Skocz do zawartości

Gravel czy MTB?


Hector

Rekomendowane odpowiedzi

Witam forumowiczów, po dłuższym rozbracie z kolarstwem czas odnowić tą starą znajomość. 

Z uwagi na brak środków wybór jest utrudniony, ma być to nowy rower więc wybór rozgrywa sie pomiedzy tribanem 100 a RR 520. Doskonale wiem, że oba te rowery "udają" swoje przeznaczenie ani z tego mtb ani z drugiego szosa/gravel.

Teren użytkowania bedzie typowo miejski, szosa, sciezka, krawezniki. Okazjonalnie wypad do lasu, lekki teren. 

Zależy mi najbardziej na komforcie oraz utrzymaniu wzglednie wysokiej predkosci na płaskich odcinkach. Niby wybór powinien być prosty Triban 100, lecz jego napęd oparty na wolnobiegu moze sprawic że uśredniając RR wcale nie musi być od niego wolniejszy. 

Ktory byscie wybrali z tych dwoch "cudów techniki"

Pozdrawiam 

Odnośnik do odpowiedzi
Andrzej Sawicki

Z tych dwóch Gravel. MTB po mieście się da, ale jest to stała dodatkowa masa (mały problem) i kawał miękkiej gumy klejącej się do asfaltu (duży problem).

Dołożyłbym do listy rowery trekkingowe i miejskie. Super szybkie to nie będzie, ale daje wygodniejszą pozycję niż gravel, często z mocowaniami albo gotowymi bagażnikami, no i jest tańsze za coś sensownego.

Odnośnik do odpowiedzi

Mi mtb w mieście bardzo odpowiada. Co chwilę krawężnik czy inna pierdoła. Na mtb w mieście średnią utrzymuje między 13-18kmh taką typowo relaksową. 

Odcinki leśno, miejskie bez świateł i krawężników bez problemu zrobisz ponad 20kmh na nabitej 29'

Edytowane przez aju
Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli MTB to nie Rockrider 520. To mój pierwszy rower z którym miałem wiele problemów. Ostatecznie sprawa została załatwiona tak że otrzymałem zwrot pieniędzy a rower poszedł na żyletki. Strata czasu na latanie do serwisu i nerwów.

Odnośnik do odpowiedzi
Cytuj

Jeśli MTB to nie Rockrider 520. To mój pierwszy rower z którym miałem wiele problemów. Ostatecznie sprawa została załatwiona tak że otrzymałem zwrot pieniędzy a rower poszedł na żyletki. Strata czasu na latanie do serwisu i nerwów.

Powiem Ci że miałem 340 ponad pół roku i nie oszczędzałem tego roweru xD teraz mam 540 i też nie oszczędzam xD jak narazie nie mam żadnych problemów ;)

Odnośnik do odpowiedzi
Andrzej Sawicki
Godzinę temu, aju napisał:

Mi mtb w mieście bardzo odpowiada. Co chwilę krawężnik czy inna pierdoła. Na mtb w mieście średnią utrzymuje między 13-18kmh taką typowo relaksową.

Dlatego wspomniałem o rowerach miejskich. W praktyce jest to często MTB, ale bez dociążenia amorem i grubymi oponami. W mieści akurat, a od czasu do czasu przez las też da radę.

Odnośnik do odpowiedzi
Franz Mauer

W sumie trekking, o którym pisze @Andrzej Sawicki to wcale nie taki głupi pomysł. Do tego dostaniesz rower na nieco większych niż 27,5 cala rower. 

Z drugiej jednak strony w tym RR są wsadzone opony o szerokości 2.0, więc wcale nie aż takie duże, więc i kwestia oporu toczenia nie będzie tak znacząca. Jeśłi jednak będzie cię to uwierało to zawsze możesz wymienić te opony na opony typu semi-slick.

