Skocz do zawartości

wheelie na podjazdach


bpaul

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam wszystkich

Może to pytanie jest trochę głupie i mocno teoretyczne, ale zastanawia mnie czy jeżeli wykonam wheelie i zacznę podjazd to teoretycznie po ustawieniu odpowiedniego balansu i równowagi, nie będzie łatwiej podjeżdżać zwłaszcza przy mocno nachylonych podjazdach? W zasadzie cały mój ciężar i mojego roweru podczas wheelie przenosi tylne koło. Moim zadaniem jest znalezienie równowagi. Czy to ma sens?

Pozdrawiam 

Paweł

Opublikowano

Łatwiej w sensie, że mniej energii trzeba w to włożyć? Nie. W czasie podjazdu w sensie fizycznym musisz pokonać opór stawiany przez grawitację, gdy zwiększasz wysokość, oraz opory toczenia i aerodynamiczne przesuwając się do przodu. Wheelie tu nic nie da, a wręcz może zwiększyć opory.

Opublikowano

Ok zgadzam się. Ale jakby tak popatrzyć z innej strony to w sumie podczas wheele środek ciężkości roweru i człowieka znajduje się idealnie nad tylnym kołem, czy to na pewno nic nie zmienia podczas podjazdu?

Opublikowano

Zwiększa nacisk na tylne koło, a więc i opory toczenia. Co Cię powstrzymuje przed sprawdzeniem teorii empirycznie?

Opublikowano

No właśnie dopiero uczę się wheele bo chciałbym to kiedyś sprawdzić w praktyce, potwierdzić lub zaprzeczyć. Jeżeli chodzi o nacisk tylnego koła - to z drugiej strony zwiększamy przyczepność - i o to chodzi. Być może da się upiec dwie pieczenie na jednym rożnie tzn tak ustalić równowagę żeby środek ciężkości był mniej więcej nad tylnym kołem oraz cały nacisk poszedł na tylne koło, a więc zwiększamy przyczepność balansując żeby nie polecieć do tyłu. To jest tylko teoretyzowanie, i trudne w wykonaniu ale chciałbym to jakoś sprawdzić.

Opublikowano

Przy naprawdę stromym podjeździe, to rower sam próbuje zrobić wheelie i ty musisz dociążać przód, żeby cię nie zrzuciło z roweru.

  • Lubię to! 2
Opublikowano

O to to. Właśnie o to chodzi - rower przy bardzo stromym podjeździe sam próbuje zrobić wheele. Teraz tak idąc tym tropem tylne koło jest maksymalnie dociążone i nie powinno tracić przyczepności przy czym przednie koło ledwo dotyka ziemi albo nawet być może jest lekko ponad ziemią jeżeli uda się zachować równowagę - wiem że to może być mega trudne. Ale jak by się udało no kurcze tylne koło praktycznie się nie poślizgnie - nie ma punktu podparcia z przodu i cały ciężar jest na nim, po zatym środek ciężkości pionowo (no prawie) nad punktem styku tylnej opony z ziemią. Wiem że to jest trudne do utrzymania, ale może warto, zysk może być ogromny - przyczepność, rozłożenie ciężaru.

Opublikowano

Obstawiam, że zysk będzie niemal żaden. Przy takim podjeździe wszystko zależy od opony, rodzaju i stanu podłoża i płynności pedałowania. Trochę kombinujesz jak koń pod górkę.

Opublikowano

Dokładnie, to że koło jest maksymalnie dociążone a środek ciężkości nad nim, nie znaczy, że w terenie nie zerwiesz przyczepności. Poza tym maksymalne tarcie jest wtedy, kiedy obciążenie jest prostopadłe do powierzchni styku.

Opublikowano (edytowane)

Już nawet pomijając opory toczenia wystarczy podejść do tematu praktycznie: o ile nie masz idealnie równej nawierzchni, stałego nachylenia i idealnie stałej kadencji to energię którą byś teoretycznie zyskał prawdopodobnie stracisz z nawiązką przy próbach utrzymania równowagi po najechaniu na kamień, korzeń, zmiany nachylenia czy nawet bocznego podmuchu wiatru.

Ale na pewno szacun na dzielni będzie za wheelie podczas podjazdu :D

Edytowane przez kkoyot
Opublikowano

Jeszcze dodam że inspiracją było jak widziałem jak gość podjeżdżał na monocyklu pod górę (asfalt) idealnie trzymał pion (równowaga oczywiscie) i zero wytracania prędkości, miałem wrażenie że wjeżdżał bez problemu. To mi dało coś do myślenia, i stąd wziął się pomysł.

