Skocz do zawartości

Marin Four Corners-Black Grizzly


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

tak patrzac na zdjęcia nie trze Ci błotnik opone?

Opublikowano
1 godzinę temu, Chmielo napisał:

tak patrzac na zdjęcia nie trze Ci błotnik opone?

Spokojnie,nic nie trze.

  • 4 tygodnie później...
Opublikowano

Większość uprzęży na kierownicę ma jedną zasadniczą wadę. "Miekkie" mocowanie,co stwarza ryzyko przetarcia lakieru i napór na linki. Myślałem,myślałem i wymyśliłem mocowanie które oddala przedni ładunek od linek i części lakierowanych. Punkty montażu są na częściach obracanych wraz z kierownicą,to znaczy na samym baranku i podkładkach pod mostkiem. Do budowy użyłem klamer zatrzaskowych, taśmy 25 mm, wycinka łącznika rynny,śrubę M8x75,uchwyt do rur. 

IMG_20200413_195404.jpg IMG_20200413_195354.jpg IMG_20200413_194820.jpg IMG_20200413_194805.jpg IMG_20200413_194756.jpg
  • Lubię to! 3
Opublikowano

Spoko rozwiązanie, ale podłożenie starej dętki pod mocowanie sprawdza się idealnie więc nie wiem czy jest sens tak kombinować :)

Opublikowano

Jest sens z prostego powodu. Te uprzęże które oglądałem,mają dwa punktu mocowania,albo trzeci na rurze sterowej. Nie widzę w tym sensu,skoro kierownica jest ruchoma a rura nie. Nie ma co się oszukiwać,mocowanie jedynie na dwa paski powoduje opadanie bagażu na linki.Trzeci punkt z obejmą stabilizuje całość. Drugi sens jest taki,że moje "dzieło" kosztowało 30 zł a nie 160-200 zł.

Opublikowano

Ja ma krótkie wypady to biorę tylko podsiodłówkę i torbę na kierownicę, nie mam potrzeby obciążać ich tak żeby miało jakoś bardzo opadać. Ale jeżeli Tobie pasuje takie rozwiązanie to super sprawa :) nie ważne jak ważne żeby było ok.

Opublikowano

Andrzeju - tak z innej beczki: ile wagi wrzucasz do takiej torby? Bo prawdę powiedziawszy miałem niedawno okazję jechać rowerem z dużym koszykiem wysuniętym za przednią oś + pies 8kg wagi. Totalna rekreacja. I jestem zszokowany jak wpływa to na kierowanie. Był to "Holender" i różnica w stabilności i precyzji kierowania ogromna. A tutaj rower wyprawowy z baranem i odsuwasz mocno wagę na przednią oś. Nie tracisz na stabilności przy podjazdach? Ile Twojej wagi i torby?

Opublikowano (edytowane)

Póki co to wszystko,to przygotowania do wyjazdu nad morze w lipcu. Co do stabilności... na kierownicy będzie jedynie śpiwór o wadze 1,5 kg. Na widełkach planuję po "kejdżu" na każdą stronę,czyli jakieś 1,5 kgx2. Sakwy z deca 20 litrowe i worek na bagażniku z namiotem(2 kg),materacem (0,6 kg) i kuchenką APG. Litrowy zbiornik z benzyną będzie pod ramą. Na przejażdżki 50-120 km jeżdżę z torebką podsiodłową(narzędzia) i z żarciem w sakwie trójkątnej pod ramą.

EDIT

Poprzychodziło trochę rzeczy,zakupionych pod kątem wyjazdu nad morze tego lata.

1. ALOCS CW-S10-garnek turystyczny 1,3 L z gęstym radiatorem i opaską neoprenową. Test w plenerze wykazał,że 0,5L wody gotowało się o połowę krócej w ALOCS jak w stali.