Odnośnik do odpowiedzi

Nadszedł czas zmiany obecnego roweru. Jednak zgłupiałem od wyboru typów jakie teraz można dostać. Do jakiegoś czasu byłem zdecydowany na MTB 29 (mam 171 cm wzrostu więc chyba jeszcze się łapie:) ). Stety niestety doczytałem o rowerach typu gravel.

Do czego używam roweru:
- w tygodniu 1-2 wycieczki 20-30 km. Możliwie jak najszybsze, po szutrowych (80%) i asfaltowych (20%) drogach. Wyjazd bardziej w ramach ćwiczeń niż rekreacji. Raz na, powiedzmy, 6 takich wyjazdów zdarzy się potrzeba polatania po wzniesieniach, ostre zakręty, szybkie zjazdy itd Ogólnie rekreacja w górzystym lesie.
- na weekend wyjazd 60-100 km. Mocno krajoznawczo, co wyjazd to inna trasa, ustalana w domu. Jazda po śladzie GPS. Jeśli jest możliwość to cały czas asfalt, ale nie mniej niż 70%. Drogi asfaltowe mało ruchliwe (tym samym często w złym stanie). Rower pakowany do samochodu. Jak mogę unikam tras w luźnym piasku - po prostu nie dałbym rady 80 km po piaskach.

Idealne zestawienie to MTB w tygodniu i wygodna szosa na weekend. Ale warunki nie pozwalają na taką opcje. Do tej pory jeżdżę na 26 calowym Authorze z powietrznym amortyzatorem, Napęd 3x8, V-brake. Nie jest źle, ale mam potrzebę czegoś nowego. Tym bardziej że powoli zaczyna się problem z dostępnością części (minimum deore) oraz uwierzyłem w magię większego koła. 

Czytając powyższe od razu nasuwa się myśl o gravelu, trafiam z potrzebami wręcz w punkt. Jednak obawiam się utraty tej uniwersalności jaką daje mi MTB 29 z kombinacją:
- amortyzator
- lekkie przełożenia na wzniesienia
- szeroka opona.

Już byłem zdecydowany na Spec Chisel Expert 2x, jednak podczas ostatniej jazdy w tygodniu chwyciłem kierownicę jakbym miał rogi tzn prostopadle do kierownicy i poczułem ogromną różnicę w wygodzie. To mnie skłoniło do tego dylematu. Czy może gravel z cieńszymi kołami, lżejszy, z kierownicą o wielu chwytach nie jest dla mnie lepszym wyborem. 
A może pozostać przy Specu (wybór głównie przez wagę na której mi zależy) i dołożyć rogi i na start cieńsze opony (np Race King 29x2,0) a po jakimś czasie 2 komplety kół ("szosowe" i "terenowe" 2,2).

Dodam że kupowałbym 2 rowery. Gravel wychodzi sporo taniej niż Spec, to by i starczyło na uchwyt do auta na dach.
 

Odnośnik do odpowiedzi
WściekłyDzik

No jak teren górzysty, ostre zakręty i zjazdy to oczywistym wyborem jest góral. Grawel to przede wszystkim krążownik na płaskie odcinki. 

 Rogi kupuj od razu dla mnie to również must have w wyposażeniu roweru górskiego.  

Odnośnik do odpowiedzi
9 godzin temu, WściekłyDzik napisał:

No jak teren górzysty, ostre zakręty i zjazdy to oczywistym wyborem jest góral.   

Bardziej pagórkowaty, jednak radość z jazdy podczas zjazdów jest:)

Jeśli jednak na odcinkach płaskich (asfalty/ścieżki których jest proporcjonalnie o wiele więcej) ma być lepiej (szybciej/ wygodniej) to byłbym w stanie zrezygnować z tych pagórków.
Rogi myślę jako substytut baranka.

Dzisiaj znowu mam dzień że chyba decydowałbym się na MTB i koła 2.0. Mam spore obawy co do braku amortyzacji a tym samym zmęczenia nadgarstków od wibracji.

