malkontent

Astma a rower.

Rekomendowane odpowiedzi

malkontent

Trochę naciągana ta niepełnosprawność, bo nigdy nie czułem się jak osoba niepełnosprawna, ale może 0,03 zł w temacie odemnie kogoś skłoni dojazdy na rowerze mimo tej przypadłości.

Astmę zdiagnozowano u mnie w wieku 6 lat, czyli 35 lat temu.

Przez ładnych kilka lat byłem odczulany, a nauczyciele w-f w szkole bojąc się takiego ucznia i pewnie dla swojego wygodnictwa prosili zawsze o zwolnienie z zajęć (stąd też wzięła się po trochu nadwaga).

Od pewnego czasu namiętnie jeżdżę na rowerze, pamiętając jednak o tym aby zawsze mieć leki wziewne, na wypadek ataku duszności.

Zimą też nie stronię od roweru i szczerze mówiąc, po ostrym wysiłku, oddechowo czuję się bardzo dobrze - ważne tylko aby się nie przegrzać i za często nie stawać aby nie zmarznąć - ja mam na zimę trasę MTB 10 km, 259 metrami przewyższenia po okolicznym lesie - od domu nieoddalam się za daleko, co najwyżej krążę max 1,5 km od.

Z astmą staruję też w maratonach MTB, z tym, że zawsze przed startem profilaktycznie biorę dawkę leku - Seretide (jak np. w narciarstwie biegowym - Marit Bjoergen) a potem podczas wyścigu mam zawsze lek też wziewny - Ventolin.

Na początku jeżdżenia na rowerze rzeczywiście częściej miałem ataki duszności i zadyszkę, ale z czasem, ta granica przesuwa się, zwiększa się wydajność i pojemność płuc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łabędź
4 godziny temu, malkontent napisał:

Na początku jeżdżenia na rowerze rzeczywiście częściej miałem ataki duszności i zadyszkę, ale z czasem, ta granica przesuwa się, zwiększa się wydajność i pojemność płuc.

Jesteś wielki. Gratuluję wytrwałości, determinacji i konsekwencji, ale przede wszystkim odwagi. I cieszę się, że granica się przesuwa na plus, są postępy i widać różnicę.

4 godziny temu, malkontent napisał:

Z astmą staruję też w maratonach MTB, z tym, że zawsze przed startem profilaktycznie biorę dawkę leku - Seretide (jak np. w narciarstwie biegowym - Marit Bjoergen) a potem podczas wyścigu mam zawsze lek też wziewny - Ventolin.

A w ogóle to chyba jesteś moim idolem. :D 

Tak trzymaj, powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
egzo23

U mnie podobnie. Jestem astmatykiem od dziecka.
Odkąd zacząłem intensywniej jedzić miałem kilka ataków na początku. Teraz? Nic, spokój. Pojemność płuc się zwiększa.
A ventolin? Nie rozstaje się nigdy. Absolutne nigdy z nim. Ostatnio użyłem go rok temu. :)

Krótka historyjka :

Raz miałem taki atak, że otarłem się o śmierć. Było to jak miałem 10 lat, nad morzem w miejscowości Jarosławiec. Reakcja na klimat... Jedna dawka ventolinu, druga, trzecia, nic... Tak do piątej. Mama dzwoni po karetkę. Zastrzyk w zad z dexavenu ( chyba tak to się nazywało) i pod tlen. Lekarz stwierdził, że dziwi się, jeszcze miałem świadomość :)



Teraz astma jest unormowana. Uśpienia wręcz.

Wysłane z mojego E2303 przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Andrzej Sawicki
Napisano (edytowane)

Ja duszę się od dziecka i podobno przeżyłem raz śmierć kliniczną. Muszę brać leki, aby jeździć. Niestety alergie mam tak silne, że nawet po długim odczulaniu nie puściły do końca. Tylko katar sienny udało się praktycznie zlikwidować. Zachęcam do wizyty u pulmunologa (albo alergologa/pulmunologa) nawet, jeśli czujecie się dobrze, z dwóch powodów:

1. Nawet jeśli możecie jeździć bez leków, niekoniecznie astma jest zaleczona/wyleczona. Kilka lat temu przećwiczyli mnie roczną kuracją obowiązkowego brania sterydów, po której spirometria pokazała poprawę pojemności płuc o 30% (!). Wcześniej brałem leki doraźnie, kiedy coś czułem. Mogłem spokojnie jeździć, w ogóle nie czując problemu. Niestety głębokich zmian w płucach nie czujemy, bo nic tam nie boli. Nie zawsze nic nam nie jest, bo akurat oddycha się OK.

