Skocz do zawartości

Ochrona przed kleszczami.


suchy

Rekomendowane odpowiedzi

Proponuję rozpocząć temat odnośnie znanych i sprawdzonych sposobów na ochronę przed naszymi przyjacielami - kleszczami, bo jako kolarze nie tylko szosowi uważam że mamy ogromne ryzyko na spotkanie z nimi.

1. Osłona ciała opinającą odzieżą. Bynajmniej w okresie wiosenny, jesiennym nie widzę problemu, ale latem nie wyobrażam sobie takiej praktyki dot całego ciała.

2. Każdorazowe sprawdzanie się po przyjeździe z rowerowej wycieczki.

3. Żele i spraye o wątpliwej skuteczności w szczególności w momencie intensywnego pocenia się. Chyba że posiadacie sprawdzone specyfiki.

4. Szczepionki które tak naprawdę nie dają 100% skuteczności oraz dotyczą tylko mózgowego zapalenia. Na boleriozę jeszcze nie stworzono.

5. Omijanie zarośli oraz miejsc ewentualnego pobytu pajęczaków. Ale to odbierze przyjemność z jazdy.

 

Odnośnik do komentarza

Przystępnie o kleszczach - 

A w ramach uzupełnienia komentarz jednego z widzów :) :
"1. Kleszcze de facto są wszędzie i na wekslach (ścieżkach zwierząt typu dzik, jeleń) i w gąszczu (bo tam siedzą gryzonie).
2. Permetryna wiadomo, skuteczna, maść z eukaliptusa - do sprawdzenia.
3. Kleszcz żeby wbić się w ciało nie potrzebuje 6 godzin, kwestia gdzie mu się uda dojść. W pachwinie czy w zgięciu kolana po godzince już się napije.
4. Spośród wielu chorób jakie to gówno roznosi najgroźniejsze są: KZM - tutaj transmisja wirusa zachodzi od razu po kontakcie ślina kleszcza - krew człowieka, ale można się zaszczepić, i borelioza - tutaj transmisja krętków zachodzi wg. różnych źródeł od 24 do 48h po kontakcie ślina-krew, więc jest czas żeby gnojka zobaczyć i usunąć.
5. Tak jak było powiedziane najlepiej kleszcza podważyć np. iglą lub wyciąć z marginesem skóry, ale nie łapać za odwłok i nie ściskać bo cały syf wyciśniemy sobie do miejsca gdzie się wgryzł. Najlepiej wyposażyć się w tick safety card, wygooglujcie sobie. Używałem, dobre.
6. Mój patent na kleszcze: długie skarpetki, nawet w lecie cienkie kalesony wpuszczone w skarpetki, na to spodnie i cienka bielizna termo z długim rękawem wpuszczona w kalesony (najlepiej mieć jednoczęściowy kombinezonik pod spodem) i mam pewność że 4-5h nic nie wejdzie mi do środka.
7. KONIECZNIE po powrocie ale przed wejściem do auta, ciuchy ściągamy i do wora (lub pudełka plastikowego), sprawdzamy ciało, ubieramy świeże ciuchy, a w domu ciuchów nawet nie wyjmuję ino zalewam wrzątkiem w pudełku, wiruję i suszę. Często widzę martwe, uczepione spodni kleszcze już po suszeniu. Jakbym te ciuchy dał do szafy to by się rozlazły po szafie lub domu."

Odnośnik do komentarza

Ja biorę ze sobą haczyki do usuwania kleszczy. Nie wyobrażam sobie mieć do pokonania dłuższy odcinek drogi z takim pasażerem na gapę ;) O ile oczywiście będę mieć świadomość jego obecności i sposobność żeby samodzielnie go usunąć.

Odnośnik do komentarza

Ostatnio siedziałem w Brazylii ponad pół roku i używałem tego, żaden komar kleszcz ani nic innego mnie nie ugryzło. Wadą może być to że ten środek jest tłusty i trzeba koniecznie go zmyć ze skóry max po 24 godzinach. Znakomity polecam 

https://www.hobby4men.com/survival/srodki-i-preparaty-na-komary-i-kleszcze/srodek-na-komary-i-kleszcze-foresta-spray-100ml-30-deet

Odnośnik do komentarza
W dniu 2.04.2019 o 13:03, Sziva napisał:

Mnie w robocie zaszczepili na kleszczowe zapalenie mózgu. Przyjęłam już 3 dawki w kilkumiesięcznych przerwach i kolejne szczepienie mam dopiero za 3 lata. Jakoś tak spokojniej poruszam się teraz po lasach.

I pracodawca pokrywa koszty szczepień czy Ty z własnej kieszeni? 

Odnośnik do komentarza
Godzinę temu, panMarcin napisał:

Dzięki za odpowiedź :) 

Mój pracodawca to pokrył, ale czy miał taki obowiązek czy też zrobił to z własnej dobrej woli, to tego nie wiem. U mnie w pracy sporo się jeździ w teren i podczas chaszczingu łatwo jest złapać kleszcza. Być może wyliczyli sobie u mnie w pracy, że taniej jest zaszczepić pracowników, którzy w takie delegacje jeżdżą, niż potem płacić za L4 i na gwałt szukać zastępstwa.