Odnośnik do odpowiedzi
WściekłyDzik

 2 calowe oponki przecież możesz mieć w grawelu jeśli o to chodzi. Różnicą jest właśnie ten amor, geo.... i może heble?  bo teoretycznie oponki możesz mieć takie same w obu wypadkach. 

 90% wibracji i tak łyka ci opona jak masz kapeć np 40c   Problemem braku ugniatacza z przodu są: kocie łby, tarka, korzenie, kamienie, krawężniki itd Załóżmy że jedziesz sobie offroad i nagle wpadasz w dziurę w trawie ..prawdopodobnie polecisz przez kierownicę.

 Prędkość to pojęcie względne.. raz może być szybszy gravel raz xc... w tej kategorii te rowery klasyfikują się według mnie tak samo.  Asfaltem grawel wygra .. wjedziesz na szutrową ,,tarkę '' mtb przelatuje gdzie na sztywniaku się wymordujesz. 

 samych porównań na youtube jest masa sam musisz oceni czego oczekujesz od roweru i idąc tymi poszlakami zdecydować się na rower. 

 

Edytowane przez WściekłyDzik
Odnośnik do odpowiedzi
GrochowaMTB
10 godzin temu, WściekłyDzik napisał:

No jak teren górzysty, ostre zakręty i zjazdy to oczywistym wyborem jest góral. Grawel to przede wszystkim krążownik na płaskie odcinki. 

 Rogi kupuj od razu dla mnie to również must have w wyposażeniu roweru górskiego.  

pfffff :) Oczywistym? A co tu oczywistego? :)

Kolego, powiem Ci tyle, mieszkam praktycznie w górach. Kupiłem górala bo jak tu mój kolega gdzieś powyżej napisał, oczywistym wyborem jest góral. W momencie kupna byłem właściwie zielony w temacie, temat graveli właściwie w polskiej przestrzeni nie istniał.

Pojechałem raz na testy jednej firmy rowerowej. Same wypasione maszyny, enduro, XC, elektryki. Wszystko z górnej półki. W pobliżu dziesiątki kilometrów dróg enduro. Dopchałem się w końcu do mojej kolejki i facet, który szykował rowery zaproponował mi przewrotnie coś zupełnie innego. W kącie stała właśnie gravelówka. Pierwszy raz siedziałem w ogóle na rowerze z baranem. Poleciałem na nim oczywiście od razu kawałek asfaltem, potem już tylko w góry, na forty w srebrnej górze i w doł jakimiś trasami enduro i w ogóle przez chaszczory. Powiem Ci tylko tak. Od razu wiedziałem, że chcę taki rower i od razu przyszła mi do głowy myśl - właściwie po co mi góral? Przecież nie startuję w maratonach cross country! Po roku poszukiwań w końcu kupiłem wymarzony rower. I wiesz co, góral właściwie został bezrobotny. Wyciągałem go tylko w zimie, na śnieg. I na gravelówce robiłem absolutnie wszystkie trasy po górach i lasach, które robiłem wcześniej na góralu. Zresztą góral w końcu został sprzedany.

Po prostu spróbuj, przejedź się na takim rowerze. Dla odmiany. Na góralu już jeździłeś i wiesz jak się jeździ. Po prostu, zanim kupisz spróbuj.

Acha, jak szukasz gravelówki, która nada się mocno w teren to patrz aby miała możliwość włożenia szerszej opony, coś w stylu 42 - 45 mm. 

Edytowane przez GrochowaMTB
  • Lubię to! 1
Odnośnik do odpowiedzi

Jednym zdaniem to najbardziej "jara mnie" :) pokonywanie dużych odległości.

Robienie pętli po 80 km (ostatnio minimalnie ponad 100km). Najchętniej wybieram jakieś stare, mało uczęszczane drogi asfaltowe, drogi leśne wybieram gdy alternatywą jest droga krajowa o dużym ruchu - co nie zmienia faktu że bardzo lubię ubite leśne drogi bez korzeni. Z tego co rozumiem gravel pozwoli mi mniej się zmęczyć na takim samym odcinku względem Mtb, a tym samym dojechać szybciej do domu lub zrobić więcej km lub mieć więcej czasu na zwiedzanie nowo poznanych miejscowości.

