M.C Opublikowano 29 Września 2018 Opublikowano 29 Września 2018 Cześć, mam dosyć nietypowy problem z którym borykam się od paru tygodni. Otóż zacząłem pracę i dojazd rowerem jest szybszy niż publicznym transportem, więc zacząłem jeździć rowerem. Dystans jaki mam do pokonania w jedną stronę to 15km. Jest trochę dziur, trochę szkła i prostego ładnego asfaltu. Aktualny rower który przeznaczyłem do tego zadania to Giant Roam 1 z 2017, ale od początku roku wkręciłem się w szosówki no i przy tych dojazdach czuję, że trochę trzeba powalczyć z rowerem. Jest w miarę ciężki bo prawie 15kg i geometria nie pomaga, bo przy pedałowaniu jak chce jechać szybciej i utrzymać prędkość to czuć że ta moc nie przekłada się na prędkość jak na szosie tylko idzie w piach. Moja średnia prędkość przez miasto to 20-22km/h. Główne pytanie to czy zamiana tego roweru na coś typu gravel lub CX miało by sens do jazdy mieście? Na szosówce lubię sobie duży blat zapodać i 40km/h idzie utrzymać przez trochę, chociażby żeby interwały porobić.
Heboket Opublikowano 29 Września 2018 Opublikowano 29 Września 2018 Jasne, że gravel to dobry pomysł na miasto
revolta1 Opublikowano 29 Września 2018 Opublikowano 29 Września 2018 Sam mialem w sumie taki "problem " moze nie mam tyle km co ty do pracy ale dojechac trzeba . i wybralem bezobslugowosc bezawaryjnosc (wiadomo lacia mozna zlapac ) i prostote. Zlozylem sobie sigielka . rama hamulce i kola jeszcze chce dolozyc blotniki i to wszystko . nie chce myslec o czyszczeniu napedu uwazaniu na przezutke itd . rower bedzie stal pod chmurka . wsiadam i jade
M.C Opublikowano 29 Września 2018 Autor Opublikowano 29 Września 2018 @revolta1 ostre koło to dosyć poważny ruch. Chyba nie byłbym w stanie takiego podjąć Tu gdzie mieszkam po bokach mam górki i góreczki więc też fajnie jakby rower był jednak szoso podobny.
revolta1 Opublikowano 29 Września 2018 Opublikowano 29 Września 2018 Masz racje . bradziej przedstawilem tu siebie niz tobie pomoglem no ale.... Ja wybralem wolnobieg bo u mnie jest plasko i tylko 4.5 km w jedna strone. A chodzilo jak mowie o bezobslugowosc. A na dojazdy do pracy w twoim przypadku dobry tez by byl poczciwy trekking ( moze szalu i lansu nie ma ) naped i opona dobra na asfalt . blotniki na niepogode no i oswietlenie
Nath_147 Opublikowano 29 Września 2018 Opublikowano 29 Września 2018 Jak masz gdzie trzymać rower w pracy to czemu nie jeździć szosa?Wysłane z mojego TA-1024 przy użyciu Tapatalka 1
de Villars Opublikowano 29 Września 2018 Opublikowano 29 Września 2018 Też się przychylam do szosy. Jak by była jeszcze taka, że Ci jej nie szkoda na miasto i nie masz po drodze ekstremalnych wertepów czy bezdroży, to będzie niezłe rozwiązanie. W ostateczności może to być nawet jakiś staroć z manetkami na ramie - zauważyłem że tego typu rowery robią ostatnio karierę jako miejskie dojazdówki.
sender Opublikowano 29 Września 2018 Opublikowano 29 Września 2018 1 minutę temu, de Villars napisał: Też się przychylam do szosy. Jak by była jeszcze taka, że Ci jej nie szkoda na miasto i nie masz po drodze ekstremalnych wertepów czy bezdroży, to będzie niezłe rozwiązanie. W ostateczności może to być nawet jakiś staroć z manetkami na ramie - zauważyłem że tego typu rowery robią ostatnio karierę jako miejskie dojazdówki. o ile co kawałek nie masz światła, skrzyżowania gdzie musisz się zatrzymać to taki vintage będzie ok. Macanie na ramie deko upierdliwe jest. Fajnej szosy szkoda by mi było ale jakiejś używanej na starej sorze czy clarisie już nie.
