jakabzdura

Wyprawa nad morze. 450 km w 3 dni. Szalony plan czy ambitny cel?

Rekomendowane odpowiedzi

jakabzdura

Cześć,

Rower zakupiłem pod koniec maja tamtego roku (Kross Evado 3.0; cena zakupu ok.1400 zł). To tak na prawdę początek mojej przygody z rowerem. Od końca maja do października przejechałem około 1300 km. Za jednym razem najwięcej przejechałem 106 km (czas troszkę poniżej 5h). Wydaje mi się że takie odcinki 40-50 km bez większych górek nie sprawiają mi problemów (prędkość średnia 22-25 km/h)

I wpadłem na pewien pomysł :) pojechać na rowerze nad morze...  wychodzi mi jakieś 450 km.

Chciałbym to rozłożyć na 3 dni, każdego dnia jechać 50km - przerwa - 50km - przerwa - 50 km - nocleg (spanie raczej agroturystyka/pensjonaty) i powrót pociągiem do domu.

 

Rzeczy chciałbym ze sobą zabrać minimalistycznie, jakiś plecak/torba i kilkoma ciuchami i tyle.

Na rowerze wożę ze sobą torbę z dętką, łątki, podstawowy zestaw kluczy i oprócz tego dwa bidony.
 

Nie chce inwestować zbytnio w sprzęt, bo za rok chciałbym zmienić rower na trochę lepszy, nie wiem jeszcze czy crossowy/mtb/szosowy.

 

Myślicie że mój plan jest realny czy zwariowałem ?

Ewentualnie proszę o jakieś porady.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
eathan

Skoro robisz 50 km to zrobisz 100 km. Wszystko siedzi w głowie. U mnie na początku 50 km to był wyczyn. Jednak szybko kazało się, że 100 km jest w zasięgu. A potem kolejny próg to było 200 i 240 km. Wszystko to w jednym kawałku i na klasycznym góralu po lasach, polach i przy minimum asfaltów. 

Problem moim zdaniem leży w czymś innym. Po zrobieniu 150 km w jednym dniu będziesz borykać się z dwoma zasadniczymi problemami:

  • zbyt mało czasu na regeneracje - u mnie po 200 km jest tak, że przez 2-3 dni nie mam zupełnie ochoty zerkać w stronę roweru, po tym czasie bez problemu robię typowe 50 km, które jeżdżę regularnie jak nie mam czasu, 
  • ból tyłka i nie tylko - będzie Cię boleć tyłek, plecy, ręce, etc. To wszystko się pojawi prędzej czy później. 

Moim zdaniem zanim postanowisz jechać 150 km dziennie przez trzy dni zrób test. Idź na rower, zrób pętle 100 czy 150 km. Zobacz jak organizm to znowu, jak wygląda regeneracje i jak się czujesz następnego dnia. Jeżeli będzie OK zrób ponownie taki sam dystans i sprawdź. 

Co do wyposażenia to 2 bidony Ci nie wystarczą. Będziesz musiał je napełniać. Poza tym jedzenie. Nie mówię tutaj o tym konkretnym w przerwach ale o tym w czasie jazdy. Pamiętaj też o światełkach, czymś na deszcz. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kruup

A dla czego miałby być nie realny? Jesli czujesz że to zrobisz, to to zrobisz :) Mój znajomy pewnego dnia stwierdził że pojedzie pociągiem do gdańska i wróci do do domu. Po pracy wsiadł w pociąg pojechał do Gdańska, dotarł tam na o pierwszej w nocy, po czym wsiadł na rower i przyjecha do Grodziska Maz. 340 km. Jak jestes w stanie przejachać 100 km bez problemu to powinieneś dać rade zrobić to co planujesz.

Jak dla mnie plecak to zły pomysł. Na takich wyprawach moim zdaniem się nie sprawdza, lepiej mieć wszystko przymocowane gdzieś do roweru niż targać ciężary na sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sziva

3 dni po 50km daje 150km, a masz do przejechania 450. Może chodziło Ci o przejechanie 150km jednego dnia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łukasz_P
1 minutę temu, Sziva napisał:

3 dni po 50km daje 150km, a masz do przejechania 450. Może chodziło Ci o przejechanie 150km jednego dnia?

