Skocz do zawartości

[Wyczerpany] Ekstremalne "cieniowanie"


GBike

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Miałem wrzucić sobie z tobą na luz ale nie mogę

Dnia 11.04.2017 o 16:51, Justyna napisał:

"Cukier z owoców to nie ten sam cukier , co biały przetworzony kryształ"

 

Cukier, czy złożony czy też prosty to zawsze ta sama porcja kalorii. Różnica jest tylko w sposobie przyswajania przez organizm.

Dnia 11.04.2017 o 16:51, Justyna napisał:

Witaminy z apteki niestety nigdy nie dorównają tym naturalnym a suplementacja nimi jak i minerałami może być szkodliwa , gdy robi się to bez podstawowej wiedzy.

Muszę przyznać Tobie rację:

-Witaminy z apteki powodują raka albo jeszcze coś gorszego.

-Minerały i aminokwasy powodują impotencje.

-A od białka wyrasta trzecia ręka z którą jest problem bo łapy na kierownicy są tylko dwie.

-Wody mineralnej też lepiej nie pić no bo te nieszczęsne minerały.

Dnia 11.04.2017 o 16:51, Justyna napisał:

O moim odchudzaniu napiszę Ci tylko tyle , że w tej chwili w wieku 47 lat ważę 50 kg , schudłam po 40-stym roku życia ,

I właśnie szkoda że tylko tyle. Bo może ktoś by przeczytał, pomyślał, przetrawił, i wykorzystał w swoim planie na lepsze chudsze jutro. 

Opublikowano
8 godzin temu, GBike napisał:

Cukier, czy złożony czy też prosty to zawsze ta sama porcja kalorii. Różnica jest tylko w sposobie przyswajania przez organizm.

Ho, ho, ho, ho... to zdanie nie tylko jest nieprawdziwe, ale i iście wirtuozerskie.

Po pierwsze - kaloryczność. 100 g Glukozy to 286 kcal, fruktozy 368 kcal, maltodekstryny 375 kcal, sacharozy 387 kcal... można tak wymieniać długo. Każdy rodzaj węglowodanu będzie miał inną kaloryczność i wpływ na organizm (choćby ze względu na tzw. indeks glikemiczny).

Po drugie - różnica jest TYLKO w sposobie przyswajania przez organizm piszesz... cóż, tak samo można porównać np. pączka i hamburgera - że różnią się tylko sposobem przyswajania przez organizm i to będzie zdanie równie prawdziwe. Problem w tym, że to zwykły bełkot. Każdy rodzaj cukru ma inny wpływ na Twój organizm, przy czym najgorszy jest cukier rafinowany i wysoko przetworzony (np. syrop glukozowo - fruktozowy). Ten pierwszy będzie powodował kolosalne wyrzuty insuliny niemalże natychmiastowo, ten drugi będzie blokował "receptory sytości" (mówiąc w ogromnym skrócie), jeden będzie silniej szturmował wątrobę inny wolniej, przez co ten pierwszy (czyli te węgle, które mają wyższy indeks glikemiczny) będzie bardziej szkodliwy nie tylko dla organizmu, ale także dla Twojego odchudzania, bo będzie natychmiastowo odkładał się w postaci tłuszczu. Różnic jest więcej, książki można o tym pisać, ale kiedy ktoś pisze, że 

8 godzin temu, GBike napisał:

Miałem wrzucić sobie z tobą na luz ale nie mogę

a potem wypisuje takie brednie, to świadczy to wyłącznie o tym, że rozmówca go frustruje, a jemu brak argumentów i podstawowej wiedzy...

8 godzin temu, GBike napisał:

Muszę przyznać Tobie rację:

-Witaminy z apteki powodują raka albo jeszcze coś gorszego.

-Minerały i aminokwasy powodują impotencje.

-A od białka wyrasta trzecia ręka z którą jest problem bo łapy na kierownicy są tylko dwie.

-Wody mineralnej też lepiej nie pić no bo te nieszczęsne minerały.

Fajne heheszki, a teraz na poważnie. Tutaj się z Tobą po części zgodzę. Są witaminy (np. witamina C), które mogą być lepiej przyswajalne i łatwiej dostępne z źródeł sztucznych niż naturalnych. 

