Piotrek1995

Jaki trening Zimą ?

Rekomendowane odpowiedzi

SzpiceR
Napisano (edytowane)
W dniu 15.02.2020 o 17:07, Korposzczur napisał:

Jednakże wielu nas postrzega jako biedaków, których nie stać na samochód. Dominują poglądy "dom, fura i komóra".

Powiedzmy, że mogę sobie pozwolić na nowe auto a prywatnie mam takie za 8k (+firmowe). Jak to mówił kiedyś "Leszek z jednoślad.pl", którego z reguły nie trawię - kwestia priorytetów. Ja mam rower za kilka tysięcy a inny Janusz telewizor za taką samą kwotę na raty mimo, że nie korzysta z funkcji za które zapłacił, jego wybór. Wystarczy powiedzieć, że za rower zapłaciłeś więcej niż 2k a oczy wyskakują z orbit xd

Inna sprawa, że przestałem rozmawiać o pieniądzach/zakupach w momencie kiedy moja wypłata zaczęła zależeć od ludzi zarabiających 2x mniej.

Edytowane przez SzpiceR

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wojtek.k
W dniu 25.02.2020 o 00:06, Korposzczur napisał:

Próbowałem trenować dalej na zewnątrz, na ile czas pozwalał, ale nie do końca to mi się udawało. W tygodniu brak czasu, a w weekend w słoneczną pogodę intensywnie się pociłem już na małych górkach. Drugi problem prawdopodobnie uda się rozwiązać po zmianie ciuchów na inne. Ale pierwszy problem... dojazdy do pracy to za mało, nawet gdyby trwały godzinę. Musi być systematyczność i muszą być podstawy (wytrzymałość, siła, szybkość). Jedyne, co mi się udało, to wznowić basen.

Niech stracę i zaryzykuję trenera. Co do trenażera, to używki direct-drive w okolicy nikt nie sprzedaje. Najwyżej kupię nówkę. Problem jest też taki, że niedługo prawdopodobnie czeka mnie przeprowadzka i nie ma gwarancji, że trenażer i rower zostaną zaakceptowane w nowym mieszkaniu przez właściciela.

Korzystał ktoś z usług trenera JacaCoach? Zacząłem oglądać jego kanał na YouTube, a z tego, co pisze o sobie, to przygotowuje też do triatlonu.

Jeżeli nie masz czasu na trenowanie to co zmieni współpraca z trenerem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mareq

Jak to co zmieni? Portfel schudnie a trener będzie się cieszył, że kasa jest a klienta nie trzeba pilnować, bo i tak nie jeździ :) .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korposzczur
Napisano (edytowane)

Idealnie by było iść o 6:00 rano na trening, wrócić do domu, wziąć prysznic, zjeść posiłek potreningowy i iść do pracy. Ale to wymaga świetnej organizacji czasu. Dla mnie wstawanie rano to koszmar. Im intensywniej trenujesz, tym mocniej wgniata w łóżko. Może ktoś z was tak planuje dzień? Jak się Wam to udaje?

Treningi podczas dojazdów do pracy już kiedyś praktykowałem i to średni pomysł, jeśli nie ma szatni z prysznicem i bezpiecznej rowerowni. Dobrze by było trenować na tym rowerze, którym się ścigamy, choć to ma drugorzędne znaczenie. Ważniejszy prysznic po treningu, bo po godzinie intensywnej jazdy nie wystarczy zmienić koszulki.

Na razie w tygodniu dojeżdżam rowerem do pracy. Podczas dojazdów ćwiczę kadencję, sprinty i interwały szybkościowe. Co można więcej zrobić podczas 15-30 minut? Jeśli czas pozwala, to trochę wydłużam trasę do ok. 45 minut. Często jest to jednak spokojny dojazd, jeśli wstanę lewą nogą i nie mam siły na nic. Przebieram się w ciuszki kolarskie tylko wtedy, kiedy pada. Przebieranie się w kiblu nie jest przyjemne. Konieczność przebrania się przed i po dojeździe pochłania za dużo czasu.

Edytowane przez Korposzczur

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mareq

Zostaje jeszcze czas po pracy. 

Ja mam w tygodniu czas dla siebie dopiero od około 21:00. Jakoś trzeba sobie radzić.

