Skocz do zawartości

MTB czy szosa?


Amach

Rekomendowane odpowiedzi

Siemka.  Dużo czasu myślę o tym czy wybrać mtb czy szosowe rower?  Mieszkam w Anglii.  Od jakiegoś czasu jeżdżę że swoją dziewczyną.  Jest to raczej crossfitowe.  Bez ukierunkowania.  Cały czas mnie ciągnie do mtb ale również do szosy.  Nigdy nie jeździłem na rowerze szosowym.  Jedynie co to w sklepie,  ale to też słabo..  Tak samo na mtb. Nigdy nie siedziałem i nie jeździłem po trasach.  Jedynie za młodu jak się było dzieckiem,  to się człowiek tłuk po szutrach i polach.  W Anglii jest dużo dróg dla szosy.  Z mtb już dużo gorzej ale zawsze samochodem można podjechać.  W mojej okolicy zamieszkania nie ma nic dla mtb.  Nie mogę się na nic zdecydować.  Pomóżcie.  Pokierujcie.  Pozdrawiam.  

 

Odnośnik do odpowiedzi

Raczej nikt za ciebie nie zadecyduje. Miłośnicy asfaltu będą namawiać do szosy, miłośnicy singletracków do MTB. Jedyne co mogę poradzić, to skupić się na tej formie rowerowej zabawy, którą łatwiej realizować w najbliższym otoczeniu. Skoro masz dużo dróg dla szosy, spróbuj, jak się nie spodoba, sprzedaż szosę, kupisz "górala".

Odnośnik do odpowiedzi
16 minut temu, Amach napisał:

Siemka.  Dużo czasu myślę o tym czy wybrać mtb czy szosowe rower?  Mieszkam w Anglii.  Od jakiegoś czasu jeżdżę że swoją dziewczyną.  Jest to raczej crossfitowe.  Bez ukierunkowania.  Cały czas mnie ciągnie do mtb ale również do szosy.  Nigdy nie jeździłem na rowerze szosowym.  Jedynie co to w sklepie,  ale to też słabo..  Tak samo na mtb. Nigdy nie siedziałem i nie jeździłem po trasach.  Jedynie za młodu jak się było dzieckiem,  to się człowiek tłuk po szutrach i polach.  W Anglii jest dużo dróg dla szosy.  Z mtb już dużo gorzej ale zawsze samochodem można podjechać.  W mojej okolicy zamieszkania nie ma nic dla mtb.  Nie mogę się na nic zdecydować.  Pomóżcie.  Pokierujcie.  Pozdrawiam.  

 

 

Masz prócz MTB i Szosy kilka innych alternatyw np, Rower Crossowy / Trekingowy lub rower przełajowy na którym ja jeżdzę i nie zamieniłbym na ŻADEN inny.

Co potrafi taki rower przełajowy zobacz na tym filmiku:

 

P.S. Po tym video, przestałem się wahać i wiedziałem że to rodzaj roweru dla mnie !

Odnośnik do odpowiedzi

Podchodząc żartobliwie do tematu:

  • Szosa: rower do jeżdżenia tylko tam, gdzie bez trudu można pojechać samochodem - czyli bez sensu.
  • Przełaj/gravel: rower głównie do noszenia na ramieniu, żeby przenieść go nad błotem czy innymi przeszkodami terenowymi - sens równie mierny.
  • Cross/trekking: rower "do wszystkiego" - czyli do niczego.
  • Zostaje tylko "góral" - po asfalcie pojedziesz jak będzie trzeba, ale i spokojnie z niego zjedziesz w chaszcze, jak będzie można. A i w ruchu miejskim, pełnym dziur, krawężników, schodów (po których naprawdę fajnie się zjeżdża), Twoje nadgarstki nieraz podziękują Ci za amortyzację chociaż z przodu. A jak pojedziesz w prawdziwy teren, wypuścisz się do lasu czy na górskie ścieżki - zwariujesz ze szczęścia. ;)

Tyle półżartem. A tak serio? Ja chciałbym mieć po każdym z tych typów rowerów, ale nie mam takiej możliwości. Wybrałem mtb, żeby móc jechać wszędzie, chćbym miał się w prawdziwym terenie znaleźć tylko kilka razy w ciągu roku.  Choć doceniam i nieraz tęsknię do uroku szosy. I prędkości. I lekkości, gracji, zwiewności. Ale to ja. A nikt nie doradzi Ci lepiej niż Ty sam. Wsłuchaj się w siebie i przemyśl, na czym bardziej Ci zależy. Powodzenia!