Tylko te obawy o brak amortyzacji. Żeby śmigać po asfalcie i tak muszę oponę nabić na wysokie ciśnienie więc jako taka amortyzacja wynikająca z opony maleje.
Za duży wybór tych rowerów - skończy się tak że dalej będę jeździł na moim 26 calowym mtb.

Edytowane przez Pazuzu
Odnośnik do odpowiedzi
WściekłyDzik

@GrochowaMTB,,Pierwszy raz siedziałem w ogóle na rowerze z baranem''  to teraz jeszcze z dwa lata polataj na szosówce i potem wróć na gravel. Stwierdzisz za pewne że ani to szybkie, ani specjalnie wygodne... 

  btw Enduro na sztywniaku..... no to niezłe to enduro  =D 

 

 

Odnośnik do odpowiedzi
9 minut temu, Pazuzu napisał:

Tylko te obawy o brak amortyzacji. Żeby śmigać po asfalcie i tak muszę oponę nabić na wysokie ciśnienie więc jako taka amortyzacja wynikająca z opony maleje.
Za duży wybór tych rowerów - skończy się tak że dalej będę jeździł na moim 26 calowym mtb.

Przy takich założeniach amortyzacja jest zupełnie zbędna. Uważam z tego co piszesz, że gravel to będzie spełnienie Twoich oczekiwań. "Małe kółko" sobie zostaw do zabawy na te wzniesienia i zakręty. 

Odnośnik do odpowiedzi
GrochowaMTB
2 godziny temu, WściekłyDzik napisał:

@GrochowaMTB,,Pierwszy raz siedziałem w ogóle na rowerze z baranem''  to teraz jeszcze z dwa lata polataj na szosówce i potem wróć na gravel. Stwierdzisz za pewne że ani to szybkie, ani specjalnie wygodne... 

  btw Enduro na sztywniaku..... no to niezłe to enduro  =D 

 

 

No to sobie zobacz jak wyglądają trasy wokół Twierdzy Srebrna Góra :) 

Oczywiście nie twierdzę, że ten rower do tego się nadaje -po prostu tam pojechałem na pierwszą przejażdżkę i jakoś musiałem tam zjechać  i jakoś się dało :) Poza gravelem mam trailówkę do nap....nia po kamolach - więc to nie jest tak, że używam do tego na co dzień gravela. Nie przesadzajmy w drugą znowu stronę. Ale jak ktoś mi mówi, że po lesie to tylko góral i w ogóle jak to można jeździć bez przedniego uginacza to twierdzę, że taka osoba ma klapki na oczach i kompletny brak wyobraźni.

Odnośnik do odpowiedzi
WściekłyDzik

@GrochowaMTB nie no oczywiście że jakoś się da. Można przecież wykopać staw łyżeczką do cukru. Pytanie  jaki tego sens >? po co to rekomendować ? taki rower nie jest zaprojektowany do takich wyczynów? ani to bezpieczne, ani przyjemne.  Masochistyczna walka ze szlakiem, gdzie powinno się swobodnie lecieć dwa, albo nawet trzy razy szybciej rowerem do tego przeznaczonym... albo fatbikem. 

 Co do samej, samej  jazdy po lesie. Góral po prostu jest lepszy i tyle. Mimo to też lubię sobie pośmigać na baranku terenowo żeby nie było, jednak wtedy trzymam się dróg. 

Odnośnik do odpowiedzi
13 godzin temu, Pazuzu napisał:

Jednym zdaniem to najbardziej "jara mnie" :) pokonywanie dużych odległości.