de Villars Opublikowano 29 Września 2018 Opublikowano 29 Września 2018 Dałem to jako przykład skrajny roweru którego nie szkoda na miasto. Jeśli byłby to jakiś nowszy model z klamkomanetkami, to oczywiście sprawdziłby się lepiej, a na pewno było by wygodniej. 1
M.C Opublikowano 29 Września 2018 Autor Opublikowano 29 Września 2018 (edytowane) Mój drugi rower to Cube Agree, ale tym rowerem by mi dużo więcej czasu zajęło bo dziury na które nie patrzę na Giancie to na takiej szosie jest lekko niebezpieczne. Droga jest dosyć zróżnicowana no i karbonu trochę mi szkoda, bo w pracy jest specjalny garaż na rowery, ale wiadomo każdy rzuci rower i nie patrzy czy Ci obije czy nie. Ostatnio rozplątywałem swój rower od innego A są jakieś szosy co przyjmą opony gravelowe? Wydaje mi się, że teren szosa by przyjęła ale taka żebym mógł po dziurach jeździć i alu żeby się nie przejmować czy ktoś uderzy czy nie. Edytowane 29 Września 2018 przez M.C
WojtekWojtek Opublikowano 29 Września 2018 Opublikowano 29 Września 2018 A ile chcesz wydac? Bo moze bez kombinowania wystarczy na Aspre, Boreasa, czy innego AnyRoad
M.C Opublikowano 29 Września 2018 Autor Opublikowano 29 Września 2018 Jako że rower na dojazdy do pracy to może być z 4,000zł, bo będzie spora zniżka tylko musi być kupione w sklepie stacjonarnym na wyspie Bardziej oszczędną opcją będzie chyba dlaczego nie potrzebuję nowego roweru. Tylko mam też wymagania żeby spełniał takie jak mocowania na błotniki (aktualna moja szosa nie ma takich), hamulce najlepiej hydrauliki bo sporo pada tu gdzie mieszkam. Reszta to wydaje mi się, że poniżej 105 spokojnie wystarczy. Bo kurczę, no ten Giant co mam jest dosyć fajny, możnaby powiedzieć że mały MTB ale po szosie trochę mnie irytuje.
sender Opublikowano 29 Września 2018 Opublikowano 29 Września 2018 Godzinę temu, M.C napisał: A są jakieś szosy co przyjmą opony gravelowe? chyba słabo z tym będzie, chyba, że jakiegoś przełaja poszukasz to i może 35c wciśniesz
Yan Opublikowano 29 Września 2018 Opublikowano 29 Września 2018 Nie do końca rozumiem Twoje rozterki. Temat chyba jest założony w celu usprawiedliwienia kupna nowego roweru W zasadzie rower crossowy który posiadasz jest idealny do dojazdów do pracy. Połknie większe dziury ma w miarę wąskie opony. Na wymianie na Gravela zaoszczędzisz coś koło 2-3kg ale czy da to Tobie dużo większą prędkość. Ja jak jadę do pracy to jadę na luzie. Co chwile są światła, ruch czy to na ulicy czy na ścieżce. W te 15km nawet dobrze się nie zdążysz rozgrzać Jeżeli bardzo Tobie zależy żeby mieć lżejszy rower to zmień amora na sztywny widelec i zamień tą korbę na m6000. Odejdzie Ci z 2kg wagi i do Gravela zabraknie Ci 1kg... W kwocie 4tys niestety nie znajdziesz gravela z hydraulikami. Ceny szutrowców są sztucznie zawyżone ale w kwocie 4tys dostaniesz coś pożądanego. Przejrzyj sobie jakie będą modele na 2019 rok. Czasem wpadnie jakiś fajny rower na stronie https://www.facebook.com/bernard.rowery
M.C Opublikowano 30 Września 2018 Autor Opublikowano 30 Września 2018 (edytowane) @Yan o coś takiego mi chodziło. Masz racje, pojeżdżę sobie jeszcze z miesiąc i wrócę do tematu. Realnie i tak by nie było gdzie potrenować sobie, więc trzeba się nastawić na luz i porządnie Gianta ustawić żeby tyłek nie bolał. Być może przez brak szosy odbija szajba, bo po 5 dniach dojazdów w weekend juz nie ma jak odpalić szosy. Edytowane 30 Września 2018 przez M.C
Kamil82 Opublikowano 30 Września 2018 Opublikowano 30 Września 2018 (edytowane) gravel lub fitnes jest to czego szukasz na dojazdy po 15 km szukalbym czegos w stylu cube road sl Edytowane 30 Września 2018 przez Kamil82 1
sender Opublikowano 30 Września 2018 Opublikowano 30 Września 2018 3 godziny temu, Kamil82 napisał: gravel lub fitnes jest to czego szukasz na dojazdy po 15 km szukalbym czegos w stylu cube road sl na podobne potrzeby dla koleżki znaleźliśmy mało używanego Krossa Pulso. Ktoś nie trafił z prezentem komunijnym
revolta1 Opublikowano 30 Września 2018 Opublikowano 30 Września 2018 No i trzeba doinwestowac. Oswietnenie. Blotniki . dobrze jak by bagaznik byl zeby plecaka na plecach nie dzwigac To nie lepiej od razu trekking 1
kaido2 Opublikowano 30 Września 2018 Opublikowano 30 Września 2018 W dniu 29.09.2018 o 17:09, M.C napisał: Na szosówce lubię sobie duży blat zapodać i 40km/h idzie utrzymać przez trochę, chociażby żeby interwały porobić. Jaka kadencja z tego dużego blatu? 48 a 50? - różnica niewielka. 40km/h przez chwilę, hmmm jednak zostałbym przy tym 15 kilowym klocku celem realizacji zagadnienia p/t " robienie nogi + ewentualna nauka jazdy" Podobny rower nawet cięższy stosuje nieraz jako treningowy i to nie na 15 km , a 100. Po przesiadce na szosę rower....
