Skocz do zawartości

Jak jazda na rowerze wpływa na nasze ciało


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

To jaki ma wpływ na moje ciało moja maszyneria, to widzę w lustrze wraz z przebytymi kilometrami.

Artykuł ciekawy jak najbardziej mogę te tezy w nim zawarte potwierdzić z osobistych doświadczeń.

Odnośnik do komentarza

Z moich doświadczeń, to po pierwsze problemem staje się zakup spodni - wszystkie są za ciasne. Po drugie (na plus) dobrze wygląda tyłek (a dziewczyny to lubią). Po trzecie warto do samego roweru dodać ćwiczenia na inne partie ciała, tak aby równomiernie i harmonijnie się rozwijać. 

  • Pomógł 1
Odnośnik do komentarza

Trzeba kolegów pochwalić za świadomość własnego ciała. Nie uważam aby były to narcystyczne wypowiedzi ;) Dla mnie rower ma zbawienny wpływ na bolący kręgosłup, sukcesywnie zmienia się sylwetka, modelują uda. 

Odnośnik do komentarza
6 godzin temu, psu napisał:

Z moich doświadczeń, to po pierwsze problemem staje się zakup spodni - wszystkie są za ciasne. Po drugie (na plus) dobrze wygląda tyłek (a dziewczyny to lubią). Po trzecie warto do samego roweru dodać ćwiczenia na inne partie ciała, tak aby równomiernie i harmonijnie się rozwijać. 

Jak to za ciasne?

Odnośnik do komentarza

Jak wpływa rower na ciało?

- zdecydowana poprawa kondycji, szczególnie jak robi się w miarę regularnie długie wyjeżdżenia

- poprawa "siły" - gdy zamiast kilometrów skupiamy się na przewyższeniach, choć w wędrowaniu po górach aż tak bardzo to nie pomaga bo to chyba jednak inne grupy mięśniowe

- o "rurkach" można zapomnieć (nie to, żebym lubił :P ), łyda, uda, rozrost mięśni

- tworzenie sylwetki przeciwnej do typowego dziobaka z siłowni - silny dół, a góra już nie bardzo :D

Odnośnik do komentarza
1 godzinę temu, Yarpenn napisał:

Podchodziłem do tematu tyle razu, że już przestałem liczyć

Serio? A byłem pewien, że to jedna z takich umiejętności, które na jakimś tam zadowalająco podstawowym poziomie załapuje się dość szybko. No szkoda, to świetna sprawa.

2 godziny temu, Beata K napisał:

stare lata nie będę się kompromitować

Nie umieć czegoś, to dużo większa kompromitacja niż chcieć się nauczyć. ;) I żadne "stare lata", drogie dziecko. :D

Odnośnik do komentarza

Moim zdecydowanie również! Pływanie, mimo iż tak zachwalane, jakoś do mnie nie trafia. Raz że to chyba dość nudne - pływać w te i we wte te same 50 m w kółko, to jeszcze zajmuje to tyle czasu w stosunku do faktycznego okresu wysiłku fizycznego, że się w sumie nie kalkuluje.. Pozostaję przy rowerze :)

Odnośnik do komentarza

Osobiście uważam, że rower daje nam głównie wytrzymałość oraz kondycję. Da się oczywiście zbudować nogi ( mówię tutaj o wielkości oraz sile potrzebnej do jazdy) ale nie będzie to tak samo efektowne jak użycie do tego ciężarów bądź innej aktywności fizycznej.
Na swoim przykładzie mogę stwierdzić że mam w miarę duże uda oraz łydki jak na swój wzrost oraz wagę, jednak przyczyniły się do tego treningi nóg na siłowni, rower oraz bieganie. Na pewno swój wkład ma również rodzaj pracy. Podobnie jest z pływaniem można zbudować fajne barki oraz ramiona ale wystarczy zrobić pompki w staniu na rękach czy podciąganie i mamy podobny efekt.


Wysłane z mojego D6503 przy użyciu Tapatalka

  • Pomógł 1
Odnośnik do komentarza
9 godzin temu, de Villars napisał:

Raz że to chyba dość nudne - pływać w te i we wte te same 50 m w kółko, to jeszcze zajmuje to tyle czasu w stosunku do faktycznego okresu wysiłku fizycznego, że się w sumie nie kalkuluje.. 

Dla tego nie pływam na basenach etc tylko preferuję jakieś jeziorka itp. Tam nigdy nie jest nudno :D
A kwestia wysiłek/czas to jak z rowerem w sumie, zależy ile pracy w to wsadzisz. Możesz jeździć cały dzień rekreacyjnie albo wynapierdzielać się w 30min i padasz na twarz ;)

Odnośnik do komentarza

Chodzi mi o to, że jak wsiadam na rower to praktycznie cały czas temu poświęcony stanowi wysiłek fizyczny. Efektywność wykorzystania czasu 100%. A na basen najczęściej trzeba dojechać, przebrać się, wysuszyć i inne takie tam. I pół dnia schodzi, a aktywności fizycznej jest powiedzmy godzina (trochę przerysowuję). 

Odnośnik do komentarza
9 godzin temu, de Villars napisał:

Chodzi mi o to, że jak wsiadam na rower to praktycznie cały czas temu poświęcony stanowi wysiłek fizyczny. Efektywność wykorzystania czasu 100%. A na basen najczęściej trzeba dojechać, przebrać się, wysuszyć i inne takie tam. I pół dnia schodzi, a aktywności fizycznej jest powiedzmy godzina (trochę przerysowuję). 

