Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Brałem udział w kilku runmageddonach i w kategorii open ogromna część ludzi biegnie dla zabawy. Wiadomo, starają się wyrobić fajny czas, ale nie jest on tak istotny żeby nie przepuścić do przeszkody osoby biegnącej na ostro, czy nie zaczekać na wolniejszego kolegę z drużyny. Sama atmosfera imprezy też jest skierowana typowo pod zabawę z możliwością konkurowania jeżeli bardzo chcesz. Oprócz tej mocno komercyjnej imprezy, organizowane jest sporo biegów gdzie ważniejsze jest uczestnictwo niż wynik na mecie. Przykładowo w szczecinie był ostatnio bieg o charytatywny w celu zbierania na busa dla fundacji pro zwierzęcej. Udział w takich imprezach ma sporo zalet. Tworzy się wspomnienia, których nie ma i nigdy nie będzie po zwykłym wieczornym bieganiu, zaraża się pasją dzieci (najstarsza córka, 4 lata, biegnie za tydzień ;) ) i ogólnie urozmaica życie. To co ważne, to że albo nie pada, albo bardzo rzadko tutaj słowo "zawody". 

Jako że zaraziłem się w MTB, stwierdziłem że fajnie by było pojechać na jakiś rajd czy coś. Po krótkim researchu stwierdziłem że jedyne na co mogę się porwać to maraton MTB, bo najbliżej tam do amatorszczyzny. Na forum polecali ściągnąć ślad gps jakichś zawodów i się przejechać, co też zrobiłem. Wybrałem krótszą trasę, pojechałem a na końcu sprawdziłem wyniki. Na 80 osób startujących, uplasowałbym się pomiędzy 79 a 80 pozycją. Co ciekawe, pomiędzy nimi była prawie godzina różnicy i obaj panowie startowali w kategorii 60+. Dla porównania, ja mam 31 lat, więc jestem w kwiecie wieku, a tu taki psikus. Zawody więc odpadają, przynajmniej zanim nie zrobię formy.

Pytanie do was. Czy jest coś niżej niż maraton MTB? Coś gdzie wystarczy rower górski i kask, ale jednocześnie nie będzie to typowo płaska trasa na której nie da się zmęczyć? Coś typowo "for fun", ale tak żeby było też co wspominać za jakiś czas?

Opublikowano

Rajdy na orientację do mnie nie przemawiają. Może kiedyś, dla urozmaicenia, ale na sam początek chciałbym samą jazdę po z góry wyznaczonej trasie. 

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano (edytowane)

Witam! 

Pozwolę się dołączyć do tematu 😉

Kaktus, posłuchaj. Na początku musisz sobie uświadomić, że nie ma takiego maratonu, który by nie był wymagający. Maraton to maraton....albo chcesz po płaskim jeździć albo w maratonie, gdzie czekają cię schody  w postaci podjazdów, zjazdów....tym się charakteryzuje MTB. Nie ma MTB bez lasów, korzeni, piachu , błota i szutru. Bez tego to tylko szosa.... Jeśli chcesz wziąć udział w jakimkolwiek maratonie (mówimy tu tylko o MTB) to zacznij sobie wycieczki po lasach tak jak ja to robię cały czas. Bez jeżdżenia nic nie wskurasz, nie ma innej drogi jak wyjeździć po lasach....przykro mi. Na początku mnie wnerwiała dłuższa jazda po lesie ale z czasem cierpliwość się wyrabia na piach, błoto, kamienie i skały, korzenie....las cie potem sam wchłania i nie zwracasz uwagi na komary, muszki, pot, śnieg czy oblodzone ścieżki leśne.....o to w tym chodzi. Jeśli trzeba zejść z roweru zrób to, nic na siłę. Bezpieczeństwo ważniejsze i mierz siły na zamiary. To od ciebie zależy czego oczekujesz i jaki masz cel. Zwykła jazda po lesie czy jazda połączona z treningiem dokładając sobie trudności .....np. Widzę podjazd...czy wjechać na niego czy skręcić w bok aby sobie zjechać....z motywacją każdy walczy ale chodzi o to czy ty tego chcesz i czy czujesz z tego radość i satysfakcję a nie zmuszanie się ...A poza tym do maratonu trzeba się trochę przygotować: sprawny rower górski, zapas dętek lub łatek, pompka, kluczyki imbusowe w scyzoryku, łyżka do opon, odpowiednia odzież wygodna, zapas wody do picia (najlepiej w bukłaku) oraz pożywienie podczas trasy (batony, rodzynki, banany. Ja osobiście polecam rodzynki), telefon z GPS, parę złotych...wszystko to ma na celu zapobiec różnym sytuacjom wiele kilometrów od domu czy mety....guma lub przedwcześne zmęczenie organizmu.

Edytowane przez szuszu
Opublikowano
9 godzin temu, szuszu napisał:

Maraton to maraton....albo chcesz po płaskim jeździć albo w maratonie, gdzie czekają cię schody  w postaci podjazdów, zjazdów....tym się charakteryzuje MTB

Przede wszystkim te płaskie maratony rządzą się innymi prawami. Maratony w górach jedziesz w myśl "wygrywasz na podjazdach, przegrywa z na zjazdach". Natomiast na płaskich maratonach tych podjazdów nie ma albo są bardzo małe więc albo jedziesz w trupa albo przegrywasz. 

Opublikowano

Kaktus: Dklaczego wogóle uważasz, że na płaskim nie da się zmęczyć?

Jeśli chcesz jeździć for fun to po prostu tak jeździj choćbyś miał przyjechać ostatni. Ważne, żeby dojechać do mety. Z czasem przyjdzie forma i poprawianie wyników. Nie od razu Kraków zbudowano.

Opublikowano

Przekonanie typowego "świeżaka", któremu się nudzi taka jazda ponieważ... Tak naprawdę nie umie tak jeździć. Jeśli do tej pory jeździł technicznie to raczej nie ma kopyta aby jazda po "prostej" wydawała mu się ekscytująca. Żeby nie było że kogoś obrażam, mówię to z własnego doświadczenia. Mnie kiedyś proste i podjazdy nudziły bo pokonanie ich zajmowało mi sporo czasu. Znam też osoby które "nudzą"... zawody XC bo nie ma gdzie się rozpędzić, wszędzie te zakręty, podjazdy, zjazdy. Obecnie nawet łykanie km na szosie nie jest dla mnie nudne, choć nadal zjazd 60-70km/h na szosie nie daje mi takiej satysfakcji jak zjazd w terenie na o połowę mniejszej prędkości. 

IMHO na do tego trzeba trochę cierpliwości, dać sobie trochę czasu aby stać się trochę bardziej wszechstronnym. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...