Skocz do zawartości

Tour de Pologne Amatorów 2019


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
W dniu 16.02.2019 o 23:13, 89neo napisał:

 

Kurde, przy takiej wadze taka średnia a jeździsz od roku? L-O-L jaka dla mnie to mega średnia...!

Nie chciałbym wyjść na kłamce. Ale jestem mile zaskoczony czytając wasze komentarze. Załączam to co udało mi się znaleźć w starym telefonie. Pozdrawiam.WIN_20190224_153534.thumb.jpg.c6b8a5f6cb15a6ad475faa1e65835803.jpgWIN_20190224_153811.thumb.jpg.1494e65ea41e60b08b1fd8c4bc390045.jpgWIN_20190224_153811.thumb.jpg.1494e65ea41e60b08b1fd8c4bc390045.jpg

WIN_20190224_153712.jpg
Opublikowano (edytowane)

No ja też się już zapisałem. Zeszły rok opisałem/opisaliśmy nieco w tym wątku:

Jak macie jakieś pytania to pytajcie :) Zdaje się że ta sama trasa.

 

Tak od razu z zeszłorocznego doświadczenia i subiektywnego odczucia wspomnę że trzeba realnie brać na klatę że podjazdy Harnaś czy Ścianę Bukowina trzeba pokonać (pokonać znaczy nie zsiąść z roweru :D) cisnąc przynajmniej 4 Wat na kg i to pod warunkiem że nie ma tłumów na trasie i da się jako tako manewrować lub jechać zakosami. Bardziej realna jazda na wprost i przeciskując się między kolarzami jest ciśnięcie wtedy > 5 W/kg. Tak około. Oczywiście przy normalnych szosowych przełożeniach (powiedzmy 36-32).

Jeśli ktoś jest w stanie cisnąć non stop (odpuszczenie = zejście z roweru) tyle Watów przez kilka minut (Harnaś) lub nawet kilkanaście (Ściana Bukowina) w trakcie wyścigu to da radę. W innym przypadku cudów nie ma i ratują go tylko znacznie łagodniejsze przełożenia.

Edytowane przez ktokolwiek
Opublikowano (edytowane)

Tak. Ale nie ma co dramatyzować tylko brać się do roboty :)

Edytowane przez ktokolwiek
Opublikowano (edytowane)
21 godzin temu, pawel-siwy napisał:

Nie chciałbym wyjść na kłamce. Ale jestem mile zaskoczony czytając wasze komentarze. Załączam to co udało mi się znaleźć w starym telefonie. Pozdrawiam.

 

Ależ dlaczego, ja moge tylko napisać, że to żaden wyczyn, zwłaszcza że po płaskim. 100 kg ok, ale to nie oznacza, ze ktoś zaraz musi być zapasły, bo może być po prostu dobrze zbydowany.  Takich gości jest wielu i wielu co jeszce szybciej jeżdżą nawet w górach.

Edytowane przez kaido2
Opublikowano (edytowane)

Nieco popłynąłeś z tym że 100 kg dobrze zbudowany facet będzie szybko i świetnie sobie radził w górach :) Fizyki nie oszukasz, waga ciągnie w dół jak jasna cholera. Nie ma absolutnie żadnego porównania z tym jak się jeździ po płaskim, gdzie owszem, waga nie stanowi już takiej przeszkody (ba, nawet czasem pomaga), a bycie dobrze zbudowanym miażdży na finiszu (zakładając że się do tego finiszu dojedzie :D), gdzie liczy się czysty mięsień.

To nie przypadek że najlepsi górale w światowym peletonie to zwykle goście 55-65 kg.

Edytowane przez ktokolwiek
Opublikowano

Z kalkulatora Uzurpatora (nie czuję, że rumuję) wynika, że kaban 100kg na utrzymanie 10kmh przy 10% potrzebuje circa 355W z siebie wyciskać, a filet z motyla 65kg jakieś 220W. Obaj tropią węża, ale jakoś bardziej daję wiarę, że ten 1km 12% podjazdu i łącznie 5km z 5% sprawniej ujedzie wysuszony paproch..

