majster-b Opublikowano 17 Czerwca 2024 Opublikowano 17 Czerwca 2024 Takie mnie naszły rozważania ostatnio, którymi się chciałem podzielić... Otóż, zauważyłem już dawno temu, że przestało mnie kręcić takie naparzanie w korbę jak za młodu. Kiedyś to był pęd za wynikiem, za czasem, za prędkością, za tym aby polecieć najdalej i najwyżej, albo żeby sieknąć 180km jednym ciurkiem. Były maratony klasyczne, były etapówki, były wyścigi na orientacje i inne tam imprezy. Kiedyś urwałem kabel od licznika i zauważyłem że jak nie działa, to mi się lepiej jedzie. Lepiej znaczy przyjemniej... nic mnie nie ciśnie i nie pogania, nie ma tej spiny że jak to - 19km/h? No przecież musi być okrągła liczba... Odkryłem wtedy że kurde, no ładne widoki są w sumie na około. Tu pole nad rzeczką i żurawie, tu jakaś wizura, tu rzeka płynie to sobie stopę zamoczę. Tu można kapucziny wypić łyka... takie drobne przyjemności. No, i skończyło się zapieprzanie. Czerpie teraz radość nie z wyniku, tylko z tego że maki kwitną, sarny się pasą na łące itp. a na dodatek można spokojnie pogadać z kumplem a nie tylko wycierać smarków na podjeździe. Nie wiem czy to wiek już taki... czy już po prostu mi się nie chce, czy co? Ale polecam bardzo. Licznik... założyłem nowy ale mam go już w d...ie. To ja jestem szefem i nikt nie będzie mi mówił jak mam jechać. Pozdrawiam serdecznie... 2
multijumper Opublikowano 17 Czerwca 2024 Opublikowano 17 Czerwca 2024 Trudno się nie zgodzić z przemyśleniami, u mnie sporo rzeczy zmieniło się z wiekiem, inne priorytety inne postrzeganie całości. Ostatnio "wzięło mnie" na licznik z GPS ale tak naprawdę to tak trochę na siłę raczej, czy jest mi to potrzebne, chyba tylko będzie mnie odrywać od mega widoczków. 1
pecio Opublikowano 18 Czerwca 2024 Opublikowano 18 Czerwca 2024 Mnie też już nie ciśnie. Ile zrobię kilosów , w jakim tempie nie ma znaczenia. Cieszy mnie wypad w nieznaną okolicę, odkrywanie nowych dróżek , upajanie się zacnymi widokami. Licznik mam z nawigacją. Wszak trafić w te miejsca i wrócić z powrotem jakoś trzeba .😁 1
multijumper Opublikowano 18 Czerwca 2024 Opublikowano 18 Czerwca 2024 Niestety nie mogę się pozbyć jednej maniery, nie lubię konfiguracji sklepowej, czy to grubo czy detal ale lubię coś zrobić po swojemu. Często i gęsto lubię na ten przykład zmienić grupę napędową na wyższą lub sprawdzoną / ulubioną, po takich zmianach lepiej się czuję na takiej maszynie, tyle tylko że czasami jest to moje widzimisię nie poparte wyraźną potrzebą, staram się nad tym panować ale czasem człowiek się zapędzi. Z wiekiem zmienił się też rozsądny dystans, kiedyś jak nie ukręciłem stówy to byłem chory, dziś przykładam już mniejszą wagę do tej kwestii a staram się tak planować trasę żeby była treningiem a przy okazji szukam potencjalnych atrakcji czy ciekawych dróg. Wystarcza mi między 30km - 80km z zasady ale aż tak bardzo się na tym nie skupiam, bardziej już szukam ciszy i spokoju, rzadko kiedy decyduję się na wyjazdy sobota czy niedziela, ruch rowerowy jest tak duży że się odechciewa przebijania do natury i takiego samego powrotu.
pecio Opublikowano 23 Czerwca 2024 Opublikowano 23 Czerwca 2024 @multijumper też mam taką "manierę" 😉 , że rowery od niepamiętnych czasów sam sobie składam od zera . Taki jest najlepszy bo idealnie skrojony pod "gabaryt" i oczekiwania.
majster-b Opublikowano 24 Czerwca 2024 Autor Opublikowano 24 Czerwca 2024 W dniu 18.06.2024 o 17:06, multijumper napisał(a): Niestety nie mogę się pozbyć jednej maniery, nie lubię konfiguracji sklepowej, czy to grubo czy detal ale lubię coś zrobić po swojemu. Często i gęsto lubię na ten przykład zmienić grupę napędową na wyższą lub sprawdzoną / ulubioną, po takich zmianach lepiej się czuję na takiej maszynie, tyle tylko że czasami jest to moje widzimisię nie poparte wyraźną potrzebą, staram się nad tym panować ale czasem człowiek się zapędzi. Ciężko się nie zgodzić. Wszak to co jest w sklepie to jest zazwyczaj widzimisie księgowych a nie kogoś z doświadczeniem w siodle. Dochodzą jeszcze swoje przyzwyczajenia. Mam tak samo. Do tego są przecież komponenty typowo osobiste jak siodło, pedały, mostek czy kierownica (dłogość, szerokość). Byłem teraz na wycieczce dłużej - 3 dni od Przemyśla do Chełma po roztoczu. Generalnie cudnie było, ale dla mnie to jednak za dużo. Czułem się pierwszym hamulcowym. pierwszego dnia 130km pękło... dupa obtarta, wszystko mnie bolało. No i 2 i 3 dnia to raczej skupiałem się na tym co mnie boli a nie na tym jak jest pięknie.