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łukasz_P

Ja cały rok mam 3-4 treningi siłowe (1,5 h w sumie każdy) + 5-6 treningów kolarskich 1,5-2 h w tygodniu i 3-5 h w weekendy. Więc jakby nie patrzeć, to bardzo często mam 2 treningi dziennie. Wygląda to u mnie tak, że wstaje o 5, o 6 jestem już na siłce. O 8 ruszam w trasę do pracy. Po pracy o 16 robię trening kolarski. Po treningu rolowanie, prysznic, jedzenie i o 19 zaczynam robić jedzenie na następny dzień. O 20 odpalam książkę/film i do 22 staram się już leżeć w łóżku. 

I na drugi dzień tak samo. Dzień świra 😅

  • Lubię to! 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wojtek.k
2 godziny temu, Korposzczur napisał:

Jak się Wam to udaje?

Kiedy jeszcze nie miałem dziecka to na rowerze jeździłem (bo nie można było tego nazwać treningiem) właśnie rano, przed pracą. 

Od kiedy mam dziecko do moich obowiązków należy między innymi odprowadzenie do żłobka, który otwierają dopiero o 7:00. To powoduje, że rano nie mam czasu. Ale mimo natłoku obowiązków rodzicielskich, pracy na pełen etat (a często nawet więcej) znajduję czas na treningi. Robię 5-6 treningów w tygodniu, które łącznie tygodniowo dają 7-12h. Zwykle robię je wieczorem. Po pracy w godzinach 17:00-20:00 mam family time, trening w godzinach 20-22, a po treningu szybki prysznic i spać. 

Wg mnie to wszystko jest tylko w głowie. Z mojego doświadczenia wynika, że jeżeli ktoś mówi, że nie ma czasu, to jest to tylko wymówka. Kiedyś też szukałem wymówek. Przed wyjście ma rower szukałem z nadzieją chmur, żeby mieć powód, żeby nie iść (bo będzie padało przecież) :)

  • Lubię to! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korposzczur
Napisano (edytowane)
W dniu 4.03.2020 o 21:55, mareq napisał:

Zostaje jeszcze czas po pracy. 

W tygodniu najczęściej trenuję wieczorem. W zimie szkoda zdrowia wyjeżdżać poza miasto i truć się dymem z kominów, tak więc znajduję sobie pętlę z niewielką hopką, ewentualnie jeżdżę po całym mieście i pędzę od świateł do świateł. Jest też kilka dłuższych podjazdów. Ale nie zawsze są warunki do trenowania na zewnątrz. Dlatego będę dążył do realizacji treningów przed pójściem do pracy. Na razie to mi się nie udaje. Jeśli kiedykolwiek się przestawię, to zyskam jeszcze jedną rzecz. Najbardziej strome 2-3 km podjazdy są w sąsiednich wioskach, które nie są oświetlone, a po takich miejscówkach wolę jeździć w dzień niż po zmroku.

Dłuższe treningi podczas dojazdu do pracy to jednak zły pomysł. Rano intensywnie się pocę zwłaszcza w taką pogodę jak dziś. Poza tym przez ostatnie 2 tygodnie nie udało mi się wyjść na tyle wcześnie, żeby zrealizować jakiś sensowny trening przed pracą. Szkoda czasu na przebieranie się w kiblu.

Będę dalej pracował nad poprawą organizacji czasu. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

W dniu 2.03.2020 o 10:27, mareq napisał:

Jak to co zmieni? Portfel schudnie a trener będzie się cieszył, że kasa jest a klienta nie trzeba pilnować, bo i tak nie jeździ :) .

I tu się nie zgodzę. Dobry trener nie współpracuje z każdym, kto sypnie kasą. Jemu też zależy, żeby jego praca przyniosła efekty.

No więc zgłosiłem się do jednego ze znanych trenerów i chce mnie prowadzić. Jednak mam wątpliwości co do współpracy na odległość. Możemy mieć też odmienne wizje, jakie aspekty trenować pod konkretne wyścigi. Poza tym zbliża się wiosna, rozpoczną się wypady grupowe i kurczowe trzymanie się planu nie będzie mi na rękę. Może zamiast bulić 300 zł miesięcznie lepiej odkładać na nowy sprzęt. Chłopaki, którzy wygrywali lokalne wyścigi, po prostu jeździli, dużo ćwiczyli w terenie, mieli technikę i dobry sprzęt.

