Gość Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 Witam wszystkich serdecznie! Jakie były wasze wrazenia po zakupie i pierwszej przejazdzce na rowerze szosowym? Tydzień temu własnie kupilem pierwszą szosę giant contend i ciągle bije się z myślami czy dobrze zrobilem, czy mi sie spodoba. Są tu jakies osoby którym sie nie spodobalo?, może lepiej moglem wziąc fitnessa. Mam nadzieję ze pierwsza przejazdzka wszystko zeryfikuje na plus. pzdr
Gość Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 Czyli kupiłeś rower, jeszcze nim nie jeździłeś, a już się martwisz? Nie martw się!
merio Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 Nie martw się. Pojedziesz raz i będziesz chciał więcej. U mnie góral kurzy się od czasu zakupu szosyWysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka
lukaszzsch Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 Pierwsza myśl „k...., ciężej niż myślałem”Po powrocie do domu „k...., poprawiłem 11 perków”Teraz „k..., szkoda, że nie mam spodni, bo bym jeszcze pojeździł”.Generalnie świetna sprawa poza delikatnym strachem, bo na szosie masz zwykle na tyłku samochody. Na szczęście varia pomaga.
Gość Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 21 minut temu, Sziva napisał: Czyli kupiłeś rower, jeszcze nim nie jeździłeś, a już się martwisz? Nie martw się! nie jezdzilem jeszcze ponieważ jestem na etapie kupna reszty rzeczy ktorych potrzebuje, kask buty i pedały juz kupiłem.
komandosek Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 Tzn pojeździłem kilka razy i na razie nie czujesz by to było fajne?
Gość Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 (edytowane) uśmiech pojawia mi sie na twarzy jak czytam wasze posty, mam nadzieje ze tak bedzie. Gneralnie potrzebuję jescze jakies spodnie i rekawiczki i mogę robić próbę. Edytowane 6 Października 2019 przez Gość
remigiusz Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 Ja na szosę wsiadłem pierwszy raz około 1989-1990 roku, ale był przejazd na około bloku, od razu czułem że to jest rower do dużych prędkości. Potem w 1992 pożyczyłem od kumpla szosę, z noskami, i pojechałem do dziewczyny 60 km w jedną stronę, nie pamiętam jaki miałem czas, ale na żadnym innym rowerze dostępnym wtedy bym takiego nie miał. Szosa dla mnie jest super, do momentu gdy najdzie mnie ochota na jazdę na przełaj
Gość Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 2 minuty temu, komandosek napisał: Tzn pojeździłem kilka razy i na razie nie czujesz by to było fajne? jeszcze nie probowałem
komandosek Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 Ok widzę odpowiedź powyżej. Mi rower szosowy zawsze wydawał się taki "niemęski" - do czasu aż przypadkowo natrafiłem na dzień testów Gianta i wziąłem sobie nową szosę aero na testy. Pierwszy zjazd (testy w terenie gorzystym) i 70km/h a potem ok 30 kilometrów gdzie tętno mi dobijalo do 190 i już wiedziałem że to jest to 1
Gość Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 same pozytywy piszecie o szosie, mam nadzieje, że i ja bedę usatysfakcjonowany. dzięki bardzo
Jwradek Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 (edytowane) Ja wrażenie na szosie miałem takie, jakbym przesiadł się z auta rajdowego do wyścigowego. Przyspieszenie, sztywność, pewność prowadzenia, prędkość, lekkość, ale okupione mniejszą uniwersalnością. No i ten wygląd szosy.. chodzę i się na nią patrzę jak nie jeżdżę ♥️ i jak @komandosek napisał, trzeba mieć jaja żeby lecieć po mocnych winklach z prędkościami ok 50 km/h i więcej. Szosa = euforia Edytowane 6 Października 2019 przez Jwradek 1
komandosek Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 Z minusów, żeby nie było że same superlatywy - szosa może być niebezpieczna. W mojej, subiektywnej ocenie bardziej niż jazda w terenie. bo w terenie to co najwyżej obojczyk sobie złamiesz etc. Drzewa też nie mają w zwyczaju się przemieszczać ani omijać bez zachowania bezpiecznej odległości. A Ty jedziesz w lajkrowych gatkach. Dlatego trzeba zadbać o bezpieczeństwo bierne - dobry kask, okulary oraz dobre oświetlenie z przodu i z tyłu 3
pinok Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 Jeżdżąc 20 lat na MTB na pierwszej jeździe szosą najpierw było "wow ale to ma przyspieszenie" ale sekundę później "cholera to niema hamulców". Doszło do tego że jeździłem MTB szukać dróg po których mógłbym jeździć szosówką Okazało się że trasy (asfaltowe) którymi śmigałem od lat z przyjemnością na MTB są ledwo przejezdne na szosie i mimo że bez problemu pobiłem wszystkie swoje rekordy na Stravie to sprzedałem szosówkę po 200km. 2
Gość Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 6 minut temu, pinok napisał: Jeżdżąc 20 lat na MTB na pierwszej jeździe szosą najpierw było "wow ale to ma przyspieszenie" ale sekundę później "cholera to niema hamulców". Mam podobne odczucia. Gdy wsiadam na mtb, moja pewność siebie pod względem hamowania to +1000, a w szosie mam hamulce tarczowe.