2. Salbutamol to przestarzały lek, który nie powinien być używany w przypadku przewlekłej astmy. Działa krótko i słabo, a przyjmowany dłużej może mieć zły wpływ na rytm serca. (Ta druga informacja kiedyś była jawnie na ulotkach, ale już nie każdy lek ją zawiera. A przecież po wdechu wyraźnie czuć coś na kształt przypływu adrenaliny). Dostęp do nowoczesnych leków, np. z formoterolem i kortykosterydami najnowszej generacji, to drugi powód, dla którego naprawdę warto zajrzeć do lekarza.

Edytowane przez Andrzej Sawicki
  • Pomógł 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
egzo23

Ja jestem na stałym leczeniu. Leki anty alergiczne i wziew, którego nazwy nie pamiętam, brane na stałe.

Wysłane z mojego E2303 przy użyciu Tapatalka

  • Pomógł 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
WwS

Też jeżdżę na rowerze pomimo astmy. Czasem po cięższych trasach łapię lekkie duszności, ale w miarę jazdy granica wytrzymałości rośnie. Obecnie odpukać już prawie trzy lata nie miałem ataku. Tras może nie robię imponujących bo najdłuższy mój wypad jak do tej pory miał 40 kilometrów, a najwyższa średnia to była 20 km/h na dystansie 20 kilometrów. Jednak widzę, że rower działa na mnie lepiej niż leki. Powoli, ale do przodu pracuję z moim silver cloudem nad poprawą mojego zdrowia i kondycji :D Powodzenia w dalszych jazdach i jak najlepszych wyników :)

  • Pomógł 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

U mnie tak samo, Ventolin i Telfaxo w ciągłym obiegu, ale to wystarczy aby jeździć na pełnych obrotach :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
GBike

No cóż alergia to choroba dziwna i podstępna dziś jesteś zdrowy jutro możesz już nie być. Faktycznie wysiłek fizyczny powoduje że wydziela się jakiś hormon odpowiedzialny za blokowanie objawów alergicznych, faktem również jest to, że leki biorę od 35 lat. Skutkiem ubocznym jazdy na rowerze jest zmniejszone zapotrzebowanie na leki. Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Wielu najlepszych kolarzy świata również jest chorych na alergię 9_9

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Andrzej Sawicki
19 godzin temu, GBike napisał:

Wielu najlepszych kolarzy świata również jest chorych na alergię 9_9

Część może tak, ale wielu sportowców -- nie tylko kolarzy -- "choruje", aby mieć legalny dostęp do dopingu. Wziewne leki rozszerzające drogi oddechowe (formoterol, salbutamol) w pewnym stopniu wchłaniają się do krwiobiegu i działają na resztę ciała. Mając świstek od lekarza, wielu bierze maksymalne dawki, które przy prawdziwej astmie byłyby sygnałem do leczenia szpitalnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
GBike
1 godzinę temu, Andrzej Sawicki napisał:

Część może tak, ale wielu sportowców -- nie tylko kolarzy -- "choruje", aby mieć legalny dostęp do dopingu. Wziewne leki rozszerzające drogi oddechowe (formoterol, salbutamol) w pewnym stopniu wchłaniają się do krwiobiegu i działają na resztę ciała. Mając świstek od lekarza, wielu bierze maksymalne dawki, które przy prawdziwej astmie byłyby sygnałem do leczenia szpitalnego.

Nie wiem jak jest w przypadku sportowców innych dyscyplin. WADA ściśle kontroluje dawki i najmniejsze odostępstwa od przypisanej dawki kończą się dyskwalifikacjią .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Andrzej Sawicki

Oczywiście, jak we wszystkich sportach, wszyscy są zawsze honorowi i nikt nie oszukuje. A hipokryzja jest już wcześniej: samo pokazanie świstka od lekarza pozwala brać bez obaw o dyskwalifikację.

Konkretne limity to bajka, bo realistycznie muszą umożliwiać branie maksymalnych dawek terapeutycznych. To znaczy dawek, które 99% lekarzy i astmatyków określi jako kilka razy za duże.

Edytowane przez Andrzej Sawicki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
GBike
Dnia 11.06.2017 o 21:03, Andrzej Sawicki napisał:

Oczywiście, jak we wszystkich sportach, wszyscy są zawsze honorowi i nikt nie oszukuje.

Czyżbyś był w posiadaniu jakiś informacji na temat dopingu wśród kolarzy ? Napisz list do WADA na pewno będą wdzięczni.