Edytowane przez Korposzczur

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łukasz_P

Nie ma znaczenia czy trenera będziesz miał online czy lokalnie. Jeździć przecież nie będzie z Tobą, a wszelkie aspekty można tak samo omówić przez telefon/komunikator, jak na żywo.
Jakie aspekty trenować, to też powinien ustalić sam trener w zależności od Twojego celu.
A lokalne ustawki zazwyczaj masz raz w tyg, więc to powinno po prostu być wpisane w plan treningowy. 
Ja współpracuję online już 1,5 roku ze swoim trenerem i patrząc na progres, to najlepsza decyzja jaką mogłem podjąć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wojtek.k
8 godzin temu, Korposzczur napisał:

I tu się nie zgodzę. Dobry trener nie współpracuje z każdym, kto sypnie kasą. Jemu też zależy, żeby jego praca przyniosła efekty.

No więc zgłosiłem się do jednego ze znanych trenerów i chce mnie prowadzić. 

Z tego wynika, że to słaby trener ;)

W mojej opinii większości trenerów nie interesują Twoje postępy. Ich interesuje to, żebyś płacił. Przygotują Ci plan treningowy, a co Ty z nim zrobisz to nie jest w sumie ich sprawa. I poważnie radzę Ci się zastanowić nad tym trenerem. Jeżeli nie będziesz w stanie systematycznie trenować (a z tego co piszesz nie jesteś w stanie) to trener nic tu nie zmieni. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czarusblitz

Czytając twoje posty, w których przedstawiles swój tryb życia to najlepszą opcją w okresie zimy będzie zakup trenazera, na którym będziesz mógł zrealizować jednostki treningowe popołudniu lub wieczorem po pracy. Wybierając trenazer z bezpośrednim napędem (Direct Drive), masz gwarancję że będzie cichy, więc o konflikt z sąsiadami nie ma co się martwić. Mając taki trenazer można korzystać z aplikacji lub platform treningowych (np. Trainer Road, Zwift itp...), gdzie można korzystać z różnych planów treningowych w zależności od celu. Moim zdaniem dzięki temu pozwoli Ci to wygodnie trenować niezależnie od pory dnia oraz warunków pogodowych oraz mieć plan treningowy za rozsądną cenę. Koszt subskrypcji większości platform treningowych to około 15$/mies. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korposzczur
3 godziny temu, czarusblitz napisał:

Czytając twoje posty, w których przedstawiles swój tryb życia to najlepszą opcją w okresie zimy będzie zakup trenazera, na którym będziesz mógł zrealizować jednostki treningowe popołudniu lub wieczorem po pracy.

Na kolejną zimę załatwię trenażer, ale teraz już się nie opłaca. Nie ma złych warunków na zewnątrz. Kwestia wygospodarowania czasu.

W dniu 10.03.2020 o 03:21, Łukasz_P napisał:

Ja współpracuję online już 1,5 roku ze swoim trenerem i patrząc na progres, to najlepsza decyzja jaką mogłem podjąć. 

Jak wyglądały Twoje postępy przed rozpoczęciem współpracy z trenerem? Rozpisywałeś sam plany treningowe, korzystałeś z gotowców?

W dniu 10.03.2020 o 09:11, wojtek.k napisał:

W mojej opinii większości trenerów nie interesują Twoje postępy. Ich interesuje to, żebyś płacił. Przygotują Ci plan treningowy, a co Ty z nim zrobisz to nie jest w sumie ich sprawa. I poważnie radzę Ci się zastanowić nad tym trenerem. Jeżeli nie będziesz w stanie systematycznie trenować (a z tego co piszesz nie jesteś w stanie) to trener nic tu nie zmieni. 

Akurat ten trener rozlicza z wykonanych treningów i bada postępy. Są też zgrupowania. Możliwe, że podejmę współpracę dopiero od kolejnego sezonu. Zależałoby mi też na całościowym podejściu do treningu, czyli plan treningowy + dieta + suplementacja + technika. Takie rzeczy to raczej tylko w klubach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łukasz_P

@Korposzczur trudno mi powiedzieć jak wyglądały postępy przed, bo nawet nie potrafiłem tego dobrze monitorować. Kręciłem głównie korzystając z tego tematu.