50 km, przerwa, 50 km przerwa, 50 km, nocleg - to jeden dzień :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sziva
Teraz, Łukasz_P napisał:

50 km, przerwa, 50 km przerwa, 50 km, nocleg - to jeden dzień :)

Aaaa, w takim układzie :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
PrzeLuka

Często odwiedzając siostre jade do niej rowerem. Jakieś 120 km. Fakt od paru lat już jeżdzę ale 100 km to nie jest jakiś wielki wyczyn i spokojnie ogarniesz nawet 150 dziennie. Jeden warunek... poprostu musisz jeździć i utrzymać kondycje na poziome na ktorym czujesz się dobrze. Jeśli jeździsz systematycznie to poradzisz sobie bez wiekszego problemu choć jak pisze kolega wyżej sprawdzić jak organizm reaguje na taki dystans nie zaszkodzi. 

W kwestii picia. Dwa bidoby przy ramie spoko pod warunkiem, że masz przy sobie dodatkowy zapas wody i uzupełniasz go przy każdej sposobności. Mi na setkę w ciepły dzień schodzi około 5-6 litrów a jak jest gorąco i do polewania się trochę zużywam co daje 7 albo i 8 litrów.

Jedzenie rzecz najważniejsza zaraz po płynach. Bez tego choć byś nie wiadomo jak wytrenowany był to padniesz. Jeśli dobrze zaplanujesz trase to nawet nie musisz brać go na pokład, bo zakupisz po drodze ale musisz wiedzieć, że taka możliwość będzie. Mimo wszystko jakaś racje awaryjna musisz mieć przy sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zibi_j1

Moim zdaniem powinieneś zrobić sobie trasę 100-150km i kolejnego dnia wsiąść na rower i zobaczyć jak Ci się jedzie. Jeśli dasz radę zrobić stówkę dzień po dniu to wg mnie możesz jechać. Jeśli nie - trenuj.

 

PS. Na przyszłość zakładając temat opisz precyzyjnie jego treść w nazwie. Tym razem edytowałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jakabzdura
Cytat

 

A sprzętowo jakoś jeszcze się przygotować ?

Zamontuje chyba bagażnik i jakieś torby żeby nie brać plecaka, kupie na pewno dwie lampki jakieś lepsze na wypadek jazdy po zmroku.

Planuje jeszcze jakieś dętki, łatki i podstawowe klucze. Jakiś powerbank żeby się nie zgubić :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zibi_j1

Lampki miej koniecznie. Najlepiej też zapasowy komplet. Plecaka unikaj jak ognia bo plecy Ci tego nie wybaczą. Jeśli mało rzeczy to duża podsiodłówka. Jeśli więcej bagażnik i sakwy. Pomyśl o wlaniu odrobiny mleka do dętek. Weź zapasowe. Sprzęt spokojnie wytrzyma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
edmundo
W dniu 16.01.2019 o 09:04, eathan napisał:

Skoro robisz 50 km to zrobisz 100 km. Wszystko siedzi w głowie. U mnie na początku 50 km to był wyczyn. Jednak szybko kazało się, że 100 km jest w zasięgu. A potem kolejny próg to było 200 i 240 km. Wszystko to w jednym kawałku i na klasycznym góralu po lasach, polach i przy minimum asfaltów. 

Po raz kolejny widzę post w podobnym tonie i tym razem postanowiłem zareagować. Ja nie wiele ile zwykle Robisz km ale dla mnie jest spora różnica pomiędzy 50 km a 100 km. Włożyłem sporo wysiłku w to, żeby z tej 50-tki przejść do 100-ki (a wcześniej z 20km do 50km ) i zawsze się wkurzam jak ktoś pisze, że to banał :D Być może faktycznie jest tak, że wszystko leży w głowie ale moje nogi twierdzą zupełnie co innego. 

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
eathan
7 godzin temu, edmundo napisał:

Po raz kolejny widzę post w podobnym tonie i tym razem postanowiłem zareagować. Ja nie wiele ile zwykle Robisz km ale dla mnie jest spora różnica pomiędzy 50 km a 100 km. Włożyłem sporo wysiłku w to, żeby z tej 50-tki przejść do 100-ki (a wcześniej z 20km do 50km ) i zawsze się wkurzam jak ktoś pisze, że to banał :D Być może faktycznie jest tak, że wszystko leży w głowie ale moje nogi twierdzą zupełnie co innego. 