UWAGA! Uprzedzam uszczypliwe pytania. NIE,nie wybieram się rowerem na Saharę :-P

2. Pięć bidonów Elite Ombra 0,55L. Cena super(19 zł),ustnik gumowy,zastawka w dziobku,niemalże bezwonny. Napój o smaku neutralnym,przezroczysty wskaźnik poziomu z podziałką.

3. W ramę dwa koszyki Zefal WIIZ. Hejtowałem Marina za to,że upchał tyle mocowań na bidony w tak małej ramie,posiadając jedynie koszyki ładowane od góry. Dla mnie odkrycie koszyków bocznych,było tym czym lądowanie człowieka na księżycu,dla ludzkości :-D. WIIZ są super,sprężyste,obustronne i co ważne,matowe.

Jak zdadzą egzamin,wymienię te na widelcu i kierownicy,również na Zefale.

IMG_20200417_160013.jpg Edytowane przez Andrzej D
Opublikowano

Widzę że popełniasz ten sam błąd który ja popełniłem (i z tego co wiem nie tylko ja :)) sporo lat temu podczas przygotowań do pierwszej dłuższej wyprawy, bierzesz za dużo sprzętu w stosunku do tego co tak na prawdę by Ci wystarczyło, ale każdy musi się chyba przekonać na własnej skórze :) przepraszam za lekki offtop i życzę udanej wyprawy.

Opublikowano

Za dużo? Jaki sprzęt masz na myśli? Będę wdzięczny jak się podzielisz swoimi uwagami.

Opublikowano

Tak na szybko to jak sam zauważyłeś nie jedziesz na pustynię :) po drodze będziesz miał niejedną okazję do uzupełnienia zapasów, nie ma sensu obciążać się 5 bidonami. 3 lub nawet 2 wystarczą spokojnie. Również postawił na gotowe liofilizowane potrawy więc garnek odpada (a one będą na pewno łatwiejsze w upakowaniu) no i zamiast litowego zapasu paliwa i kuchenki brałbym tylko mały garnuszek i palnik na gaz. Nie wiem jaki masz plan na nocowanie, ale jak pogoda będzie dopisywała to trap się sprawdzi lepiej niż namiot. 

Najważniejsze to pamiętaj żeby w miarę równomiernie obciążać rower.

  • Lubię to! 2
Opublikowano
W dniu 15.04.2020 o 18:32, Andrzej D napisał:

Póki co to wszystko,to przygotowania do wyjazdu nad morze w lipcu. Co do stabilności... na kierownicy będzie jedynie śpiwór o wadze 1,5 kg. Na widełkach planuję po "kejdżu" na każdą stronę,czyli jakieś 1,5 kgx2. Sakwy z deca 20 litrowe i worek na bagażniku z namiotem(2 kg),materacem (0,6 kg) i kuchenką APG. Litrowy zbiornik z benzyną będzie pod ramą. Na przejażdżki 50-120 km jeżdżę z torebką podsiodłową(narzędzia) i z żarciem w sakwie trójkątnej pod ramą.

EDIT

Poprzychodziło trochę rzeczy,zakupionych pod kątem wyjazdu nad morze tego lata.

1. ALOCS CW-S10-garnek turystyczny 1,3 L z gęstym radiatorem i opaską neoprenową. Test w plenerze wykazał,że 0,5L wody gotowało się o połowę krócej w ALOCS jak w stali.

UWAGA! Uprzedzam uszczypliwe pytania. NIE,nie wybieram się rowerem na Saharę 😛

2. Pięć bidonów Elite Ombra 0,55L. Cena super(19 zł),ustnik gumowy,zastawka w dziobku,niemalże bezwonny. Napój o smaku neutralnym,przezroczysty wskaźnik poziomu z podziałką.

3. W ramę dwa koszyki Zefal WIIZ. Hejtowałem Marina za to,że upchał tyle mocowań na bidony w tak małej ramie,posiadając jedynie koszyki ładowane od góry. Dla mnie odkrycie koszyków bocznych,było tym czym lądowanie człowieka na księżycu,dla ludzkości :-D. WIIZ są super,sprężyste,obustronne i co ważne,matowe.

