Skocz do zawartości

Jaki sposób na kapcia w terenie?


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witajcie,

Co polecacie na ew kapcia złapanego w terenie (żeby nie prowadzić roweru 10 km ;)? Wozicie dętki, uszczelniacze, zestawy naprawcze? Doradźcie co dobrze działa i nie zajmuje dużo czasu. Rower MTB 29 er z dętkami, ale opony "tubeless ready"

pozdrowienia

Opublikowano

Ja zawsze mam pompkę ,łatki samoprzylepne i łyżki.  

Opublikowano

A ja zawsze wożę całą dętkę, nie chce mi się paprać w terenie z łatkami. Czy to na MTB czy na szosie - zawsze zabieram łyżki do zdejmowania opon, pompkę, zapasową dętkę sztuk 1. 

Opublikowano
1 minutę temu, Łabędź napisał:

A ja zawsze wożę całą dętkę, nie chce mi się paprać w terenie z łatkami. Czy to na MTB czy na szosie - zawsze zabieram łyżki do zdejmowania opon, pompkę, zapasową dętkę sztuk 1. 

A jak złapiesz więcej niż jednego kapcia ?

16 minut temu, elmapeto napisał:

Ja zawsze mam pompkę ,łatki samoprzylepne i łyżki.  

Jakich łatek używasz i jak ci się sprawdzają, ja używałem tych z Deca i w moim przypadku nie sprawdziły się.

Opublikowano

U mnie mała torba podsiodłowa w której mam upchnietą dętkę (extralight bo mniej miejsca zabiera), pompkę co2 + 2 naboje, łyżki, multitool i spinka łańcuchowa.

Opublikowano
56 minut temu, bombka napisał:

A jak złapiesz więcej niż jednego kapcia ?

To zostaje tylko zabawa w Milionerów - pytanie do publiczności albo telefon do przyjaciela. 😁 Odpukać, nigdy mi się nie zdarzyło złapać kapcia w obu kołach równocześnie. A pierwszy kapeć zazwyczaj po porstu kończy trening - wymieniam dętkę i najkrótszą drogą wracam ostrożnie do domu. Ostrożnie też dlatego, że moją awaryjną, ręczną pompką nie jestem w stanie dobić w szosie do optymalnego ciśnienia, więc jadę wtedy zawsze na miększym kole niż lubię. W MTB jest ok, ale też raczej staram się wtedy już po prostu wracać. 

Żeby też oddać sprawiedliwość - zainwestowanie w porządne, stosunkowo odporne na randomowe przebicia opony, przyniosło skutek i kapcie zdarzają mi się obecnie bardzo rzadko. Na zawodach, gdzie siłą rzeczy cisnę zawsze najmocniej i najmniej oszczędzam rower, na szczęście jak do tej pory kapeć nie zdarzył się nigdy. 

Dobre opony to podstawa, ale zapasowa detka to i tak u mnie "must have" na każde wyjście. Ok, przyznaję - zestaw łatek pewnie jest i lżejszy i bardziej rozsądny, bo zaradzi na więcej niż jednego kapcia na raz. Pomyślę o tym. 

Opublikowano

Swego czasu w latach "partyzanckich" jak łapałem kapcia to oponę wypychałem trawą, kosówką ,gałązkami choinek. Zawsze mogłem dojechać do domu.Teraz ze względu na pakietyzację i spańszczoną pupkę (nie chce mi się dymać pompką )  wożę parę łatek " tiptopa " , kleik , dwa naboje 25g i miniaturowy adapterek do pompowania. Całość mieści się w garści i nie zajmuje miejsca w "nerce".

Opublikowano

Zawsze w posiodlowce mam dętkę. Latki. Klej. Łyżki. Toola. Pompke. Wszystko upchniete w posiodlowce jeździ że mną cały rok. 

  • Lubię to! 2
Opublikowano
1 godzinę temu, Łabędź napisał:

Odpukać, nigdy mi się nie zdarzyło złapać kapcia w obu kołach równocześnie.

Mój rekord to sześć kapci w jeden wypad, byłem już w takim stanie emocjonalnym że gotów byłem cisnąć rower w krzaki i iść na piechotę, tylko że w butach szosowych to średni pomysł :)

Jak się później okazało winna była taśma na obręczy, po czasie stała się miękka i podczas pompowania przesuwała się i odsłaniała otwory na nyple, zainwestowałem w nowe porządne i po temacie, ale tak jak piszesz dobra opona to podstawa.

Ja wożę i dętkę i łatki które zajmują bardzo mało miejsca, zawsze się pewniej czuje ;)

Opublikowano

A zalanie mlekiem coś daje? Rzadziej łapiecie? A ew uszczelniacze, ktoś testował?

Opublikowano

Ja jak miałem dętki to je zalewałem mlekiem stansa, tak po 70-80ml na oponę.

Prócz tego zawsze mam dętkę w torbie, łatki, pompkę, klucze ogólnie wszystko . 

Opublikowano

A zalanie mlekiem coś daje? Rzadziej łapiecie? A ew uszczelniacze, ktoś testował?