Opublikowano

Tak mi się ten wątek przypomniał jak zobaczyłem jak ten facet przedwczoraj zrobił everesting (podjazd 8848 metrów) na wheelie... więc coś musi tu być na rzeczy 🙂

 

Opublikowano

Ja myślę, że raczej chodziło o wyczyn, o jak najdłuższe wheelie. Na podjeździe jest to łatwiejsze niż na zjeździe.

Opublikowano

Ożesz Ty. No dobra a to?

 

A tu jest esencja tego o co mi chodziło:

 

Opublikowano

No wheelie pod górę nie ma najmniejszego sensu jeśli chodzi o efektywność podjeżdżania - tak jak na pierwszym filmiku, on to robi bo umie i chce pokazać, że umie... Co do drugiego filmiku to już inna bajka - to co on robi to po prostu technika podjeżdżania, gdzie odciążasz (lub lekko podnosisz) przednie koło, żeby móc się przetoczyć przez stopień lub większą skałę, i to faktycznie ma sens. Nie nazwałbym tego wheelie, bo jednak to jest krótki impuls a nie dłuższa jazda, i w sumie nie wiem po co u mu do tego potrzebny ebike... Jak komuś się samo podnosi przednie koło na podjazdach to ma albo słabą geo w rowerze albo siedzi za bardzo z tyłu na siodełku.

Pozdrawiam

Krzysiek

Opublikowano

Dzięki. Rzeczywiście chodzi mi o ten drugi filmik. Ok nazywając to techniką podjeżdżania to mam wrażenie że w ten sposób można pokonać nawet całkiem strome podjazdy najeżone kamieniami i korzeniami nie tracąc przy tym przyczepności tylnego koła co jest kluczowe w tym wszystkim. I chyba nie męczymy się tak bardzo, tylko do poderwania przedniego koła i chwilowego utrzymania równowagi. Poprawcie mnie jeżeli się mylę.

Opublikowano
26 minut temu, bpaul napisał:

I chyba nie męczymy się tak bardzo, tylko do poderwania przedniego koła i chwilowego utrzymania równowagi

To nie do końca kwestia zmęczenia a raczej fizycznej możliwości przejazdu przez przeszkodę - jak koła nie podniesiesz to Cię ten stopień po prostu zatrzyma. I to jest i tak dopiero połowa sukcesu bo masz dwa koła w rowerze 🙂 więc jak już przodem przejechałeś to musisz przejechać tyłem, więc przenosisz trochę ciężaru na przód, żeby odciążyć tył, ale tyłko do tego stopnia, żeby nie zgubić trakcji w tylnim kole. Można ewentualnie brać takie przeszkody z rozpędu ale na dłuższą metę to bardzo męczące.

Ale tak, masz rację bez tej techniki nie podjedziesz pod strome techniczne podjazdy.

Pozdrawiam

Krzysiek

Opublikowano
2 godziny temu, bpaul napisał:

A tu jest esencja tego o co mi chodziło:

Na ebike'u to sobie może pozwalać na to. Jakbyś na zwykłym rowerze przy każdym machnięciu korbą miał odrywać przód to, po pierwsze, będzie to męczące, po drugie, wytracasz energię przez ugięcie amortyzatora przy uderzeniu przedniego koła o podłoże. Natomiast jeśli chodzi o pokonywanie przeszkód - kolega wyżej już wyjaśnił jak to powinno wyglądać. Przy braku takowych po prostu najlepiej utrzymać stałą prędkość/kadencję oraz niską i lekko przesuniętą do przodu pozycję ;)

Opublikowano
2 godziny temu, bpaul napisał:

Dzięki. Rzeczywiście chodzi mi o ten drugi filmik. Ok nazywając to techniką podjeżdżania to mam wrażenie że w ten sposób można pokonać nawet całkiem strome podjazdy najeżone kamieniami i korzeniami nie tracąc przy tym przyczepności tylnego koła co jest kluczowe w tym wszystkim. I chyba nie męczymy się tak bardzo, tylko do poderwania przedniego koła i chwilowego utrzymania równowagi. Poprawcie mnie jeżeli się mylę.

Ten drugi film to jest jakaś parodia z punktu widzenia podjazdów. Amor też służy do podjazdu i ma wybierać przeszkody a nie służyć jako "ubijaczka". 

Opublikowano

No filmik faktycznie trochę infantylny, ale wiadomo o co chodzi. Tu to jest lepiej wytłumaczone:



Pozdrawiam

Krzysiek

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...