Dnia 11.06.2017 o 21:03, Andrzej Sawicki napisał:

 A hipokryzja jest już wcześniej: samo pokazanie świstka od lekarza pozwala brać bez obaw o dyskwalifikację.

Jest tylko maleńki problem. Mianowicie lekarz który wystawia ten świstek musi posiadać akredytację WADA.

Dnia 11.06.2017 o 21:03, Andrzej Sawicki napisał:

Konkretne limity to bajka, bo realistycznie muszą umożliwiać branie maksymalnych dawek terapeutycznych. To znaczy dawek, które 99% lekarzy i astmatyków określi jako kilka razy za duże.

Sprawa jest prosta, kolarz dostaje receptę od lekarza z akredytacją WADA jeśli się stosuje do dawek jest wszystko OK. Jeżeli weźmie za dużo to zostaje zdyskwalifikowany.

P.S. Żeby nie było niedomówień rozmawiamy o kolarzach zawodowych. W kwestii innych dyscyplin się nie wypowiadam bo nigdy tego tematu nie zgłębiałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
malkontent

Odkopię trochę wątek, wcześniej to były moje uwagi, teraz po wizycie u pulmonologa wiem więcej i mam konkretne informacje. No i trochę się mogę pochwalić :-).

2 lata temu miałem około 124 kg wagi i spirometrię na poziomie jednoznacznie wskazującym astmę.

Na przełomie 2015/2016, czując zbliżające się 40 urodziny zrzuciłem około 20 kg. W kwietniu 2016 zacząłem intensywnie jeździć na rowerze. Początki były kiepskie - pierwsza trasa 7,6 km zadyszka i konieczne leki wziewne. Mimo to, dalej jeździłem, tak, że w wrześniu już dałem radę przejechać maraton MTB w Krokowej, zmieścić się w czasie i nie być ostatnim na mecie (dystans 32 km).

W tym tygodniu podczas wizyty kontrolnej miałem robioną spirometrię i cytując słowa lekarza: Bez wywiadu z pacjentem, na podstawie spirometrii nie jestem w stanie stwierdzić, że pacjent ma astmę. Pojemność płuc zwiększyła się konkretne i aktualnie jest to 5,18 litra. Pozostałe wyniki są w zakresie +/- 1% normy dla aktywnej osoby w wieku 40 lat (badanie bez leków wziewnych). 

Astma jest kontrolowana na poziomie rano/ wieczorem jedna dawka Seretide 250. Przed wysiłkiem fizycznym mam brać jedną dawkę Seretide - zapobiega lub zmniejsza to duszności interwałowej.

Właśnie - interwałowe, o tym się dowiedziałem dopiero teraz, w większości przypadków mam tak, że po rozgrzewce, ruszam rowerem, po około 2-3 km, lub po jakimś podjeździe etc. zaczynam mieć duszność, ale nie do końca astmatyczną, tylko brakuje mi wydolności, po 2-3 minutach uspokaja się oddech i mogę potem jechać 20 km. Taki typowy drugi oddech, co jak się okazuje też jest charakterystyczne dla astmy. 

 

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Lenka

Temat astmy widze .. ja mam astmę, mąż ma astmę i nasz syn również.. my z mężem astmę mamy " uciszoną" ale syn w trakcie , bo ma dopiero 7 lat. Nie pozwalamy mu stronić od sportu. Żadnych zwolnień z wfu, jakis czas chodził na treningi piłki nożnej, oczywiscie ventolin i atrovent w mojej torebce na stałe jest . Teraz nauczył sie jezdzic na rowerze i mysle, zeby zapisać Go u nas w miescie do klubu kolarskiego dla juniorów . 

Nie ma ulg , astma to nie wyrok 9_9 

  • Lubię to! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Napisano (edytowane)