Jestem kompletnym amatorem. Nie mam planu treningowego, nie zależy mi na super średnich z wyprawy. Kręci mnie pokonywanie kolejnych granic a dokładniej dystansów. W ostatnim sezonie zrobiłem lekko ponad 3 tys. km. W sezonie ~50 km to taki normalny wypad  do lasu jak mam mało czasu. Staram się  jeździć w cyklu dwa dni jazdy i dzień przerwy. Dzień w dzień nie daję radę,  organizm się za słabo regeneruje bo stary już jestem ;) Jak mam cały dzień do dyspozycji to robię jazdy ponad 100 km. Zwykle to wygląda tak, że 2-3 razy w tygodniu wyskoczę na chwilę. Potem w weekend coś większego. W tym roku planuję pierwsze 300 km i jazdą cięgiem przez 24h. Zobaczymy jak to się potoczy bo zimą mało kręcę.

Swoje pierwsze 200 km zrobiłem bez większych przygotowań. Po prostu jeździłem okazyjnie 100 km i uznałem, że trzeba zobaczyć czy dam radę przejechać 200 km. Namówiłem kumpla, wybrałem trasę i przejechałem. Pierwsze 100 km zrobiłem podobnie. Jeździłem regularnie po 30 km. Weekendowo trafiało się 60-70 km i potem pojechałem na pierwsze 100 km. 

Moim zdaniem ważna jest motywacja. Tutaj dwie rzeczy na mnie działają:

  • Jasno określony fajny cel - bez tego po 50 km mi się już budzi i odbijam do domu, 240 km robiłem jadąc trasę Katowice-Kraków-Katowice. 
  • Towarzystwo - nic tak nie motywuje jak towarzystwo przy kręceniu. Mam to szczęście, że mam kilku znajomych co chcą jeździć, pasuje im mój sposób jazdy. 

Nadal uważam, że jak regularnie jeździsz 30-40 km to potem zrobienie 100 km nie jest problemem. To, że będziesz zmęczony jest normalne. U mnie po pierwszych 200 km wejście po schodach na 3 piętro było wyzwaniem. Następnego dnia nie chciało mi się z łóżka wstawać. Myślałem, że tak będzie za każdym razem ale nie. Wyciągnąłem wnioski np. na temat ból karku czy rąk. Następny raz skupiałem się i zwracałem uwagę aby unikać tego co spowodowało problem poprzednio. 

Problemem jest coś innego. Mam na myśli powtórzenie takiej setki w następny dniu i jeszcze następny. Tutaj organizm musi się regenerować i z tym bywa różnie. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
RadS

Jak przygotowywałem się do 200, to gdzieś wyczytałem, że każda osoba jeżdżąca regularnie powinna być w stanie z marszu zrobić 50% więcej niż standardowy długi dystans, jaki przejeżdża w miarę regularnie. Czyli jeśli raz na 2-3 tyg robię 100, to bez problemu powinienem być w stanie "odpalić" 150 któregoś dnia i owszem, poczuję to, ale nie jakoś bardzo. Tak było u mnie. 70 -> 110, 100 -> 140, 140 ->200 bez najmniejszych problemów, nawet nie miałem zakwasów kolejnego dnia.

 

Natomiast tak jak wszyscy napisali, koniecznie sprawdź, czy jesteś w stanie przejechać np 150km + 100km dzień po dniu i jak się potem czujesz.

 

Poćwicz też (wypróbuj) jedzenie. W moim przypadku to najważniejszy czynnik decydujący o tym, jak szybko i jak długo mogę jechać, i jak będę czuł się potem. U mnie sprawdza się 1 bidon (700mL, raz izotonik raz woda)/h + jakieś 300kcal/h (banany, suchary, kanapka z masłem orzechowym, mieszanka studencka). I koniecznie musisz pić i jeść zanim poczujesz potrzebę. Czasem człowiek się zapomina i dociera do niego że nie pił od godziny dopiero jak spada prędkość i pojawia się zmęczenie. Niby to oczywiste, ale wypada przećwiczyć przed taką trasą.