Robienie pętli po 80 km (ostatnio minimalnie ponad 100km). Najchętniej wybieram jakieś stare, mało uczęszczane drogi asfaltowe, drogi leśne wybieram gdy alternatywą jest droga krajowa o dużym ruchu - co nie zmienia faktu że bardzo lubię ubite leśne drogi bez korzeni. Z tego co rozumiem gravel pozwoli mi mniej się zmęczyć na takim samym odcinku względem Mtb, a tym samym dojechać szybciej do domu lub zrobić więcej km lub mieć więcej czasu na zwiedzanie nowo poznanych miejscowości.

Tylko te obawy o brak amortyzacji. Żeby śmigać po asfalcie i tak muszę oponę nabić na wysokie ciśnienie więc jako taka amortyzacja wynikająca z opony maleje.
Za duży wybór tych rowerów - skończy się tak że dalej będę jeździł na moim 26 calowym mtb.

Jeśli jarają Cie dalekie wypady to raczej tylko gravel. W pozycji na baranie bedziesz duzo bardziej wydajny. Kolokwialnie na gravelu przyjmujesz duzo mniej na klate niż na góralu.

Odnośnik do odpowiedzi

 

2 godziny temu, Fimala napisał:

Jeśli jarają Cie dalekie wypady to raczej tylko gravel. W pozycji na baranie bedziesz duzo bardziej wydajny. Kolokwialnie na gravelu przyjmujesz duzo mniej na klate niż na góralu.

Dokładnie. Z tego powodu zmieniłem crossa na gravela. Na gravelu az tak bardzo tyłek nie jest obciązany i mozna pojeździć sobie na dalsze dystanse. 

Odnośnik do odpowiedzi

Zdecydowałem że będę kupował rower typu gravel. I tak już zbyt długo nad tym myślę. W razie gdyby jednak nie było między nami chemii to sprzedam i kupię 29 calowe MTB. Choć mam nadzieje że ta formuła mi podejdzie. Dzięki wszystkim za aktywność w tym temacie.

Co do wyboru konkretnego modelu to już w odpowiednim dziale:)

Odnośnik do odpowiedzi
GrochowaMTB
10 godzin temu, Pazuzu napisał:

Zdecydowałem że będę kupował rower typu gravel. I tak już zbyt długo nad tym myślę. W razie gdyby jednak nie było między nami chemii to sprzedam i kupię 29 calowe MTB. Choć mam nadzieje że ta formuła mi podejdzie. Dzięki wszystkim za aktywność w tym temacie.

Co do wyboru konkretnego modelu to już w odpowiednim dziale:)

Moim zdaniem dobra decyzja. Zobaczysz, że rower da Ci fun z jazdy poza asfaltami a na asfaltach jak dowalisz ciśnienia to będziesz niewiele wolniejszy od szosówek. Wiesz co jest najlepsze? Nie będziesz musiał myśleć jaką trasę wybrać. Po prostu ruszasz przed siebie i właściwie wszystko może się zdarzyć. Zobaczysz obiecującą drogę w lesie? czemu nie.... 

Swój komfort regulujesz ciśnienem w oponach. Jak latasz po lesie, kamieniach możesz nieco upuścić. Jak lecisz asfaltem zawsze nieco dobić. Pamiętaj aby od razu pozbyć się detek i zalać koła mlekiem. Powodzenia w poszukiwaniach roweru.

A tak w ogóle sobie myślę, to fajny rower jak ktoś ma problem aby rozstać się z MTB....

https://www.kellysbike.com/pl/gravel-c635/soot-70-p57995

Odnośnik do odpowiedzi
Dziewiątka

A czy po Kampinosie da się jeździć gravelem? Mam do wyboru dwie opcje: kupić rower szosowy i słabszy rower górski, albo jeden lepszy gravel. W Kampinosie widziałem kilka osób na takich rowerach. Ale czy on sprawdzi się na  piachu, korzeniach, płytach betonowych, szyszkach, ścieżkach zniszczonych przez końskie kopyta, szczególnie w tej zachodniej części Puszczy - w trudniejszym terenie? Nie chciałbym kupić gravela, którego sprowadzałbym z jakiejś górki w Kampinosie, żeby go nie rozwalić. 