Widział to mój znajomy, który siedzi w kolarstwie i startuje w zawodach amatorskich i stwierdził, że ten plan, to pomieszanie z poplątaniem. I to on podrzucił mi pomysł współpracy z trenerem. Teraz nie muszę się zastanawiać czy coś robię dobrze czy nie, czy przypadkiem nie mogę w bardziej efektywny sposób wykorzystać czasu spędzonego na rowerze i nie muszę siedzieć przed komputerem i się zastanawiać czy tego gotowca wybrać czy drugiego, który każe trenować w całkiem inny sposób. 

Mam osobę, która jasno dyktuje mi co mam robić i po prostu kręcę. Po wynikach nie wyobrażam sobie, że mogłoby być lepiej. FTP w ciągu roku z 244 na 313w przy spadku wagi o 5 kg i widzę jak wciągam osoby, który trenują dłużej ode mnie. 

Ale techniki online się nie nauczysz. Ja zostałem sam sporo wskazówek, ale ćwiczyć już trzeba samemu i samemu się pilnować. 

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czarusblitz

Moim zdaniem na początek wykup sobie gotowy plan poprzez stronę TrainingPeaks, Strave lub Way2Champ itp. Zobaczysz jak Ci się będzie trenować i później łatwiej będzie Ci podjąć decyzję. Opieka trenerska to wydatek kilkuset złotych miesięcznie, gotowy plan wyjdzie cię znacznie taniej. Jeśli zainteresujesz się tematyką kolarstwa i treningu, a literatura na ten temat jest powszechnie dostępna, to po przeczytaniu kilku pozycji będziesz w stanie sam sobie stworzyć plan.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łukasz_P
Godzinę temu, czarusblitz napisał:

Opieka trenerska to wydatek kilkuset złotych miesięcznie,

Niekoniecznie ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czarusblitz

Niekoniecznie? Plan treningowy + dieta oraz indywidualne podejście, a o taką współpracę chodzi koledze. Znam ceny czołowych trenerów i większość cen to przedział 300-500zl natomiast u Way2Champ to ceny sięgają nawet do tysiaca zł. A z ciekawości ile Ty płacisz i u kogo trenujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łukasz_P

Maciek Puź z na Osi. Trener drużyny My Bike z Wawy. Koszt w granicach (nie wiem jak dla nowych osób, ale zapewne tak samo) w granicach 200 zł. Co tydzień nowy plan treningowy na dany tydzień w zależności od dyspozycyjności. Stały kontakt. Bardziej indywidualnie się nie da. Dietetycznie ogarniam się sam. 

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korposzczur
Napisano (edytowane)

Cała trudność polega na tym, że nie ma jedynego słusznego sposobu na osiągnięcie szczytu formy. Metody, które działają na jednego zawodnika, mogą zupełnie nie zadziałać u innego. Najprostszy plan treningowy to po prostu jeździć podobne trasy jak na wyścigu. Przed udanym debiutem na TDP Amatorów oprócz dojazdów do pracy coś tam jednak trenowałem po godzinach, głównie górki w pobliskich wioskach i atakowanie segmentów na Stravie, a weekendami zajeżdżałem się na maratonach. Rok później doszło do katastrofy, bo przepalałem kilometry weekendami, w tygodniu do pracy w upały jeździłem hulajnogą, a przed maratonem chciałem nadrobić zaległości i lekko przesadziłem. Porównując trening generalny tydzień przed startem z 2018 i 2019 zauważam jeszcze jedną prawidłowość. Trasa identyczna. Tempo w 2019 nieznacznie wyższe, ale waty nieco gorsze i puls znacznie wyższy. Subiektywnie ciężej się jechało. O problemach podczas jazd rekreacyjnych już wspominałem. To pojawiało się losowo. Teraz muszę oszczędzać kolana, bo pojawiają się pierwsze dolegliwości. Znam rowerzystów w moim wieku, którzy przeszli operację kolan i obecnie zamiast jeździć powracają do zdrowia.