 

  • Lubię to! 1
Opublikowano

Kwestia tak na prawdę  generowania W/kg kilku innych znanych niuansów. ;) Większa waga = większa moc do wygenerowania, żeby klocek mógł wjechać i to jest oczywiste i tak w kolarstiwe zawodowych szczypiory objeżdżają z tym, że tu wygląda to tak, że ci co mają predyspozycje  pod górali są trenowani pod tą specjalizację, zaś sprinterzy pod sprinty, natomiast w amatorskim wygląda to tak, że wygrywa mocniejszy, mądrzejszy i lepiej wytrenowany. Nie pisze tego sobie od tak, bo, tylko na bazie doświadczeń ot np z naszej grupy, gdzie są klocki co robią szczypiorów jak chcą. Jak do tego podejdziesz tak będziesz miał.

  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano (edytowane)

W tym roku nie wystartuję, nie pasuje mi termin. Szkoda bo 1500 km na trenażerze przepracowane i ciągle dochodzą kolejne km. W zeszłym roku TDPa był to dla mnie wyjątkowy wyścig - pierwszy TDPa w życiu, pierwszy bardziej "profesjonalny" wyścig w jakim startowałem, początki jazdy na rowerze szosowym (przed wyścigiem miałem raptem 200 km na szosówce za sobą). Było ciężko, podjazdy strome a moje 25 zębów z tyłu to nie na taką trasę, dlatego z góry wiedziałem że będę podchodził. Na metę dotarłem chwilę po zamknięciu pomiaru czasu, wiec nie zostałem sklasyfikowany. Kapeć i 6 km z buta plus brak wody zrobiło swoje. Na pewno jeszcze raz spróbuję sił (w przyszłym roku). Osobiście uważam, że wyścig jest trudny i niebezpieczny - ogromny tłok (zwłaszcza na podjazdach), duże prędkości na zjazdach, dziurawe asfalty, szybsi zawodnicy startujący z tyłu będą cię wyprzedzać a czasem bywa ciasno. Była przynajmniej jedna sytuacja gdzie karetka miała co robić.

 

Co do hotelu warto szukać wcześniej. Ja chyba rezerwowałem koło lutego i miałem do punktu startu bardzo blisko.

Edytowane przez Miszel
  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano

Podrzucam jeszcze filmik dla chętnych, jak to było w ubiegłym roku :) 

Ja w tym roku również się wybieram, żeby wyrównać rachunki z tym wyścigiem 😛 

 

  • Lubię to! 1
  • 2 miesiące temu...
Opublikowano

Dołączam tutaj,

to będą pierwsze w moi życiu zawody. Założenie jest, że nie jadę na wynik, ale dla zabawy i samego udziału w imprezie. Będę jechać na moim gravelu ze slickami 28 mm.

Odnośnie noclegu, po rozważeniu różnych opcji, a zwłaszcza pory startu (7:30) zdecydowałam się zarezerwować dwie noce w Bukowinie. Dzień wcześniej powinno dać radę wjechać samochodem. A potem spokojnie podejść lub podjechać rowerem i pobrać numer startowy.

Ciekawe, czy kogoś z was rozpoznam?

Opublikowano (edytowane)
6 godzin temu, m0cna napisał:

Odnośnie noclegu, po rozważeniu różnych opcji, a zwłaszcza pory startu (7:30) zdecydowałam się zarezerwować dwie noce w Bukowinie. Dzień wcześniej powinno dać radę wjechać samochodem. A potem spokojnie podejść lub podjechać rowerem i pobrać numer startowy.

Spokojnie wystarczy przyjechać dzień wcześniej i odebrać numer startowy. Nie wiem, czy jest problem z wjazdem do Bukowiny samochodem. Jechałem pociągiem, więc się nie wypowiem. Wieczorem na drodze z Poronina do Bukowiny czasami jakieś auto przejechało. Natomiast olbrzymi korek był na tej samej ulicy dzień po zawodach.

Nie wiem, czy wystartuję. Brakuje czasu na trening. Poza tym koszty. Maraton w okolicach z dojazdem zamknie się w 100 zł, natomiast w zeszłym roku TDPA wyszedł ok. 600 zł. Kolejna sprawa to problem z regeneracją i zmienna forma. Ostatni maraton - kilka podjazdów na krzyż i już mnie łapały skurcze, to co dopiero będzie na TDPA.

Przypominam, że do końca zapisów pozostało dokładnie 12 dni.

Edytowane przez Korposzczur
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Jak idą przygotowania do TDP Amatorów?

Zostały dokładnie 2 tygodnie do wyścigu, a zapisy kończą się w niedzielę o 23:59.

Czy warto pojechać bez treningu? Ostatni maraton pokazał, że nawet nie mam co stawać na starcie. Zero formy wyścigowej, problemy z regeneracją, skurcze, brak mocy. Wlokłem się na podjazdach na najmiększym przełożeniu (26/36). W tym roku postawiłem na turystykę i jedyne, co wypracowałem, to wytrzymałość.

