Skocz do zawartości

Bikefitting kiedy ma sens ?


tokki

Rekomendowane odpowiedzi

Mam takie pytanie kiedy według was tak na dobrą sprawę bike fitting ma sens ? Czas na dłuższą jazdę mam tylko w weekendy, w tygodniu to rower tylko jako commuter mi służy - tygodniowo robię w okolicy 100 - 150 km.

Generalnie starałem się poustawiać wszystko zgodnie z tym co znalazłem tu na forum i w internecie ogólnie i tak się zastanawiam czy w wypadku takim jak mój warto inwestować jednak sporo kasy w fitting czy jednak dać sobie spokój. Nie boli mnie nic konkretnie podczas jazdy, nie odczuwam cierpnięcia dłoni/nadgarstków ale mimo to wydaje mi się że pozycja jaką mam nie jest optymalna.

Jestem ciekaw opinii ;) Bo spotkałem się już z skrajnie różnymi od takich że fitting to warto zawsze i wszędzie nawet jak się robi 2km rocznie :) po takie że to w ogóle jest strata kasy.

Odnośnik do komentarza

Jak miał bym gwarancję że wydam 800-1000 zł na osobę która jest fitoterapeutą i mam pojęcie o swojej pracy to raczej warto. Problem pojawia się gdy trafisz do jakiegoś partacza co się uważa za znawcę a ostatecznie może nawet wyrządzić Tobie krzywdę.

Zawsze warto jak doczuwasz dyskomfort. Jak po długiej jeździe pojawiają się bóle. Z mojej perspektywy im więcej jeździsz i tempo przemieszczania rośnie czyli organizm przyjmuje większe obciążenie w tej samej jednostce czasu to nawet niewielkie błędy w ustawieniach mogą powodować kontuzje.

Nawet jak jeździsz więcej a jest to jazda rekreacyjna czyli jakieś 20km/h to raczej fitting dużo nie zmieni.

Odnośnik do komentarza

Nie wiem o jakim województwie mowa, ale we Wrocławiu fitting kosztuje 400-500 zł w zależności od punktu. O poszczególnych fiterach jest tyle opinii w sieci, że dość łatwo wybrać tego, do którego się udać. 

Odnośnik do komentarza

Ja bardzo chcę zrobić kiedyś fiting. Niestety jest to u mnie ostatni etap długiego procesu. Mam już docelowy rower, niestety sam jestem w ciemnej D. Muszę się usprawnić, rozciagnąć i uzyskać nazwijmy to "startową masę".uważam, że robienie tego na początku przygody z rowerem widzą będzie się z koniecznością modyfikacji ustawień po pewnym czasie.

Odnośnik do komentarza
5 minut temu, zibi_j1 napisał:

Ja bardzo chcę zrobić kiedyś fiting. Niestety jest to u mnie ostatni etap długiego procesu. Mam już docelowy rower, niestety sam jestem w ciemnej D. Muszę się usprawnić, rozciagnąć i uzyskać nazwijmy to "startową masę".uważam, że robienie tego na początku przygody z rowerem widzą będzie się z koniecznością modyfikacji ustawień po pewnym czasie.

W zasadzie tu mogę zabrać głos podając siebie za przykład choć nie wiem czy nie należałoby traktować tego indywidualnie. Ja fitting robiłem we Włoszech, przed wykonaniem fittingu zostałem zaproszony na rozmowę z osobą która będzie wykonywała fitting dokładnie z dwiema osobami ale to już szczegół. 

Przed fittingiem przeprowadzono ze mną tzw. wywiad trwało to blisko 4 godziny, padały pytania o moją przeszłość sportową, oczekiwania ewentualne urazy oraz o ogólne podejście do kolarstwa i moich oczekiwaniach. Podczas tej rozmowy dowiedziałem się że moje obawy o wykonanie fittingu w tym momencie gdy ważę 88kg są  bez sensu ponieważ jak zrzucę kilka kilogramów to zmieni się zapewne wszystko. Odpowiedz była jednak dość logiczna że przy utracie wagi w głównej mierze zmienia się czynnik związany z tkankami miękkimi, wzrost, długość kończyn pozostaną bez zmian. Powiedziano mi że zapewne w początkowej fazie pozycja która zostanie ustawiona będzie mniej  komfortowa. Ale mimo to mogą ustawić mi pozycję bardziej komfortową i już w tym momencie wskazać jakie mam przeprowadzać modyfikacje gdy będę zrzucał wagę. Poproszono mnie też bym zjawił się na sprawdzenie pozycji jeżeli zrzucę wagę radykalnie. Wynikało to z mojej chęci posiadania roweru z możliwie agresywną geometrią.

