Skocz do zawartości

KOM z wiatrem to oszustwo?


leszcz

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A skąd jak ktoś wcześniej wykręcił tego KOMa? Czy też nie z wiatrem czy nie w peletonie czy nie za autem itd. Dlatego niektórzy biorą tylko pod uwagę KOMy na podjazdach. 

Opublikowano

Nigdy identyczne warunki się nie powtarzają. Oszustwo to jest trzaskać KOMy ebikiem czy nawet samochodem.

Opublikowano
8 godzin temu, Łukasz_P napisał:

niektórzy biorą tylko pod uwagę KOMy na podjazdach. 

Zasadniczo takie jest właściwie znaczenie, jeśli ktoś tego nie wie, skrótu KOM - King Of the Mountain. Więc idea jest taka, że "królem góry" jest ktoś, kto na nią najszybciej wjedzie...

Ale z drugiej strony najszybciej z góry zjechać to też sztuka. 😜

8 godzin temu, leszcz napisał:

Jakie jest twoje zdanie?

KOM z wiatrem w żaden sposób mnie nie oburza, to dla mnie najzwyklejsze wykorzystanie naturalnych warunków atmosferycznych. Znam co prawda powiedzonko starych wyjadaczy, że "z wiatrem to i byle śmieć dobrze poleci", ale dla mnie nie miałoby sensu zrzekać się KOMa tylko dlatego, że mi akurat konkretnie w plecy powiało... W krakowskich okolicach (ale pewnie tak jest wszędzie) KOMy są tak wyżyłowane przez peletony, mocne ustawki w grupie, jazdę w drafcie za samochodami, łapanie wiatru a czasem przez wszystko na raz, że jakby chcieć się na to obrażać, to chyba można odinstalować Stravę. 😁

Opublikowano

Dla mnie gdy po 20 km wiatru w pysk dostanę bonus w plecy na jednym segmencie nie czuję hańby. Tydzień temu już po 30 minutach walki z wiatrem miałem mdłości a na powrocie super segment wszedł i banan na twarz wrócił. 

Opublikowano (edytowane)

KOM to najlepszy czas na danym odcinku i tyle. Nie da się w terenie zagwarantować identycznych warunków. Różna może być siła wiatru o kierunek, ale i np gęstość powietrza. Nawet jak siła wiatru będzie identyczna to może wiać z innego kierunku. Zmiana konta o parę stopni już robi różnice przy większych prędkościach. Tego się po prostu nie da znormalizować i sprowadzić do pomiaru możliwości kolarzy. Takie podejście musiało, by w następnym kroku prowadzić do potrzeby posiadania identycznego sprzętu, bo przecież na rowerze czasowym czy aero łatwiej o lepszy czas. Co więcej, ja traktuje wykorzystanie warunków pogodowych jako jeden z elementów taktyki. Chcę zrobić zamach na KOMa - lecę przy sprzyjającej pogodzie. Wyścigów też wcale nie wygrywają tylko najmocniejsi z grupy.

Jak KOM grupowo zrobiony, to trudno albo staram się przebić, albo jeszcze za słaby jestem. Jak grupy w okolicach mocne, to trzeba się do odpowiedniej dołączyć i jeszcze ścigać się wewnątrz niej 😁. To też sztuka.

Natomiast wkurza, to wożenie liczników na skuterach i w autach, bezczelny ustawiany draft itp - to już zwykłe oszustwo.

Pod tym względem to dopiero w świecie wirtualnym zabawnie się zaczyna, bo tam ba niektórych odcinkach ludziska mają średnie 100km/h. A tymczasem gro tańszych trenażerów ma ręcznie ustawiany opór, a i te z automatem też symulują maksymalnie podjazdy w pewnym zakresie, którego niekoniecznie musi wystarczyć na oddanie warunków podjazdu. Do tego wagę wpisuje się z palca i jej zaniżenie automatycznie poprawia osiągi. Po sieci krążył ostatnio filmik (niestety nie pamiętam gdzie dokładnie), w którym "artysta" dopierniczał skuterem na trenażerze rolkowym. Możliwe, że wrzucił to w formie żartu, ale ilu takich żartownisiów jest...
 

Edytowane przez Zigfir
Opublikowano

Znajomy kiedyś wrzucił na Strave wyprawę po Alpach na motorze. Automatycznie miał ustawiony rower i nastukał KOMy rzędów 100 km/h.  Po fakcie wyedytował ale przez kilka dni niezłą bułe miał nie jeden Włoch.

Opublikowano (edytowane)

Jest takie  słynne kolarskie powiedzenie. - "Z wiatrem i z góry wszystkie śmieci lecą"

Techniczny zjazd trzeba umieć zjechać, jeden zrobi to lepiej , drugi gorzej bo braknie mu umiejętności, czy nie zaryzykuje. To jednak jest trochę inne pojęcie.

