Sikor600 Opublikowano 17 Listopada 2019 Opublikowano 17 Listopada 2019 Temat być może banalny ale pogoda za oknem nie rozpieszcza i chętnie dowiem się co stosujecie lub robicie aby ewentualnie nie chorować lub jak sie zdaży szybko powrócić do zdrowia i do treningu. Ogólnie wiadomo że antybiotyki nie zawsze pomagają i czy branie ich wpłynęło w jakikolwiek sposób na Wasze dalsze treningi.
Chrismel Opublikowano 17 Listopada 2019 Opublikowano 17 Listopada 2019 Godzinę temu, Sikor600 napisał: pogoda za oknem nie rozpieszcza i chętnie dowiem się co stosujecie lub robicie aby ewentualnie nie chorować Jeżdżę na rowerze niezależnie od pogody. Świeże powietrze i ruch są najlepszym sposobem na niechorowanie. Nie raz zdarzyło mi się że przemoczone ubranie na mnie zamarzało i nie byłem chory. A jak w zeszłym roku sypnęli solą i tydzień posiedziałem w domu w ciepełku to potem byłem tak chory przez 3 tygodnie że ledwo przeżyłem 1
Grzegorz_Macko Opublikowano 17 Listopada 2019 Opublikowano 17 Listopada 2019 Heh, może zabrzmi to staromodnie, ale ja proszę żonę lub syna o postawienie baniek i pije herbatę z lapacho, kory tego drzewa, która zawiera lapachol {nic wspólnego z alkoholem}. Niedobre o smaku czarnej ziemi, ale w wersji z suszona skórka pomarańczy, da się jakoś pić. A ddoam jeszcze, że od kiedy zacząłem biegać regularnie, niezależnie od warunków i pory roku, przestałem chorować, chociaż przybiegam mokry do domu, nawet jak temperatury są ujemne. Oczywiście niektóre wirusy są ciężkie do zwalczania, więc zawsze jakiś katar, czy ból gardła się trafi, czasem ale przechodzi to znacznie łagodniej i właśnie bez anty. Na rota wirus nic nie działa niestety, trzeba przeżyć i wrócić do żywych. 1
JaroYarecki Opublikowano 18 Listopada 2019 Opublikowano 18 Listopada 2019 ja stosuję imbir, ścieram na tarce, zalewam gorącą wodą i wypijam zjadając oczywiście też wióry, ostatnio zmodyfikowałem miksturę dodając startą kurkumę i mielony czarny pieprz-bardzo skuteczne ale nie ma co szukać wrażeń smakowych-dosłownie mnie wstrzącha po spożyciu Już kilka razy ta metoda uratowała mnie od rozwinięcia choroby i stosowania antybiotyku, w razie "W" piję dwa razy dziennie a zapobiegawczo raz W tym roku zrobiłem też "koktajl Mołotowa" z aronii, czosnku, jeżyn, malin i imbiru zalanych spirytusem ale jeszcze nie przetestowany choć obiecuję sobie po nim wiele
jarovit Opublikowano 18 Listopada 2019 Opublikowano 18 Listopada 2019 Gdy już przechorujesz, zacznij jeździć rowerem codziennie, bez względu na pogodę. Zahartujesz się i smarkanie się skończy. 1
leszcz Opublikowano 18 Listopada 2019 Opublikowano 18 Listopada 2019 Mogę tylko potwierdzić powyższe głosy. Co prawda (mam to potwierdzone medycznie) zostałem cudownie uzdrowiony przez Jezusa z astmy 5 lat temu (po 34 latach chorowania). Od tego czasu duuużo ruchu bieganie, rower i może raz, dwa razy w roku mam jakąś infekcję poza tym ZERO. Jeśli chodzi o infekcje ja tylko płuczę gardło i nos => wlewam do nosa wodę z solą himalajską. Kiedyś wychodziłem z infekcje 3-4 dni, teraz 1-2.