U mojego trenera 250 zł/mc. Plan co 2 tygodnie, dedykowana platforma treningowa, kontakt przez czat, analiza postępów, ocena pracy zawodnika, zgrupowania. Dam sobie jeszcze tydzień na przemyślenie, czy zaczynać teraz, czy od nowego sezonu. Żeby to miało sens, trzeba mieć zaplecze (trenażer z pomiarem mocy, rower szosowy).

Dotychczas nic nie wyszło z treningu przed pracą. Poza tym to zły pomysł po treningu jechać prosto do pracy. Teoretycznie mógłbym robić tak, jak planowałem, czyli pojechać rano na trening (załóżmy 6:30), wrócić (8:00), wziąć prysznic, przygotować i zjeść posiłek potreningowy i pojechać do pracy. Muszę się przestawić. Mniej ryzykownym wyjściem będzie pójść wcześniej do pracy i wykonać trening wieczorem (na nieoświetlonych terenach byle przed zmrokiem). Bliżej lata wieczorami już nie powinno być smogu.

Edytowane przez Korposzczur

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wojtek.k

 

2 godziny temu, Korposzczur napisał:

Cała trudność polega na tym, że nie ma jedynego słusznego sposobu na osiągnięcie szczytu formy. Metody, które działają na jednego zawodnika, mogą zupełnie nie zadziałać u innego.

Twoim celem nie jest osiągnięcie szczytu formy (wiesz w ogóle co to jest?). Twoim celem jest zbudowanie formy. A to zupełnie co innego.

2 godziny temu, Korposzczur napisał:

Najprostszy plan treningowy to po prostu jeździć podobne trasy jak na wyścigu.

Nie, to nie jest plan. Plan to periodyzacja, makro cykl, mikro cykle, planowanie regeneracji, planowanie i zwiększanie obciążeń (intensywności, objętości) itd

2 godziny temu, Korposzczur napisał:

Trasa identyczna. Tempo w 2019 nieznacznie wyższe, ale waty nieco gorsze i puls znacznie wyższy. Subiektywnie ciężej się jechało.

Na to mogło mieć wpływ bardzo dużo czynników. Temperatura, dyspozycja dnia, dieta, niewyspanie, stres w pracy itp 

 

Zastanawiam się po jaką cholerę zadajesz tu pytania, skoro sam wiesz wszystko najlepiej. Ludzie próbują Ci pomóc, a Ty olewasz porady i się wymądrzasz...

  • Lubię to! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czarusblitz
Cała trudność polega na tym, że nie ma jedynego słusznego sposobu na osiągnięcie szczytu formy. Metody, które działają na jednego zawodnika, mogą zupełnie nie zadziałać u innego. Najprostszy plan treningowy to po prostu jeździć podobne trasy jak na wyścigu. Przed udanym debiutem na TDP Amatorów oprócz dojazdów do pracy coś tam jednak trenowałem po godzinach, głównie górki w pobliskich wioskach i atakowanie segmentów na Stravie, a weekendami zajeżdżałem się na maratonach. Rok później doszło do katastrofy, bo przepalałem kilometry weekendami, w tygodniu do pracy w upały jeździłem hulajnogą, a przed maratonem chciałem nadrobić zaległości i lekko przesadziłem. Porównując trening generalny tydzień przed startem z 2018 i 2019 zauważam jeszcze jedną prawidłowość. Trasa identyczna. Tempo w 2019 nieznacznie wyższe, ale waty nieco gorsze i puls znacznie wyższy. Subiektywnie ciężej się jechało. O problemach podczas jazd rekreacyjnych już wspominałem. To pojawiało się losowo. Teraz muszę oszczędzać kolana, bo pojawiają się pierwsze dolegliwości. Znam rowerzystów w moim wieku, którzy przeszli operację kolan i obecnie zamiast jeździć powracają do zdrowia.
U mojego trenera 250 zł/mc. Plan co 2 tygodnie, dedykowana platforma treningowa, kontakt przez czat, analiza postępów, ocena pracy zawodnika, zgrupowania. Dam sobie jeszcze tydzień na przemyślenie, czy zaczynać teraz, czy od nowego sezonu. Żeby to miało sens, trzeba mieć zaplecze (trenażer z pomiarem mocy, rower szosowy).
Dotychczas nic nie wyszło z treningu przed pracą. Poza tym to zły pomysł po treningu jechać prosto do pracy. Teoretycznie mógłbym robić tak, jak planowałem, czyli pojechać rano na trening (załóżmy 6:30), wrócić (8:00), wziąć prysznic, przygotować i zjeść posiłek potreningowy i pojechać do pracy. Muszę się przestawić. Mniej ryzykownym wyjściem będzie pójść wcześniej do pracy i wykonać trening wieczorem (na nieoświetlonych terenach byle przed zmrokiem). Bliżej lata wieczorami już nie powinno być smogu.
Oczywiście że nie ma jedynego sposobu na wszystkich, natomiast w gotowych planach są uwzględniane ćwiczenia i treningi, które każdy dobry plan powinien zawierać i każdy trener je rozpisuje, w takich planach masz to wszystko speriodyzowane, podzielone na okresy, gdzie stopniowo narasta intensywność. Często taki plan współpracuje z dedykowana platforma, na której możesz wykonywać trening lub przerzucić go do licznika oraz później poddać analizy.
Na początek to najlepsza opcja w celu sprawdzenia korzyści, a zapewne takie będą, aniżeli jeżdżenie w "ciemno", a znacznie tańsza od typowej indywidualnej współpracy z trenerem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korposzczur
Napisano (edytowane)
7 godzin temu, wojtek.k napisał:

Twoim celem nie jest osiągnięcie szczytu formy (wiesz w ogóle co to jest?). Twoim celem jest zbudowanie formy. A to zupełnie co innego.

Plan układasz tak, żeby szczyt formy przypadł na najważniejsze wyścigi. O ile wszystko pójdzie zgodnie z planem. :)

Godzinę temu, czarusblitz napisał:

Oczywiście że nie ma jedynego sposobu na wszystkich, natomiast w gotowych planach są uwzględniane ćwiczenia i treningi, które każdy dobry plan powinien zawierać i każdy trener je rozpisuje, w takich planach masz to wszystko speriodyzowane, podzielone na okresy, gdzie stopniowo narasta intensywność. Często taki plan współpracuje z dedykowana platforma, na której możesz wykonywać trening lub przerzucić go do licznika oraz później poddać analizy.

Przeczytałem "Biblię treningu kolarza górskiego" J. Friela, tak więc znam podstawy treningu wytrzymałościowego i przykładowe ćwiczenia, natomiast nie umiem połączyć tego w całość, co w jakiej kolejności, jak długo, ile powtórzeń, stąd bazuję jedynie na reakcji organizmu. Gotowce na TrainingPeaks zawierają podobne ćwiczenia do tych w "Biblii". Niektóre pochodzą do periodyzacji tak samo jak w "Biblii" (co 4 tydzień lekki), inne zupełnie inaczej, ale to też zależy, jaki cel chcemy osiągnąć. Szukam naukowego wyjaśnienia, dlaczego trenować z takim a nie innym pulsem, w takiej a nie innej kolejności. Wątpię, by trener bazował tylko na doświadczeniu, zwłaszcza młody, który dopiero ukończył kurs.

Po prostu zastanawiam się, czy w tej chwili współpraca z trenerem ma sens, kiedy często trzeba zostać dłużej w pracy, brakuje sprzętu, są losowe problemy z osłabieniem i kasę też muszę oszczędzać na ważniejsze rzeczy. Ponadto w planach treningowych na początku jest siłownia, basen (zamknięty), czego w obecnej sytuacji epidemiologicznej wolę unikać.  Mam też obawy, że trener będzie starał się mnie oszczędzać. Jeszcze 2 lata temu byłem dobrym góralem. Potem coś poszło nie tak.

Możecie dać namiary na dobrych trenerów, którzy oprócz przygotowania planu pomagają w diecie i w innych kwestiach?