Problem polega na tym, że jak pisze @Justyna suplementacja minerałami i witaminami powinna odbywać się pod okiem osób, które znają się na temacie, np. ogarniętego dietetyka. Analizowałem, bardzo pokrótce, kiedyś skład multiwitamin oraz sposobu przyjmowania poszczególnych witamin oddzielnie przez jednego ze znajomych. Generalnie wniosek był taki, że organizm przyjął minimalne dawki pierwszych dostarczonych, poblokował receptory i całą resztę wydalił. Nie przyjmuje się np. witaminy C z węglowodanami, selenu z cynkiem, cynku z żelazem, potasu z sodem i milion, milion innych zależności, właśnie dlatego, że blokują siebie nawzajem i nie pozwalają się wchłaniać. Bez podstawowej wiedzy można brać kilogramami pewne rzeczy, a to nic nie da, a doprowadzi tylko do konsekwencji, o których za chwilę.

Co więcej, nieumiejętne stosowanie witamin może powodować bardzo przykre konsekwencje zdrowotne, pomijając już fakt, że zbyt dużo witamin w organizmie spowoduje, że inne mikroelementy po prostu się nie przyjmą i vice versa. Dla przykładu - cynk obniża wchłanianie witaminy D, wapń - witaminy A, za to witamina D spowodować może wypłukiwanie z komórek magnezu. Przedawkowanie witaminy C prowadzi bardzo prostą drogą do kamicy nerkowej, witaminy D do deformacji kości i zwapnień m.in. w sercu, witamina K rozkłada erytrocyty, witamina A w nadmiarze kumuluje się w wątrobie i działa na nią toksycznie, B6 jest neurotoksyczna (m.in. zwyrodnienia tkanek mięśniowych i nerwowych), powoduje też niedokrwistość, witamina E prowadzi do zaburzeń jelitowych... i, wierz mi, każdą witaminę można przedawkować, zwłaszcza przy nieumiejętnym korzystaniu z suplementów diet.

Także zanim stwierdzisz "nie mogę wrzucić na luz, dokopię wegance" najpierw poczytaj, bo masz ogromne braki, a na siłę próbujesz atakować. 

  • Pomógł 1
Opublikowano
5 minut temu, MZoltowski napisał:

Po pierwsze - kaloryczność. 100 g Glukozy to 286 kcal, fruktozy 368 kcal, maltodekstryny 375 kcal, sacharozy 387 kcal... można tak wymieniać długo. Każdy rodzaj węglowodanu będzie miał inną kaloryczność i wpływ na organizm (choćby ze względu na tzw. indeks glikemiczny).

Nie wiem skąd masz takie dane - mam nadzieję że nie z biblii dla wegan. Otóż w/g mojej wiedzy i portalu http://kalkulatorkalorii.net/kalkulator-kalorii/1349-100-fruktoza

I na tej podstawie twierdzę że to jednak ty nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz.

30 minut temu, MZoltowski napisał:

Analizowałem, bardzo pokrótce, kiedyś skład multiwitamin oraz sposobu przyjmowania poszczególnych witamin oddzielnie przez jednego ze znajomych. Generalnie wniosek był taki, że organizm przyjął minimalne dawki pierwszych dostarczonych, poblokował receptory i całą resztę wydalił.

No szok normalnie . Może zdradzisz nam tajemnicą w jakim instytucie naukowym przeprowadzałaś tak złożoną analizę łącznie z określeniem sposobu reakcji receptorów.

39 minut temu, MZoltowski napisał:

Co więcej, nieumiejętne stosowanie witamin może powodować bardzo przykre konsekwencje zdrowotne, pomijając już fakt, że zbyt dużo witamin w organizmie spowoduje, że inne mikroelementy po prostu się nie przyjmą i vice versa.

Kolego a kto tu mówi o przedawkowaniu. skoro na opakowaniu jest napisane że mogę przyjmować jedną tabletkę to żaden wegetarian mi nie wmówi że mi to zaszkodzi.

36 minut temu, MZoltowski napisał:

Także zanim stwierdzisz "nie mogę wrzucić na luz, dokopię wegance" najpierw poczytaj, bo masz ogromne braki, a na siłę próbujesz atakować. 

Sory jedzcie sobie co chcecie ale nie wmawiajcie innym bzdur.

fruktoza.png

Opublikowano
Przed chwilą, GBike napisał:

Sory jedzcie sobie co chcecie ale nie wmawiajcie innym bzdur.

Wowowow, strona z kalkulatorem = tak bardzo prawdziwe, rzetelne i sprawdzone źródło informacji. Ludzie wymyślili coś takiego jak książki.