Odnośnik do odpowiedzi
egzo23

Jestem szczęśliwym posiadaczem górala. A od niedawna i szosy.
Powiem Ci, że w ruch miejski wolę MTB. Zanim poskładałem szosę jeździłem góralem absolutnie wszędzie, długie wycieczki asfaltem, i typowa terenowa jazda po lesie.
Stając się posiadaczem szosy, góralowi odpadł asfalt w sensie długich wypraw. Szosa po asfalcie, to jest kosmos w porównaniu do
MTB.
Uważam, że nie da się tak zdecydować. Rowery skrajne, ale MTB jest bardziej uniwersalny, a szosa to ogromna frajda na drodze.

Wysłane z mojego E2303 przy użyciu Tapatalka

Odnośnik do odpowiedzi
Remigiusz Banach

Tak jak słusznie koledzy podpowiadają, sam musisz podjąć decyzję ;) Ja w zeszłym roku pierwszy raz w życiu kupiłem szosę i jestem mega zadowolony :) Ale jak coś to w garażu stoi mój stary poczciwy góral ;) 

Odnośnik do odpowiedzi

Odkąd przesiadłem się z crossa na szosę to nie wyobrażam sobie jazdy na innym rowerze, ale ja od zawsze jestem zakochany w kolarstwie szosowym:D. Jak nie czujesz chociaż najmniejszej sympatii do kolarstwa szosowego to jednak takiego roweru bym nie polecał. Szosówka to nie rower w każde warunki. Jazda po mieście to udręka, teren definitywnie odpada. Rower jest bardzo sztywny i twardy, a i pozycja na rowerze jest bardzo wymagająca. Jednak jak się już wyjedzie na ładny asfalcik to banan z gęby nie schodzi.

  • Pomógł 2
Odnośnik do odpowiedzi
Remigiusz Banach
2 minuty temu, Lotnik napisał:

Jednak jak się już wyjedzie na ładny asfalcik to banan z gęby nie schodzi.

Nic dodać nic ująć :D

Odnośnik do odpowiedzi
Wawrzyniec Wiór

Ja napiszę tak:

Jak lubisz pojeździć godzinkę, a później kolejne sześć - osiem myć rower, prać ciuchy i wydłubywać piasek spomiędzy zębów - to kupuj MTB.

A jeżeli wolisz cały dzień pojeździć, a wieczorem posiedzieć przy komputerze przeglądając zdjęcia, które zrobiłeś - to tylko szosa ;)

Odnośnik do odpowiedzi
mariuszm

Jak lubisz nabijać kilometry wybierz szosę. Jak nad kilometry przedkładasz adrenalinę, wybierz mtb :)

Wysłane z mojego ASUS_Z00ED przy użyciu Tapatalka

Odnośnik do odpowiedzi
Wawrzyniec Wiór
5 minut temu, Tejot napisał:

Dyskusja o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą, uprzedzałem :D

 

Dokładnie! :D

A tak w ogóle, to nie ważne czym, można nawet rowerem wodnym, byleby dawało frajdę i żeby nie pleśnieć całymi dniami przed telewizorem czy komputerem :)

Edytowane przez Wawrzyniec Wiór
Odnośnik do odpowiedzi

W tamtym roku miałem bardzo podobny problem do Twojego.Kupiłem rower crossowy giant roam 0. Z racji tego że zacząłem jeździć 90% po drogach asfaltowych po przejechaniu 800 km,zmieniłem opony 40c na 28c dokupiłem lemondkę na długie trasy.Teraz jeżeli jadę na dłuższe trasy np 120 km,opony zdają egzamin.Natomiast chcę spróbować pojeździć w tym roku na singletrackach w delikatnym terenie,więc będę zmuszony zmienić opony na 40c. Jeżeli mi się spodoba,to będę szukał mtb.Jaki jest morał z tej mojej krótkiej historii?

