Skocz do zawartości

Wasze wrażenia po pierwszej przejazdzce na rowerze szosowym?


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
5 minut temu, tomason napisał:

Jednak narazie zdecydowałem sie nie zakladać pedałow i butów wpinanych, muszę się oswoić trochę z rowerem.

Nie odwalaj, załóż, będzie o wiele lepiej.

5 minut temu, tomason napisał:

Rowerek mega sztywny, świetnie sie jechalo nawet po bruku. 

Moja pierwsza "szosa" - ok, jedzie. Druga - jakie to sztywne. Trzecia - ta druga chyba była z plasteliny xd

6 minut temu, tomason napisał:

Mam takie pytanie, na co w szczegolności zwracać uwagę ustawiając siodełko (wysokośc, nachylenie odłeglosc od kierownicy). Dajcie jakieś cenne wskazówki, to mi napewno pomoze.

Obejrzyj jakiś filmik na yt z bike fittningu. Z grubsza noga przy "dolnym położeniu korby" nie powinna być w pełni wyprostowana a rzepka, kiedy korba jest równoległa do podłoża pokrywa się z osią pedała/geja, #głosujnnalewicę

  • Lubię to! 2
Opublikowano

ogladałem trochę na ten temat, ale tak pytam bo może coś z waszego doświadczenia mi  pomoże w ustawieniu

Opublikowano (edytowane)

Też bym polatał na szosie ale spodni z wkładką nie lubię i nie wiem czy da się w szortach pojeździć, czy nic z tego i bez lycry ani rusz?😀

Edytowane przez TOMALA72
  • Lubię to! 1
Opublikowano
10 godzin temu, tomason napisał:

ogladałem trochę na ten temat, ale tak pytam bo może coś z waszego doświadczenia mi  pomoże w ustawieniu

Każdy ma inne proporcje ciała, inny stopień rozciagniecia, inaczej rozwinięty core i inny rower. Ustaw "wyjściowe" parametry a później jeździć obserwować. 

4 minuty temu, TOMALA72 napisał:

Tez bym polatał na szosie ale spodni z wkładką nie lubię i nie wiem czy da się w szortach pojeździć czy nic z tego i bez lycry ani rusz?😀

Da się, tylko po co? Niewygodnie, nieefektywnie i w sumie nieelegancko. 

Opublikowano
Też bym polatał na szosie ale spodni z wkładką nie lubię i nie wiem czy da się w szortach pojeździć, czy nic z tego i bez lycry ani rusz?

Pampers to zło!
  • Lubię to! 1
Opublikowano

A u mnie pierwsze wrażenia były takie, że ten rower w porównaniu do górala jest niebezpiecznie nerwowy w prowadzeniu. Węższa znacznie kierownica, nieco za krótki jak dla mnie mostek (z takim kupiłem moją szosę - używka) oraz nastawienie na inną "filozofię" brania zakrętów powodowała, że masakrycznie stresowało mnie skręcanie przy większych prędkościach. Bałem się puścić kierownicę choć na chwilkę, bo miałem poczucie, że się wyłoży zaraz. Zmiana mostka na odpowiedni załatwiła znacznie sprawę, ale i tak dopóki nie nauczyłem się innego wymiaru zwrotności w szosie niż w góralu, to stresik był. 

Kolejna rzecz, która przykuła moją uwagę na początku, to sztywność -  zupełnie inna bajka niż w góralu. Każdy ruch korbą szedł w napęd, a nie w bujanie amortyzatorem, nawet zablokowanym. Coś pięknego. Uczucie, że ani jeden wat się nie marnuje - bezcenne. ;)

Było też wrażenie, że na szosie jest jednak znacznie ciężej, niż na góralu. A to przecież korba kompakt (50/34 zęby). Odkryłem wtedy też dopiero, że wiatr robi NAPRAWDĘ różnicę. Mnie także zaatakowało na początku uczucie z gatunku: "k***a, to nie hamuje tylko zwalnia!" - co w połączeniu z zmniejszą zwrotnością nie uspokajało wcale.  

Podobnie jak kolega:

W dniu 6.10.2019 o 20:28, Jwradek napisał:

Ja wrażenie na szosie miałem takie, jakbym przesiadł się z auta rajdowego do wyścigowego.

Normalnie - bolid, nie rower. Pochylona, sportowa pozycja, sztywność, lekkość, prędkość, żadnych elementów, które nie służą ściganiu - to daje wrażenie maszyny stworzonej do ścigania. 

