olek741 Opublikowano 1 Stycznia 2019 Opublikowano 1 Stycznia 2019 Cześć! Mam problem z bólem dłoni na kierownicy. Jest to nieznośne, gdy tylko wsiądę na rower zaraz zaczyna się męka. Rower to Kross Level R3 2017 rozmiar M.Kierownica to 700mm, a mostek 90mm 7°. Myślałem nad zmianą mostka na krótszy i trochę bardziej podniesiony, aby wyprostować swoją pozycję na rowerze i odciążyć dłonie. Problem nie jest spowodowany tym, że trzymam się kierownicy tak jakbym miał zaraz z roweru wylecieć. Ręce nawet jeśli leżą swobodnie na kierownicy to odczuwam ból. Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka
seraph Opublikowano 1 Stycznia 2019 Opublikowano 1 Stycznia 2019 Ja bym zaczął jednak od poobracania kierownicą w mostku skoro piszesz, że ból pojawia się od razu nawet bez napinki. Poluzuj śruby, stań nad rowerem i chwyć kierownicę tak, żeby sama obróciła się w dłoniach do "naturalnego" położenia. Jak poczujesz o co chodzi to możesz nawet spróbować złapać to ułożenie z siodła. Z wymianą mostka bym poczekał, bo to regulacja odległości i wysokości kokpitu zmienia prowadzenie roweru. A nie czujesz może, ze kierownica źle leży Ci w dłoniach? Może potrzebujesz innego kąta gięcia?
olek741 Opublikowano 1 Stycznia 2019 Autor Opublikowano 1 Stycznia 2019 Właśnie nie odczuwam tego, że źle leży w dłoniach. Dzięki za pomysł z poobracaniem kierownicy. Rzeczywiście ostatnio rozbierałem kierownicę i teraz mam założona inaczej i jest gorzej niż było. Spróbuję to poprawić
Gość Opublikowano 2 Stycznia 2019 Opublikowano 2 Stycznia 2019 Nie idź w stronę podnoszenia kierownicy bo to niewiele da a ma mnóstwo wad. Miałem ten sam problem. Mi pomogły chwyty ergonomiczne.
olek741 Opublikowano 2 Stycznia 2019 Autor Opublikowano 2 Stycznia 2019 Na razie pokombinuję z ustawieniem kierownicy. Jak nie pomoże to może te chwyty
eathan Opublikowano 2 Stycznia 2019 Opublikowano 2 Stycznia 2019 Sam sporo walczyłem z bolącymi dłońmi i nadgarstkami. Bolały i drętwiały. Dłuższe jazdy to był koszmar. 1) Chwyty ergonomiczne z podpórkami - nie sprawdziły się, 2) Miękkie chwyty piankowe - ma to sens, ale nie załatwią sprawy w 100%, 3) Korekty ustawień kierownicy, klamek, manetek - zdecydowanie tak, warto obniżyć. 4) Rękawiczki z wkładkami żelowymi - naturalny kierunek to więcej żelu. U mnie się to nie sprawdziło i im poduszki były większe tym było gorzej. Teraz jeżdżę w rękawiczkach bez wkładek żelowych. Mają jedynie podwójny materiały jako wzmocnienie. Ulga ogromna, 5) Miękki amorek z przodu - mam powietrzny amorek, pompuje ciut mniej niż wynika z zaleceń. Jest zauważalnie miękcej. Wpływa to pozytywnie na dłonie. 6) Jednak najważniejsze w tym wszystkim jest to, że trzeba pracować nad mięśniami pleców. Na początku mocno wspierałem się na rękach. Teraz zdecydowanie to ograniczyłem i ciężar przenoszę na mięśnie pleców (ćwiczenie deski pomaga bardzo). Podsumowując u mnie pomogła: - regulacja pozycji klamek i manetek, - rękawiczki bez żelu, - ciut mniej ciśnienia w amorku, - miękkie gripy, - praca nad mięśniami pleców,
olek741 Opublikowano 2 Stycznia 2019 Autor Opublikowano 2 Stycznia 2019 Sam sporo walczyłem z bolącymi dłońmi i nadgarstkami. Bolały i drętwiały. Dłuższe jazdy to był koszmar. 1) Chwyty ergonomiczne z podpórkami - nie sprawdziły się, 2) Miękkie chwyty piankowe - ma to sens, ale nie załatwią sprawy w 100%, 3) Korekty ustawień kierownicy, klamek, manetek - zdecydowanie tak, warto obniżyć. 4) Rękawiczki z wkładkami żelowymi - naturalny kierunek to więcej żelu. U mnie się to nie sprawdziło i im poduszki były większe tym było gorzej. Teraz jeżdżę w rękawiczkach bez wkładek żelowych. Mają jedynie podwójny materiały jako wzmocnienie. Ulga ogromna, 5) Miękki amorek z przodu - mam powietrzny amorek, pompuje ciut mniej niż wynika z zaleceń. Jest zauważalnie miękcej. Wpływa to pozytywnie na dłonie. 6) Jednak najważniejsze w tym wszystkim jest to, że trzeba pracować nad mięśniami pleców. Na początku mocno wspierałem się na rękach. Teraz zdecydowanie to ograniczyłem i ciężar przenoszę na mięśnie pleców (ćwiczenie deski pomaga bardzo). Podsumowując u mnie pomogła: - regulacja pozycji klamek i manetek, - rękawiczki bez żelu, - ciut mniej ciśnienia w amorku, - miękkie gripy, - praca nad mięśniami pleców, Regulacji kierownicy i klamek na pewno spróbuję. Wiem, że klamki są troszkę za daleko to dzisiaj na pewno poprawie. Popracuję nad plecami pewnie pomoże. Moje chwyty są w sumie już wyjechane to nie zaszkodzi kupno nowych.