Taki że sam musisz spróbować szosy i mtb i zobaczyć do czego bardziej Cię ciągnie.Alternatywą jest rower crossowy.W moim przypadku się sprawdził i jestem zadowolony z wyboru.Jeżeli dysponujesz większą gotówką to kup MTB i SZOSĘ o crossie zapomnij.

  • Pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Korposzczur

Łabędź świetnie to opisał. xD Rower crossowy ma zastosowanie tylko i wyłącznie w turystyce. Idealny do jazd rekreacyjnych po asfalcie i lekkim terenie. Jeśli trenujesz kolarstwo, to dojdziesz do etapu, kiedy cross będzie cię ograniczał. Nie pojedziesz nim na maraton MTB, bo się zakopiesz na trudniejszych odcinkach, ani na wyścig szosowy, bo cię nie wpuszczą. W moim crossie zamontowałem opony terenowe 29x1.9", ale to tymczasowe rozwiązanie.

 

73a6d8b2f7c393f0med.jpg

W skrócie:

  • szosowy - jeśli lubisz kolarstwo szosowe (zwróć uwagę, że na takim rowerze przyjmujesz pozycję sportową)
  • crossowy - jeśli lubisz wycieczki, jeździsz rekreacyjnie i nie planujesz udziału w maratonach MTB
  • górski - jeśli lubisz jazdę w terenie (przy czym jest przepaść między rowerem za 1000 zł a dedykowanym do wyścigów)
Edytowane przez Korposzczur
  • Pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
21 godzin temu, Azzader napisał:

Kup taki i taki i po problemie :P

Też koledze chciałem to doradzić.

Jak masz możliwość to kupuj dwa rowery.

MTB i Szosę.

Odnośnik do odpowiedzi
egzo23

Otóż to.
Te rowery się świetnie uzupełniają. Wiem co mówię :)
Ale wiąże się to z dużym wydatkiem :(

Wysłane z mojego E2303 przy użyciu Tapatalka

Odnośnik do odpowiedzi

Dziękuję bardzo za tak duże zainteresowanie.  Dochodzę do wniosku że szosa odpada bo potrzeba strasznie dużo czasu poświęcić i siły.  Niestety pracuje fizycznie i też nie miałbym na tyle czasu aby jeździć codziennie.  Za to mtb chyba będzie dla mnie.  A przy tym będę jeździł że swoją kobieta na crossficie. Heh.  

Odnośnik do odpowiedzi
de Villars
Dnia 11.05.2017 o 17:00, Amach napisał:

Dochodzę do wniosku że szosa odpada bo potrzeba strasznie dużo czasu poświęcić i siły.

Z tym się nie zgodzę. Wcale nie trzeba nie wiadomo jakiej siły - ten rower niemal sam jedzie, różnica wobec MTB jest niesamowita (wiem co mówię - lata jeździłem na MTB głównie po asfalcie i teraz  żałuje, że tak ;późno się przesiadłem na szose...). Co do czasu - można po prostu jeździć tyle czasu, ile się go ma. Jeśli masz ograniczony, a drogi do jazdy szosą pod nosem, to właśnie na szosie jego wykorzystanie będzie najefektywniejsze ;)

Odnośnik do odpowiedzi
4 godziny temu, de Villars napisał:

 Co do czasu - można po prostu jeździć tyle czasu, ile się go ma. Jeśli masz ograniczony, a drogi do jazdy szosą pod nosem, to właśnie na szosie jego wykorzystanie będzie najefektywniejsze ;)

Zgadza się, ja często nawet na szosie robię traski po 30 km, bo po robocie nie ma na więcej czasu i siły, a i tak radość z jazdy jest nieziemska. :D

Odnośnik do odpowiedzi
de Villars

Dokładnie, i o to chodzi :) Ostatnio pogoda ładna, więc i ja po robocie wsiadam i jadę. Dystanse po 50-60 km pewnie nie robią wielkiego wrażenia, ale dla mnie to znakomity relaks po pracy i robię je nieraz po kilka dni pod rząd. A na dłuższe dystanse zostają weekendy...

Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...