Jak zdadzą egzamin,wymienię te na widelcu i kierownicy,również na Zefale.

IMG_20200417_160013.jpg

Nie moje klimaty,ale robi wrażenie.Można wiedzieć jaki dystans masz do pokonania w planowanej wyprawie nad morze?

Opublikowano
49 minut temu, taki_jeden napisał:

Tak na szybko to jak sam zauważyłeś nie jedziesz na pustynię :) po drodze będziesz miał niejedną okazję do uzupełnienia zapasów, nie ma sensu obciążać się 5 bidonami. 3 lub nawet 2 wystarczą spokojnie. Również postawił na gotowe liofilizowane potrawy więc garnek odpada (a one będą na pewno łatwiejsze w upakowaniu) no i zamiast litowego zapasu paliwa i kuchenki brałbym tylko mały garnuszek i palnik na gaz. Nie wiem jaki masz plan na nocowanie, ale jak pogoda będzie dopisywała to trap się sprawdzi lepiej niż namiot. 

Najważniejsze to pamiętaj żeby w miarę równomiernie obciążać rower.

Ok jestem w stanie zejść do 3 bidonów,co powinno wystarczyć na +- 1,5 godziny jazdy. potem 1,5 L mineralnej w wiejskim sklepie i dalej. Co do Liofilizatów,nie dam się namówić :-) Wolę normalne jedzenie zamiast paszy ;-) poza tym trzeba i tak mieć wodę żeby to "napęcznić". Tarp również odpada ze względu na insekty. Równocześnie wędkuję i wiem co to noc w lesie czy nad wodą. Ciężar na pewno będę rozkładał przy pomocy wagi,żeby każda sakwa ważyła mniej więcej tyle samo. Kilogramy będę zrzucał choćby zabierając jedynie 2 koszulki,2 gacie,2 skarpetki. Z kosmetyków jedynie chusteczki nawilżane i szare mydło zamiast kompletu sztućców,jedynie łyżka i nóż. 

 

Teraz, Tomek1981 napisał:

Nie moje klimaty,ale robi wrażenie.Można wiedzieć jaki dystans masz do pokonania w planowanej wyprawie nad morze?

Pomysł wypadu urodził się ot tak od czapy. Będę jechał z synem kolegi. Wstępnie planowaliśmy jedynie do Dziwnówka,ale już nas korci wybrzeżem na Hel i pociągiem z Gdyni do Z.Góry. W sumie to będzie jakieś 650 km na rowerze. Myślę że wszystko w rękach naszych tyłków i pomysłowości.

  • Lubię to! 1
Opublikowano

Policzyłem ilość bidonów przez swój pryzmat, mam pewnie inne zapotrzebowanie na wodę, dlatego napisałem o trzech. Gotowanie na trasie dla mnie to mordęga i jak tylko można to żywię się w restauracjach/barach dlatego zaproponowałem alternatywne rozwiązanie i nie nazwał bym liofilizowanego jedzenia paszą :)
A trap z moskitierą i tak waży mniej niż namiot i zajmuje mniej miejsca, chociaż leżąc w tej moskitierze ma się lekkie skojarzenie z trumną.

W sumie to istotne jaki czas planujesz na przejazd,  dwa lata temu jechałem z grupą znajomych i przejechanie niecałych 500 km zajęło nam 6 dni, bo sporo czasu poświęcaliśmy na zwiedzanie i "inne atrakcje" :D tak że w sumie to też musisz brać pod uwagę i pakować się z uwzględnieniem planowanego czasu przejazdu.