I nie, nie jestem wegetarianinem, wręcz przeciwnie - przeciętnym mięsożercą. Acz czasem mam wrażenie, że nieprzeciętnym, bo czytam. :)

Jeśli natomiast Twoim jedynym argumentem w dyskusji dotyczącej diety jest śmieszna próba ataku i strona z kalkulatorem kaloryczności, to faktycznie, @Justyna pisząc to :

"Nie lubię pyskówek i uważam dalszą dyskusję za bezcelową , skoro brak z Twojej strony rzeczowych argumentów i elementarnej wiedzy z zakresu dietetyki."

miała 100% racji. I, podobnie jak ona, pozdrawiam :)

PS. Jeśli szanujesz język polski, to :

2 minuty temu, GBike napisał:

żaden wegetarian

"żaden wegetariaNIN". Podobnie, jak np. "żaden rowerzysta" a nie "żaden rower".

A co do napisów na opakowaniu :

2 minuty temu, GBike napisał:

skoro na opakowaniu jest napisane że mogę przyjmować jedną tabletkę to żaden wegetarian mi nie wmówi że mi to zaszkodzi.

to powodzenia. Zakładam, że nie jesz w takim razie żadnych warzyw, owoców itp, czy tak? Bo jeśli tak, to faktycznie - nie ma szans przedawkować. Jeśli jesz coś oprócz tabletek, to przez ten swój śmieszny kalkulator przerzuć jeszcze ile witamin i mikroelementów wchodzi w skład Twojego pożywienia, bo to wszystko się sumuje. 

  • Pomógł 1
Opublikowano

Pewnie każdy z Was ma po części raczej, różnice bierze się z tego, że każdy czerpie wiedzę i praktykę z innych źródeł. Tak na prawdę bez przerwy są prowadzone badania w tematyce dietetyki i suplementacji. Co lepsze każde z tych badań dają inne wynik. Nie chce mi się wchodzić w głębszą polemikę. Ale tak jak mówiłem na wstępie każdy ociera się o prawdę i nikt nie jest w stanie obalić drugiej teorii.

Opublikowano
1 minutę temu, MZoltowski napisał:

Zakładam, że nie jesz w takim razie żadnych warzyw, owoców itp, czy tak? Bo jeśli tak, to faktycznie - nie ma szans przedawkować. Jeśli jesz coś oprócz tabletek, to przez ten swój śmieszny kalkulator przerzuć jeszcze ile witamin i mikroelementów wchodzi w skład Twojego pożywienia, bo to wszystko się sumuje. 

I słusznie zakładasz ............

Opublikowano
1 minutę temu, GBike napisał:

I słusznie zakładasz ............

To zdrowia życzę! 

Opublikowano
26 minut temu, MZoltowski napisał:

To zdrowia życzę! 

Dziękuję czuję się świetnie, czego wszystkim zainteresowanym tematem odchudzania życzę .

Opublikowano
1 minutę temu, GBike napisał:

Dziękuję czuję się świetnie, czego wszystkim zainteresowanym tematem odchudzania życzę .

I ja absolutnie również każdemu, niezależnie od różnic w zdaniach czy poglądach :)

Opublikowano

Przypomniała mi się jeszcze jedna "sztuczka" na redukcję tkanki tłuszczowej, którą sprzedał mi lata temu mój nieżyjący już niestety (również od lat) instruktor spinningu, wyczynowy triathlonista.

Jak wiadomo, przy optymalnie uszytym harmonogramie dnia nasz organizm przez 1/3 doby leseruje. Na 8 godzin (sen) zwalnia swoje obroty, metabolizm wyhamowuje... kompletnie zmarnowany czas z punktu widzenia spalania kalorii. Ale wcale nie musi być zmarnowany.

Wystarczy, że znajdziemy organizmowi jakieś zajęcie na choćby część nocy. Najprostszy sposób to... odżywka białkowa przed snem. Białko trawi się wyjątkowo trudno i organizm potrzebuje spalić całkiem sporo kalorii, żeby się z takim ładunkiem białka uporać. My śpimy, a cały układ trawienny pracuje, oczywiście czerpiąc paliwo z tkanki tłuszczowej.

