Skocz do zawartości

Problem z oddychaniem nosem.


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

Mimo, że moja przygoda z rowerem trwa już rok, wciąż najwięcej problemu stwarza mi technika oddychania. Kiedy podczas jazdy oddycham nosem brak mi tchu. Męczy mnie niemiłosiernie każdy podjazd. Ustami w pogodę nie da się oddychać bo owady :( Listopad i marzec wykorzystałam do cna,  było za zimno dla skrzydlatych, mogłam oddychać ustami, czułam tlen w płucach, teraz sapię jak staruszka bo trzeba je zamknąć :(  Jakieś wskazówki?

Edytowane przez Beata K
Odnośnik do komentarza

Odwiedź laryngologa bo BYĆ MOŻE masz polipy a BYĆ MOŻE coś innego. Co byśmy nie wymyślili to zawsze będzie BYĆ MOŻE.  A laryngolog popatrzy, ewentualnie zleci dodatkowe badania.A doraźnie możesz   kupić plastry na nos przeciw chrapaniu, powodują one rozszerzenie przegród nosowych i lepiej się oddycha może pomoże.Ale i tak lepiej wybrać się do laryngologa

http://www.aptekaeskulap.com/plastry-active-plast-przeciw-chrapaniu-dla-kobiet-i-mezczyzn-10-sztuk-p-21266.html

pierwszy lepszy link

Edytowane przez Flesz
Odnośnik do komentarza

Ja zawsze oddycham ustami. W ustawieniu usta 70% - nos 30%. Najlepiej oddychać w taki sposób gdzie jest najwygodniej i jesteś pewna droga koleżanko że nabierasz jak najwięcej powietrza. Mi się w życiu nigdy nie trafiło żebym robaczka wciągnął ustami prosto do przełyku, zawsze mam odruch żeląduje w jamie ustnej i go wypluwam :P Bardziej denerwujace sa muszki na postoju gdzie wchodzą w nos, uszy, buzie, oczy ;)

Każdy ma swoja metodę i dla każdego jest inna po prostu trzeba sobie to wyrobić, tak jak z kwestia wyboru siodła. Rok to jeszcze początki twojej przygody dla tego musisz uzbroić się w cierpliwość ;)

  • Pomógł 1
Odnośnik do komentarza

Nie jesteś sama ^_^ Zmagam się dokładnie z tym samym "problemem" - choć sam "problemem" tego nie nazywam. Laryngolog, przy okazji wizyty z innych powodów, nie zauważył polipów ani krzywej przegrody - więc w moim przypadku nie to jest przyczyną. Jeżeli chodzi o oddychanie ustami, to wydaje mi się, że taki sposób wentylacji wpisany jest w ludzką fizjologię. Podczas wysiłku naturalnym jest dostarczanie powietrza jamą nosową i ustną. Nie przejmowałbym się tym.

Jeżeli chodzi o owady - no cóż, są wpisane w ryzyko jazdy na rowerze. Jeżeli chodzi o mnie, to wjeżdżając w jakąś chmarę zagryzam zęby, rozwieram wargi (coś na wzór groźnej miny) i oddycham dalej. Musi to wyglądać komicznie, ale przynajmniej się nie uduszę i nie jestem zmuszony do zjedzenia kilku muszek. :D

Odnośnik do komentarza

Miałęm krzywą przegrode nosową, po zabiegu prostowania jest o niebo lepiej i sporo korzystam z nosa podczas oddychania. Jednak nos ma mniejszą wydajność i przy większym wysiłku gdzie organizm potrzebuje naprawde "bomby" tlenowej, nos nie wyrabia i zawsze łapie chałsty tlenu ustami. Ja się przyzwyczaiłem i z tym nie walczę. Wydaje mi się to normalne z anatomicznego punktu widzenia i nie przejmował bym się tym.

  • Pomógł 1
Odnośnik do komentarza
Ireneusz Maśliński

Ponieważ interesuję się medytacją powiem wam jak z oddychaniem i owadami radzą sobie jogini na dalekim wschodzie wykonując ćwiczenia oddechowe . Otóż oddychają z lekko otwartymi ustami a język lekko dotyka czubkiem podstawy zębów w górnej szczęce. Można wtedy oddychać swobodnie a język blokuje przedostawanie się wciągniętych owadów głębiej do gardła. Wiele razy przetestowane przez mnie, owada szybko wyczujesz na języku i wypluwasz. 