Komy z wiatrem w/g normalnie trenujących osób nie są w ogóle brane pod żadną uwagę, a tylko czasy z odcinków treningowych w warunkach obojętnych, lub treningu pod wiatr gdzie się pod niego zagniesz.

Należy sobie też zadać pytanie- Jakie przełożenie mają Komy do reali?

Spotkałem się w z wieloma reakcjami - " Kufa, ale ten gość tam wykręcił, na tym, czy na tym sektorze", a jak przyszło co do czego Komiarz został odhaczony już na 1-szej rundzie przez koleżkę co sobie na co dzień wycieczki robił, gdzie  w rzeczywistości tak, tam gdzie trzeba - robił trening, tylko analizować pewne rzeczy też trzeba umieć.

Edytowane przez kaido2
Opublikowano (edytowane)
1 godzinę temu, kaido2 napisał:

Jest takie  słynne kolarskie powiedzenie. - "Z wiatrem i z góry wszystkie śmieci lecą"

Techniczny zjazd trzeba umieć zjechać, jeden zrobi to lepiej , drugi gorzej bo braknie mu umiejętności, czy nie zaryzykuje. To jednak jest trochę inne pojęcie.

Komy z wiatrem w/g normalnie trenujących osób nie są w ogóle brane pod żadną uwagę, a tylko czasy z odcinków treningowych w warunkach obojętnych, lub treningu pod wiatr gdzie się pod niego zagniesz.

Należy sobie też zadać pytanie- Jakie przełożenie mają Komy do reali?

Spotkałem się w z wieloma reakcjami - " Kufa, ale ten gość tam wykręcił, na tym, czy na tym sektorze", a jak przyszło co do czego Komiarz został odhaczony już na 1-szej rundzie przez koleżkę co sobie na co dzień wycieczki robił, gdzie  w rzeczywistości tak, tam gdzie trzeba - robił trening, tylko analizować pewne rzeczy też trzeba umieć.

Ale chyba trzeba tu rozgraniczyć czas osiągany na odcinakach, używany do realnych treningów powtarzanych na tych samych wielokrotnie, od KOMów, które mają charakter jednorazowy i tak naprawdę są tylko formą zabawy.
Jak już iść w kierunku osiągnięć typowo treningowych nawet sam czas przejazdu i prędkość średnia z krótkich odcinków to raczej słabe wyznaczniki możliwości (chyba że równoczesnego przejazdu - czyli np wyścigu albo czasówki, ale tu też dochodzi taktyka itp.), a jak by nie patrzeć, to głównie z nich wynikają KOMy. 
Oceny możliwości zawodnika na podstawie osiągnięć, z krótkiego zazwyczaj odcinka, to moim zdaniem błąd w założeniach. To że ktoś wykręcił niezły czas, może wynikać faktycznie z lepszych warunków albo i z tego, że akurat dla tego przedziału czasu ma lepszy stosunek mocy do wagi, czy generuje większą moc w ogóle. Tu znów wchodzimy w temat  porównania krzywych mocy i to z uwzględnieniem masy. To, że zawodnik A potrafi wygenerować moc średnią 1,2 razy większą przez 1 minutę, niż zawodnik B, nie oznacza, że tak samo będzie dla czasu 20 minut.
 
 

Edytowane przez Zigfir
  • Lubię to! 1
Opublikowano
15 minut temu, Zigfir napisał:

Jak już iść w kierunku osiągnięć typowo treningowych nawet sam czas przejazdu i prędkość średnia z krótkich odcinków to raczej słabe wyznaczniki możliwości (chyba że równoczesnego przejazdu - czyli np wyścigu albo czasówki, ale tu też dochodzi taktyka itp.)

Indywidualnie,  na odcinkach treningowych to w zupełności wystarcza. Bo  to czas przejazdu jest odniesieniem. Nie wygrywa ten który jest w stanie wygenerować jakaś moc, a ten który pierwszy minie kręchę, a pierwszy oznacza z najlepszym czasem, a na to składają się wszystkie elementy do tego potrzebne ( w tym taktyka i siła do wygenerowania odpowiedniej mocy).

Pomiary mocy można sobie tutaj na prawdę darować.

26 minut temu, Zigfir napisał:

od KOMów, które mają charakter jednorazowy i tak naprawdę są tylko formą zabawy.

Jakby były tylko formą zabawy to byś nie miał tego tematu.

Ty podchodzisz do tego z przymrużeniem oka, ja też, ale ilu nie? Dla wielu ten KOM jest najważniejszy w życiu, bo tak można rozumieć podejście co poniektórych.

Znam wiele osób które się przygotowywały, aby na dzielni j..ąć KOMA, czekając na tą chwilę , aż będzie ten huragan w plecy.

Na prawdę są tacy ludzie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...