mareq

Antyodchudzanie

Rekomendowane odpowiedzi

mareq

Od czasu jak jeżdżę na rowerze (4 miesiące) pozbyłem się brzucha i spadłem z 82 do 75kg. Jak się żywić żeby nie schodzić niżej? Już mi zaczyna być widać zebra w okolicy mostka. Mam 184cm. Jazdy nie odpuszczę, bo dobrze na mnie działa. Jem znacznie więcej niż kiedyś. Jeść bardziej tłusto czy jak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chrismel

Jazda na rowerze potwornie spala kalorie. Ja żrę 2 obiady dziennie, do tego słodycze i w ogóle wszystko na co mam ochotę. Ledwo swoją wagę utrzymuję a jeżdżę rekreacyjnie. Kiedyś widziałem wywiad z zawodnikiem który startuje w triathlonie. Jego "dieta" dzienna to 6000 kalorii. Normalny człowiek po miesiącu nie zmieściłby się w drzwi a ten chudy jak szczapa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Seban

Skorzystaj z obojętnie jakiego kalkulatora na obliczenie zapotrzebowania kalorycznego.
Choćby pierwszy lepszy z brzegu: https://www.fabrykasily.pl/bmr
Wpisz tam swoje parametry jak waga, wzrost, wiek, aktywność fizyczna a w "planuje" wybierz "chcę utrzymać wagę".

Podstawy na pewno znasz, tzn. jeżeli spalasz więcej niż jesz to znaczy że chudniesz (ujemny bilans), jak jesz więcej niż spalasz tyjesz (dodatni). Więc zacznij od zerowego i jak dalej będziesz chudł delikatnie podbijaj i obserwuj.

Ja bym ewentualnie zwiększył węglowodany.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kaktus

Najważniejsze jest białko. Jak go zacznie brakować, to zejdziesz z mięśni i to tych mniej używanych, czyli będziesz miał mocną partię dolną i cienką górę (o ile nie uprawiasz sportów siłowych). Do tego potrzebujesz kreatyny, najlepiej naturalnej, choć możesz się suplementować. Zakumpluj się z kurczakiem, indykiem i rybami. 

Podstawowym źródłem energii powinny być węglowodany złożone - Ryż (dużo białka), kasze, ale też makaron, chleb czy bułki. Na śniadanie polecam owsiankę na setki sposobów. Dobrze reguluję prace jelit, jest szybka w przygotowaniu i gdy stosujesz różnorodność to ciężko się znudzić. 

Przed jazdą, cukry proste. Najłatwiejszy jest banan, ale po czasie się nudzi. Kilka suszonych daktyli też jest kaloryczne i proste. W ostateczności możesz wybrać suplementację np. szejkiem z dekstrozą, ale tutaj bym był ostrożny. W komunie nie żyjemy, owoce w sklepach mamy więc lepiej iść w naturę. 

 

Ogólnie to ciężko się mocno odtłuścić. Po przekroczeniu pewnego progu tkanki tłuszczowej będziesz odczuwał ogromny apetyt i to na rzeczy których twój organizm potrzebuje. Ale przed tym, zaczniesz schodzić z mięśni, więc przy twoich parametrach dobrze że się za to wziąłeś.  Polecam wybrać się do profesjonalnego dietetyka. Nie sieciówki w której kupisz "super smaczne szejki na odchudzanie" i odgórnie przygotowane plany dla każdego, tylko takiego który cię zbada i porozmawia o sposobie żywienia. Jeżeli w 4 miechy schudłeś 7 kilo i to przy tak niskim BMI to znaczy że dieta dla zwykłego człowieka nie jest dla Ciebie odpowiednia. 

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mareq

Słodycze to wsuwam od zawsze w ogromnych ilościach, może organizm się przyzwyczaił i nauczył się szybko się pozbywać węglowodanów. Banany też są w codziennej diecie. Z rybami miałem trochę rozwód ale ostatnio mam na nie podświadome parcie i 2-3 razy w tygodniu pojawiły się w diecie. Dzisiaj przyszedł mi smak na smalec i chyba na śniadanko będzie kilka bułek ze smalcem i jakieś pęto kiełbasy :) .