pizzaq Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 Własną szosę miałem prawie 30 lat temu, Romet Sport, pedały z noskami, opony, które obecnie uchodziłyby za odpowiednie do gravela. Jeździłem, bo nie miałem innej alternatywy. Dobrze, miałem. Rometa Orkana, na kołach 28, odpowiednika obecnych trekkingów. Sport był szybki, lekki, na kiepskim asfalcie też się nim dobrze jeździło. Ale wyrosłem i skończył karierę u mnie. Miesiąc temu pożyczyłem od znajomego Argona 18. Piękny, lekki, szybki. Ale nie. Niewygodnie, czułem każdą nierówność, szybko, tak, hamulce? Strach w oczach, to spowalniało a nie hamowało... Kombinowałem kilka dni, zdecydowanie nie moja bajka. Jazda po samym asfalcie nie bawi mnie, na pewno nie byłem wjeżdżony, czasy wychodziły mi niewiele lepsze niż na MTB. Do tego nawet na mało uczęszczanych drogach czułem dyskomfort. No i brak zwrotności.... Jak komuś odpowiada, dobrze, ja nie planuję.... Może się nie znam.
DiamondDog Opublikowano 6 Października 2019 Opublikowano 6 Października 2019 Z początkiem tego roku postanowiłem wymienić mój crossowy rower na coś innego. Przez wiosnę miałem przez chwilę pożyczonego, dość podstawowego Specialized Alleza. Rower fajny, spodobała mi się prędkość i to że kilometry lecą. Z hamulcami mimo, że szczękowe problemów nie było (poza deszczową pogodą ). Zatrzymać się w miejscu nie można (głównie przez opony) i generalnie trzeba jazdą nieco bardziej "zarządzać". No i tak zwiedziłem trochę okolicznych gmin - było pięknie i klasycznie. Ale nauczyłem się też, że zupełnie klasyczna szosa nie jest dla mnie. Na jedyny rower który się posiada (wg mnie) się nie nadaje. Jest niepraktyczna, nie za wygodna (szczególnie na gorszych nawierzchniach), nie można mieć błotników na jesień ani szerokich opon (choć to się zmienia). I finalnie kupiłem gravel'a czyli praktyczną odmianę roweru szosowego z mało agresywną geometrią i póki co jestem zakochany. Tydzień minął - mimo syfu za oknem pierwsza setka pękła i mam ochotę śmigać dalej
biniu Opublikowano 7 Października 2019 Opublikowano 7 Października 2019 10 godzin temu, Sziva napisał: Mam podobne odczucia. Gdy wsiadam na mtb, moja pewność siebie pod względem hamowania to +1000, a w szosie mam hamulce tarczowe. To jest kwestia opony. Limitujacym elementem w każdym rowerze jest opona. Czy tarczowe heble czy szczękowe znaczenia nie ma. Jeśli jesteśmy w stanie zablokować koło to hamulce nie są problemem. Po prostu powierzchnia kontaktu opony z podłożem jest o wiele mniejsza, opory powietrza też są mniejsze, prędkości za to większe. Jedyna rada to pakować dobrej jakości oponę w rozmiarze możliwie największym i nie pompowac jak przyglup byle najwięcej, tylko odpowiednio do wagi. No i myśleć, bo to ze mozna sobie lecieć 50+ km/h to nie znaczy, że powinno się tak robić 1
lukaszzsch Opublikowano 7 Października 2019 Opublikowano 7 Października 2019 Na miękko, choć mocno się bałem o jakość szczękowych hamulców, jestem w stanie zablokować koło tylne używając chwytu za łapy.Ale fakt, jazda szosą wymaga „zarządzania”.