Koniec końców, kupiłem budżetowo szosę, żeby niepotrzebnie nie zużywać swojego górala na asfalcie, nie marnować go na robienie bazy i nie męczyć podczas dojazdów do pracy. Góral miał być do trenowania, sportu i startów. Szosa miała być takim rowerem nr 2. Ale szybko przepchnęła się na pozycję nr 1, pochłonęła spore sumy na upgrade'y i sprawiła, że całkowicie przerzuciłem się na szosowe ściganie się, o startach na MTB jakoś samoistnie zapomniałem. 

Teraz jest odwrotnie - szosa to rower do treningów i startów, do żyłowania osiągnięć, a góral to rower do rekreacji, rozrywki, dojazdów do pracy. A całe to odwrócenie ról - w niecałe dwa lata.

Opublikowano
W dniu 6.10.2019 o 19:01, tomason napisał:

Witam wszystkich serdecznie! Jakie były wasze wrazenia po zakupie i pierwszej przejazdzce na rowerze szosowym? Tydzień temu własnie kupilem pierwszą szosę giant contend i ciągle bije się z myślami czy dobrze zrobilem, czy mi sie spodoba. Są tu jakies osoby którym sie nie spodobalo?, może lepiej moglem wziąc fitnessa. Mam nadzieję ze pierwsza przejazdzka wszystko zeryfikuje na plus. pzdr

Witaj.

Na początku również się zastanawiałem czy dobrze zrobiłem. Moim pierwszym tematem jaki założyłem na tym forum było właśnie pytania dotyczące obchodzenia się z rowerem szosowym, bo miałem ogólnie cykora czy rower się nie rozleci, czy nie będzie za delikatny w porównaniu do MTB. Dzisiaj jak na to patrzę o co się pytałem to sam się z siebie śmieję.

Jeszcze bardziej bałem jeździć się po jezdni, ale żeby się przysposobić zacząłem jeździć nocą. Oczywiście wpierw zapoznałem się z przepisami zanim postawiłem koła na jezdni, bo to jest podstawa. Jazda nocą pomogła. Chociaż pierwsze jazdy za dnia kiedy mijały mnie tiry czy autobusy, nie powiem, ale rajtki były pełne strachu. Niemniej jednak z czasem i praktyką spojrzałem tym lękom prosto w oczy i je pokonałem. Generalnie jedyne czego żałowałem to tego, że w kolarstwo szosowe nie wkręciłem się wcześniej.

Dodatkowo schudłem około 16 kilogramów. Gdy pierwszy raz po wielu latach wsiadłem na rower ważyłem 72 kg (maj 2019) a obecnie ważę 56,1 kg (październik 2019). Nie mogę się już doczekać sezonu 2020, żeby na szosie zaatakować 150+ i więcej, bo obecny rekord 132km no i poprawić średnią, bo nie wiem czy 25 km/h czy to dobry wynik, bo jak czytam i patrzę po relacjach doświadczonych kolarzy to dobre średnie zaczynają się od 30 km/h w górę i również chciałbym po to sięgnąć.

Jedyna wada roweru szosowego jak dla mnie, to przy dużym wietrze i mojej wadze bywa ryzykownie, ale mimo to kocham kolarstwo szosowe i nie wyobrażam sobie nie jeździć po szosie.

 

Bez tytułu.jpg Screenshot_2019-10-13-11-42-18.jpg
  • Lubię to! 1
Opublikowano
Godzinę temu, Łabędź napisał:

Koniec końców, kupiłem budżetowo szosę, żeby niepotrzebnie nie zużywać swojego górala na asfalcie, nie marnować go na robienie bazy i nie męczyć podczas dojazdów do pracy. Góral miał być do trenowania, sportu i startów. Szosa miała być takim rowerem nr 2. Ale szybko przepchnęła się na pozycję nr 1, pochłonęła spore sumy na upgrade'y i sprawiła, że całkowicie przerzuciłem się na szosowe ściganie się, o startach na MTB jakoś samoistnie zapomniałem. 

U mnie jest odwrotnie. To znaczy założenia przy kupnie szosy były podobne, rower do treningów na szosie a docelowo trenuję pod zawody MTB. Na MTB jeżdżę też dla rozgrywki. Jedyny pozytyw to zacząłem szanować szosowców ale sam rower jako narzędzie do treningów szybko porzuciłem. Szajbajk może opowiadać w swoich filmach co chce ale trening na szosie nie daje żadnych korzyści dla kolarza MTB. Nie stałem się szybszy, nie poprawiła się moja kondycja (napewno nie zauważalnie), nie przywykłem do wysokich prędkości, bo 70km/h na szosie (na rowerze szosowym) nie robi nie mnie takiego wrażenia jak choćby 30km/h w terenie. Ale dalej chętnie siadam na szosę i robię na niej sporo km choć obecnie jest zamknięta do kieratu.

