls od początku był bardzo wysoki oraz brak dobrej rozgrzewki i spokojnej jazdy na początku. To od początku powodowało że puls lądował w pobliżu progu mleczanoweho właśnie, który u mnie wynosi ok 181-182 bpm.

Teraz gdy już jestem trochę wytrenowany i dbam o to żeby zbyt mocno nie zaczynać treningu to jazda w równym i dość szybkim dla tempie 28 km/h to średnio ok 160-165 bpm.

Wysłane z mojego HTC U11 przy użyciu Tapatalka

  • Lubię to! 1
  • 3 miesiące temu...
Opublikowano (edytowane)
W dniu 18.02.2018 o 03:06, Korposzczur napisał:

 Znajomi śmigają po mocno interwałowych trasach, a u nich tętno max to 120 ud/s.

Człowiek człowiekowi nie równy. Nie można się sugerować tętnem jakie mają inni. Nie można się nawet sugerować swoim tętnem w rożnych fazach sezonu bo jest ono różne w zależności od stopnia wytrenowania.

W dniu 18.02.2018 o 10:02, grzehu napisał:

Dodatkowo w moim przypadku wyszedł brak wytrenowania przez co puls od początku był bardzo wysoki oraz brak dobrej rozgrzewki i spokojnej jazdy na początku. To od początku powodowało że puls lądował w pobliżu progu mleczanoweho właśnie, który u mnie wynosi ok 181-182 bpm.

Teraz gdy już jestem trochę wytrenowany i dbam o to żeby zbyt mocno nie zaczynać treningu to jazda w równym i dość szybkim dla tempie 28 km/h to średnio ok 160-165 bpm.

Dokładnie tak! U mnie po totalnie przespanej zimie puls na podjazdach sięgał do 195 uderzeń, teraz po kilku miesiącach jazdy tętno na tym samym podjeździe nie przekroczy 185.

Rada? Cały czas obserwować siebie i swój organizm!

Swoja drogą gdzieś czytałam wywiad z Jolką Neff która deklarowała się, że nie używa / nie lubi używać mierników równego rodzaju na treningach. Po prostu słucha swojego organizmu, obserwuje, widzi kiedy jej oddechu brakuje, serce chce wyskoczyć itd.

EDIT:

Cytat z wywiadu:

Maja Włoszczowska: "I à propos wiatru we włosach i Excela - znowu przywołam Jolandę. Została mistrzynią świata, a trenuje bez jakichkolwiek mierników, opiera trening na odczuciach, a nie rygorystycznych planach."

Edytowane przez KingaM
  • 1 rok później...
Opublikowano (edytowane)

Mogę trochę odświeżyć temat. 39 lat, 195 wzrostu. Tylko robiąc po 20 km dziennie - ale regularnie, bez wyjątku, schudłem około 40 kg w 2 lata (w tym przez pierwszy rok, tzn pierwszy sezon, 30 kg zeszło).

Oczywiście też zmiana diety nastąpiła - przedtem głównie śmieciowe jedzenie, teraz tylko warzywa na parze + mięso drobiowe na parze, w proporcjach około 80% warzyw i 20% mięsa. Zero soli i cukru, tylko przyprawy + sporo ostrej papryki. Śniadania to zwykle twaróg + jogurt naturalny, awokado i gotowana fasola lub soczewica, wszystko oczywiście bez soli czy cukru, za to doprawione ostrą papryką. A w weekendy śniadanie to wędzona ryba + chleb pełnoziarnisty, jogurt naturalny i awokado, sushi, a następnego dnia chleb pełnoziarnisty + jajka na miękko (oczywiście, w towarzystwie ostrej papryki i bez dosypywania soli - w chlebie i rybach i tak już jest). Po drodze, w opór wszelkich owoców, jabłka, owoce egzotyczne. Do nawadniania najczęściej woda kokosowa, jogurt naturalny, sok pomidorowy (ale wyciskany samodzielnie, sklepowy zawsze zasyfiony solą i snakuje jak rzygi), żurek naturalny (dozwolone składniki to mąka, woda i czosnek, jak ma coś więcej to won), Yerba Mate lub czysta woda.