Dobrze mi poszło w tamtym roku, a jak do tego doszło - co tydzień jakiś wyścig z 1000 m przewyższenia + treningi w tygodniu, ale też bez przesady.

Dochodzi też kwestia finansów - w zeszłym roku impreza wyszła mnie ok. 600 zł.

Opublikowano

W tym kontekście - czy warto wydawać 600 zł na przejażdżkę? Moim zdaniem zdecydowanie nie.

Opublikowano

@de Villars Sam dojazd w obie strony to minimum 120 zł. Wpisowe 125 zł. Już mamy 245 zł. Dochodzi nocleg i wyżywienie. W tamtym roku dzień przed wyjazdem znalazłem całkiem fajny hotel, bo ktoś zrezygnował i zwolnił miejsce. Wcześniej zarezerwowałem o połowę taniej pokój w willi. Jednak zmiana to strzał w dziesiątkę. Rano śniadanie (wcześniej niż zawsze), na miejscu restauracja, gdzie można się było zintegrować. Tam mi wytknęli, że oglądam TDP w TV zamiast jechać na ściankę kibicować. :D Pomijam przygody podczas powrotu. Chyba je już gdzieś opisywałem. Do tego w tym roku biuro zawodów dzień wcześniej czynne tylko do 20:00, a rano do 7:00. Mimo wszystko mam ochotę tam pojechać. Rozejrzę się, czy ktoś z moich stron tam się nie wybiera, bo wyjdzie taniej niż pociągiem.

Relacja z poprzedniego roku i zestawienie kosztów tu:

 

Opublikowano

No ja cisnę jak i w zeszłym roku. Forma na pewno lepsza, więc o wynik lepszy niż w zeszłym roku się nie martwię.

Przy okazji urlop żony więc cały tydzień w górach + znajomi także przy okazji wilk syty i owca cała.

Bez formy specjalnie jechać tylko na TdP też by mi się nie chciało pewnie :)

Byle tylko zbytnio nie padało, bezpiecznie dojechać w swoim tempie do mety i będzie dobrze.

Opublikowano

Kupię pakiet, zwłaszcza że część wpisowego idzie na pomoc dla Szurkowskiego. Czy pojadę, zdecyduję tuż przed imprezą. Największe znaczenie będzie mieć pogoda. Oprócz problemów z regeneracją gorzej znoszę wysokie temperatury. Formę wyścigową nieznacznie można podnieść. Okaże się, czy będę w stanie ścigać się jak w tamtym roku, czy wymięknę już na pierwszej ściance. Niektórzy twierdzą, że da się połączyć trening z turystyką. No nie bardzo. Mówimy tu o poziomie amatorskim, gdzie trasa to 60 km, a nie o zawodowym, gdzie jeden etap to 200 km. Treningi są zazwyczaj krótsze, ale intensywne. Nie ma uniwersalnego sposobu na dojście do idealnej formy. Ja akurat w tym roku postawiłem na turystykę i się zajechałem zamiast ćwiczyć interwały i budować formę wyścigową. A może za dużo jazd w zimie, które powinienem zastąpić np. basenem.

Opublikowano

Ja wychodzę z założenia,, że rower szosowy to czysty sport. Sport to, dla mnie, rywalizacja, najczęściej ze samym sobą. A to oznacza postępy. Na dłuższą metę postępy = hiperkompensacja, bardzo szeroko pojęta.

Konkluzja: turystyka nie bardzo się w tej bajce odnajduje. Turystyka to niemieckie kombi w dieslu :)))))))))

Opublikowano

Kto co lubi. :) Turystyka nie jest taka zła. Rower zawiezie Cię tam, gdzie ani nie dojdziesz pieszo, ani nie wjedziesz samochodem. Ale trudno ją połączyć z treningiem. Forma u mnie jest całkiem przyzwoita. Muszę to utrzymać. Trenuję, szprycuję się suplementami, wypoczywam. Szkoda tylko, że biuro zawodów czynne tylko do 20:00. Jakoś rok temu było czynne nawet do 23:00 dzień przed wyścigiem. Przyjazd 2 dni wcześniej to dodatkowe koszty. Raczej nie uda mi się dostać do tego samego hotelu, co rok temu. Szkoda. Dlatego nie chcę kombinować z odbiorem pakietu rano. Kolejka będzie długa jak po papier i nie zdążę na start (w ogóle to po co zamykać wszystkie sektory, skoro ostatni rusza 40 minut po pierwszym?).