5 godzin temu, TOMALA72 napisał:

Też bym polatał na szosie ale spodni z wkładką nie lubię i nie wiem czy da się w szortach pojeździć, czy nic z tego i bez lycry ani rusz?😀

Bokserki z wkładką, które można założyć pod zwykłą odzież albo jakieś niedrogie (bo drogich takich nie dostaniesz) siodełko. U siebie mam jakieś DDK Active. Miękkie, dobrze wyprofilowane, wygodne.

Opublikowano
47 minut temu, Red napisał:

U mnie jest odwrotnie. To znaczy założenia przy kupnie szosy były podobne, rower do treningów na szosie a docelowo trenuję pod zawody MTB. Na MTB jeżdżę też dla rozgrywki. Jedyny pozytyw to zacząłem szanować szosowców ale sam rower jako narzędzie do treningów szybko porzuciłem. Szajbajk może opowiadać w swoich filmach co chce ale trening na szosie nie daje żadnych korzyści dla kolarza MTB. Nie stałem się szybszy, nie poprawiła się moja kondycja (napewno nie zauważalnie), nie przywykłem do wysokich prędkości, bo 70km/h na szosie (na rowerze szosowym) nie robi nie mnie takiego wrażenia jak choćby 30km/h w terenie. Ale dalej chętnie siadam na szosę i robię na niej sporo km choć obecnie jest zamknięta do kieratu.

Bokserki z wkładką, które można założyć pod zwykłą odzież albo jakieś niedrogie (bo drogich takich nie dostaniesz) siodełko. U siebie mam jakieś DDK Active. Miękkie, dobrze wyprofilowane, wygodne.

Wiadomo, że najlepiej robić to co sprawia Ci frajdę. Myślę jednak ze jak nie szosa jako uzupełnienie treningu MTB, to trenażer lub spinning.

Szosa jednak jest najbliżej do treningu na trenażerze bo najłatwiej utrzymać zadane tetno.

Opublikowano
7 minut temu, komandosek napisał:

Szosa jednak jest najbliżej do treningu na trenażerze bo najłatwiej utrzymać zadane tetno

I nie kończą ci się biegi 😎

  • Lubię to! 1
Opublikowano
10 godzin temu, lukaszzsch napisał:


Pampers to zło!

Też tak myślałem. Do pracy jeżdżę w zwykłych cywilnych spodniach. Jazdy powyżej 30km jednak kończyły się drętwieniem klejnotów i ogólnie już było czuć, że jeszcze trochę i będzie odparzenie. Na razie używam najtańszych spodenek z DECA w wkładka piankowa ale na przyszły sezon czas pomyśleć nad czymś lepszym. Człowiek przyzwyczaja się do komfortu 😊.

  • Lubię to! 1
Opublikowano

Ja póki co śmigam w szortach domyos z Decathlonu bez wkładki. Trochę obciach no ale co zrobić Dupa nawet nie boli. Rozglądam się powoli nad martombike lub bcm novatex. Trza coś zrobić co by głupio nie wyglądać A co do szosy, ta cisza w porównaniu z MTB bezcenna... i prędkość Do hamulców przyzwyczaiłem się po pierwszej jeździe, zwalniam odpowiednio wcześniej i jest ok. Nie mam też problemu z przejściem z MTB na szosę i odwrotnie.

 

Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano

A, u mnie jeszcze jedno było - ponieważ to był sprowadzany z Anglii rower, więc kierownicę miał ze złej strony. ;) A konkretnie - hamulce miał do klamkomanetek podpięte odwrotnie. Tam, gdzie w góralu miałem tylny, tam w szosie był przedni hamulec. Mega to było stresujące, szybko musiało ulec zmianie.

Opublikowano

Mój pierwszy kontakt z rowerem szosowym to dość duże zaskoczenie in plus, może to za sprawą nastawienia które było pełne obaw po przesiadce z roweru typu MTB.

Jakie miałem obawy:

1. Komfort jazdy

2. Hamowanie

3. Delikatność roweru szosowego

Pierwsze kilometry na rowerze szosowym mnie mocno zaskoczyły pod względem komfortu okazało się że nie ma powodów do narzekania po przesiadce z mojego KTM Myroon który jest rowerem MTB o zdecydowanie sportowym charakterze rower szosowy nie dał mi w kość. Oczywiście rower zapewne za sprawą węższej kierownicy na początku sprawia wrażenie zdecydowanie bardziej nerwowego dodatkowo obawiałem się o zahaczanie czubkiem buta o przednie koło przy skręcaniu ale o ile jestem w stanie zetknąć oponę z butem na postoju o tyle nigdy nie zdarzyło się to w czasie jazdy i przyznam że po tygodniu w ogóle zapomniałem już o tym że jest taka możliwość. Sam komfort amortyzowania oczywiście jest niższy szczególnie gdy mam założone koła Alu jednak dalej nie mogę powiedzieć by było to problematyczne.