W diecie nie uznaję: cukru i słodyczy, soli (oprócz tego, co okazjonalnie w sushi, rybie wędzonej czy chlebie - od czasu do czasu musi być, trzeba uzupełnić elektrolity), masła, słodkich jogurtów i soków (generalnie - wszystko co sztucznie dosładzane - won), kawy, rzeczy smażonych czy pieczonych (tłuszcze to z ryb, orzechów, awokado lub oliwy z oliwek na surowo), tłustego mięsa. 

Tętno spoczynkowe około 50, maksymalne to około 195 (więcej nie udało mi się osiągnąć), pokrywa się z szacunkiem według wzorów.

Teraz już jeżdżę rowerem w znacznie dłuższe trasy, średni puls około 150 zawsze. Na razie najdłuższy trening to 110 km, ponad 5 godzin jazdy, ale przeciętnie jest to około 35-40 km na każdy trening, w sumie 50 km dziennie, bez wyjątków, systematycznie. Zawsze staram się większość treningu przeprowadzić średnim tempem, z pulsem na poziomie 150-170 lub niżej, oraz mieć kilka zrywów, gdzie dobijam do maksymalnego tętna ponad 190 (ale czy się uda, to zależy od dnia) - głównie są to zjazdy z górki lub z wiatrem (w innym przypadku nie chcę się szarpać za mocno, bo to prosta droga do kontuzji). No, może czasem trudny podjazd podniesie tętno, ale to zwykle nie wyżej niż 170-175.

Nie powiem, że nie korzystam ze wspomagaczy, ale to tylko ogólnodostępne suplementy, zawierające przede wszystkim mieszankę kreatyny i beta-alaniny. Może z tego powodu nigdy nie doświadczyłem żadnego zmęczenia mięśni, prędzej już będzie kontuzja niż "palenie mięśni" ud czy łydek - nie ma takiego treningu, który by to spowodował, niezależnie od długości czy intensywności, przynajmniej mi się nie zdarzył, a nie oszczędzam się. W ogóle nie znam uczucia palenia przemęczonych mięśni. Aczkolwiek, nie wiem czy te suple coś dają czy nie, może bez nich byłoby tak samo.

Wydaje się, że dużo poniżej 100 waga już nie zejdzie, może dociągnę do 90, ale niżej to już by było kosztem zdrowia i kondycji.

P.S. jeżdżę niezależnie od pory roku, latem tylko wpada więcej km, może około 80 dziennie. Nie ma zimowych przerw (no chyba że zasypie śniegiem, czego w tym roku nie ma). W sumie poza tym pogoda gdy jest cieplej niż -5 nie robi na mnie żadnego wrażenia, a gdy zimniej to trochę inny strój i mniej się forsować, bo łatwo nałykać się zimnego powietrza i wtedy traci się głos na kilka dni. Zasadniczo, nie potrzebuję nawet czapki czy szalika, chyba że jest naprawdę tęgi mróz.

Edytowane przez Zeus666
  • 11 miesięcy temu...
Opublikowano

Dołączę się do tematu, bo również mam wysokie (chyba) tętno podczas treningu, w okolicach tętna maksymalnego. Nie wiem jakie mam rzeczywiste tętno maksymalne, odnoszę się do takiego wyliczonego ze wzorów, które wynosi 180.

Nie biorę udziału w wyścigach, latem robię długie trasy na szosie po 150 km bez przerwy spokojnym tempem, tak z 30 km/h po płaskim i wtedy nie przywiązuję wagi do tętna, ale w zimie jeżdżę tylko na trenażerze przy użyciu aplikacji, gdzie można rywalizować z innymi, głównie po to, żeby zachować kondycję i dla rywalizacji z innymi, żeby się nie zanudzić. Jeżdżę raczej z wyższą kadencją niż niższą ze względu na stawy, średnio 95. Codziennie robię około 45-60 minutowy trening z 5-minutową rozgrzewką i bardzo szybko, w ciągu kilku minut, tętno wzrasta mi do maksymalnego  i tak przejeżdżam całą trasę w granicach 95-105% tętna max. Nie męczę się przy tym jakoś szczególnie, mógłbym jechać jeszcze szybciej, ale nie o to chodzi, żeby się wykończyć i raczej nigdy nie czuję się po tym przetrenowany. Dodam, że zwykle jestem w czołówce na każdej trasie, więc nie jadę też jakoś szczególnie wolno. Jazda z mniejszym tętnem mnie nudzi, a wręcz męczy psychicznie. Po treningu tętno spada mi do spoczynkowego 50 w około 5 minut, a więc chyba normalnie. Co źle robię? Czy po prostu mam wysokie tętno maksymalne o czym nie wiem. Ile może wynosić taki max?

