xulu Opublikowano 18 Kwietnia 2019 Opublikowano 18 Kwietnia 2019 Jak już 6 minut temu, Łabędź napisał: "góral po taniości". to tylko pierwszy, na pewno ale To w 100% mój następny będzie droższy i jak się już wie co się chce, znając dobrze swój styl jazdy jak również teren to warto dołożyć tu się zgodzę. Ale dla mnie z pierwszym rowerem to jak z pierwszym samochodem nigdy nowy, może przesadziłem z porównaniem ale chyba mnie zrozumieliscie. 1
elmapeto Opublikowano 19 Kwietnia 2019 Opublikowano 19 Kwietnia 2019 Ja myślę,że za te pieniadze rower i owszem i to nawet niezły do jazdy takiej po prostu. MTB w tej cenie to raczej określenie wyglądu tych rowerów ,a nie ich przeznaczenia. Kupując rower MTB w takiej cenie kupujemy sprzęt o sportowym wyglądzie, dość szerokich laczkach, napędzie 3x ... jak to na "górala" przystało. Będzie też amor, bo większość ludzi chce go mieć, a często jest tak,że nie mają pojęcia o tym jakie znaczenie ma ciśnienie w oponach. Na takich rowerach jeździ bardzo duza grupa ludzi. Nie jeżdżą w góry, ani na maratony. Po prostu chcą mieć górala i mogą mieć. A gdy patrzę na niektóre rowerki forumowiczów to też sobie myślę,że fajnie by było mieć taki sprzęt. Rodzi się tylko pytanie po co?? Przecież jeżdżę do pracy, po mieście, czasem dalsze wypady ale i tak po płaskim, więc po co? Mój rower mi wystarcza. Wiadomo. Jakbyś pojeździł na lepszym to byś zmienił zdanie... Ok. Tylko co by to zmieniło? Na Śnieżkę i tak nie pojadę,ani w Alpy ,a kupować drogi sprzęt tylko po to ,żeby go mieć jest moim zdaniem bez sensu. Eksploatacja też wtedy do tanich nie należy. Chyba,że ktoś robi 700 km w roku. Pozdrawiam wszystkich.
Eddek Opublikowano 19 Kwietnia 2019 Opublikowano 19 Kwietnia 2019 30 minut temu, elmapeto napisał: Ja myślę,że za te pieniadze rower i owszem i to nawet niezły do jazdy takiej po prostu. MTB w tej cenie to raczej określenie wyglądu tych rowerów ,a nie ich przeznaczenia. Kupując rower MTB w takiej cenie kupujemy sprzęt o sportowym wyglądzie, dość szerokich laczkach, napędzie 3x ... jak to na "górala" przystało. Będzie też amor, bo większość ludzi chce go mieć, a często jest tak,że nie mają pojęcia o tym jakie znaczenie ma ciśnienie w oponach To mi przypomniało sytuację sprzed niecałego miesiąca, jak się zatrzymałem przy jednej ze stacji serwisowych, które nam podbudowali przy miejskich ścieżkach rowerowych (ale miało to miejsce na obrzeżach). Wrzuciłem rower na haki, żeby dodać wiatru w kółka po wyjeździe z lasu, gdzie zrzuciłem do 3 bar, i dobijałem do 5, bo dalsza droga to już sam asfalt. Siedziało tam też starsze małżeństwo ze swoimi stalowymi trekami trekami z pełnym niedzielno-wycieczkowym osprzętem (tj. pusty bagażnik, koszyk na kierownicy, pełne błotniki, dynamo i co tylko do treka da się założyć)i zaczepili mnie ile wiatru pompuje, odpowiedziałem jak wyżej. Pytają mnie ile oni powinni mieć, no to szybki rzut oka na opony - typowe MTB, 26", 2.25 szerokie, bieżnik, którym można się pchać w srogie błoto bez strachu i ładny opis - 2.5 - 4.5bar. I tak im mówię, że jak jadą w teren, to lepiej spuścić do tych 2.5-3bar, żeby się nie zakopywać w luźnym piasku i dodać komfortu na korzeniach i dziurach, ale na asfalt, to nawet napchanie 4.5bar pomoże o tyle o ile, bo z takim szerokim kapciem i bieżnikiem, to opór i tak będzie srogi. Odpowiedź starszego pana pasuje idealnie do tego, o czym pisał @elmapeto: Cytat No, bo my w zasadzie tylko po ścieżkach i asfalcie jeździmy, to ja tam nabiłem 5.5, żeby lżej jechał. Spojrzałem jeszcze raz na oponę, miejsca, gdzie ścianka schodzi się z bieżnikiem dość równomiernie popękane na całym obwodzie, opony faktycznie twarde w kamień. Zasugerowałem, że jak i tak jeżdżą głównie po twardym i równym, to im takie panzer-kapcie niepotrzebne, bo się tylko meczą dodatkowo i żeby podjechali do jakiegoś rowerowego sklepu zapytać o węższe i bardziej drogowe opony pasujące na ich obręcze. Nie pytałem skąd mają te opony, ale zakładam, że o ile nie były fabrycznie z rowerami, to ktoś im takie sprzedał, "bo takie są bardziej odporne, wie pan, pancerne" i zapomniał dodać, że w turystycznych oponach też można mieć wkładki do jazdy po szkle bez poświęcania komfortu.