  • Pomógł 1
Odnośnik do komentarza

Koledzy mają rację trzeba będzie wypracować metodę. Na pewno nie mam problemu z chrapaniem :)Nos z pozoru wydaje się symetryczny, zatoki zdrowe. Laryngologa sobie póki co daruję a zwrócę większą uwagę na technikę oddechu. Może zbyt chaotycznie do tej pory to robiłam.  

Odnośnik do komentarza
13 godzin temu, Beata K napisał:

Męczy mnie niemiłosiernie każdy podjazd. Ustami w pogodę nie da się oddychać bo owady

Dobra wiadomość jest taka że każdego męczy. Z owadami problem ma każdy, osobiście staram się oddychać przez lekko otwartą buzię (tak żeby owady nie wpadały bezpośrednio do gardła). Gdy zaczynam umierać z braku tlenu stosuje patent taki że oddycham pełną gębą z lekko uniesionym językiem wówczas nieproszone owady lądują pod językiem.

12 godzin temu, Beata K napisał:

Laryngologa sobie póki co daruję a zwrócę większą uwagę na technikę oddechu

Bardzo mądra decyzja dopóki nie masz problemu jak Fabio Aru to omijał bym lekarzy z daleka szerokim łukiem. Swoją drogą zastanawia mnie czemu niektórzy zawodnicy zawodowi podczas rozgrzewki przed czasówkami zatykają nos.

 

Odnośnik do komentarza

Dziękuję za każdą odpowiedź . Kiedy tylko pojawi się szansa pójść na rower, postaram się skorzystać z każdej otrzymanej tutaj wskazówki. Dotychczas bardzo krzywdziłam swój organizm oddychając w tak chaotyczny sposób.

 Pozdrawiam :)

Edytowane przez Beata K
Odnośnik do komentarza
14 godzin temu, Beata K napisał:

Ustami w pogodę nie da się oddychać bo owady

oj tam owady. przecież, to białko jest :P

ogólnie przy intensywnym wysiłku nie ma takiej opcji, aby oddychać tylko nosem, bo otwierając usta dociera do nas więcej powietrza z mniejszym oporem... 

Odnośnik do komentarza

Przy mocnym wysiłku nie wyobrażam sobie oddychania tylko nosem :-)

Nawet przy truchcie i lekkim biegu oddycham ustami i nosem , czym się da ;-) . Dlatego nawet przy lekkim katarze nie lubię biegać , bo brak mi wentylacji :-)

 

Odnośnik do komentarza

Justyna może to był taki strach przed pszczołami, osami, wszystkim tym co żądli. Głupio to zabrzmi ale to tego najbardziej się boję, że utnie mnie to w przełyk i koniec. Nie będę się już bardziej pogrążać. Kolejnym razem odetchnę pełną piersią ;)

Odnośnik do komentarza

Wodę powinno się pić podczas jazdy właśnie dlatego, że wspomaga wchłanianie białka :D

Nie wyobrażam sobie oddychania nosem podczas mocnej jazdy zwłaszcza. To tylko niepotrzebnie komplikuje sprawę, bo spragniony tlenu mózg po prostu będzie odcinał mięśnie, jeśli podaż tlenu nie będzie wystarczająca. 

Jeśli chodzi o owady, to oddycham raczej przez zaciśnięte lub lekko uchylone zęby i nie ma najmniejszego problemu. 

  • Pomógł 1
Odnośnik do komentarza
10 godzin temu, Beata K napisał:

Justyna może to był taki strach przed pszczołami, osami, wszystkim tym co żądli. Głupio to zabrzmi ale to tego najbardziej się boję, że utnie mnie to w przełyk i koniec. Nie będę się już bardziej pogrążać. Kolejnym razem odetchnę pełną piersią ;)

Łączę się w bólu koleżanko od fobii :-) ja mam wkręta jak mam katar , że w nocy nie będę miała jak oddychać i mówię mężowi , ze w razie czego ma mi zrobić tracheotomię :-) Kropli do nosa też raczej sobie nie aplikuję  w ulotce wypisują takie straszne rzeczy , że boję się :-) . Fobii zresztą mam wiele :-) Pozdrawiam!

Odnośnik do komentarza

To teraz mąż ze strachu o ciebie nie uśnie :) Ja ogólnie to niewielu rzeczy się boję. Ale jakiś czas temu straciłam w wypadku drogowym bliską mi osobę. Wtedy dotarła do mnie smutna prawda jak kruche jest ludzkie życie. Niedługo po tym przełamałam się, zrobiłam prawko,  później wsiadłam na rower. Ale lęk gdzieś tam pozostał. Czasem jeszcze się spinam kiedy wyprzedza mnie tir. Pokonuję ten strach dla mojej 6 letniej córci, żeby miała zdrową mamę. 