Odnośnik do odpowiedzi

Dzień dobry, podepnę się pod temat ze swoim pytaniem, żeby nie tworzyć nowego o tej samej tematyce.

Moim głównym i jak na razie jedynym rowerem jest full enduro. Fajna zabawka, wspaniałe narzędzie eksploracji szlaków, ale podjeżdża nieefektywnie, co mnie, jako osobę z żyłką podjeżdżacza, szczególnie boli. Nie chodzi o to, że podjazdy na fullu są męczące - mają być. Chodzi raczej o to, że są nudne i mało ekscytujące, zbyt wolne. Doszedłem do wniosku, że chcę drugi rower, taki na którym będę mógł się się wyżyć w tygodniu po pracy, na krótkich, ale intensywnych trasach. Najbardziej oczywista myśl to gravel, ale dopadły mnie wątpliwości.  Mieszkam w górach i w zasadzie nosa poza nie nie wyściubiam. Taki rower byłby kilka razy w tygodniu używany na trasach typu droga dojazdowa na Szyndzielnię, albo serpentyny na Klimczok od Bystrej, lub Skrzyczne od Lipowej. I niby jest to szuter, ale jednak taki górski, pełen luźnych kamieni, większych kamerdolców i ławic fliszu karpackiego ustawionych w poprzek drogi. Zastanawiam się jak cienkie opony toczą się po takich przeszkodach z relatywnie niewielką prędkością. Boję się, że w takich warunkach gravel nie będzie lepszy od fulla - w tym drugim spowalnia mnie masa i ogólna ospałość konstrukcji, a w tym pierwszym będzie to słaba trakcja. Jeśli gravel straci swą dynamikę, to w zasadzie nie widzę w nim nic atrakcyjnego. I nie mówicie, że jak kupię gravela, to poczuję magię podjazdów na Kubalonkę czy Salmopol. Nie poczuję, próbowałem tego na swoim starym rowerze HT i i wiem, że taternictwo zimowe, które zdarza mi się uprawiać, jest dużo bezpieczniejsze niż jazda po drogach publicznych. 

Ostatnio wpadł mi w oko rower o nazwie Marin Nail Trail i tylko podkopał we mnie koncepcję gravela. Jest  nieco cięższy od gravela ( budżet mam do 5k więc gravel poniżej 10-11 kg odpada) wydaje się przyzwoicie podjeżdżać, a poza tym świetnie sobie radzi w terenie. I niby właściwości zjazdowe są drugorzędne, bo od tego mam fulla, ale nie ukrywam, że miło by było po ostrym podjeździe, ostro zjechać ;P

Doradźcie coś, wypowiedzcie się, zależy mi zwłaszcza na opinii osób, które regularnie użytkują gravela w górach. Wiem, że na internecie znajdę masę filmów, jak ktoś wyjechał na graverze na jakąś górę, ale niewiele one dla mnie znaczą. Mam kolegę leśniczego, który jeździł na wyrąb w Beskidach fiatem seicento. Da się? Da, ale nie znaczy to od razu, że ma sens. 

Odnośnik do odpowiedzi

@buchtowisko po kupnie nowego roweru jest frajda i o pewnych sprawach się zapomina. To mija i w pewnym momencie trzeba z pozycji zafascynowania przejść do pytania co dalej. Jeśli przyjmiesz dla przykładu wariant takiego dość dobrego szutru jak na wariancie Lipowa Skrzyczne "przez Malinowską" lub po drugiej stronie za Gawlasim w stronę Salmopola to jakoś ujdzie. Ale takich dróg nie jest dużo lub trzeba to łączyć z czymś bardziej "po kamerdolcach" i tu zaczynają się schody i owa "przypowieść" o leśniczym w małym fiaciku. Można tylko po co? Nawet jak uzyskasz dynamikę na podjazdach to na zjazdach prędkość i czas jazdy spada dramatycznie. Do czego zmierzam. Albo masz pomysł na klepanie non stop utartych "skończonych" tras albo szukasz czegoś innego poza wymienionymi miejscami i wtedy ten gravel jakoś się broni w Beskidach. 