GrochowaMTB Opublikowano 19 Kwietnia 2019 Autor Opublikowano 19 Kwietnia 2019 Moje spotkanie z góralem to był Trek Marlin na najtańszym osprzęcie SRAM X4 i oczywiście nie odłączny Sontur XCM oraz korba na kwadrat. Powiem szczerze jak to wyglądało: - Osprzęt Srama chodzi zawsze TIP TOP - nawet jak jest z najniższej półki. I to ratowało ten rower. Shimano w tych pieniądzach to bym mojemu wrogowi nie polecił. Widzę u znajomych jak to działa. Tu każde wbicie biegu odbywa się bezszelestnie. łańcuch lata po kasecie jak w szwajcarskim zegarku. - Opony - nie były najgorsze. Szybko je zjechałem, kupiłem jakieś Shwable drutowe i nie były lepsze niż zjechane Bontragery - pełne rozczarowanie. Wymiana na porządne opony Speca to było coś! Poczułem ile zmienia dobra opona. Na początku nie mogłem się przyzwyczaić jak komfortowa jest taka opona i jak bardzo lepi się do kamieni, nawet ziemi. Można było cisnąć krawędziami i opona nie zsuwała się. Dawała taką pewność, że to był na początku szok. W głowie miałem pytanie - jak to możliwe, że opony robią taką różnicę. - Amortyzator XCM. Hmmm wiedziałem, że jest ciężki, wiedziałem, że to sprężynowy badziew. Miałem lęki przez ten amortyzator przy ostrych, bardzo stromych zjazdach gdzie trzeba było siedzieć dupą na tylnym kole. Amortyzator potrafił wybić koło, wyprowadzić rower z równowagi. czasami wolałem aby go nie było. Nie zliczę gleb które po części wynikały z tego, ze ten uginacz działał jak działał. Wymiana na najtańszy powietrzny amortyzator to znowu przeskok na inną planetę. W końcu przednie koło zaczęło zachowywać się przewidywalnie a rower stracił na wadze. - Korba na kwadrat. jak zaczynałem jazdę nawet nie wiedziałem, że są inne standardy. Korba gięła się, zębatki ocierały o przerzutkę. Przez jakiś czas myślałem, że tak to ma być. Znowu zmiana na najtańszą możliwą korbę (Deore) ze sztywną osią to przeskok na inną planetę. Pierwsza góra na nowej korbie i szok! Jakie to sztywne, jak każde depnięcie przekładało się na ruch kół. To był opad szczęki a to przecież jedna z najtańszych korb na rynku! - Koła. Wiadomo, kręcą się. Piasty łapią luzy, średnio co 2, 3 tygodnie wizyta w serwisie i regulacje. W końcu się rozleciały. Części zamiennych brak. Przesiadka na DT Swissy z Allegro i od razu z mlekiem. Cóż... tu można napisać osobną książkę. Ale warto konwersję zrobić na seryjnych kołach. - Zmiana osprzętu z X4 na SRAM GX to nie był jakiś szok jakościowy poza wagą roweru. SRAM po prostu chodzi z jakiego przedziału by nie był. Ale przestały mi się w końcu zrywać łańcuchy. Tanie łańcuchy Shimano czasami nie wytrzymywały 200 km. Ciężki jestem. Może bez super wydolności. Ale mocno potrafię naciskać na pedała. Nie wiem nawet ile ich zerwałem. Spinka była obowiązkowym wyposażeniem torebki narzędziowej. - hamulce mechaniczne. Czasami w górach Bardzkich puszczałem się po prostu lasem, jakąś stromą wycinką. Bywa, że na dole klamki stykały się już z gripami tak były dociągnięte. W planach był wyjazd w Alpy - nie było opcji. Wskoczyły hydrauliczne formule. Dwa różne światy! Chociaż serwis tych hamulcy bywał upierdliwy. Co zmianę klocków było przelanie płynu. Mroczna strona hydrauliki:) Czy nie wyjeździłem się na tanim rowerze? Wyjeździłem, złapałem szajbę. Nie byłem czasami świadomy, że niewiele drożej można było dużo lepiej. Stopniowo jednak wymieniałem kluczowe komponenty i na samym końcu z taniego roweru powstała całkiem dobra i perfekcyjnie jeżdżąca maszyna, którą spokojnie puścił bym na maraton i nagorszą rowerową rzeźnię. Macie rację, nie zraziłem się do roweru a wręcz przeciwnie. Ale ile w niego potem zainwestowałem aby to jakoś jeździło... żałowałem, że od początku nie kupiłem dobrego roweru na porządnym osprzęcie, powietrznym amortyzatorze, dobrych hamulcach. To co wyłożyłem gotówką to bym wyłożył, drugie 3 tysiaki poszły by na raty. I finansowo był bym do przodu Moje kolejne zakupy rowerowe już były inne. Spiąłem się finansowo i poza kołami w przypadku gravela nie dokładam nic i nie szukam kwadratowych jaj. Cieszę się każdym kiometrem i właściwie nie myślę co mi przeszkadza, co wadzi i denerwuje. Wszystko jest cacy. No, hamulce w trialówce takie sobie, ale wrzucę dobre klocki niebawem, powinno być lepiej. Myślę, że to rowery na kolejne 10 lat eksploatacji bez większych inwestycji. Są jak na dzisiejsze standardy wyposażone we wszystko co niezbędne i co będzie dominującym standardem przez kolejne lata. Jeszcze celem uzupełnienia. Tu właśnie mamy typową "ofiarę" standardowej, oferty uniwersalnego roweru dobrego dla każdego i wszędzie. Trudno by było o bardziej drastyczny przykład. EDIT PrzeLuka Link usunięty na prośbę autora podlinkowanego wątku.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się