No i pamiętaj o zabraniu sudocremu  :)

 

  • Lubię to! 1
Opublikowano
Teraz, taki_jeden napisał:

Policzyłem ilość bidonów przez swój pryzmat, mam pewnie inne zapotrzebowanie na wodę, dlatego napisałem o trzech. Gotowanie na trasie dla mnie to mordęga i jak tylko można to żywię się w restauracjach/barach dlatego zaproponowałem alternatywne rozwiązanie i nie nazwał bym liofilizowanego jedzenia paszą :)
A trap z moskitierą i tak waży mniej niż namiot i zajmuje mniej miejsca, chociaż leżąc w tej moskitierze ma się lekkie skojarzenie z trumną.

W sumie to istotne jaki czas planujesz na przejazd,  dwa lata temu jechałem z grupą znajomych i przejechanie niecałych 500 km zajęło nam 6 dni, bo sporo czasu poświęcaliśmy na zwiedzanie i "inne atrakcje" :D tak że w sumie to też musisz brać pod uwagę i pakować się z uwzględnieniem planowanego czasu przejazdu.

No i pamiętaj o zabraniu sudocremu  :)

 

Rad praktyków nigdy za wiele. Posiłki w porze obiadowej,planujemy w drodze(knajpa,bar) pozostaje kolacja i śniadanie i przede wszystkim woda na herbatę,kawę. W zasadzie mógłbym dokupić kartusz gazowy do mojej APG,tylko czy jest sens by zaoszczędzić 0,5 kg?

Co do czasu przejazdu... zakładamy dziennie siedzieć w siodłach ok. 8 godzin,co przy średniej prędkości 19 km/h  daje jakieś 150 km. Czyli w Dziwnówku powinniśmy być wieczorem drugiego dnia. Tam nocleg na kwaterze. Pewnie nie będziemy siedzieć w jednym miejscu,dlatego wykluwa się plan jazdy na wschód aż na Hel i powrót do trójmiasta na pociąg. Podczas jazdy wybrzeżem,nie planujemy więcej jak 100 km/dzień.

Sudokrem to podstawa w apteczce :D Zabieram też talk,krótkie spodenki z pampersem i bokserki-bieliznę również z pampersem. Siodełko WTB w Marinie sprawia wrażenie ascetycznego,ale mój tyłek dogaduje się z nim na odcinkach 70-110 km.

  • Lubię to! 3
  • 4 tygodnie później...
Opublikowano

Do poprzedniego roweru (trekking VSF) zakupiłem łańcuch Connexa 9-rzędowy(114 ogniw),który zapiąłem do Marina. Jako że KMC był 116-ogniwowy,zrobiło się sztywniej. Mam na myśli to,że łańcuch jest lepiej naciągnięty.

Przy okazji zamontowałem osłonę na ramę Zefal Down Tube Armor

IMG_20200506_000930.jpg
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano
Do poprzedniego roweru (trekking VSF) zakupiłem łańcuch Connexa 9-rzędowy(114 ogniw),który zapiąłem do Marina. Jako że KMC był 116-ogniwowy,zrobiło się sztywniej. Mam na myśli to,że łańcuch jest lepiej naciągnięty.
Przy okazji zamontowałem osłonę na ramę Zefal Down Tube Armor
IMG_20200506_000930.thumb.jpg.954b58678f135487a653d3f205d55c0c.jpg
Po co te śruby wystają z tej osłony?

Pozdrawiam,
GB

Opublikowano
2 godziny temu, Grz_Bo napisał:

Po co te śruby wystają z tej osłony?

Pozdrawiam,
GB
 

Mocowanie na koszyk biodonu jest pod ramą w tym miejscu.

Opublikowano
7 godzin temu, Grz_Bo napisał:

Po co te śruby wystają z tej osłony?

Pozdrawiam,
GB
 

Jak napisał @Fimala,to miejsce na bidon. Ale same śruby,to dłuższa opowieść. Linki w Marinie idą wszystkie pod dolną rurą. Żeby zamontować osłonę,by nie ugniatała pancerzy,dałem podkładki dystansowe. Z kolei żeby łatwiej było wymieniać koszyk do bidonu,na mocowanie butli do kuchenki APG,w otwory wkręciłem krótkie szpilki a nakrętkami łącznikowymi dokręciłem osłonę Zefal do ramy. W taki sposób wymieniam uchwyty,bez ruszania osłony,linek i dystansów.