Kurcze, lepiej żeby tego wątku nie czytali odchudzający się, bo zaczną o nim pisać w wątku "co mnie dzisiaj wkurzyło" :) .

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Seban

Pewnie jesteś jednym z tych szczęśliwców (albo pechowców - zależy jak kto na to patrzy) z szybkim metabolizmem. Chyba, że się mylę i zamiast tego robisz dziennie 200 km na rowerze. Czyli równie dobrze możesz jeść co chcesz. No ale jak wsuwasz słodycze i pytasz się jak przestać chudnąć to jedz więcej to powinno być git. Ja od samego patrzenia na słodycze mógłbym przytyć, bo nie mam tyle szczęścia do metabolizmu :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mareq

Słodycze to mogę jeść aż mnie zamuli. Potem godzina przerwy i mogę kontynuować. Typowo to dziennie robię ze 20km. W zeszły tydzień poszalałem, bo zrobiłem 200km. Jakbym miał pojechać na taką Wisłę 1200 to bym na żarcie po drodze stracił majątek :) .

Edit: tasiemca nie stwierdzono :) .

Edytowane przez mareq

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chrismel
2 godziny temu, mareq napisał:

Jakbym miał pojechać na taką Wisłę 1200 to bym na żarcie po drodze stracił majątek

VegeReggae nagrał taki trochę ironiczny filmik o tym że jazda na rowerze jest droższa niż jazda samochodem:

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
panMarcin

Jedz słodycze i bardziej tłuste dania. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mareq

Tych rzeczy akurat sobie nie odmawiam (lekko mówiąc).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łukasz_P

Badałes sobie kiedyś tarczycę i pod kątem cukrzycy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mareq

Cukier mam w normie. Czy tarczyca była badana to nie pamiętam. W zeszłym roku miałem masę kompleksowych badań. Trafiłem do lekarza z ogólnym osłabieniem. Generalnie diagnoza była taka, że jestem przepracowany i to do takiego stopnia, że dostałem tydzień L4.

Od czasu jak jeżdżę na rowerze ciągle mi się poprawia mimo sporego wysiłku wkładanego w jazdę. Normalnie czuję się młodszy o co najmniej 10 lat. Znacznie lepiej znoszę wysiłek i fizyczny i umysłowy, wróciłem do swojej typowej wagi ale po prostu nie chciałbym przesadzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łukasz_P

Zbadaj sobie FT3, FT4 i TSH. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Eddek

Ja się podepnę pod temat, bo mam może nie aż tak drastyczny problem jak @mareq, ale doszedłem do 74kg i nie mogę przebić (a przynajmniej nie na dłużej jak kilka dni), a chciałbym dojść chociaż do 80kg.

W moim wypadku jest jeden zasadniczy problem - najzwyczajniej w świecie nie lubię jeść. Jedzenie jest dla mnie koniecznością i jakby się dało żyć bez procesu jedzenia (jakieś tabsy +2Mcal i 50% witamin i minerałów/dzień) to życie byłoby cudowne, niestety mamy filmiki z kotami na wyciągnięcie palca z dowolnego miejsca na ziemi, a tutaj zero progresu.

Wszystkie wyniki mam w normie, zero problemów z tarczycą (moja żona żyje z ubitą tarczycą, jestem na bieżąco), nerkami, wątrobą, żadnej cukrzycy (co przy moim spożyciu cukru jest dość niesamowite). Ogólnie okaz zdrowia. 

Poszedłem do profi dietetyka, dostałem jadłospis na 2 tygodnie i zanim skończyłem robić śniadanie, to już był czas , żeby zacząć robić obiad, więc na samo jedzenie czasu nie było za dużo. Wytrzymałem 2 dni weekendu, bo w dni robocze nie miałem czasu, żeby siedzieć tyle godzin w kuchni. Poza tym nie lubię siedzieć w kuchni, chyba, że to tam serwują szkocką na imprezie. Smaki też mam dość proste i wynalazki promowane w telewizjach śniadaniowych do mnie kompletnie nie trafiają. Jak jestem na wakacjach, to szukam knajp, gdzie dostane polędwice/szaszłyki wieprzowe, drób i ziemnioki w postaci głęboko smażonej. 