 

W kwestii sprzętu to zadbałbym już chyba tylko o dopasowanie pozycji (nic nie może boleć na próbnych trasach, bo inaczej zemści się to przy 3x150), spodenki z wkładką (w sumie przydałaby się 2 pary, wtedy jedną można przeprać) i pompkę, bo o niej nie wspominasz ;)

 

Opracuj sobie jeszcze jakiś sensowny system nawigacji (tzn znajdź rozwiązanie, które będzie Ci odpowiadało) i zadbaj o taką trasę, na której w razie czego w pobliżu będziesz miał pociąg. Tak na wszelki wypadek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
eathan
2 minuty temu, RadS napisał:

Opracuj sobie jeszcze jakiś sensowny system nawigacji (tzn znajdź rozwiązanie, które będzie Ci odpowiadało) i zadbaj o taką trasę, na której w razie czego w pobliżu będziesz miał pociąg. Tak na wszelki wypadek.

Masz rację. Nawigacja to podstawa. Zanim kupiłem garmina jeździłem na czuja + posiłkowałem się telefonem i mapami googla. Niestety nie było to wygodne. Bywało tak, że co kilkaset metrów musiałem stać, wyciągać telefon i sprawdzać którą drogę wybrać. Dzięki nawigacji konieczność wyciągania telefonu spadła do minimum. 

Świadomość pociągu jako rozwiązania awaryjnego też jest ważnym elementem. Jednak z doświadczenia warto dokładnie sprawdzić rozkłady. Sam przerabiałem akcję z pociągiem. Po zrobieniu ok 180 km dopadł mnie mocny deszcz i burza. Uznaliśmy z kumplem, że zawijamy na najbliższą stację PKP, tam poczekamy na pociąg i wrócimy do domu. Niestety okazało się, że na dworcu byliśmy ok godzin. 20. Ostatni pociąg odjechał godzinę wcześniej. Następny miał być dopiero o 5 rano. Nie było alternatywy innego rozwiązania. Musieliśmy się ponownie zmobilizować, wskoczyć na rowery i zrobić jeszcze 60 km w mokrych pieluchach i butach ;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
RadS

@eathan, też dokładnie z tego powodu kupiłem Garmina. Jak trasy zaczęły wydłużać się i prowadzić w nowych, nieznanych mi okolicach, to ciągła niepewność czy jadę w dobrym kierunku i zatrzymywanie się stały się męczące. Dodatkowo, mając nawigację, mogę ustalić sobie trasę prowadzącą mało ruchliwymi drogami i jechać potem nimi jak po sznurku. W ten sposób przejechałem 190km na Mazury - cały czas lokalne drogi o małym ruchu :) Inna sprawa, że Garmin swoje kosztuje i nie każdy może chcieć tyle wydawać.

  • Dziękuję! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
edmundo

W ostatnim sezonie licząc trenażer + real zrobiłem kilkanaście tys. km (jeżdżę krótsze dystanse ale systematycznie ) i nadal 100 km nie jest dla mnie prostą sprawą. Owszem jestem w stanie przejechał i więcej niż 100 km ale po mniej więcej 70 km przyjemność z jazdy już jest żadna. Może to po prostu kwestia gustu - a o tym trudno dyskutować.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
svoboda
po mniej więcej 70 km przyjemność z jazdy już jest żadna. Może to po prostu kwestia gustu - a o tym trudno dyskutować.

U mnie to była kwestia paliwa. W zeszłym roku kupiłem szosę i wtedy zacząłem wydłużać dystanse. Setkę przejechałem tylko 6 razy i na początku faktycznie gdzieś około 70. km był spadek mocy i zaczynała się walka. Zacząłem inaczej rozdzielać prowiant (banany) i najadać się bardziej przed jazdą. Pomogło. 100 km nie jest już wyzwaniem. Oczywiście wyzwaniem pozostaje tempo pokonania tego dystansu, ale samo przejechanie ciągiem to już nie jakaś niedostępna sprawa.
Najedz się najpierw porządnie, a później regularnie uzupełniaj. Mi wystarczą w trasie 2-3 banany + bidon 1 l z wodą z miodem + 0,7 l z wodą (w warunkach raczej letnich).