Opublikowano
W dniu 14.05.2020 o 21:05, Andrzej D napisał:

 

IMG_20200506_000930.jpg

A gąbka w koszyku do czego?

Opublikowano (edytowane)

:D Pianka ;-) Już wyjaśniam. Koszyk Zefal WIIZ,bidony Zefal Sense 65. Jak wkładałem bidon,zatrzask w koszyku nie wchodził w przewężenie w bidonie. Teraz bidon ładnie się zatrzaskuje.

Edytowane przez Andrzej D
  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano
Moderowany przez PrzeLuka:

Interpunkcja.

 

Trochę karkołomnym posunięciem z mojej strony,było poszukiwanie idealnego siodełka tuż przed podróżą na wybrzeże i wzdłuż. Wyjeżdżam 18 lipca a dziś przetestowałem kolejne siodło. Czegoś mi brakowało w stockowym WTB Volt Sport montowanym w Grizzly. Dwa tygodnie temu przyszła z Chin karbonowa kopia Specialized Romin Evo Gel Comp. Siodełko twarde wypełnione 2-3 mm pianką,ale o dziwo po trasie liczącej 95 kilometrów moje "siedzenie" wyglądało całkiem dobrze. Pierwsze 20 km czułem zmianę siodła,ale już po 30 kilometrze zapomniałem, że na czymś siedzę. Kształt i twardość okazały się optymalne, dlatego zaszalałem i kupiłem pierwowzór. Dziś szybki (średnia 26 km/h) test na odcinku 30 km tylko potwierdził, że Chińczyk i Spec to są siodełka najbardziej odpowiednie dla moich 4 liter. Zostaję przy Specu i jeszcze pojeżdżę w weekend na dalszych odległościach. Na zdjęciach oba siodła, które okazały się strzałem w 10-tkę. Dodam tylko, że Chińczyk o dziwo, jak na 80 zł wygląda całkiem porządnie. Bez wątpienia masą bije na głowę Romina ale nie chcę ryzykować podróży 650-kilometrowej na tak skąpo wyścielonym siodle.

IMG_20200707_214628.jpg IMG_20200707_214639.jpg IMG_20200707_214651.jpg  IMG_20200707_214711.jpg

