Skocz do zawartości

Zakup roweru z sensem.


mlody2804

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam. 

Chcę się z Wami podzielić swoimi przemyśleniami dotyczącymi zakupu i eksploatacji mojego roweru Kross level r1 2017. Na początek specyfikacja:

https://www.kross.pl/pl/2017/mtb-xc/level-r1

Rower kupiony za 1700 zł. Pierwsze miesiące jazdy, cieszenie się nowym sprzętem, pierwsze podjazdy, zjazdy, ścieżki, las. Szaleństwo, przygoda. Dużo filmików głównie Szajbajk na youtubie. Po pewnym czasie zacząłem odczuwać braki w stosunku moje potrzeby- możliwości osprzętu. Pierwsza rzecz amortyzator. Jestem 95 kg jeźdźcem 😀 a tu amorek na sprężynie z lagami 28 mm. Szybko okazało się że trzeba wymienić amor myśląc o mniej cywilnej jeździe. I tak wszedł raidon powietrzny 32 mm. Różnica ogromną. Przerzutka przednia zwykły turney. No od patrzenia na nią rozregulowała się😀 od znajomego dostałem starszą deorke lx. Co prawda ma już delikatne luzy ale zachowuje świetnie swoje właściwości. Jeździłem cieszyłem się ale pojawił się kolejny problem... korba. No jak zwykły turney może się giąć .. nie mam pytań😀 i tak dotrwałem do końca sezonu. Dzisiaj weszła sztywna korba acera fc mt300. Patrzę dzisiaj na swojego Kross kupionego za 1700 zł + 700 zł za amor+ 170 za korbę i suport + flaszka za przerzutkę przednią + 2x po 30 zł za łańcuch kmc 8 rzędów. I co? Wydane ok 2600 zł. Moje przemyślenia są takie. Jeśli stoimy przed zakupem roweru zastanówmy się czego będziemy oczekiwać. Jeśli wiemy że to będzie rower do zwykłej jazdy polnymi ścieżkami kupmy rower pokroju Kross. Jeśli myślisz o bardziej wyczynowej jeździe nie śpiesz się, poodkładaj, poszukaj okazji. Ja ze swojego zakupu jestem zadowolony, każda nowa część to dużo radości. Ale jest jeszcze wiele rzeczy na które przydało by się jeszcze wydać pieniądze, : piasty, może coś z shadow, a co za tym idzie kaseta, łańcuch i tu pytanie o sens takich inwestycji. W pewnym momencie trzeba się oprzeć o opłacalność, i ja już przy tej ściance staje. Moje zdanie jest takie. Nie kupujmy najdroższego sprzętu ale warto dokładnie określić co chcemy z rowerem robić. Jeśli masz z tyłu głowy trochę bardziej ekstremalnej jazdy, może w przyszłości start w jakichś zawodach, zapytaj o to osoby które pomogą ci się rozeznać w temacie. Ale niech ta osoba twardo stąpa po ziemi. Na amotorskie zawody pojedziesz na osprzęcie alivio a i Acera da radę nie musi to być od razu deore. CO myślicie? Ma ktoś podobne przemyślenia? Podzielcie się, myślę że znajdą się adepci którym wasze spostrzeżenia się przydadzą.

Opublikowano

Z jednej strony racja, ale z drugiej - gdyby nie ten słaby rower na początek, to pewnie nie określiłbyś tak bardzo swoich potrzeb i nie doceniłbyś różnicy. Ja na rowerze za 250 złotych nauczyłam się serwisu i poznałam różnicę w każdej zakupionej nowej części. Teraz jestem bardziej świadoma w zasadzie wszystkiego związanego z rowerem. Gdybym na początku kupiła rower za miliony monet, to pewnie nadal bym jeździła do serwisu z byle pierdołą, bo bałabym się sama za to zabrać. 

Co do opłacalności, to w rowerze można utopić każde pieniądze i w pewnym momencie bardziej opłaca się kupić nowy rower niż modyfikować stary.

Przy szukaniu okazji trzeba już mieć pewną wiedzę i wiedzieć czego się szuka. To rozpoznanie da nam właśnie ten pierwszy bieda-rower.

Opublikowano

@mlody2804 warto dodać jeszcze coś do tego podsumowania:

Cytat

1700 zł + 700 zł za amor+ 170 za korbę i suport + flaszka za przerzutkę przednią + 2x po 30 zł za łańcuch kmc 8 rzędów. I co? Wydane ok 2600 zł.