eathan Opublikowano 2 Stycznia 2019 Opublikowano 2 Stycznia 2019 Teraz, olek741 napisał: 9 minut temu, eathan napisał: Sam sporo walczyłem z bolącymi dłońmi i nadgarstkami. Bolały i drętwiały. Dłuższe jazdy to był koszmar. 1) Chwyty ergonomiczne z podpórkami - nie sprawdziły się, 2) Miękkie chwyty piankowe - ma to sens, ale nie załatwią sprawy w 100%, 3) Korekty ustawień kierownicy, klamek, manetek - zdecydowanie tak, warto obniżyć. 4) Rękawiczki z wkładkami żelowymi - naturalny kierunek to więcej żelu. U mnie się to nie sprawdziło i im poduszki były większe tym było gorzej. Teraz jeżdżę w rękawiczkach bez wkładek żelowych. Mają jedynie podwójny materiały jako wzmocnienie. Ulga ogromna, 5) Miękki amorek z przodu - mam powietrzny amorek, pompuje ciut mniej niż wynika z zaleceń. Jest zauważalnie miękcej. Wpływa to pozytywnie na dłonie. 6) Jednak najważniejsze w tym wszystkim jest to, że trzeba pracować nad mięśniami pleców. Na początku mocno wspierałem się na rękach. Teraz zdecydowanie to ograniczyłem i ciężar przenoszę na mięśnie pleców (ćwiczenie deski pomaga bardzo). Podsumowując u mnie pomogła: - regulacja pozycji klamek i manetek, - rękawiczki bez żelu, - ciut mniej ciśnienia w amorku, - miękkie gripy, - praca nad mięśniami pleców, Pokaż więcej Regulacji kierownicy i klamek na pewno spróbuję. Wiem, że klamki są troszkę za daleko to dzisiaj na pewno poprawie. Popracuję nad plecami pewnie pomoże. Moje chwyty są w sumie już wyjechane to nie zaszkodzi kupno nowych. Tu nawet nie chodzi o odległości a o kąt. Musisz klamki opuścić w dół. Chodzi o to, że siedząc na rowerze i trzymając ręce na gripach masz nie podnosić palców w górę aby złapać klamkę.
olek741 Opublikowano 2 Stycznia 2019 Autor Opublikowano 2 Stycznia 2019 Tu nawet nie chodzi o odległości a o kąt. Musisz klamki opuścić w dół. Chodzi o to, że siedząc na rowerze i trzymając ręce na gripach masz nie podnosić palców w górę aby złapać klamkę. I tak mam je właśnie ustawione. Tyle, że są za daleko 1
nctrns Opublikowano 2 Stycznia 2019 Opublikowano 2 Stycznia 2019 Jeśli mówisz że mocno ściskasz kierownicę, to tu też bym się upatrywał źródła problemu. Kiedy mocno się napinasz, wszelkie problemy wynikające z nie do końca poprawnego ustawienia rąk na kierownicy i samej kierownicy są potęgowane. W rowerze crossowym też na początku mocno ściskałem kierownicę, pomogło mi właśnie rozluźnienie dłoni i wymiana chwytów, bo dzięki nowym pewniej trzymało mi się kierę bez takiego ściskania jak w poprzednich. 1
olek741 Opublikowano 2 Stycznia 2019 Autor Opublikowano 2 Stycznia 2019 Jeśli mówisz że mocno ściskasz kierownicę, to tu też bym się upatrywał źródła problemu. Kiedy mocno się napinasz, wszelkie problemy wynikające z nie do końca poprawnego ustawienia rąk na kierownicy i samej kierownicy są potęgowane. W rowerze crossowym też na początku mocno ściskałem kierownicę, pomogło mi właśnie rozluźnienie dłoni i wymiana chwytów, bo dzięki nowym pewniej trzymało mi się kierę bez takiego ściskania jak w poprzednich.Pisałem w pierwszym poście, że nie trzymam się kurczowo kierownicy
nctrns Opublikowano 2 Stycznia 2019 Opublikowano 2 Stycznia 2019 A sorry, jakoś mi "nie" przed "trzymam" umknęło Tapatalk'd
olek741 Opublikowano 3 Stycznia 2019 Autor Opublikowano 3 Stycznia 2019 A czy nie masz pochylonego siodełka? Nie, akurat pozycję siodełka mam dobrze ustawioną