Opublikowano

W razie czego małego przebicia, po prostu łata dziurki. 

Opublikowano

U mnie zalanie mlekiem dało sporo. Raz w mtb przebiłam oponę, ale po krótki syku system się uszczelnił. Dodatkowo wywaliłam dętki z hulajnogi elektrycznej i zalałam opony mlekiem. Ostatnio zmieniałam same opony, bo już łysawe były i naliczyłam w tylnej oponie 6 dziur, a w przedniej 2. Opony ciśnienie trzymały do samego końca. Mleka używam Stan's No Tubes.

Opublikowano
4 godziny temu, bombka napisał:

A jak złapiesz więcej niż jednego kapcia ?

Jakich łatek używasz i jak ci się sprawdzają, ja używałem tych z Deca i w moim przypadku nie sprawdziły się.

Kiedyś miałem te czerwone z Deca i nie powiem złego słowa. Teraz mam zefala.

Opublikowano

Dobre mleko nie jest złe. Ale trzeba dolewać, jeździć bez dłuższych przerw (np. zimą) i co jakiś czas odchudzić oponę z ulepionego wewnątrz gluta. A ile zabawy i babrania (trudno zmywalne) jest z tym ;). Poza tym jeśli o mleko chodzi to IMHO jego największą zaletą jest możliwość bezpiecznego zejścia z ciśnieniem bez obaw o snake bite'a,, lepsze rozłożenie się opony co skutkuje rewelacyjną przyczepnością. Po tym jak zakończyłem swoją "karierę" zawodniczą przeszedłem na dętki i póki nie wynajdą "mleka bezobsługowego" nie zamierzam do niego wracać. Gumy protection z conti dają radę a i tak zawsze wożę zestaw naprawczy na wszelki wyp. 

  • Lubię to! 1
Opublikowano
Godzinę temu, elmapeto napisał:

Kiedyś miałem te czerwone z Deca i nie powiem złego słowa. Teraz mam zefala.

No właśnie ja miałem te czerwone, potrafiły się zmarszczyć na dętce po napompowaniu i rozszczelnić.

Opublikowano

Tak właśnie jestem sobie w lesie i złapałem kapcia. Posyczało i opona się uszczelniła mlekiem.

 

Jeszcze coś tam syczy.

 

Co mam dalej robić?

 

Jechać?

 

Prowadzić?

 

Trzymać co by więcej się zalało mlekiem?

 

Co później?

 

Zostawić oponę? Zdejmować i jakoś uszczelniać?

 

Dzięki za rady.cf24508a9433dd6b8e27cf94dfa1ae9c.jpg&key=2485b21ea7572fc82860c0e0b44d71ab0623c6b21ce7f193b0d39180657090e7

 

Pozdrawiam,

GB

 

 

 

 

Opublikowano

Jechać. Ewentualnie podpompować koło. Jak do domu dojedziesz to obserwować czy nie będzie schodzić. Jak nie to kłopot z głowy. 

Opublikowano (edytowane)
1 godzinę temu, bombka napisał:

No właśnie ja miałem te czerwone, potrafiły się zmarszczyć na dętce po napompowaniu i rozszczelnić.

Ja nie miałem  takich przygód. Za to te zefala super, tylko cena w rowerowym taka ,że już bym wolał, żeby się zmarszczylo😄

Edytowane przez elmapeto
Opublikowano
Jechać. Ewentualnie podpompować koło. Jak do domu dojedziesz to obserwować czy nie będzie schodzić. Jak nie to kłopot z głowy. 
Dzięki, tak zrobiłem. Choć powietrza zaszło dużo. Musiałem 2x dopompowywać. Na szczęście po drodze spotkałem dobrych ludzi, bo pompki wszystkie zostały w domu.

Pozdrawiam,
GB

Opublikowano (edytowane)

Ja już mam nawyk aby pompki nie wyciągać nawet jak rower ląduje w trenażerze :) .
Należę do kategorii zapominalskich.

Edytowane przez mareq
  • Lubię to! 1
Opublikowano

Odkąd zalałem mlekiem STANS zrobiłem jakieś 10.000km (ponad rok czasu) i wszystkie dziury się same na trasie uszczelniały. Oczywiście mleko nie ratuje rozcięcia opony lub wgniota = wylanie mleka (każdą z tych opcji przerobiłem) dlatego wożę dętkę + pompkę. CO2 ścina mleko.

Opublikowano
Odkąd zalałem mlekiem STANS zrobiłem jakieś 10.000km (ponad rok czasu) i wszystkie dziury się same na trasie uszczelniały. Oczywiście mleko nie ratuje rozcięcia opony lub wgniota = wylanie mleka (każdą z tych opcji przerobiłem) dlatego wożę dętkę + pompkę. CO2 ścina mleko.

Jak bezdędkę wszczeliwujesz w terenie?

 

Pozdrawiam,

GB

 

 

 

Opublikowano

W terenie po prostu wkładasz dętkę. Nic nie musisz wstrzeliwać.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...