No panie kochany, a weź mi pan powiedz, że jak pójdziesz pojeździć na rowerze, najlepiej jeszcze gdzieś w błota lasu na mtb, pośmigasz godzinę, albo dwie, to jak wracasz do domu, to ściągasz tylko buty, myjesz tylko ręce i taki oto siadasz do obiadu. ;) Albo już, żeby nie popadać w ekstremy, pomińmy ewentualne błoto, ale powiedz mi tak szczerze - nie pocisz się na rowerowym treningu tak już nic a nic? 

Na basen trzeba dojechać - zgoda, ale my, Krakusy akurat, to mamy takie szczęście z ilością i rozmieszczeniem basenów, że każdy w promieniu 15 minut jazdy (rowerem) znajdzie jakiś publicznie dostępny basen. I każdy z nich spełnia surowe normy czystości. Nie trzeba jechać na ten najfajniejszy, akurat po drugiej stronie miasta. ;) Przebrać się? No mi to zajmuje około 5 minut przed pływaniem, plus szybki prysznic, żeby się spłukać (minuta, dwie). Po pływaniu fakt, zajmuje mi to dłużej, także i prysznic jest konkretniejszy, bo już dokładny z żelem do mycia itd, ale bez przesady - w 15, 20 minut się zdążę ogarnąć. Suszenie też nie trwa u mnie godzinami, bo mam krótkie włosy, ale rozumiem, że kobietom i długowłosym panom zajmować to może dłużej. Generalnie w mniej więcej 1,5 godziny jestem w stanie przyjechać, przebrać się, popływać i zaliczyć 1500 m, ogarnąć się, odświeżyć, a potem cieszyć z endorfin przez kolejne pół dnia. 

Bardziej przekonuje mnie argument o nudzie - pływanie w te i we wte po tym samym torze o długości 25 metrów (akurat w Krakowie nie ma ani jednego basenu 50-cio metrowego) może nieco nużyć, dlatego ja pływam w słuchawkach i słucham muzyki z decathlonowskiego odtwarzacza mp3 dedykowanego pływakom. Nie dość, że nuda nie doskwiera, to jeszcze czuję się jakoś tak efektywnie relaksowany. ;) 

Ale ok - jak nie pływanie, to na równoważenie proporcji sylwetki świetnie nadają się wymienione tutaj pompki. :) Tyle tylko, że pompkami mięśni wspierających kręgosłup się tak przyjemnie nie zrobi.

Odnośnik do komentarza

Wojtek, na obecną chwilę cieszę się, że mam możliwość wyskoczyć na rower, a i tak jestem ograniczona do jakiś 2 godzinek dziennie ( o ile pozwala na to pogoda). Fajnie, że masz możliwość, czas i finanse na wizyty na basenie. To nie moje klimaty, za dużo tam hałasu i ludzi. Lubię pobyć sama ze sobą :) Wtedy się relaksuję, emocje i nerwy opadają, baterie się ładują. Jestem dumna z tego, że uprawiam czynnie sport i czerpię z niego mega satysfakcję. 

Edytowane przez Beata K
Odnośnik do komentarza
1 godzinę temu, Beata K napisał:

Wojtek, na obecną chwilę cieszę się, że mam możliwość wyskoczyć na rower, a i tak jestem ograniczona do jakiś 2 godzinek dziennie ( o ile pozwala na to pogoda). Fajnie, że masz możliwość, czas i finanse na wizyty na basenie. To nie moje klimaty, za dużo tam hałasu i ludzi. Lubię pobyć sama ze sobą :) Wtedy się relaksuję, emocje i nerwy opadają, baterie się ładują. Jestem dumna z tego, że uprawiam czynnie sport i czerpię z niego mega satysfakcję. 

Bardzo dobrze i w pełni popieram twoje zdanie ale mam parę Ale.
Można znaleźć basen który jest nie zatłoczony.
Uwierz mi nie tylko ty jesteś ograniczona do 2 godzinek ;)
2h na pływanie to całkiem sporo czasu :)
Nie ma złej pogody na rower, jest tylko nie odpowiednie ubranie :P No chyba, że halniaczek wieje. Wiatr to zło :/
Basen nie taki drogi ;)
A ogólnie to temat jest o tym jak rower wpływa na nasze ciało i padła propozycja co można do tego dorzucić (ów basen) a twoje preferencje to twoja sprawa.
No i zrobił się mały off-topic. Wracamy na temat ;)

 

A jeżeli chodzi o jazdę na rowerze i wpływ na ciało to dodam, że po dobrym śmiganiu freeridowym czuć często mocno nie tylko nogi ale i brzuch, plecy, barki, ramiona, przedramiona. I chodź to niby tylko zjazd z górki to potrafi dać niezły wycisk to ciągłe balansowanie ciałem i walka z terenem na prawie 20-esto kilogramowym rowerze :D 

Odnośnik do komentarza

Dlaczego mam wrażenie, że dziś mężczyźni są lekko rozdrażnieni? Zalas, kwestię finansów poruszyłam nie dlatego, żeby Wojtkowi zrobić przytyk. Miałam na uwadze to, że w Krakowie jest łatwiej zorganizować sobie takie regularne wypady na basen. A z prowincji dojazd do miasta jest i droższy i bardziej czasochłonny. Luz ;)

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...