Edytowane przez Korposzczur

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czarusblitz

Biblia Friela to jedna z metod treningowych, jako podstawy bardziej polecalbym przeczytanie także książki Friela "Trening z pulsometrem ". Jest więcej podstaw na temat metodyki treningu opartej na tętnie.
Co do TrainingPeaks to chyba niedokładnie szukałeś, jest tam ogromna baza planów treningowych różnych dyscyplin wytrzymałościowych, możesz szukać wg trenerów, celów, objętości, rodzajów dyscyplin np mtb, szosa, cyklocross... generalnie dużo możnaby opowiadać. Możesz wykupić całoroczny plan lub tylko na konkretny okres, plany zawierają także trening siłowy, ogólnie jest w czym wybierać.
Inne platformy także mają bogatą bazę, ciekawe plany ma na swojej stronie Way2Champ, zwłaszcza plany oparte na odwróconej periodyzacji, czyli dla osób o ograniczonym czasie w zimie lub którzy nie tolerują niskich temperatur lub najzwyczajniej mają dopiero czas wieczorami.
Tematyka treningu w kolarstwie to bardzo szeroki temat, przyswojenie wiedzy zajmie Ci trochę czasu (dobrych kilka lat), więc jeśli stać cię na trenera to podejmij współpracę lub po prostu wykup gotowy plan.

  • Pomógł 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korposzczur
Napisano (edytowane)

Zazdroszczę tym, którzy nie pracują na etacie. Przyszła długo wyczekiwana wiosna i temperatura dochodzi do 20°C. Najlepszy czas na trening to 11-16, kiedy musimy siedzieć w pracy. Wieczorami powrócił smog. Trzeba jakoś sobie radzić. Dłuższy trening w trakcie dojazdu do pracy odpada - zbyt mocno się pocę i nie ma na to czasu. Zostaje trenować bezpośrednio po pracy, o ile nie trzeba zostać dłużej. No a w sobotę znowu ochłodzenie. 😠 Podczas pracy zdalnej szczególnie nas pilnują.

Edytowane przez Korposzczur

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Argi

Klika moich spostrzeżeń.

Pracuję na etacie, jak Ty i nie bardzo widzę możliwości utrzymania formy przez zimę bez trenażera.

Dojazdy do pracy. Nie wyobrażam sobie łączyć ich z treningami. Nie cierpię wcześnie wstawać, jestem jeszcze zakręcony, zimno, ciemno i do bani. Upocony, zakurzony. To nie sport, to partyzantka. Odpada.

Jak można zachować jakąkolwiek systematyczność jeżeli przez np. 3 tygodnie pogoda będzie oferować albo śnieg, albo mróz, albo wiatr ponad 30 km/h, albo wszystko na raz? Nawet jeżeli zmuszę się, żeby wyjść na zewnątrz to co to ma wspólnego z treningiem?

Kup trenażer do kwoty jaką możesz wydać, a możliwości jego wykorzystania spokojnie zaspokoją Twoje potrzeby.

Pozdrawia ziomek z (prawie) Rzeszowa :)

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czarusblitz

Zgadzam się i podzielam opinię kolegi wyżej, natomiast da się w zimę przetrenowac na zasadzie klasycznej periodyzacji (niska intensywność i dłuższa objętość, a wraz ze zbliżającym się sezonem/wiosną, zwiększanie intensywności względem objętości). Niestety także trzeba być bardzo zdeterminowany i zawziety, aby realizować plan, mimo niesprzyjającej pogody. Jeszcze kilka lat temu, gdy trenazer to był rarytas i dodatkowo był drogi, a oprogramowanie bardzo ubogie, sam tak trenowalem, na dworze, natomiast po pracy. Poranny skowronek że mnie nie jest, więc żadna siła nie była w stanie mnie zmusić do wczesnego wstawania, a tym bardziej przed pracą. Trening na trenażerze natomiast, to inna sprawa, jest wygodniej, aura na zewnątrz nas nie interesuje, pora dnia także, jedynie wg mnie stosowanie/dobranie planu treningowego wg mnie będzie nieco odmienne; jeśli plan na zewnątrz to klasyczna periodyzacja, jeśli trenazer to odwrócona periodyzacja. Więcej informacji o różnych systemach treningowych można znaleźć w czelusciach internetu, ale gdyby ktoś chciał wiedzieć więcej na ten temat to chętnie służę pomocą. Także nieco o tym wspominał Arek Kogut Way2Champ w swoich filmikach na Youtube. Pozdrower

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.