Dziś moja waga to przedział 68-70kg w tym czasie mam praktycznie te same ustawienia podstawowe albo inaczej sprawdziło się to co usłyszałem na początku.

Rozmiar ramy pozostał bez zmian oczywiście długość mostka także wysokość położenia kierownicy też choć zgodnie z tym co powiedziano mi na początku zapewne skoryguje samo ustawnie kierownicy które będzie wynikać  z konieczności przesunięcia siedzenia do przodu a co za tym idzie do góry. Będzie też dobrze zmienić szerokość kierownicy na tą która jest dla mnie właściwa czyli 42 na początku miałem 44 bo jak stwierdził wykonujący fitting przy mojej budowie do pewnego momentu będzie to dla mnie zdecydowanie bardziej komfortowe i bezpieczne rozwiązanie.

Może zabrzmi to dziwnie ale całe podsumowanie jakie dostałem było jak kolejne punkty do odhaczenia i w miarę gubienia masy i wytrenowania wprowadzałem zmiany sam i to co na początku było nie tylko mało komfortowe ale wręcz męczące jak jazda w dolnym chwycie zmieniało się z czasem. Zgodnie z ustaleniami wykonałem ponowne sprawdzenie nazwijmy to w stanie w którym jestem teraz i tylko jedna pozycja uległa zmianie siodełko pozbycie sporej ilości centymetrów z bioder i ud wymusiło na mnie zmianę siodełka.

Fitting był dla mnie idealnym rozwiązaniem i z pewnością były to świetnie zainwestowane pieniądze ponieważ uzyskałem tam wiele informacji które nie tylko pomogły mi w dopasowaniu pozycji ale także w czasie treningów mówię tu o wskazówkach związanych z treningiem i pozycją przy konkretnych ćwiczeniach.

A na koniec dodam coś co jest chyba sednem sprawy o czym wspomina Łukasz ważne jest kto jak i gdzie wykonuje ten fitting. Po swoim uważam to za obowiązkową część o ile myślimy o czymś więcej niż jazda rekreacyjna. Dlatego też kolegę która jak ja wciągnął się w kolarstwo zabrałem na fitting do znanej firmy w PL. Już sam sposób w jaki było to robione co było robione a co najistotniejsze co mówiła i jak zachowywała się osoba która robiła ten fitting wzbudził we mnie bardzo duże zaniepokojenie. Jak się okazało słusznie. Dobrane parametry okazały się być zdecydowanie nie trafione a stwierdzenie że jak się jest grubym to trzeba wziąć ramę o rozmiar albo dwa większą i jak się schudnie to dopiero zmienić na mniejszą pozostawię bez komentarza.

Reasumując: Warto wybrać się na fitting tylko upewnij się że miejsce do którego się wybierasz jest naprawdę polecane a osoby które tam pracują to profesjonaliści.

 

 

  • Lubię to! 1
Odnośnik do komentarza

W przypadku @zibi_j1 fitting to będzie konieczność, jak już wróci do stanu, w którym będzie mógł wsiąść na rower. 

Zawsze gdy człowiek obciążony jest jakimiś starymi kontuzjami czy wadą postawy, to na pewno warto iść do dobrego fittera. Warto też iść, jeśli się chce zoptymalizować osiągi i zadbać o najwyższą efektywność pozycji pod ściganie. Jeśli się jeździ relaksacyjnie, dla siebie, a przy tym nic nie boli - to faktycznie nie jest to konieczność: sensowne ustawienie pozycji to nie jest rocket science i można to w podstawowym zakresie ogarnąć samemu. Ale nie znaczy to, że to będzie optymalnie. Przy 100-150 km tygodniowo wydaje mi się, że nie byłby to zły pomysł i na pewno nie strata kasy. 

Sam nawet myślę o fittingu przez zimę. Nawet już na Wyścigu Tomka Marczyńskiego w Niepołomicach pogadałem sobie o tym z Jarkiem Dymkiem, legendą polskiego bikefittingu i wstępnie jestem z nim konkretnie umówiony. Jakoś nie mam wątpliwości, że dużo na tym zyskał, choć obecnie na pozycję na rowerze nie narzekam. 