Gość Opublikowano 3 Stycznia 2019 Opublikowano 3 Stycznia 2019 W dniu 2.01.2019 o 09:23, eathan napisał: 6) Jednak najważniejsze w tym wszystkim jest to, że trzeba pracować nad mięśniami pleców. Na początku mocno wspierałem się na rękach. Teraz zdecydowanie to ograniczyłem i ciężar przenoszę na mięśnie pleców (ćwiczenie deski pomaga bardzo). Powiem Ci Waść, że mądrze gadacie. Na początku mojej przygody z rowerem miałem tak kiepskie mięśnie pleców, że nie byłem wstanie siedząc na siodełku oderwać dłoni od kierownicy i trzymać ich powiedzmy 3 cm nad nią. Od razu leciałem na twarz. Teraz już praktycznie nie stanowi to problemu. To i ręce mają się zdecydowanie lepiej. W tym sezonie kokpit pójdzie odrobinkę w dół. A co do mięśni nie tylko deska. Sam zamówiłem dziś książkę "ukryta przewaga" Mam zamiar mocno pracować nad gorsetem.
gabat Opublikowano 5 Stycznia 2019 Opublikowano 5 Stycznia 2019 (edytowane) Na początku mojej przygody z rowerami też drętwiały mi dłonie i nie tylko 😉 jednak nie upatrywałem problemu w rowerze tylko w słabości swojego ciała. Mam za sobą karierę sportową i wiem jak działa ogranizm wytrenowany na maksa. Wiosła to taki mało ergonomiczny przyrząd ale nie ma innej drogi jak zmuszenie swojego ciała do znieczulenia. Najpierw są pęcherze, które podchodzą wodą, potem pękają, czasami pojawia się krew, ale płyniesz dalej, aż w końcu pojawiają się odciski i masz grabę jak szyna kolejowa. Jeżeli nie masz zmian nerologicznych, ortopedycznych, czy innych, to wzmacniając całe ciało treningiem spowodujesz przystosowanie do roweru. To wymaga czasu no i trochę łez 😀Inni też pisali o tym i zgadzam się z nimi. Jeźdź, trenuj ogólnorozwojowo i wszystko przejdzie. Nasze ciało to cudowna maszyna, która jest w stanie przystosować się do prawie wszystkiego, a przekonasz się o tym pokonując własne słabości. Edytowane 5 Stycznia 2019 przez gabat 2
kaido2 Opublikowano 5 Stycznia 2019 Opublikowano 5 Stycznia 2019 8 godzin temu, gabat napisał: Na początku mojej przygody z rowerami też drętwiały mi dłonie i nie tylko 😉 jednak nie upatrywałem problemu w rowerze tylko w słabości swojego ciała. Mam za sobą karierę sportową i wiem jak działa ogranizm wytrenowany na maksa. Wiosła to taki mało ergonomiczny przyrząd ale nie ma innej drogi jak zmuszenie swojego ciała do znieczulenia. Najpierw są pęcherze, które podchodzą wodą, potem pękają, czasami pojawia się krew, ale płyniesz dalej, aż w końcu pojawiają się odciski i masz grabę jak szyna kolejowa. Jeżeli nie masz zmian nerologicznych, ortopedycznych, czy innych, to wzmacniając całe ciało treningiem spowodujesz przystosowanie do roweru. To wymaga czasu no i trochę łez 😀Inni też pisali o tym i zgadzam się z nimi. Jeźdź, trenuj ogólnorozwojowo i wszystko przejdzie. Nasze ciało to cudowna maszyna, która jest w stanie przystosować się do prawie wszystkiego, a przekonasz się o tym pokonując własne słabości. Muszę przyznać, że trafiłeś w sedno. Znam to z własnej autopsji, aczkolwiek ja spędziłem mnóstwo czasu właśnie na rowerach najróżniejszych i efekt jest taki, że mogę jechać na wszystkim bez specjalnych ustawień , wkładek, owijek rękawiczek, godzinami dość szybko daleki dystans. Kosztowało to nieco męki , by ułożyć organizm ( w tym budowa), adoptować się do różnych warunków i sprzętu, ale na tym właśnie polega trening, no musi boleć, żeby były efekty. Autorowi polecam właściwe ustawienie klamek i zrobienie gorsetu żeby odciążyć nadgarstki. 1
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się