Poza rekreacyjną jazdą na rowerze prowadzę bardzo mocno siedzący tryb życia, chociaż to się może zmienić w niedalekiej przyszłości.

No i tak to wygląda. Jak jeść, żeby nie siedzieć jak króliczek w końcówce drugiej części Ralpha Demolki, ale żeby dorwać jakieś dodatkowe kilogramy masy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mareq

U mnie jakoś się ustabilizowało i już nie spadam poniżej 75kg. Jem tyle ile organizm się domaga i to czego się domaga. Zanim zacząłem jeździć to poza normą miałem tylko holesterol (190% normy). Teraz mimo, że nie unikam tłuszczy (czy jest coś lepszego od pajdy chleba z dużą ilością smalcu?) a może nawet zwiększyłem spożycie to holesterol mi spada, ostatnio wyszło 110%.

Edytowane przez mareq

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chrismel
2 godziny temu, mareq napisał:

czy jest coś lepszego od pajdy chleba z dużą ilością smalcu

Goloneczka. Oczywiście przed koniecznie przystawka, najlepiej pajda chleba z dużą ilością smalcu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mareq

Golonkę to lubię w galaretce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
staszek.s

Pozwolę sobie temat podciągnąć... Cóż... zazdroszczę Koledze przemiany materii.... Ja póki mi nie stuknęło 30-kilka lat, też mogłem zjeść cokolwiek, o jakiejkolwiek poże i w dowolnej ilości i ważyłem 74-76kg... Teraz mam 42 lata, i walczę z nieustającą ciążą spożywczą...:)

Jestem w trakcie kolejnego podejścia, od stycznia, póki co z 96 zrobiło się 89... Pomogła wizyta u diabetologa - mam zdiagnozowany stan przedcukrzycowy i insulinooporność, jadę na metforminie i to ewidentnie pomaga... Zacząłem sobie żartować że jestem kolejnym ogniwem ewolucji homo sapiens, z wykształcona zdolnością do fotosyntezy... Od miesięcy byłem na duuużym ujemnym bilansie kalorii... a waga stała w miejscu lub rosła... Prace mam siedzącą (IT), ale dom z ogródkiem więc zawsze trochę ruchu mam, do tego rower - 400-500 km/miesiąc - zamiennie z trenażerem. Podstawowe zaptrzebowanie wychodzi mi około 2200 kcal, ja zawsze staram się trzymać poniżej 2000, pomimo ćwiczeń, ruchu i roweru...

Dodatkowo z diety wywaliłem wszystkie cukry złożone - zero pieczywa, makaronu, ryżu, ziemniaków itp...  Nie jest to może idealnie ketogeniczna dieta, ale blisko... Kawę i herbatę nadal słodzę, zdaża mi się zjeść małego loda raz na jakiś czas... Ale to cukier prosty jest, który szybko do spalenia idzie...

Co do przygotowywania posiłków... Polecam na jakiś czas, choćby na próbę wziąć dietę w pudełku... Przykładowo, koszt na 20 dni, czyi miesiąc żarcia bez uwzględnienia weekendów, to około 1600 pln (Wrocław)... Wychodzi 80 pln za dzień żarcia, 5 posiłków... Czy drogo... Jeśli ktoś jedzie na ryżu i warzywach z biedronki to drogo... Ale jeśli ktoś w miarę dba o to co je, doliczy do tego koszty energii na przygotowanie oraz czas... to juz tak drogo nie wychodzi...Ja korzystałem... zobaczyłem co i jak można zrobić...podpatrzyłem fajne menu... Gdyby nie epidemia pewnie korzystałbym nadal - niestety odbierałem dostawę codziennie w firmie, teraz pracuję z domu a to dostawa nie dociera... Cóż zrobić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.