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

W sobotę zakończyłem tygodniową podróż rowerem na Hel. Przejechałem +-(w trakcie podróży nastąpiła awaria Garmin connect) 680 km. Od miejsca zamieszkania do Dziwnówka a potem wzdłuż wybrzeża. Dłuższą relację napiszę w dziale podróży jak się ogarnę. Niemniej jednak podzielę się kilkoma spostrzeżeniami dotyczącymi sprzętu,co zdało egzamin a co nie do końca. Pojechałem na siodle Specialized Romin Evo Gel Comp,które zakupiłem 3 tygodnie przed wyprawą. Niestety mimo przetestowania przed wyjazdem(200 km),mój tyłek się z nim nie dogadał. Otarcia,co mnie zdziwiło,pojawiły się pod pośladkami,tuż przy otworze w siodełku. Być może to sprawa ramki skorupy siodełka. Błotniki Simpla Ubiquit SDL to porażka. Zaczep prętów-wsporników okazał się tak lichy,że kilka razy po lekkim trąceniu błotnik się odczepiał. Buty Northwave Origin Plus,ogólnie dały radę,choć wentylacja mogłaby być trochę lepsza. Najsłabszym punktem jest cienka wkładka w okolicach śródstopia(miejsce styku stopy z pedałem) Co 2 godziny musiałem robić przerwy by stopa odpoczęła. Oryginalne owijki dały radę do tego stopnia,że dwa dni pod koniec jechałem bez rękawiczek. Niestety,przez opieranie roweru o kierownicę,w jednym miejscu pękły i zamówiłem już Supacaz-y. Geometria Marina SUPER. Gdyby nie tyłek,byłem w stanie jechać znacznie dłużej. Dzienna wyszła ok. 97 km,co było dobrym wynikiem w porównaniu z mijanymi sakwiarzami. Sakwy tylne z Decathlonu również zdały egzamin i nie będę ich wymieniał,tym bardziej na Crosso. W porównaniu z polskimi klocami są lżejsze,wygodniejsze do montażu na bagażniku. Bagażnik Nexelo 25 kg też przetrwał mechanicznie. Jest jedynie kilka przetarć powłoki. Koszyki na sakwy mocowane do widelca,własnej konstrukcji,nie przeszły testu. do przyszłego roku będę musiał kupić coś aluminiowego. Worek żeglarski z Biedronki sprawdził się b.dobrze. Dodatkowe oczka na paski,posłużyły do zaczepiania sandałów,czy woreczka z kurtką przeciwdeszczową. Przednie worki z Cordury Sea to Summit również rewelacja. Lekkie,nieprzemakalne i pojemne. Śpiwór Outwell również OK. Materac i namiot z Deka-rewelacja. Garnek z radiatorem też super. W przyszłym roku pojadę jednak z mini palnikiem gazowym na kartusze,bo cały zestaw kuchenki wielopaliwowej,z dodatkowym pojemnikiem na benzynę ekstrakcyjną,jest jednak za ciężki. Po powrocie jedynie wymyłem rower i przesmarowałem łożyska piast. W przednim kole poluźnił się jedynie konus,co było z mojej winy,bo pewnie za słabo przykręciłem nakrętkę kontrującą. Tak czy inaczej,wszystko wymyte,nałożony nowy smar,więc mogę ruszać znów na wyprawę ;)  Garmin EDGE 520 Plus sprawdził się dobrze,mimo ociężałej reakcji przy przeliczaniu trasy. Kask Bell Draft,gdyby nie on,pewnie bym sobie rozwalił łeb. Już na 30-tym kilometrze,wjeżdżając na krawężnik,zapomniałem się wypiąć z SPD-ków i była wywrotka. Na Bellu lekkie wgniecenie,bez pęknięcia. Okulary fotochromatyczne Dubery z Alli,okazały się zbawienne na Półwyspie Helskim. Chmary bliżej niezidentyfikowanych owadów,waliły w oczy,usta i głowę. Chusta typu Buff,okulary i siatka w kasku,stawiły czoła inwazji. Podsumowując,gdyby nie tyłek,nie miałbym ŻADNYCH negatywnych wspomnień. Myślę że w przyszłym roku ruszę na podbój wschodniej Polski.

IMG_20200718_091820.jpg IMG_20200725_102032.jpg IMG_20200725_133314.jpg IMG_20200725_153124.jpg
  • Lubię to! 3
Opublikowano

Piękna wyprawa, ile godzin dziennie jechałeś ?

38 minut temu, Andrzej D napisał:

 Kask Bell Draft,gdyby nie on,pewnie bym sobie rozwalił łeb. Już na 30-tym kilometrze,wjeżdżając na krawężnik,zapomniałem się wypiąć z SPD-ków i była wywrotka. Na Bellu lekkie wgniecenie,bez pęknięcia.

Kask niestety do wymiany według mnie.

Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, Dziaku napisał:

Piękna wyprawa, ile godzin dziennie jechałeś ?

Kask niestety do wymiany według mnie.

Kask już zamówiony. Zostaję przy Bellu, tym razem Avenue. Dziennie jechałem średnio 6-7 godzin z odpoczynkiem od butów. Kolejny powód to nieprzygotowany kolega i tyłek. Nogi mam mocne, myślę że jechałbym ze średnią znacznie wyższą jak 20.6 km/h, co by pozwoliło na więcej jak 97 km dziennie.

Edytowane przez Andrzej D

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...