pawel2208 Opublikowano 8 Października 2019 Opublikowano 8 Października 2019 Też nie byłem przekonany do hamulców szczękowych, ale zdziwiłem się jak poczułem siłę hamowania w 105 7000. Bez użycia jakiejś dużej siły na dźwignie zdarzyło się, że poderwało mi tylne koło. Wysłane z mojego Nokia 7 plus przy użyciu Tapatalka
biniu Opublikowano 8 Października 2019 Opublikowano 8 Października 2019 Wyższość hamulców tarczowych jest tylko w lepszej, łatwiejszej modulacji siły hamowania. Tak to jeśli chodzi o siłę nie ma znaczenia, bo jak pisałem drogę hamowania, jego skuteczność limituje przyczepność opony 2
mareq Opublikowano 8 Października 2019 Opublikowano 8 Października 2019 Po przesiadce z MTB pierwsze wrażenie było z serii "jak tym można jeździć?". Drugie: "dlaczego to tak słabo hamuje". Pierwsze wrażenie minęło po pierwszych kilometrach i teraz mi się wydaje, że mtb jest niewygodny i nieporęczny. Drugie wrażenie minęło jak potestowałem różne sposoby hamowania. Po pierwsze wszyscy mają wrażenie słabrgo hamowania w górnym chwycie. Wystarczy hamować dwoma palcami ale tak, żeby naciskały w połowie długości klamki lub jak komuś palce sięgają to jeszcze bliżej końca. W dolnym chwycie to można spokojnie hamować jednym palcem za koniec klamki. Spróbujcie to w swoich mtb jak, będą hamować jak naciśnie się klamkę w połowie długości. Do tego dochodzi jeszcze jedno, szosówką jednak jeździ się trochę szybciej, to i droga hamowania jest dłuższa. Generalnie szosówka tak mnie wciągnęła, że to jest teraz mój podstawowy rower a po mtb sięgam jak z młodym jedziemy gdzieś na cięższy teren.
Jwradek Opublikowano 8 Października 2019 Opublikowano 8 Października 2019 (edytowane) Dziwią mnie te problemy z hamowanien.. specjalnie ostatnio zwróciłem na to uwagę na zjazdach: prędkości pomiedzy 60 a 75 km/h, pewne hamowanie w dolnym chwycie jednym palcem; wręcz boję się aby nie zerwać przyczepności. Przy 50 km/h na łapach podnoszę tylne koło. Szczęki 5800 i obręcz alu ( i tak, mieszkam w górach). Jak @biniu napisał opona ma kolosalne znaczenie i limituje drogę hamowania. GCN robił porównanie, na suchym szosa z tarczami potrzebuje raptem 0,5 m mniej niż ze szczękam ( v 40 km/h) a główna różnica leży w modulacji. Inna sprawa, że z nowoczesnymi hamulcami mtb mam mikre doświadczenie Edytowane 8 Października 2019 przez Jwradek
jhartman Opublikowano 8 Października 2019 Opublikowano 8 Października 2019 Ja miałem podobne wrażenie do tego, gdy kiedyś znajoma dała mi się przejechać BMW Z4: zrywne, zwrotne i niewygodne Sent from my iPhone using Tapatalk
Gość Opublikowano 12 Października 2019 Opublikowano 12 Października 2019 (edytowane) Witam ponownie! Dzisiaj wypróbowałem Contenda piwerszy raz od zakupu, pogoda ładna więc trzeba bylo to wykorzystać. Jednak narazie zdecydowałem sie nie zakladać pedałow i butów wpinanych, muszę się oswoić trochę z rowerem. I muszę wam powiedzieć, że jestem zachwycony, pierwsza w zyciu szosa i mega zadowolenie. Rowerek mega sztywny, świetnie sie jechalo nawet po bruku. Trochę pod końcem zaczelo bolec krocze ale jechałem bez spodni z władką. Jedynie muszę ogólnie pokombinować jeszcze z ustawieniem siodełka. Mam takie pytanie, na co w szczegolności zwracać uwagę ustawiając siodełko (wysokośc, nachylenie odłeglosc od kierownicy). Dajcie jakieś cenne wskazówki, to mi napewno pomoze. pzdr Edytowane 12 Października 2019 przez Gość
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się