Skocz do zawartości

Rowerowe Maroko


Franz Mauer

Rekomendowane odpowiedzi

Spełniam marzenia...

w zasadzie w Maroko byłem już wcześniej dwa razy. Były to wygodne wycieczki samolotowo - autokarowe, których celem było przede wszystkim zwiedzanie. Jakoś tak się złożyło, że zwiedzanie Maroko rozpocząłem od objazdówki z jednym ze znanych biur turystycznych, której celem były najważniejsze tzw. cesarskie miasta. Gdyby prześledzić mapę tego kraju to okazałoby się, że dotarłem dokładnie do połowy, którego granicę wyznaczało słynne czerwone miasto Marrakesz. Kraj ten wywarł na mnie ogromne wrażenie. Postanowiłem, że jeszcze tam wrócę. Dwa lata później okazało się, że moi znajomi znaleźli kolejną ofertę biura turystycznego, które oferowało zwiedzanie Maroko na południe od Marrakeszu. Niestety z powodu innych planów w tą podróż wybrali się beze mnie. Po powrocie od razu podzielili się ze mną wrażeniami, co brzmiało mniej więcej tak: pamiętasz jak zwiedzaliśmy cesarskie miasta? pamiętasz te fajne hotele i full wypas jedzenie? - Pamięta (odparłem) - to na południu jest zupełnie inaczej. I to mnie totalnie zaintrygowało.W ok. 1,5r. później postanowiłem znaleźć ofertę zwiedzania południowego Maroko i wtedy...natknąłem się na informację, że szykuje się wyprawa, ale rowerowa. Rowerowa?Nie w hotelach?Że niby z sakwami? -czemu nie. Decyzję podjąłem w 5 minut, a potem dwa tygodnie zastanawiałem się jak przekazać szefowi, że wybywam od razu na 3 tygodnie na niekomercyjną wyprawę nie mając o tego typu turystyce zielonego pojęcia. Ale jakoś poszło.

Trasa wyglądała mniej więcej tak: Marakesz - Taddert- Telouet - Ait Benhaddu - Quarzazate - Ait Saoun - Dolina Dadesu - Merzouga - Nasrate - Mhamid - Chigaga - Marrakesz.

W czasie wyprawy przebyliśmy Góry Atlasu, zaliczyliśmy dwie przełęcze Tichka 2260 m n.p.m oraz Ouguerd - Zagzaune 2890 m n.p.m. a na koniec dotarliśmy do celu wyprawy tj. pięknych wydm Chigaga z najwyższym wzniesieniem 300 m n.p.m.

Trasa bardzo przyjemna dla oka i bardzo zróżnicowana trasa, która obejmowała zarówno długi , czasem bardzo strome drogi asfaltowe, wyboiste drogi szutrowe oraz kamieniste odcinki Sahary, które ni z tego ni  z owego przechodziły w mega piaskownicę. Do tego miały one wspólny mianownik: potężne upały oraz anomalię pogodową - ulewę. Tego ostatniego nie spodziewali się nawet rodowici Berberowie. Nie była to jakaś ulewa, ale taka która odcinała nas na pustyni od dalszej lub powrotnej drogi i zmuszała do pokonywania zdecydowanie większych odcinków niż zamierzaliśmy lub posiłkowania się przeprawami transportem lokalnym. A jak tam było zobaczcie sami:

 

 

P1000588.JPG P1000596.JPG P1000606.JPG P1000624.JPG P1000670.JPG P1000673.JPG P1000679.JPG P1000681.JPG P1000687.JPG P1000697.JPG P1000722.JPG P1000733.JPG P1000736.JPG P1000767.JPG P1000768.JPG P1000769.JPG P1000467.JPG P1000472.JPG P1000500.JPG P1000520.JPG P1000566.JPG P1000582.JPG P1000618.JPG P9162666.JPG P9162676 (1).JPG P9162700.JPG P9162710.JPG P9182956.JPG P9213316.JPG P9213325.JPG P9213338.JPG P9223438.JPG P9243549.JPG P9253556.JPG P9253585.JPG P9263619.JPG 13.jpg 20.jpg 24.jpg DSCN1724.JPG DSCN1766.JPG DSCN1792.JPG DSCN1794.JPG DSCN1862.JPG GOPR1844.JPG GOPR1846.JPG P1000629.JPG P1000644.JPG P1000645.JPG P1000668.JPG P1000758.JPG
  • Pomógł 2
Odnośnik do komentarza

Rozumiem, że to była wyprawa z UC? Widzę dziewczynę z bloga "mommy on bike", logo Kreidlera, a Jacka nie widać :) Kiedy byłeś z nimi na wyprawie? Na początku maja widziałem, że byli w Maroko ale już na Kross'ie. Śledzę ich na YT, bo planuję na poważnie gdzieś się wybrać z nimi. 

PS. napisz coś o nocy na Saharze i wrzuć jakieś foto! :)  

Odnośnik do komentarza

@Dany To był 2014r.i to była pierwsza wyprawa Gośki i moja, od tego rozpoczęła się jej przygoda z UC. Projekt Mommy on Bike powstał zdecydowanie później i jest mocno powiązny z UC.

11 godzin temu, Iwona napisał:

Super relacja ! - fascynujące są takie wyprawy, ach- pojechałoby się :) !

Bardzo dziekuję. Jeśli nie straszne są Pani dni spędzone w pocie czoła na rowerze i spanie po dnamiotem lub pod gołą chmurką to nie ma co się zastanawiać. Pakowac rower i w drogę. Te wyprawy są może bardziej skomplikowane w przypadku, gdy jedzie się większa grupą,bo wtedy trzeba zadbać o nie co więcej rzeczy. Jeśłi grupa jest mała to wszystko jest łatwiejsze :)

11 godzin temu, Sziva napisał:

Kurczę, zaczynam marzyć o czymś  takim. Relacja super!

Się pakuj i w drogę. Nie ma co się zastanawiać,bo życie jest krótkie i czasem warto podejmować szybkie decyzje :)

Ja osobiście uwielbiam Afrykę, bo ona od moich dziecięcych lat była synonimem wakacji i przygody. Do dziś tak mam i co jakiś czas wracam na ten kontynent. Zaszczepione to było przez Tonnego Halika i Elżbietę Dzikowską w "Pieprz i Wanilla". Na dodatek trafiłem na blog wrocławianina Michała Sałabana - szłyszeliście o nim? Chłopak w 581 dni zrobił na rowerze 30.442 km, przemierzając całą Afrykę podczas realizacji projektu Północ-Południe. Polecam do przeglądnięcia i poczytania (jest Mega): http://north-south.info/pl/blog/. Też zanosze się z zamiarem dokonania takiego czegoś. Może nie w pojedynkę, ale w bardzo zawężonym gronie. Nie wiem jeszcze kiedy i jak, ale sądzę że jak przyjdzie taki czas to będę wiedział ;)

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...