  • Lubię to! 1
Odnośnik do odpowiedzi
komandosek
11 godzin temu, buchtowisko napisał:

Dzień dobry, podepnę się pod temat ze swoim pytaniem, żeby nie tworzyć nowego o tej samej tematyce.

Moim głównym i jak na razie jedynym rowerem jest full enduro. Fajna zabawka, wspaniałe narzędzie eksploracji szlaków, ale podjeżdża nieefektywnie, co mnie, jako osobę z żyłką podjeżdżacza, szczególnie boli. Nie chodzi o to, że podjazdy na fullu są męczące - mają być. Chodzi raczej o to, że są nudne i mało ekscytujące, zbyt wolne. Doszedłem do wniosku, że chcę drugi rower, taki na którym będę mógł się się wyżyć w tygodniu po pracy, na krótkich, ale intensywnych trasach. Najbardziej oczywista myśl to gravel, ale dopadły mnie wątpliwości.  Mieszkam w górach i w zasadzie nosa poza nie nie wyściubiam. Taki rower byłby kilka razy w tygodniu używany na trasach typu droga dojazdowa na Szyndzielnię, albo serpentyny na Klimczok od Bystrej, lub Skrzyczne od Lipowej. I niby jest to szuter, ale jednak taki górski, pełen luźnych kamieni, większych kamerdolców i ławic fliszu karpackiego ustawionych w poprzek drogi. Zastanawiam się jak cienkie opony toczą się po takich przeszkodach z relatywnie niewielką prędkością. Boję się, że w takich warunkach gravel nie będzie lepszy od fulla - w tym drugim spowalnia mnie masa i ogólna ospałość konstrukcji, a w tym pierwszym będzie to słaba trakcja. Jeśli gravel straci swą dynamikę, to w zasadzie nie widzę w nim nic atrakcyjnego. I nie mówicie, że jak kupię gravela, to poczuję magię podjazdów na Kubalonkę czy Salmopol. Nie poczuję, próbowałem tego na swoim starym rowerze HT i i wiem, że taternictwo zimowe, które zdarza mi się uprawiać, jest dużo bezpieczniejsze niż jazda po drogach publicznych. 

Ostatnio wpadł mi w oko rower o nazwie Marin Nail Trail i tylko podkopał we mnie koncepcję gravela. Jest  nieco cięższy od gravela ( budżet mam do 5k więc gravel poniżej 10-11 kg odpada) wydaje się przyzwoicie podjeżdżać, a poza tym świetnie sobie radzi w terenie. I niby właściwości zjazdowe są drugorzędne, bo od tego mam fulla, ale nie ukrywam, że miło by było po ostrym podjeździe, ostro zjechać 😜

Doradźcie coś, wypowiedzcie się, zależy mi zwłaszcza na opinii osób, które regularnie użytkują gravela w górach. Wiem, że na internecie znajdę masę filmów, jak ktoś wyjechał na graverze na jakąś górę, ale niewiele one dla mnie znaczą. Mam kolegę leśniczego, który jeździł na wyrąb w Beskidach fiatem seicento. Da się? Da, ale nie znaczy to od razu, że ma sens. 

Ares ma rację całkowicie, kupując gravela musisz zejść z utartych tras. Skoro znasz je na wylot razem z warstwami geologicznymi..... to czas na coś nowego. Tras na Gravela jest bardzo dużo, z wsparciem fejsbukowych grup bez problemu złożysz pętle po 50km i 2000m przewyższeń w każdym zakątku gór Polski. 

Zgadam się że turystyka kwalifikowana bezpieczniejsza niż kolarstwo szosowe. Gravel to kolarstwo szosowe ale poza asfaltem. Nowe fajne turystyczne i sportowe wyzwania które albo Ci podejdą albo nie.

Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...