TReznor

Nakolanniki G-Form Pro-X Knee - mała recenzja

Rekomendowane odpowiedzi

TReznor

Moi Drodzy,

Do tego wpisu zachęciła mnie wczorajsza sytuacja czyli dzwon, którego zaliczyłem na ścieżce rowerowej. Nie był to pierwszy "test" tych nakolanników ale za to pierwszy na asfaltowej nawierzchni.

Ale od początku.

Potrzebowałem czegoś naprawdę lekkiego w czym będe mógł sobie swobodnie śmigać cały dzień. Zdecydowałem się na nakolanniki G-Form Pro-X Knee -> https://gform.eu/knee-pads-mountain-bike-skateboard

Zamówiłem, przyszły, założyłem i ruszyłem w teren. Jak się okazało faktycznie da się w nich jeździć cały dzień, dzięki silikonowym wklejkom od wewętrznej strony nie przesuwają się od samego pedałowania, chodzenia i w ogóle zginania nogi. Są super lekkie ale minimalnie cisną na zgięciu pod kolanem. Nie jest to jednak nic takiego bo powodowałoby chociażby najmniejsze zaczerwienienie. Można więc uznać, że są komfortowe i nie ustępują znacząco najwygodniejszym (moim zdaniem) nakolannikom czyli IXS Flow Evo.

W ochraniach zaliczyłem kilka upadków po niefortunnym lądowaniu w lesie po skoku z hopki czy tam na Enduro Trails jak nie dogadałem się z bandą. Kolana pozostały całe i zdrowe. Zero kontuzji, co najwyżej lekkie stłuczenie.

Wczoraj jednak stało się coś nowego. Na asfaltowej ścieżce rowerowej (jechałem koło 30km/h) wjechał we mnie gość, który chciał ściąć zakręt i z naprzeciwka przejechać po mojej prawej stronie (?!?!?!). Myślę, że jego prędkość przed hamowaniem to też coś koło 30km/h. Podcas hamowania obróciło mu rower o 90 stopni i ja z pełną prędkością spotkałem się z jego tylnym kołem. Lot zakończyłem upadając na prawe kolano. Myślę sobie - luzik! Przecież mam nakolannik. A tu co? Dupa jedna wielka bo nakolannik zjechał mi z kolana podczas pierwszego uderzenia i podczas drugiego kolano spotkało się bezpośrednio z asfaltem. Wiem, że prędkość była znaczna ale czy coś takiego powinno się stać? Załączam zdjęcie nakolannika po wypadku. Zdjęcia kolana pozwolę sobie nie zamieszczać bo nie wygląda to zbyt pięknie.

Podsumowanie:

Ochraniacze mimo wszystko polecam. Sprawdziły mi się w 99% przypadków. Przy lekkim enduro tudzież trailach sprawują się świetnie. W terenie nigdy mnie nie zawiodły. Mało tego - świetnie nadają się również na snowboard/narty bo nie sztywnieją aż tak bardzo pod wpływem niskiej temperatury. Kosztują koło 220zł i uważam, że są warte tej kasy.

Obawiam się jednak, że problemem jest ich budowa. Gdyby od zewnętrznej strony były pokryte jakimś materiałem, który będzie się ślizgał po szorstkich nawierzchniach (asfalt, kamienie) czułbym sie w nich dużo bezpieczniej. Niestety guma/neopren, która pokrywa od zewnątrz ochraniacz dosłownie zatrzymała się na asfalcie i ochraniacz zjechał mi z kolana. Warto na to zwrócić uwagę planując zakup ochraniaczy.

 

 

 

IMG_20190905_094915.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.