Jak będziesz chciał to sprzedać to nie dostaniesz 50% podanej kwoty albo i mniej.

Swego czasu przerabiałem podobne podejście. Kupiłem bardzo fajny rower. Miks XT i SLX. Używka, w bardzo dobrym stanie. Wkręciłem się. Szybko zacząłem wymieniać części. Najpierw oponki, potem, cały napęd z linii XT (korba, przerzutka przednia, łańcuch, kaseta, manetki). Tylna przerzutka została bo była z linii XT. Potem były kolejne wymiany. Wpakowałem w modernizacje więcej niż zapłaciłem za rower. Potem uznałem, że koło 26" to już nie jest to. Postanowiłem sprzedać rower kupić coś na dużym kole. Zakup nowej maszyny był prosty. Z góry wiedziałem co chcę. Za to sprzedaż starego roweru była trudna. Z trudem dostałem to co zapłaciłem za zakup roweru. Koszt całej modernizacji się nie zwrócił...

W każdym razie nie żałuję. Ciekawe doświadczenie, sporo wiedzy. Poza tym genialny poligon do tego aby wyrobić sobie zdanie na temat tego co potrzebuję, w co warto zainwestować, co nie ma sensu... To procentuje przy kolejnych maszynach. Na przykład teraz jedyne co robię to wymieniam zużyte części. Jedyne szaleństwo na jakie sobie pozwoliłem to zakup nowych kół... ;)

 

Opublikowano

Najlepsze jest to że z każdą opowiedzianą tu historią można się zgodzić. 

IMG_20190213_201734.jpg

Dzisiaj mam tyle radości z nowej korby że siedzę nad rowerem z piwkiem w ręku i czekam na fajny dzień, żeby zacząć sezon. Chyba o to w tym chodzi

  • Lubię to! 2
Opublikowano
4 minuty temu, mlody2804 napisał:

Dzisiaj mam tyle radości z nowej korby że siedzę nad rowerem z piwkiem w ręku i czekam na fajny dzień, żeby zacząć sezon. Chyba o to w tym chodzi

Dokładnie o to chodzi. Pamiętaj, że sezon trwa cały rok ;)

  • Lubię to! 1
Opublikowano

Ja podszedłem do tematu trochę z innej strony. Nauczony na moim "bieda-rowerze" czego potrzebuję, a co mi wystarczy, z pomocą kolegów z forum zacząłem składać rower od podstaw. Wychodzę z założenia, że kupno roweru jako podstawy, którą potem będę ulepszać wymieniając wszystko oprócz ramy, to wyrzucanie pieniędzy w błoto i strata czasu na sprzedaży części. Oczywiście nie mam zamiaru tutaj nikogo urazić, bo każdy ma swoją filozofię. Ale z jednym na pewno się zgodzicie, samo składanie roweru to niesamowita satysfakcja 😉

  • Lubię to! 1
Opublikowano
7 minut temu, mlody2804 napisał:

Dzisiaj mam tyle radości z nowej korby że siedzę nad rowerem z piwkiem w ręku i czekam na fajny dzień, żeby zacząć sezon. Chyba o to w tym chodzi

Właśnie o to w tym chodzi :) 

1 minutę temu, szary_wolf napisał:

 Ale z jednym na pewno się zgodzicie, samo składanie roweru to niesamowita satysfakcja 😉

Nieporównywalna z żadną inną :) 

Opublikowano (edytowane)

Ja zacząłem na rowerze brata, którego nie używał. Po roku jazdy dopiero skapnąłem się, że piasty są zrypane i mi koło hamują 😂 Raz kolega ze mną jechał i żeby z górki utrzymać tempo musiałem pedałować za nim, gdzie on nic nie robił. 6-biegowy wolnobieg był i tourney. Nauczyłem się podstawowego serwisowania roweru i tego jak działa.

I tu następuje co wspomniałeś, sprawdziło się co w rowerze brakowało i w tym kierunku szedłem.

Edytowane przez M.C
Opublikowano
14 minut temu, szary_wolf napisał:

Wychodzę z założenia, że kupno roweru jako podstawy, którą potem będę ulepszać wymieniając wszystko oprócz ramy, to wyrzucanie pieniędzy w błoto i strata czasu na sprzedaży części.