Odnośnik do komentarza
Dnia 20.04.2017 o 21:50, Beata K napisał:

To teraz mąż ze strachu o ciebie nie uśnie :) Ja ogólnie to niewielu rzeczy się boję. Ale jakiś czas temu straciłam w wypadku drogowym bliską mi osobę. Wtedy dotarła do mnie smutna prawda jak kruche jest ludzkie życie. Niedługo po tym przełamałam się, zrobiłam prawko,  później wsiadłam na rower. Ale lęk gdzieś tam pozostał. Czasem jeszcze się spinam kiedy wyprzedza mnie tir. Pokonuję ten strach dla mojej 6 letniej córci, żeby miała zdrową mamę. 

Beatko , mąż śpi snem sprawiedliwego ;-)

Mój poziom lęku jest niestety nie na właściwym miejscu .

Podziwiam Cię :-) Za siłę i moc :-)))

Odnośnik do komentarza
Dnia 20.04.2017 o 11:22, Beata K napisał:

Justyna może to był taki strach przed pszczołami, osami, wszystkim tym co żądli. Głupio to zabrzmi ale to tego najbardziej się boję, że utnie mnie to w przełyk i koniec. Nie będę się już bardziej pogrążać. Kolejnym razem odetchnę pełną piersią ;)

Nie tylko ty obawiasz się osobników dysponujących jadem ;) .

Dnia 20.04.2017 o 21:50, Beata K napisał:

Czasem jeszcze się spinam kiedy wyprzedza mnie tir. 

Dziś rano zgiął pod kołami ciężarówki włoski kolarz zawodowy Michele Scarponi. Zagrożenia istnieją i musimy sobie z nimi radzić.

Edytowane przez GBike
Odnośnik do komentarza

GBike, niewiele jest sytuacji na drodze, na które mamy wpływ jako rowerzyści. Zmotoryzowani uważają nas za intruzów, podobnie zresztą jak piesi na ścieżkach rowerowych (są dziwnie przeświadczeni o tym, że to chodnik). 

Odnośnik do komentarza
Dnia 20.04.2017 o 15:37, MZoltowski napisał:

Wodę powinno się pić podczas jazdy właśnie dlatego, że wspomaga wchłanianie białka :D

Wody (czystej) nie powinno się pić podczas jazdy, bo to niepotrzebnie obciąża serce. Czysta woda nie jest zatrzymywana w organizmie, jest od razu przepompowywana przez nerki i wypacana. Wystarczy odrobina soli w niej rozpuszczonej (czy czegokolwiek innego), żeby układ trawienny zaczął ją trawić i gromadzić w organizmie. Czysta woda jest dobra przy odchudzaniu, bo picie jej w dużych ilościach pochłania sporo kalorii potrzebnych do jej przepompowania przez nery. Jak ktoś chce się nawodnić podczas intensywnego wysiłku albo podczas upałów, czysta woda jest pomysłem najgłupszym z możliwych.

 

Dnia 20.04.2017 o 15:37, MZoltowski napisał:

Nie wyobrażam sobie oddychania nosem podczas mocnej jazdy zwłaszcza. To tylko niepotrzebnie komplikuje sprawę, bo spragniony tlenu mózg po prostu będzie odcinał mięśnie, jeśli podaż tlenu nie będzie wystarczająca.

A ja sobie wyobrażam - będąc w formie oddychałem nosem do mniej więcej 85-87% HRmax, dopiero jak wchodziłem w wysiłek submaksymalny to potrzebne było głębsze oddychanie ustami. Nic mi się nie komplikowało i nic mi nie odcinało :)

Żeby swobodnie oddychać nosem podczas wysiłku trzeba po prostu mieć wytrenowany organizm... a nie narzekać na krzywe przegrody czy szukać innych ekskjuzów ;)

Odnośnik do komentarza

Kavoo, masz rację z tą wodą. Na początku swojej rowerowej przygody popełniałam właśnie ten błąd. Zabierałam ze sobą wodę i bardzo szybko mój bidon robił się pusty. Nie raz było ze mną krucho, wtedy "tankowałam" w jednym z lokalnych źródeł wody mineralnej. Później oświecił mnie mój mąż. To od niego wiem, że jest coś takiego jak izotonik. Człowiek całe życie się uczy. Pozdrawiam :)

Edytowane przez Beata K
Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...