Jest tylko jeden problem - doprowadzenie do punktu programu pt. "my śpimy" ;) Niektóre osoby nie radzą sobie z zasypianiem przy układzie trawiennym pracującym na pełnej mocy reaktora. Jak trenowałem jak dziki to nie miałem z tym problemu, ale ostatnio jak łyknąłem szejka białkowego po wieczornym treningu na godzinę przed snem, to skończyło się przewracaniem się z boku na bok do 3 w nocy, z dwukrotnym wstawaniem do kompa żeby światłem monitora zmęczyć oczy ;)

Ale jeśli ktoś nie ma problemu z zaśnięciem po odżywce, to ten patent naprawdę działa. Potwierdzone przez moją ówczesną klubową dietetyczkę i sprawdzone na własnym organizmie.

Opublikowano
36 minut temu, kavoo napisał:

Wystarczy, że znajdziemy organizmowi jakieś zajęcie na choćby część nocy. Najprostszy sposób to... odżywka białkowa przed snem. Białko trawi się wyjątkowo trudno i organizm potrzebuje spalić całkiem sporo kalorii, żeby się z takim ładunkiem białka uporać. My śpimy, a cały układ trawienny pracuje, oczywiście czerpiąc paliwo z tkanki tłuszczowej.

Też słyszałem o tym patencie z białkiem więc może coś w tym być.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano
Dnia 10.04.2017 o 18:55, Justyna napisał:

GBike znam i biegaczy i kolarzy ( może nie zawodowych ale poważnie trenujących i startujących ) i Colą nikt się nie szprycuje . Są to ludzie szanujący swoje ciało , bo wiedzą , że tylko na dobrym paliwie będą mieli efekty . A dobrym paliwem nie jest ani kiełbasa ani cola :-) Pozdrawiam.

Tak tylko na marginesie, żeby zakończyć temat Coli - klatka z wywiadu z Kasią Niewiadomą tuż po minięciu mety dzisiejszego Liege-Bastogne-Liege:

kasia_cola.thumb.jpg.90c995add36c9326331c33cfdf5c8bf6.jpg

No ale najwyraźniej Kasia "szprycuje się colą" bo "nie szanuje swojego ciała" i nie ma zielonego pojęcia, że "tylko na dobrym paliwie będzie miała efekty". Pewnie właśnie dlatego Kasia była dziś w LBL "zaledwie" trzecia xD

Mam propozycję dla wszystkich forumowiczów, nie tylko dla Justyny - jeśli już wypowiadamy się na forum w danym temacie, upewnijmy się że mamy jakieś pojęcie o tym konkretnym temacie i wlewamy w forum to, co WIEMY... a nie to, co nam się WYDAJE. Korzyść będzie podwójna - forum będzie bardziej wartościowe merytorycznie, a przy okazji ten i ów (bądź owa) uniknie narażenia się na opinię dyletanta ;)

Opublikowano
20 minut temu, kavoo napisał:

Tak tylko na marginesie, żeby zakończyć temat Coli - klatka z wywiadu z Kasią Niewiadomą tuż po minięciu mety dzisiejszego Liege-Bastogne-Liege:

kasia_cola.thumb.jpg.90c995add36c9326331c33cfdf5c8bf6.jpg

No ale najwyraźniej Kasia "szprycuje się colą" bo "nie szanuje swojego ciała" i nie ma zielonego pojęcia, że "tylko na dobrym paliwie będzie miała efekty". Pewnie właśnie dlatego Kasia była dziś w LBL "zaledwie" trzecia xD

Mam propozycję dla wszystkich forumowiczów, nie tylko dla Justyny - jeśli już wypowiadamy się na forum w danym temacie, upewnijmy się że mamy jakieś pojęcie o tym konkretnym temacie i wlewamy w forum to, co WIEMY... a nie to, co nam się WYDAJE. Korzyść będzie podwójna - forum będzie bardziej wartościowe merytorycznie, a przy okazji ten i ów (bądź owa) uniknie narażenia się na opinię dyletanta ;)

Pytanie tylko , czy p. Kasia jest świadoma tego co w siebie wlewa ? 

I czy Pani Kasia pije to bo uważa , że Jej służy , czy z innych powodów ? 

Upewniłeś się ?

Pozdrawiam :-)

Opublikowano
6 minut temu, kavoo napisał:

Justyna, plisss... nie brnij głębiej xD:P

kavoo ostatni post w tym temacie do Ciebie ( bez urazy ) .

Po prostu źle mi się z Tobą rozmawia , odczuwam prześmiewczo-umniejszający ton Twoich wypowiedzi , zupełnie niepotrzebnie. 