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
M.C

Sam w wakacje zrobiłem dwa pierwsze 103km dystanse (średnia prędkość 26,6km/h). Używając telefonu i map google do nawigowania pogubiłem się po kilka razy, bo nawigacja chciała żebym jechał lasem na szosówce. Wydaje mi się że wyprawa do zrobienia, ale z przygotowaniem sił jak i trasy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zibi_j1
23 minuty temu, M.C napisał:

Sam w wakacje zrobiłem dwa pierwsze 103km dystanse (średnia prędkość 26,6km/h). Używając telefonu i map google do nawigowania pogubiłem się po kilka razy, bo nawigacja chciała żebym jechał lasem na szosówce. Wydaje mi się że wyprawa do zrobienia, ale z przygotowaniem sił jak i trasy.

Mnie mapy google nawet na MTB w takie lasy czasami kierowały ze aż strach. Z kamieniołomem włącznie.

Sprawdź apke Naviki (https://www.naviki.org/pl/naviki/) Tam masz możliwość wyboru trasy w zależności na jakim typie roweru jedziesz. Jeszcze nie używałem ale na pewno zacznę. Bliżej wiosny planuję odwiedzić Kraków na szosie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
svoboda

Ja w zeszłe wakacje (pod kątem szosy) zacząłem wykorzystywać Strava Heatmap do planowania tras w nieznanych mi miejscach i to się sprawdzało. Jeśli dobrze pamiętam dane do Heatmap brane są z ostatnich 2 lat, a aktualizowane co miesiąc, co prawie na żywo odzwierciedla stan dróg. Bardzo mi się to przydało na obcym terenie. Ale Naviki też do sprawdzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bartosh

Ja korzystałem z Komoot i też działał całkiem dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
eathan
13 minut temu, svoboda napisał:

Ja w zeszłe wakacje (pod kątem szosy) zacząłem wykorzystywać Strava Heatmap do planowania tras w nieznanych mi miejscach i to się sprawdzało. 

Zdecydowanie polecam. Sam planuję każdą trasę na Stravie z włączonymi Heatmapami. Następnie plik leci na Garmina. Heatmapy dają radę również w lasach. Warto tylko uważać z tymi "zimniejszymi" propozycjami bo można wtopić. Kiedyś wjechałem tak w pole pokrzyw po pas. 500 metrów jazdy było ciekawym doznaniem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
svoboda
12 minut temu, eathan napisał:

Kiedyś wjechałem tak w pole pokrzyw po pas. 500 metrów jazdy było ciekawym doznaniem ;)

Dziwi mnie trochę że brnąłeś w to pole pokrzyw, ale każdy robi to co lubi :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
eathan
15 minut temu, svoboda napisał:

Dziwi mnie trochę że brnąłeś w to pole pokrzyw, ale każdy robi to co lubi :P

Nie chciało mi się objeżdżać. Zwłaszcza, że 500 m dalej była już normalna droga. Poza tym jechaliśmy grupą. Wszyscy na stravie. Nasza aktywność wspomogła heatmapy więc inni przetrą trasę ;)

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
RadS

U mnie ustalanie trasy w pełnym zakresie wygląda tak:

 

-Wstępnie Openstreetmap (algorytm Graphhopper dla rowerów wyznacza  bardzo dobre trasy, zazwyczaj drogi powiatowe lub niższej kategorii, preferuje asfalt, unika w miarę możliwości głównych dróg)

-Potem strava heatmap
-Weryfikacja Openstreetmap + Opencyclemap
-Odcinki wciąż wzbudzające wątpliwości (nawierzchnia, bezpieczeństwo) na zdjęciach satelitarnych Google Maps i Street View
-Czasem jeszcze mapy GDDKiA z natężeniem ruchu na drogach wojewódzkich i krajowych, ale tu już muszę mieć dobry powód (nieznana okolica, długa trasa, brak alternatyw dla DW i DK). Generalnie unikam głównych dróg, bo po co. Ani to bezpieczne, ani przyjemne.

 

To jest wariant maksymalny, gdy jadę daleko, w nieznane i chcę mieć spokój jeśli chodzi o trasę. Na krótsze pętle poprzestaję na punkcie 1 i 2 :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.