Hamowanie także okazało się nie takie złe na jakie byłem nastawiony oczywiście nie mogę napisać że możliwość spowalniania jest jak na rowerze MTB z hamulcami hydraulicznymi i tarczami ale naprawdę hamowanie V-brak'mi okazało się być całkiem przyzwoite.

Delikatność roweru szosowego. Ten ostatni punkt faktycznie wciąż tkwi w mojej głowie szczególnie gdy poruszam się na kołach carbonowych każdy dołek boli mnie bardzo, jednak muszę  przyznać że początkowo każdy krawężnik pokonywałem przenosząc rower a po większej dziurce w jezdni zatrzymywałem się i sprawdzałem czy koła są ok, czy coś się nie stało itd. Dziś zdecydowanie ochłonąłem i owszem nie latam, po krawężnikach i dziurach jednak okazało się że z tą delikatnością roweru szosowego to jak w pozostałych punktach problem tkwi w głowie użytkownika a nie w realnych problemach.

Na koniec napiszę że w zasadzie odkąd mam szosówkę nie wsiadam na rower MTB dla mnie szosa jest wspaniałym odkryciem i dziwię się że do tej pory pokonywałem tyle kilometrów głownie po asfalcie i ścieżkach rowerowych na rowerze MTB. 

Opublikowano

Ja po pierwszej przejażdżce żałowałem, że spróbowałem szosy tak późno.

  • Lubię to! 1
Opublikowano

Ja po pierwszej próbie stwierdziłem że to ostatni raz. Nie przez rower, bo był to jakiś megadrogi carbonowy ścigant który użyczył mi kumpel tylko przez to że było nuuuuuuudno. Cały czas myślałem o tym żeby skręcić do lasu - "ciekawe jak ta ścieżka wygląda dalej, hmmm muszę to później sprawdzić...". W sumie po 40km nie mogłem się już doczekać aż ta męka się skończy. Jeszcze te samochody... czizus... 
Po powrocie do domu wytargałem kazika na i przeleciałem przez Pasmo Bukowskie (g. świętokrzyskie). Nie ma jak utytłać się w błocie... 

Opublikowano
Też tak myślałem. Do pracy jeżdżę w zwykłych cywilnych spodniach. Jazdy powyżej 30km jednak kończyły się drętwieniem klejnotów i ogólnie już było czuć, że jeszcze trochę i będzie odparzenie. Na razie używam najtańszych spodenek z DECA w wkładka piankowa ale na przyszły sezon czas pomyśleć nad czymś lepszym. Człowiek przyzwyczaja się do komfortu .


Może i do tego dojdzie. Póki co na szosie i generalnie wczoraj pobiłem rekord- 82 km i klejnoty jak nowe, właśnie myślę czy wieczorem nie „uciec” z domu.

Półtora tysiąca kilometrów przyzwyczajałem tyłek do brooksa i teraz procentuje.

A wracając bardziej do tematu. Nie mogę uwierzyć, że tak późno odkryłem ten rodzaj aktywności i polecam każdemu. Nie jest to jednak rower idealny...n+1 działa.
  • 3 miesiące temu...
Opublikowano

A moje wrażenia po pierwszej jeździe były niestety negatywne. Ku mojemu zaskoczeniu wcale nie zyskałem jakoś bardzo na prędkości. Może gdybym wcześniej jeździł na klamocie ważącym 15 kg to przesiadka na rower ważący 11 kg robiłaby różnicę. Zmiana z 13 kg na 11 kg nie jest już tak spektakularna. To co zyskałem straciłem z nawiązką. Po 15 km zaczął pojawiać się ból pleców. Był na tyle intensywny, że musiałem robić przystanki co kilka km. Na szczęście po kilku miesiącach minął ale do tego czasu dosyć niechętnie wsiadałem na szosę. 

Dodam tylko, że wcześniej na swoim fitnessie robiłem już regularnie dystanse 60 kilku km. A mój rekord to 120 km za jednym razem. Szosa niewiele zmieniła pod tym względem i nie czuję żebym mógł zrobić więcej (robiłem już na niej dystanse po 100 km i czułem się podobnie jak na fitnessie). Inna sprawa, że i tak nie miałbym czasu na to aby zrobić większy dystans.

 

 

Opublikowano

Przesiadka z fitnesa na szosę nie da wiele w prędkości jeśli nie poruszamy się w zakresie, w którym opór powietrza ma znaczny udział. Pewnie przesiadłeś się na szosówkę z dosyć agresywną geometrią. Trzeba się trochę porozciągać..

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...