Opublikowano
10 godzin temu, Korposzczur napisał:

Kto co lubi. :) Turystyka nie jest taka zła

Tak poważnie, to uważam turystykę rowerowa za naprawdę fajną rzecz. Widzę i doceniam jej zalety, sam miałem kiedyś jakieś wizje zwiedzania Europy na rowerze :) Ale  dla osoby jeżdżącej sportowo, (czyli ambitnie :)) nie przełoży się na osiągane wyniki. Oczywiście, że "turysta" zawsze będzie miał przewagę nad  kimś, kto nie jeździ w ogóle.

Poprzedni post pisałem w kontekście startu w dosyć wymagających zawodach sportowych. Mimo iż jestem ciężki i niemłody, jeżdżę 60-80 km typowo sportowo, robię jakieś tam pseudointerwały, wracam do domu nieźle "upodlony". Osiągane postępy dają mi niezłą satysfakcję. Gdybym teraz rozpoczął "turystykę" to wyniki sportowe, i tak żałosne, jeszcze by spadły. 

Opublikowano

Ja od października jestem w trybie treningów i jeżdżę praktycznie tylko treningowo. Muszę przyznać, że po pierwszym okresie, gdzie motywacją były coraz lepsze wyniki (FTP, czasy na segmentach) teraz coraz częściej łapie się na tym, że przy treningach trzyma mnie dyscyplina. I jeżdżenie dla przyjemności (turystyczne) jest przyjemną odmianą w recover week (czyli co 4-6 tygodni). Brakuje mi jeszcze rowerka typu Gravel bo wiele razy chciałoby się zjechać z asfaltu.

Do czego zmierzam - dla mnie jazda turystyczna jest tak samo ważna częścią treningu jak okresy kiedy cisnę. Dla odpoczynku fizycznego i zdrowia psychicznego.

Pozdrawiam,
Jarek


Sent from my iPhone using Tapatalk

Opublikowano

Czy ktoś się orientuje jak wygląda sprawa z parkingiem?

Opublikowano (edytowane)
W dniu 5.08.2019 o 11:09, m0cna napisał:

Treningi....Sami zawodowcy :)

Gdyby nie treningi, to połowa w ogóle nie ukończyłaby tak wymagającej trasy, a co dopiero myśleć o wyższych lokatach.

Czy to, co robimy, ma sens - dyskutujemy o tym w innym wątku na forum.

W dniu 5.08.2019 o 13:59, nie_pytaj_kto napisał:

Czy ktoś się orientuje jak wygląda sprawa z parkingiem?

W centrum może być problem z parkingiem. Znaczną część miejsc postojowych zajmują busy zawodowców.

Niestety, biuro zawodów czynne tylko do 20:00. Ci, co jadą pociągiem, będą mieć problem. Nie wybiera się ktoś z Rzeszowa?

Nie wiem, co robić. Dojazd pociągiem rano to 7h 21min, wyjazd o 4 rano. Za czasów studenckich tak się jeździło. Ale co z regeneracją? Chyba zostaje przyjechać 2 dni wcześniej. Właściciel hotelu nie raczy odpisać. Jutro zadzwonię, ale miejsc raczej nie ma i muszę szukać innego.

Chyba wyjadę w środę, prześpię się w Krakowie i nazajutrz ruszę do Bukowiny.

Ewentualnie pendolinem o 6 rano. Innej opcji nie ma. Trochę więcej zapłacę za bilet.

Najlepszy hotel w Bukowinie full. Muszę szukać dalej. A forma u mnie zmienna. Sobota - świetna. Dziś - średnia.

Edytowane przez Korposzczur
Opublikowano

Jeżeli nie masz formy to nie powinieneś jeździć na zawody. Swoim startem będziesz przeszkadzał tym wytrenowanym, być może nawet stwarzał zagrożenie. Oczywiście organizator zawsze wita wszystkich z szeroko otwartymi ramionami, bo to dla niego pieniążki jak i możliwość zorganizowania bardziej atrakcyjnego wyścigu, ale naprawdę mierzmy siły na zamiary. Nie myślmy tylko o sobie i o tym, że  "jadę się dobrze bawić ".

 

Osobiście to uważam, że fajnie jest brać udział w zawodach....

 

 

 

 

 

 

 

 

....

jeśli się wygrywa 😉

  • Lubię to! 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...