Odnośnik do komentarza
W dniu 13.04.2019 o 15:41, Sziva napisał:

Mój pracodawca to pokrył, ale czy miał taki obowiązek czy też zrobił to z własnej dobrej woli, to tego nie wiem. U mnie w pracy sporo się jeździ w teren i podczas chaszczingu łatwo jest złapać kleszcza. Być może wyliczyli sobie u mnie w pracy, że taniej jest zaszczepić pracowników, którzy w takie delegacje jeżdżą, niż potem płacić za L4 i na gwałt szukać zastępstwa.

No tu masz rację, ja np. w swojej pracy nie jestem narażony na kleszcze , więc pierwsze słyszę, że są takie akcje robione :) 

Odnośnik do komentarza

Ja ostatnio znalazłam sobie w łydce kleszcza. Wbity był bardzo głęboko. Po usunięciu przez dwa tygodnie łydkę miałam lekko opuchniętą, a w miejscu gdzie był wbity miałam taką twardą gulkę. Na szczęście nie mam boreliozy. Ale w lesie jestem prawie codziennie (głównie jeździmy po murckowskich lasach), więc na wszelki wypadek zaopatrzyłam się w zestaw do bezpiecznego  usuwania kleszczy (kick the tick). Bo niby używam jakichś sprejów ochronnych, ale jednak już jeden okazał się na nie odporny. Mój psiak pomimo dobrego zabezpieczenia w sezonie tez przynosi kilka kleszczy. Więc czy istnieje jakieś skuteczne w 100%?Ja ostatnio znalazłam sobie w łydce kleszcza. Wbity był bardzo głęboko. Po usunięciu przez dwa tygodnie łydkę miałam lekko opuchniętą, a w miejscu gdzie był wbity miałam taką twardą gulkę. Na szczęście nie mam boreliozy. Ale w lesie jestem prawie codziennie (głównie jeździmy po murckowskich lasach), więc na wszelki wypadek zaopatrzyłam się w zestaw do bezpiecznego  usuwania kleszczy (kick the tick). Bo niby używam jakichś sprejów ochronnych, ale jednak już jeden okazał się na nie odporny. Mój psiak pomimo dobrego zabezpieczenia w sezonie tez przynosi kilka kleszczy. Więc czy istnieje jakieś skuteczne w 100%?

Odnośnik do komentarza

Skorzystałam w zeszłym orku z opisanego zestawu - reklama jak się patrzy :) ale faktycznie kleszcz znaleziony u mojego synka udało się za pomocą wskazanego środka szybko usunąć... nie zmienia to faktu, że trzeba się chronić przed atakiem, a w razie ostateczności mieć coś co pomoże nam szybko i sprawnie usunąć intruza. Przemierzam forum za forum i zastanawiam się nad wdrożeniem preparatów z Deet ale wiem też, że dużo podrażnień na skórze występuje po tym środku - artykuł na stronie dla wędkarzy  http://www.rybobranie.pl/przygotuj-sie-na-walke-z-insektam/ w artykule wiele przydatnych informacji - także o olejkach, które do tej pory stosowałam. Nosimy też ze sobą suszoną lawendę - ponoć kleszcze nie lubią...

....W sobotę wyruszamy na rodzinny rajd po leśnych traktach ... zobaczymy czy tym razem przywieziemy intruza na gapę??!!! :) pozdrawiamy rowerowiczów 

Odnośnik do komentarza

Ochrona ochroną, a ja osobiście proponuję wam, jak już dziada ekstraktujecie, oddanie kleszcza na badanie pod kątem chorób odkleszczowych.

Rożne opinie można znaleźć na w/w temat, ale zawsze to jakaś dodatkowa informacja.

Odnośnik do komentarza

To prawda, że warto wyjętego kleszcza oddać do przebadania. Wtedy dowiemy się czy mamy się czego bać i czekać na objawy choroby. Wyczytałam tu wyżej, że zapaleniem opon mózgowych na które można się  zaszczepić zarażamy się w krótkim czasie a boreliozą po kilku godzinach. Pozbycie się kleszcza jak najszybciej zmniejsza zagrożenie zarażeniem. Przydatne też wydaje się zastosowanie zamrażania kleszcza przed usunięciem. Taki zamrażacz i probówkę do przekazania kleszcza do badań widziałam w zestawie do usuwania kleszczy małych i dużych https://kickthetick.pl

Odnośnik do komentarza

Ja stosuje wszystko co ma DEET im więcej tym lepiej. I nie łapie a siedze czasem po uszy w trawie. A ludzie ze mna znoszą je stadami do domów. Bo to DEET szkodliwe i nieekologiczne, a kleszczom szkodzi.... Tylko jedna uwaga. Z dala od oczu nie na skóre. Bo jak np. między poślady wcieknie to ŁOOOOOgień zd... na poważnie.

Odnośnik do komentarza

To jak już sie wkłuje franca. Ale lepiej wogóle starać sie by nie chciało sie przyczepić. 

Obecnie mamy również plagę tzw. "latających kleszczy" czyli Strzyżak jeleni :D genialna nazwa. Bardzo toto lubi uczulać jak juz ugryzie. A powiam Wam nic przyjemnego, miałem tą nieprzyjemnośc wiosna w ogrodzie dziada spotkać.  Dośc długo nie  warto sie pokazywać ludziom. A i to cholerstwo przenosi borelioze i kilka innych dziadowstw. Do niedawna uważano iż człowieka kąsa z przymusu jak już nie ma czego innego bardziej włochatego, jednak zmieniło mu sie menu. Albo jednak była żona przyprawiła mi rogi :D

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...