M.C Opublikowano 30 Września 2018 Autor Opublikowano 30 Września 2018 (edytowane) 23 minuty temu, kaido2 napisał: Jaka kadencja z tego dużego blatu? 48 a 50? - różnica niewielka. 40km/h przez chwilę, hmmm jednak zostałbym przy tym 15 kilowym klocku celem realizacji zagadnienia p/t " robienie nogi + ewentualna nauka jazdy" Podobny rower nawet cięższy stosuje nieraz jako treningowy i to nie na 15 km , a 100. Po przesiadce na szosę rower.... Tym rowerem zjeździłem większość gór w mojej okolicy, po 60km nim robiłem Nie chodzi mi o to że jest ciężki tylko czuje jakbym z nim walczył i w porównaniu do szosy gorzej mi się jeździ. Znajomy ma ten sam rower i podobne odczucia. W każdym bądź razie tak jak pisałem wyżej, pojeżdżę sobie i jeżeli będzie frustrował po dłuższym czasie to się zastanowię co dalej Edytowane 30 Września 2018 przez M.C
Argi Opublikowano 30 Września 2018 Opublikowano 30 Września 2018 11 godzin temu, M.C napisał: Być może przez brak szosy odbija szajba, bo po 5 dniach dojazdów w weekend juz nie ma jak odpalić szosy. Sorki za lekki offtop, ale w tym co napisałeś jest cały problem. Prozą życia zabijasz pasję. Nigdy bym tak nie chciał, przyjeżdżać do pracy zakurzony, może ochlapany, zapocony. A po pracy na "szosę"? Z prawdziwą przyjemnością? I weekend znowu? Może mam małą wyobraźnię, ale nie potrafię jakoś tego "wyimaginować". Dla mnie najlepszy rower na dojazdy do pracy to Range Rover
M.C Opublikowano 30 Września 2018 Autor Opublikowano 30 Września 2018 (edytowane) To samo mówiłem przed zaczęciem pracy. "Nigdy nie będę jeździł rowerem w innych celach niż sportowych" ale jednak 40 minut rowerem a półtorej autobusem to jest różnica plus nie mam stresu dodatkowego. Wypadło tak że w samym centrum stolicy mamy siedzibę. Edytowane 30 Września 2018 przez M.C
Argi Opublikowano 30 Września 2018 Opublikowano 30 Września 2018 30 minut temu, M.C napisał: To samo mówiłem przed zaczęciem pracy. "Nigdy nie będę jeździł rowerem w innych celach niż sportowych" ale jednak 40 minut rowerem a półtorej autobusem to jest różnica plus nie mam stresu dodatkowego. Wypadło tak że w samym centrum stolicy mamy siedzibę. Ja Ciebie rozumiem. Ale powiedz, czy np. w czwartek po pracy, albo w niedzielę masz jeszcze ochotę wyjść na rower?
M.C Opublikowano 30 Września 2018 Autor Opublikowano 30 Września 2018 Chęć jest zawsze, tylko od codziennej jazdy tyłek jest obtarty i bym nie dał rady jeszcze dodatkowo jeździć. Ostatnio robiłem maraton 80km w niedzielę i 6 dni pod rząd było wyzwaniem dla tyłka.
kaido2 Opublikowano 1 Października 2018 Opublikowano 1 Października 2018 No to już rozumiem. W tamtym roku przejechałem 40 kawałków, średnia dzienna to lekko ponad setkę. Bywało, że leciałem tydzień 300-350km i nigdy nie miałem problemu z d... W tym roku cieńko 17 klocków dopiero, ale nastawiłem się na co innego, śmigam oczywiście codziennie. Wniosek jest jeden, za mało jeżdżone. 1
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się