multijumper Opublikowano 24 Czerwca 2024 Opublikowano 24 Czerwca 2024 Niestety, wycieczka kilkudniowa lub "zdrowy" dystans nawet jednego dnia wymaga już środków zabezpieczających, nie mam ale gdybym potrzebował to bym jednak kupił krem np. Assos lub coś podobnego, pierwszego dnia zawsze człowiek jedzie na te 100% i czasami jest to błąd, jednak lepiej jest rozłożyć siły równomiernie plus tak jak wspomniałem kosmetyki. Zamiast się cieszyć chwilą, widoczkami i towarzystwem jesteśmy z tego odarci przez np. pieczący tyłek lub nadwyrężone ścięgna / kolana. kosmetyki itp.
majster-b Opublikowano 25 Czerwca 2024 Autor Opublikowano 25 Czerwca 2024 20 godzin temu, multijumper napisał(a): Niestety, wycieczka kilkudniowa lub "zdrowy" dystans nawet jednego dnia wymaga już środków zabezpieczających... Tutaj bardziej chodziło o parcie na korbe kolegów którzy każdy wolny czas spędzają w siodle. Ja mam jeszcze życie i mi rower służy jako odskocznia od życia. No i niestety... cudów nie ma. Jak się jeździ od czasu do czasu to formy nie będzie. No ale drogą kompromisu poszliśmy i jakoś do tego Chełma dojechałem. Następnym razem chyba nie będe im psuł wyprawy.
Greg29 Opublikowano 25 Czerwca 2024 Opublikowano 25 Czerwca 2024 Znaczy się "koledzy" (bo po takim czymś juz nie powinni być kolegami) nie znają zasad jazdy w grupie i nie wiedzą, że prędkość dostosowuje sie do najsłabszego. Co innego ustawki szosowe - tam się ciśnie i nikt nie patrzy, że kogoś odcięło. No chyba, że było od początku było mówione, że nikt na nikogo nie będzie czekał bo jedziemy ze średnią min. 25 km/h po 130 km dziennie. Ale na taką wyprawę też bym nie chciał jechać bo co to za przyjemność...
majster-b Opublikowano 25 Czerwca 2024 Autor Opublikowano 25 Czerwca 2024 6 minut temu, Greg29 napisał(a): Znaczy się "koledzy" (bo po takim czymś juz nie powinni być kolegami) nie znają zasad jazdy w grupie i nie wiedzą, że prędkość dostosowuje sie do najsłabszego. Ja tam mam sporo dystansu do siebie więc nie mam żalu. Znałem plan wcześniej więc cóż...mogłem nie jechać. A wracając do tematu. Zaplanowałem sobie taką wycieczkę (plik w załączniku) i w związku z powyższym chyba zrealizuje ją samotnie. Plan jest taki aby zabrać minimum absolutne i jechać sobie tak jak mi noga podaje z jedzonkiem po drodzę gdzieś w jakichś barach przydrożnych. Tylko spanie na hamaczku z moskiterą pod tarpem. Taki plan na 4 dniową wycieczkę z wąchaniem kwiatków po drodzę... Nida-wisła.gpx
multijumper Opublikowano 25 Czerwca 2024 Opublikowano 25 Czerwca 2024 To już nie moje klimaty, najbardziej lubię kilkugodzinne wypady, cały dobytek w koszulce plus bidon, najwyżej dwa. Tylko sporadycznie zabieram plecak i nerkę, dwa banany, pęto kiełbasy plus chleb, uwielbiam minimalizm, niestety przez to często mnie odcina na powrocie. Odpaliłem pętelkę na koomocie i wygląda obiecująco, środek praktycznie płaski więc jest czas na regenerację, tylko dystans nie pode mnie, 230km to na trzy - cztery dni :E.
majster-b Opublikowano 27 Czerwca 2024 Autor Opublikowano 27 Czerwca 2024 Taaa, to jest raczej właśnie tak od czwartku do niedzieli wycieczka. Ja to myślałem aby się spakować w sakwe podsiodłową z tyłu + z przodu na kierownicy torba z hamakiem, tarpem i śpiworkiem. I nad rzeczką na dziko.
multijumper Opublikowano 27 Czerwca 2024 Opublikowano 27 Czerwca 2024 Nie ma dziwne, pogoda jak drut, aż wypycha człowieka z domu, w sumie mam tarpa, hamaki i full ekwipunek pod buschcraft ale nigdy tego nie targam ze sobą, takie klimaty to u mnie tęgą zimą tylko albo jak chcę podstrugać kijki w lesie. Niestety i lata i zdrowie mi nie pozwala myśleć nawet w takich kategoriach więc mogę tylko pozazdrościć, niestety muszę się ograniczać na wiele sposobów. Tak swoją drogą to zawsze myślami jestem w Bieszczadach, podjazdy, zjazdy pełno zieleni i ta cisza i spokój, ostatnio czytałem na forum BPN że te tereny znowu dziczeją, czego chcieć więcej, mały popas pod GS'em, puszka turystyczna, pieczywo i hajda na koń, tego potrzeba mieszczuchowi. A swoją drogą tak zupełnie na dziko w środku sezonu może być dość ryzykowne, raczej bym szukał miejsc wyznaczonych, chociaż i tam można trafić na tzw. element, lokalsi z zasady bywają ciekawscy ale niegroźni. 1
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się