A ja też myślałem że mam astmę. Opiszę wam coś. Odkąd pamiętam po dużym wysiłku, np bieganiu czy ściganiu się na rowerze pojawiał się kaszel. Często suchy i oddech, a raczej swego rodzaju pogłos jak u astmatyka. Byłem nie raz u lekarza. Powtarzali astma i dawali jakieś nie działające leki. Ostatnio po krótkim wyścigu na rowerze z kumplem musiałem się zatrzymać, bo kaszel był nie do zniesienia. Każdy głębszy oddech i musiałem zakasłać. Zwykle wystarczyło trochę kurzu lub pyłku traw, by mnie rozłożyć, ale pomyślałem sobie dlaczego tak reaguję. Wróciłem do domu. Oczywiście o leżeniu nie było mowy, bo po chwili zbierał się swego rodzaju płyn w płucach. Siadłem wkurzony i wypisałem wszystkie objawy. Swędzące plecy na wysokości płuc podczas kaszlu, jakiś płyn w płucach przy leżeniu, katar jak cholera i metaliczny posmak w ustach przypominający krew. Długość ataku około dwóch godzin. Poszedłem z karteczką do lekarza i mówię, że to lista objawów. Nawet mnie nie badał :) Mówi, skierowanie na gastroskopię ma Pan chorobę wrzodową żołądka. Objawy mogą wskazywać na zmiany nowotworowe. Tyle wiem do teraz. Na gastroskopię nie pójdę, wolałbym mieć drzazgę w ch***. Dziękuję :)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sziva
2 godziny temu, Tru999 napisał:

Na gastroskopię nie pójdę, wolałbym mieć drzazgę w ch***. Dziękuję :)

Cystoskopia jest gorsza, ale też do przeżycia ;) Na Twoim miejscu nie lekceważyłabym tego i jednak się na to badanie przeszła. Szkoda życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zostanę przy swoim :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MikeDozer

Przez 30 lat mi pokazywano, że zycie z astmą to wyrok. Jak już dorobiłem się nadwagi i karetka parę razy mnie odwiedziła a sam pod łóżkiem trzymałem dexaven dla bezpieczeństwa, powiedziałem że dość. Moje dzieci nie mogą mnie takiego znać. Na szczęście miałem wielokrotnego maratończyka w rodzinie i powolutku pokazywał mi co i jak. I tak co prawda nie rowerem, a bieganiem, wyszedłem z sterydów i beta mimetyków. Został montelukast i antyalergiczne ale chyba z uzależnienia ;) Udało się liznąć ultra biegów no i ten sezon trochę pojeździłem rowerem, z czego bardzo się cieszę. Uważam tylko, że w moim przypadku bardziej potrzebuję raz w tygodniu mocnej wentylacji w lesie biegowo niż rowerowo. Więcej wypluwam ;). Na razie chyba ze mnie za słaby kolarz, żeby się namęczyć jak przy bieganiu :)

Także przyłączam się do "astma to nie wyrok" :) Tylko trzeba rozsądnie i bardzo słuchać naszych dzieci :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lubię mieć

Są różne rodzaje astmy. Astma oskrzelowa, Astma alergiczna, Astma zawodowa, Astma aspirynowa. Ta ostatnia to uczulenie na "NLPZ', niesteroidowe leki przeciw zapalne. O zawodowej to górnicy itp. Oskrzelowa jest problemem a alergiczna spokojnie do opanowania. Dyski Flixotide wziewne (sterydy) i np. Milukante 1xdoba. Dodatkowo Zyx na katar (po nim nie tyjesz). Są gorsze choróbska a astma najczęściej występująca u ludzi jest do opanowania ale musi być leczona od wykrycia. A najważniejsze to to żeby sobie zdawać sprawę z tego na co się choruje i konsultować nie tylko z jednym lekarzem. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JacoH

Witam.

Piszę tak naprawdę w imieniu mojej dobrej znajomej, którą chce zachęcić trochę do ćwiczenia. Sam w tamtym roku zrobiłem największy progres i zrzuciłem dobre 20kg, więc praktycznie mam teraz niedowagę.

Przypadkiem przeglądając kategorie zauważyłem temat o astmatyku na rowerze i chciałbym też dowiedzieć się czegoś więcej, jak pomóc jej w treningu i jaką obrać technikę. Jakie ćwiczenia, czy długi, ale spokojny trening? 

Leki które bierze: milukante (tabletki) i asaris (wziewna)

Codziennie rano i wieczorem bierze te dwa leki.

Ataki zdarzają jej się średnio raz na dwa tygodnie.

I teraz pytanie, czy ktoś wie jak zacząć ćwiczyć w tym przypadku, jakie ćwiczenia można wykonywać, żeby poprawić wydolność płuc, czy ich pojemność. Niestety, nie wiem jak to wygląda u astmatyków.

Oznaczę te osoby, które widziałem, że wypowiadały się w innym temacie o astmatykach: @malkontent @egzo23 @Andrzej Sawicki @WwS @GBike @Lenka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
egzo23
Napisano (edytowane)

Jeżdżę z astmą od lat . Stale biorę Pulmicort (budesonid ) . Doraźnie w razie ataki ventolin ( nie stosowałem rok temu) , z którym nie rozstaje się absolutnie nigdy . 