jarovit Opublikowano 18 Listopada 2019 Opublikowano 18 Listopada 2019 2 godziny temu, leszcz napisał: Kiedyś wychodziłem z infekcje 3-4 dni, teraz 1-2. Dokładnie tak. Moje "przeziębienia" to kwestia kilkudziesięciu godzin. I bez L4, bez dramy u lekarza, bez piguł. Organizm sam zwalcza. A rower cały czas w ruchu. 1
Genzo Opublikowano 18 Listopada 2019 Opublikowano 18 Listopada 2019 ja zauważyłem, że jak jeżdżę regularnie to nie choruję, ale jak z jakiegoś błahego powodu dam sobie odpocząć, to w momencie przychodzi katar i inne syfy. Powód: dwójka dzieci, jedno w żłobku, drugie w przedszkolu. co chwilę coś przynoszą. A jak mi lekki katar zaczyna doskwierać to najlepiej jest porządnie przewentylować układ oddechowy poprzez wysiłek (bieganie albo rower). w trakcie jazdy kilka razy dobrze "smarknę" i zatoki i nos są czyste. Profilaktyka: rozpoczynam dzień z witaminą C. wycisnąć pół cytryny. dodać trochę gorącej wody, szczyptę miodu i wypić. niektórzy powiedzą "Placebo". ja odpowiem "może, ważne że działa"
Chrismel Opublikowano 18 Listopada 2019 Opublikowano 18 Listopada 2019 2 godziny temu, Genzo napisał: dwójka dzieci, jedno w żłobku, drugie w przedszkolu. co chwilę coś przynoszą. Jak Ci bachorki trochę podrosną możesz je wdrożyć do roweru. Moje były regularnie wywożone nawet podczas mrozu do lasu i to po nocy. Uwielbiały to zamiast nudnego siedzenia w domu. Poza tym spędzaliśmy razem więcej czasu w przyjemny sposób. Efekt uboczny był taki że najpierw pół przedszkola czy klasy było chore bo epidemia czegoś tam, potem druga połowa bo epidemia czegoś innego a te widywały personel medyczny tylko w osobie pielęgniarki podczas szczepień. 1
Marcin Kwita Opublikowano 19 Listopada 2019 Opublikowano 19 Listopada 2019 Ja zacząłem zabawę z metodami Wima Hofa oraz głodówkami. Co dzień zimny prysznic i sesje oddechowe. Raz w tygodniu głodówka Jeszcze wdrożę kąpiele zimą w jeziorze i bieganie boso po śniegu. A przeziębienie trzeba wyleżeć. Treningi lepiej odpuścić.
Genzo Opublikowano 19 Listopada 2019 Opublikowano 19 Listopada 2019 20 godzin temu, Chrismel napisał: Jak Ci bachorki trochę podrosną możesz je wdrożyć do roweru. Córka miała 4lata i 7 dni jak odkręciłem jej boczne kółka. od tej pory śmiga nieustannie. nawet ma już pierwsze zawody za sobą (Wyścig skrzata). Syn jeszcze nie sięga do biegówki (rok i 4m), ale jak widzi siostrę to siada na ramę jej roweru i go wozi. Dopóki ma ochotę, to będzie jeździła, ale nie jestem typem rodzica, który przekłada swoje ambicje na dziecko, więc jeśli tylko zapał opadnie i zmieni upodobania na inną aktywność to droga wolna. Ale niech uważa, bo pozwalam zmienić aktywność, a nie porzucić 1
Sikor600 Opublikowano 19 Listopada 2019 Autor Opublikowano 19 Listopada 2019 U mnie też maluchy ( 9 i 4 lata) chętnie na rowery wsiadają. Niestety pagórkowaty teren nie sprzyja długim wycieczkom, szybciutko się męczą. A z resztą które dziecko nie lubi na rowerze pośmigać, aż miło popatrzeć. A co do moich sposobów na przeziębienie to na pierwszym miejscu Witamina C ( jako "leczenie" a nie profilaktyka), i naturalne syropy z cebuli, czosnku, miodu i imbiru. Moja Żona chętnie poszukuje nowych przepisów i potem "testuje" je na nas. Sól himalajska też da dobre w domu zagościła. Cieszy mnie bardzo fakt, że tak wiele osób stosuje naturalną alternatywę do leków proponowanych przez lekarzy i w aptekach. Tak trzymać!!!
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się