Odnośnik do komentarza

@KRL064 dzięki. To bardzo cenna rada.
@Łabędź idź idź. Przetrzesz ścieżkę wink.png
Mam nadzieję że nadejdzie dzień, kiedy znów zdołam położyć dłonie na ziemi stojąc na prostych nogach... Na razie potrzebuję pomocy w założeniu skarpetek wink.png

Odnośnik do komentarza
8 godzin temu, tokki napisał:

Jestem ciekaw opinii ;) Bo spotkałem się już z skrajnie różnymi od takich że fitting to warto zawsze i wszędzie nawet jak się robi 2km rocznie :) po takie że to w ogóle jest strata kasy.

Strata kasy o ile się sporo nie che jeżdzić czy coś dolega, przeszkadza. Opinia pierwsza jest o tyle bez sensu, że są naprawdę ludzie dla których kwota jest zaporowa i jakoś sobie radzą. Tak jak radziło się wiele lat wstecz. 

Odnośnik do komentarza

Warto iść na bikefitting ale dopiero na docelowym rowerze to raz, dwa dla własnego zdrowia i poczucia, że nie robimy sobie krzywdy. Przez byle "prozaiczne" pobolewanie czegokolwiek na rowerze związanego pośrednio/bezpośrednio z układem ruchu oznacza, że coś nie funkcjonuje tak jak powinno, czy to z winy ustawienia czy z winy nierozciągnięcia o czym nawet nie mamy pojęcia, dobry fitting to również wywiad z fizjoterapeutą, także pełny zestaw.

Odnośnik do komentarza

Bikefitting to ostatnia rzecz po którą się sięga i ma sens w przypadku gry o setne sekundy. Zwykły zjadacz chleba pierwsze co, to powinien kierować się rozumem, ale wierze, że w obecnej erze ameb i zombiesmartfonów jest to dość trudne . Łatwo wpaść w sidła marketingu, mody jak i krążących mitów po internetach.

Jeszcze rozumiem - " chciałbym coś poprawić, spróbować na nowy sezon startowy" ,ale w przypadku gdy wszystko jest okey? - Spoko.

Odnośnik do komentarza

A w przypadku gdy traci się czucie (nie mylić z drętwieniem) ręki na kilka dni po jeździe 2h+ i jakiekolwiek zmiany ustawień wg internetowych manuali nie pomagają? Wtedy osoba korzystająca z fittingu jest amebą czy już nie?

Odnośnik do komentarza

Ale to nie jest wina fittingu proszę Pana, a techniki z jaką pokonuje się dany profil trasy i zmęczenia organizmu. Jak masz niedobory magnezu to taki efekt przy nawet płaskiej trasie i 2+ można spokojnie uzyskać. Nawet nie wiesz, ale ileś tam kaw dziennie + wjeb w robocie + mocny nawet nie długi trening i masz na zawołanie jak znalazł.

Nieraz jak patrze jak ludzie trzymają kierę, to aż się nie dziwię, że później mają drętwice przez dłuższy czas.

Czy są amebami?

Wystarczy zapytać kogoś bardziej doświadczonego, co jest nie tak, a nie serwować ostatecznie " Pierd..sz", " weź się odpier..l"  idę na fitting. No tak to wygląda. Dlatego ja już się nawet w nic nie wpinam

Edytowane przez kaido2
Odnośnik do komentarza
Qczalalatarantala

Byłem na fittingu we Wrocławiu i średnio jestem zadowolony. Kolana na plus, reszta na minus (czyli drętwienie jednej ręki i tyłek). Odniosłem wrażenie, że jak jazda rekreacyjna i priorytet na zdrowie, to z automatu skrócenie roweru i podniesienie pozycji, co wcale nie przełożyło się na lepszy komfort, bo moje krocze cierpi męczarnie teraz. Tak jakby przy takim priorytecie fitter mnie olał, bo ani mobilności nie sprawdzał ani nic za bardzo. Tylko pronację/supinację, aby pod to bloki ustawić. Mam ochotę przestawić sobie wszystko spowrotem tak jak sam ustawiłem. Jedyny plus to bloki w butach. Tyłka mi nie pomierzył, a już mówił o szerszym siodle. Dzisiaj podniosłem sobie siodełko o 1 cm, podniosłem klamki minimalnie do góry i jest o niebo lepiej.

Edytowane przez Qczalalatarantala
Odnośnik do komentarza
Qczalalatarantala

Idę jeszcze na poprawki. Jak dalej będzie to tak wyglądać, to napiszę gdzie robiłem. ;)

Edytowane przez Qczalalatarantala
Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...