Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Roberto87 Opublikowano 14 Kwietnia 2021 Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Opublikowano 14 Kwietnia 2021 Cześć, chciałbym opisać swój ostatni rok i swoją przemianę, ale nie po to, żeby się chwalić, ale może kogoś zmotywować do działania. Na początku zaznaczę, że zawsze byłem grubaskiem. W krytycznym momencie ważyłem 142 kg. Wiele lat temu dieta, rower i ćwiczenia pomogły mi zbić wagę do 90 kg, ale wtedy pojawiły się problemy zdrowotne, operacje powodujące ograniczenie mobilności. Sport poszedł w odstawkę, wróciły złe nawyki i waga skoczyła do 108 kg. Przechodząc do sedna. Jakiś rok temu, w połowie kwietnia, mniej więcej po miesiącu pandemii, doznałem oświecenia i doszedłem do wniosku, że przewalanie się na kanapie, jedzenie nie prowadzi do niczego dobrego. A że kilka miesięcy wcześniej kupiłem nowy rower (Kona Dew Plus, z kategorii miejskich, zwykły rower za dwa tysiące, żadna super szosa czy mtb) to postanowiłem, że zacznę od jeżdżenia na nim do pracy. 10 km w jedną stronę, nawet przy mojej słabej formie nie było problemem. I to posunięcie było dla mnie punktem zwrotnym. Po kilku tygodniach zacząłem trochę ograniczać jedzenie, wyrzuciłem z diety wszelkie niezdrowe przekąski, słodkie napoje. Starałem się w każdy weekend i niektóre wieczory dołożyć jakąś dłuższą przejażdżkę powyżej 50 km i w ten sposób do końca wakacji zbiłem wagę do 96 kg, a rower pochłonął mnie bez reszty. Niestety czułem, że zbliża się jesień, dni będą coraz krótsze, będzie zimniej, motywacja spadnie, pandemia coraz mocniej dawała o sobie znać. Podjąłem decyzję – kupuję trenażer. Stanęło na prostym Elite Novo Force z czujnikiem Misuro B+ dzięki czemu mogłem zacząć swoją przygodę ze Zwiftem. I to był kolejny strzał w dziesiątkę. Zacząłem od krótkich przejażdżek solo, grupowych ustawek, potem przyszedł czas na zwiftowy plan treningowy. Z jednej strony czułem, że moja forma nieustannie rośnie, a z drugiej strony, to chyba w okresie jesienno-zimowym było ważniejsze, głowa bardzo odpoczywała, rower i Zwift pozwalały mi myślami uciec od codzienności. Wraz z rozwojem formy zrobiłem kolejny krok związany z dietą. Postawiłem na pudełka, wyeliminowałem mięso oraz alkohol (nie powiem, kilka razy zdarzyło mi się zjeść np. chipsy w ramach „nagrody”, ale po prostu przestały mi smakować więc i takie formy nagradzania się porzuciłem). Całą zimę kręciłem wieczorami po pracy, dość ostro trzymałem się diety. Tak bardzo spodobała mi się jazda na trenażerze, że zainwestowałem pieniądze w Wahoo Kickr Core, który jeszcze bardziej pozawala mi cieszyć się wirtualną jazdą. Czułem i cały czas czuję, że nie chcę, żeby cały ten wysiłek poszedł na marne. Mamy kwiecień roku kolejnego, a ja zbiłem wagę do 78 kg, nigdy w życiu nie ważyłem tak mało. Ubrania zamiast rozmiaru XL albo XXL kupuję w rozmiarze M, fizycznie czuję się doskonale, jak wychodzę na rower pokręcić na zewnątrz czuję niesamowitą lekkość, psychicznie czuję się wspaniale, czekam na każdy dzień, bo wiem, że znowu będę mógł pojeździć. Pojawia się coraz więcej tekstów dotyczących wpływu pandemii na zdrowie psychiczne, na problemy z alkoholem czy też z wagą. W takich chwilach niesamowicie cieszę się, że poszedłem inną drogą, pozbyłem się złych nawyków, na nowo odkryłem w sobie pasję, która stała się ważną częścią mojego życia. Nie będzie przesadą jak powiem, że zupełnie przeformatowało moje życie. Kiedy pomyślę ile wysiłku, ile samozaparcia, ile litrów wylanego potu mnie to kosztowało to czuję z siebie wielką dumę i radość. Życzę wszystkim takich uczuć. 10
Krystiano Opublikowano 15 Kwietnia 2021 Opublikowano 15 Kwietnia 2021 Ogromne gratulacje!! Ja również wykorzystałem czas pandemii zdrowotnie. Zgubiłem trochę kg, zmieniłem całkowicie dietę. Obyśmy przez kolejne lata żyli tak samo jak teraz
Roberto87 Opublikowano 16 Kwietnia 2021 Autor Opublikowano 16 Kwietnia 2021 Brawo dla Ciebie! Tak jest, teraz trzeba utrzymać to wszystko co się wypracowało. I oby się udało!
stefan Opublikowano 18 Kwietnia 2021 Opublikowano 18 Kwietnia 2021 A u mnie dokładnie odwrotnie. Pandemia to dla mnie rok pracy po 10 godzin dziennie, do tego dzieci uczące się zdalnie i wymagające codziennej pomocy. Do tego dochodzi poważna choroba w rodzinie zakończona śmiercią. Krótko mówiąc dużo stresu, pracy, nieregularne odżywianie i 10 kg więcej niż rok temu o tej porze. W pewnym momencie zapomniałem, że w ogóle mam rower. I niestety końca nie widać bo pandemia raczej się nie zwija. To tylko dowodzi tego, że każdy kryzys jednych ciągnie w dół a drugich wynosi w górę. W każdym razie gratuluję sukcesu 1
grzegorz75jan Opublikowano 18 Kwietnia 2021 Opublikowano 18 Kwietnia 2021 @Roberto87 To ty prawe taki jak LeszekPrawiePro z YT 🙃
Krystiano Opublikowano 18 Kwietnia 2021 Opublikowano 18 Kwietnia 2021 2 godziny temu, stefan napisał: To tylko dowodzi tego, że każdy kryzys jednych ciągnie w dół a drugich wynosi w górę. Ale tu nie ma kryzysu. Dla mnie pojawił się sygnał aby trochę lepiej spojrzeć na dietę oraz aktywność. Tylko odżywianie (wszystkie mikroelementy) i ruch dają nam siłę, zdrowie, lepszą regenerację czy myślenie. Wiem, że napisałem tylko jedno zdanie, ale wcale nie było mi łatwo. Uwielbiam słodycze, tłuste grilowane mięsa czy wieczorne piwko. Już samo odstawienie tego było wyzwaniem. Dodatkowo oprócz pracy na etacie prowadzę równolegle działalność, więc dni po 12h pracy są normą. Do tego dochodzi rodzina, której też zaniedbać nie chcę. Ale im później tym okazywało się to wszystko łatwiejsze. No i nie mam TV w domu
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się