 

 

Opublikowano

Też tak jeździłem. Stwierdziłem, że może zrobię bazę, której zawsze unikałem. Teraz ze 3h tygodniowo jeżdżę w max 2 strefie i po 2 tygodniach już widzę, że tętno już jest mniejsze przy normalnej jeździe.  Faktycznie takie lekki jeżdżenie jest ciężkie do wytrzymania. Ja podczas jazdy po prostu biorę telefon i siedzę na internecie. Szybciej mija czas.

  • Lubię to! 1
Opublikowano
11 godzin temu, Jot napisał:

Po treningu tętno spada mi do spoczynkowego 50 w około 5 minut, a więc chyba normalnie. Co źle robię? Czy po prostu mam wysokie tętno maksymalne o czym nie wiem. Ile może wynosić taki max?

Generalnie zrób sobie test na próg mleczanowy. HR max możesz mieć dużo wyższe niż Ci się wydaje z tego umownego pożal się Boże wzoru, więc tym się nie sugeruj. Zrób uczciwie i jak najmocniej potrafisz test na LTHR, czyli dowiedz się, jakie masz tętno na progu mleczanowym. Czyli - z jakim maksymalnym średnim tętnem jesteś w stanie efektywnie jechać jak najszybciej przez godzinę. Wartość średnia tętna, jaka Ci z tego wyjdzie, to jest Twój próg. I do tego ustalaj sobie strefy tętna, nie do HR max (zwłaszcza wyliczanego umownie).

Opublikowano

Chyba się wyjaśniło. Kupiłem nowy pulsometr, bo tamten mi pies pogryzł i wyniki są diametralnie różne. Teraz przy takiej mocy, przy której wcześniej miałem 180, teraz rzadko przekraczam 140, poza tym puls rośnie stabilnie co 1 podczas przyspieszania, w tamtym rósł skokowo np. ze 140 na 145, ale nie zwracałem na to uwagi. Dziwne tylko, że pomiary przed i po treningu zgadzały się mniej więcej z wynikami z zegarka (teraz też się zgadzają). Hipotetycznego tętna maksymalnego nie udało mi się osiągnąć, przy 300 W miałem ledwo powyżej 150, ale już wtedy trochę zacząłem się męczyć i wytrwałem z taką mocą kilka minut. Tak to jest sugerować się chińskim badziewiem (chociaż obecny też pewnie jest chiński).

 

 

Opublikowano

Jak długo jechałeś te 300W, że tętno miałeś 150 bpm?

Opublikowano

No to tętno nie zdążyło nawet dojść wyżej. Zrób sobie interwały. Za każdym powtórzeniem będzie wyżej :) .

Opublikowano

Zrobię, zrobię, ważne że teraz mogę jeździć szybciej i nie bać się, że mi serce wyskoczy. Jeszcze zweryfikowałem to z pulsoksymetrem w czasie jazdy i tętno mniej więcej się zgadza. Mogłem wcześniej na to wpaść.

  • 2 lata później...
Opublikowano

Witam. Czy ktos z Was spotkał sie z taką sytuacją?

jednego dnia moge jechac 100 km i tetno nawet przy mocnym wysilku nie wychodzi poza 160, tetno spoczynkowe 50 jest git.

od jakiegos czasu dzieje sie cos takiego jak na obrazie. stanąłem na siku a pitem tetno do konca trasy ponad 200 mimo, ze jechalem lekko bez zadyszki, momentalnie zchodzi mi z nóg "powietrze".  Zrobiłem nawet 2 miesiace przerwy ale nic to nie wniosło. 

Czasem po przebudzeniu juz mam tetno okolo 100 bpm. Sytuacja nie jest powtarzalna.

2x byłem na ekg i nic nie wyszlo.

HR.jpg
Opublikowano

Wymień baterie w urządzeniu do pomiaru pulsu, a jak mierzysz zegarkiem, to będzie raczej niemiarodajne.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...