Co do jazdy.. Na mnie świetnie działa jazda długa wydolnościowa. Brak jakichkolwiek kłopotów . Nie lubię zrywów.  Jeżdżę z pulsometrem .

Ale jak pisałem, jeżdżę dużo i od dawna, mam dużą pojemność płuc i choroba jest leczona stale.  Lekarz mi mówi, że ta aktywność jaką uprawiam, dając trening płucą jest w moim przypadku bardzo korzystna, co wykazała spirometria. Zwiększyła mi się znacznie pojemność płuc odkąd zacząłem jeździć .  Dobrą sprawą jest pulsometr, widać kiedy można jeszcze depnąć, a kiedy odpuścić... 

 

Nie chcę tu nic doradzać, bo to sprawa mocno indywidualna... Każdy organizm reaguje inaczej . Opiszę jeszcze sytuacje jaka miała miejsce w moim dzieciństwie, to jest 10 lat temu, kiedy miałem lat 11. Wakacje z rodzicami w Jarosławcu.  Reakcja na klimat była taka, że atak astmy to za małe słowo... Ja się dusiłem. Ventolin nie pomagał . Skończyłem pod tlenem i z zastrzykiem dexavenu w d*** . Z tą chorobą nie ma żartów, ale jest do zaleczenia praktycznie całkowicie . Nie do wyleczenia. Do zaleczenia. 

Pozdrawiam 

Edytowane przez egzo23
  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Andrzej Sawicki

Trzeba zacząć ćwiczyć. Jeśli koleżanka ma ataki pomimo takiego zestawu leków, to lepiej nie ryzykować ostrego startu. Na początek przejechać powiedzmy godzinę spokojnym tempem. Potem sprawdzić, czy da się tak kilka razy w tygodniu nadal bez ataków. Oczywiście z lekami za pazuchą. Kręcenie ma być przyjemne. Treningi "same się" zaczną, ale to z czasem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
egzo23

Dokładnie. Zacząć delikatnie. Żeby nie zrobić źle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Lenka

Ja się zgadzam z przedmówcami ;-) 

Trzeba pomału wprowadzać i stopniowo zwiekszać treningi. 

Nic na siłę.

Mój syn np. Bardzo dusił się jak chodził na treningi piłki nożnej ale gdy tylko zmienilismy dyscypline sportu na rower astma odpusciła. 

Dobrze jest też miksować z innymi dyscyplinami np. Pływanie świetnie wpływa na lepszą wydolność płuc.

Ja mam astmę ale biegam.. zaczelam stopniowo od kilku kilometrow. Oczywiscie nie sprint broń Boże ;-) biegam na wytrzymałość .

To tez poprawia wydolnosc oddechową choc tutaj przy takich lekach bym nie ryzykowała, ja obecnie astme mam wyciszoną .

Moj maz jezdzi na rowerze , a tez astmatyk. Zupełnie nic sie nie dzieje.

Trzeba dopasować intensywnosc treningu i rodzaj sportu pod swoje predyspozycje i oczekiwania. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MikeDozer

U mnie rower nie pomagał, dusznosci były większe. Dopiero bieganie pomogło (pod okiem wprawionego maratonczyka) ale też na początku małe kłopoty były (ze dwa tygodnie). No i oczywiscie jakieś drobne dystanse typu 1.5-3km. Ale teraz jestem nowym człowiekiem, a kiedyś zestaw z dexavenem woziłem w aucie zeby w razie W samemu sobie podać jak Berotec nie zadziała (Ventolin na mnie słabo działal zawsze) a bede z dala od pomocy.

Teraz tylko jakis montelukast na wieczór i mogę biegać dłuższe dystanse (rekord to ca 110km). Do roweru dopiero podchodzę, ale na bank nie zrezgynuje z biegania bo raz w tygodniu muszę się mocniej przebiec, żeby odpluć co zalega. Nie biegam też "w trupa" (bardzo rzadko startuję w wyścigach), moje ciało jakoś nie cierpi zmęczenia przez zajechanie wysokim tempem. Woli umordowanie długim i wolnym dystansem :) A te mocniejsze treningi to jakieś krótkie tempówki ewentualnie farteleki. Interwały nadal źle na mnie wpływają.

Najważniejsze to "coś robić", najlepiej w konsultacji z lekarzem i kombinacjami z innymi lekami. Na mnie np bardzo słabo działał Tilade (+ chyba Budesonid), a najlepiej Serevent + Flixotide (jechałem od dawek 500 w dół) a potem Alvesco. Teraz najlepiej bieganie + montelukast :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się