Zajrzyj . Nie wklejam poniższych  linków po to by coś udowodnić , bo nie jest mi to do niczego potrzebne.   Wklejam po to by może ktoś z czytających podniósł swoją świadomość i nie degradował swojego ciała różnymi rzeczami . Ciało to wspaniała maszyna , dzięki której każdy człowiek może robić co tylko zamarzy. Pod jednym warunkiem , że o tę maszynę zadba . 

http://ciekawe.org/2015/09/22/10-zaskakujacych-i-szkodliwych-skladnikow-coca-coli/

http://www.ofeminin.pl/dolegliwosci-choroby/co-sie-dzieje-w-organizmie-60-min-po-wypiciu-coca-coli-s1066761.html

http://www.planeta.fm/Newsy/O-tym-sie-mowi/Lubisz-Coca-Cole-Dowiedz-sie-co-dzieje-sie-z-Twoim-cialem-kiedy-ja-pijesz

 

Pozdrawiam :-)

Opublikowano

To ja też ostatni post do ciebie w tym temacie (bez urazy... i konsekwentnie bez niepotrzebnych spacji).

Nieustannie od samego początku odnoszę wrażenie, że w tej wymianie argumentów funkcjonujesz we własnym matriksie (względnie po polsku "ja o zupie, ty o d..."). Temat coli pojawił się w moich i MZoltowski'ego postach w kontekście awaryjnego uzupełniania węgli w przypadku ekstremalnego wysiłku. A ty cały czas piszesz swoje o aspekcie zdrowotno-dietetycznym nawet nie zauważając, że w tym konkretnym przypadku ma się to jak piernik do wiatraka. I jeszcze jakby tego było mało, swoje dietetyczne przekonania na siłę wciskasz w tematykę tegoż ekstremalnego wysiłku, zapewne nie mając o nim i o związanych z nim okolicznościach zielonego pojęcia.

Do twojej wiadomości - wymagające fizycznie wyścigi kolarskie (nawet nie w ramach cyklu UCI, wystarczy pierwsze z brzegu amatorskie Granfondo) to nie do końca 2-godzinny spacer z psem czy godzinka jogi tygodniowo. To wydatek kaloryczny rzędu 6-8 TYSIĘCY kalorii jednorazowo. Spaliłaś kiedyś tyle chociaż w tydzień? Ja raz zaliczyłem puszczenie z dymem 3600 kcal podczas ponad 4-godzinnego maratonu spinningowego... spróbuj kiedyś, przekonasz się ile węgli podczas takiego wysiłku potrzebuje organizm i z jakich źródeł najłatwiej mu je przyswoić.

Równie dobrze mogłabyś zasugerować Adamowi Bieleckiemu, żeby przed jego następnym wejściem na ośmiotysięcznik w obozie szturmowym na wysokości 7500 m.n.p.m. przed atakiem szczytowym zamiast wysokokalorycznych produktów przekąsił blanszowany jarmuż z kaszą jaglaną i zapił domową lemoniadą z wody mineralnej, soku z cytryny i liści mięty... ciekawe, czy w ogóle przeżyje jedną noc na takiej zdrowej dietce.

Na co dzień w kwestii picia coli w kontekście diety czy ogólnie zdrowego odżywiania się - zgadzam się z tobą w 100%. W kontekście, w jakim ja i MZoltowski o coli wspomnieliśmy - twoje dietetyczne wywody są warte tyle, co nic.

PS.
Prześmiewczy ton - nie przeczę. Tak mój organizm reaguje w konfrontacji z twardogłowiem adwersarza nie potrafiącego wyjść poza wąski kąt własnego widzenia. Zwłaszcza, jeśli drugi i trzeci raz temu adwersarzowi tłumaczę o czym mowa (bo nie rozumie), a on nadal swoje.

Pozdrawiam i miksuję się z tej dyskusji 9_9

Moderowany przez Admin:

Kolega kolejny raz się zagalopował. Proszę powściągnąć emocje. Następne ostrzeżenie = odpoczynek od Forum.

  • Administrator
Opublikowano

I posypały się skargi do Danielskiego ;)

Drodzy, KAŻDY z Was wniósł coś do powyższej dyskusji, ale i wielu podeszło do niej emocjonalnie. Ja czytam, uczę się, zgadzam się, bądź nie, ale po co miałbym się wnerwiać, że ktoś pije, lub nie pije... Pamiętajcie: "SzajBajk!" :)

  • Administrator
Opublikowano

Temat wyczerpany. Zamykam.

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...