Moim zdaniem wszystko ma swoje granice. Ale właśnie dlatego taki głos jest ważny, bo może przeczyta to ktoś kto stoi przed zakupem pierwszego roweru i jest zielony jak każdy z nas na początku i zobaczy kilka opcji😀.

 

17 minut temu, szary_wolf napisał:

Oczywiście nie mam zamiaru tutaj nikogo urazić, bo każdy ma swoją filozofię.

Nikt nie powinien czuć się urażony.

 

19 minut temu, eathan napisał:

Pamiętaj, że sezon trwa cały rok

Jeszcze nie jestem na tym etapie hehe.

  • Lubię to! 2
Opublikowano

Ja kupilem kross hexagon kola 26 . mialem go kilka lat lojawily sie kola 29 . kupilem levela b2 ale stwierdzilem ze chyba az taki rower mi nie potrzebny w sensie mtb bo nie wykorzystuje go w pelni i kupilem krossa trans africa trekkinga mialem go pol sezonu i wrocilem do mtb :D.teraz mam treka x calibra 9 juz 3 sezon i nie zamierzam zmieniac jak narazie :x

Opublikowano

Ale muszę wam powiedzieć że patrzæc na krossa tylko i wyłącznie to moje 2600 zł wydane na rower i modyfikacje, wydają mi się lepsze niż np 

https://www.kross.pl/pl/2017/mtb-xc/level-b4 

Kross B4 z tego samego rocznika. Ok Ca ponad 2800 ale ja mogłem go kupić za 2650. 

Jeśli jakikolwiek zakup przynosi nam coś dobrego to znaczy że był potrzebny. 

Opublikowano

Ja kupiłam na wyprzedaży Krossa Soila 2 i włożyłam w niego już ponad 50% wartości, ale mam rower dokładnie taki, jaki chciałam mieć. Gdybym kupiła droższy od początku rower, to też bym nie miała wszystkiego w 100% dostosowanego pod własne preferencje.

Opublikowano

Kolega kupił ostatnio któryś z modeli rose i dzwonił do mnie wczoraj czy nie chce korby kupić bo wymienia na 2-blat. Do tego ma do sprzedania hamulce 😀. Tak czytając wszystko przekonuje się, że jak już mamy jako takie pojęcie plus może jeszcze pomoc kogoś super w temacie, to warto złożyć rower.

  • Lubię to! 1
Opublikowano

Z tym jest trochę tak, jak powiedział kiedyś Éric-Emmanuel Schmitt:

Celem nie jest koniec drogi, tylko posuwanie się naprzód.

w ogóle bardzo często właśnie o to dokładnie chodzi w używaniu roweru, tak nawiasem. ;)

Kupienie "na dzień dobry" wypasionego, wszystkomającego roweru to żadna sztuka, to tylko kwestia zasobności portfela. Tyle tylko, że kupienie roweru, którego nie jest się w stanie wykorzystać nawet w 50%, z rzeczami, których się nie potrzebuje i osprzętem, którego się nie umie wykorzystać, jest żenującą tragifarsą. "Więcej sprzętu niż talentu" to jeden z cięższych grzechów w tej społeczności. Jak jeszcze do tego dochodzi niski poziom jeźdźca, to już w ogóle wszystko opada... Odchudzona do granic fizycznej możliwości lekka, karbonowa szosa, na ażurowych i drogich kołach, w której większość gramów została wywalona w kosmos, wygląda jak ironia losu pod kolarzem, który sam powinien zrzucić kilkanaście kilo. Choć oczywiście nic mi do tego, jak kto wydaje swoje pieniądze. Ale ja nie czułbym się za dobrze będąc najsłabszym ogniwem mojego zespołu rower-kolarz.

Dochodzenie do tego, czego się chce, czego się nie chce, co komu wystarcza, co komu niezbędne - to jest proces, który się wykuwa i zmienia wraz z nabywanym doświadczeniem. Różne potrzeby też dominują na różnych etapach szajby. Warto przejść tę drogę. Wjechanie kolejką na sam szczyt to nie to samo, co wspinanie się samemu.

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Dochodzą aspekty zdrowotne. Mając "zepsuty" kręgosłup jestem skazany na droższe rowery. Nie mi gadać o poziomie bo mi go brak. Ale słuchanie wrzasku ptaszysk na łąkach w lasach bezcenne. A z tym składaniem można popłynąć przesiadując w garażu zamiast słuchać krakania.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...