Łabędź

Majka Days 2019, 8-9 czerwca Dobczyce koło Krakowa

Rekomendowane odpowiedzi

Łabędź

Wyścig Rafała Majki, organizowany w tym roku w okolicach jego rodzinnych Zegartowic. http://www.majkadays.com/wyscig

Ktoś się wybiera, czy na to też pojadę sam? ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
de Villars

Niestety - ja na 100% odpadam, sprawy zawodowe :( A jak na złość, impreza w środku sezonu, czyli to, na czego brak generalnie narzekam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łabędź
48 minut temu, de Villars napisał:

impreza w środku sezonu,

Właśnie od razu pomyślałem, że pewnie się ucieszysz. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
de Villars

Bym się ucieszył, i to bardzo, gdyby nie egzaminy które mnie czekają od 10 czerwca. Muszę się do nich konkretnie przygotować, i w tym kontekście - niestety, nie ma szans bym się wyrwał. Ech...

  • Smutny 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Raku

Witam wszystkich na forum i od razu zwracam się z być może głupim pytaniem ale liczę na wyrozumiałość. Czy jest sens i czy w ogóle wypada jechać taki wyścig na góralu 29"? Przeczytałem regulamin i wynika z niego że obowiązkowa szosa jest tylko dla najdłuższego dystansu, który i tak jest za długi. Przeczytałem też, że na dystansie średnim 55 km (przewyższenie prawie 1000m), wyścig zamyka samochód ze średnią prędkością 15 km/h. 

Ostatnio zrobiłem samotnie na wypadzie do rodziny 60 km (przewyższenie 400 m) ze średnią ok 25 km/h na góralu z oponą ponad 50mm bez jechania w trupa. Planuje wsadzić na obręcz jakieś 28mm co pewnie też w jakimś stopniu zmieni jazdę po asfalcie. 

Nie nastawiam się na wielkie ściganie przy tak górskiej trasie - po prostu chciałbym się przejechać dla samego siebie (bo wyścig blisko Krakowa) bez względu na to czy będę ostatni tylko zastanawiam się czy nie byłbym jakimś pośmiewiskiem zdjętym z trasy. Oczywiście w pedały też się nie wpinam. Na razie nie planuje większych zakupów sprzętowych, może na kolejny sezon jak zdrowie pozwoli ale pewnie wielu z Was ma jakieś doświadczenia z takimi wynalazkami na trasie. Pewnie 20 km/h bym spokojnie złamał przy nieznanej trasie i nieco bardziej asekuracyjnych zjazdach. Optymistycznie to pewnie blisko 30 ale wolę się zaskoczyć ;)

Z góry dzięki za przybliżenie tematu od strony praktycznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łabędź

Pośmiewiskiem zdjętym z trasy to pewnie nie, ale na bycie ciekawostką na pewno będziesz mógł liczyć. ;)

To wyścig stricte szosowy, więc pewnie górali nie będzie tam za dużo, ale skoro regulamin nie zabrania, to i nikt Cię przeganiał nie będzie. 

  • Pomógł 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Raku

Dzięki za odpowiedź. Czyli będą sobie robić ze mną zdjęcia niczym z Yeti?😀

Po prostu się zastanawiam czy na końcu jedzie sobie ekipa tego pokroju. W wyścigu długim faktycznie już najsłabsze średnie to koło 20 km/h i jest nakaz jazdy na szosie ale w średnim już najsłabsze avg jak poniżej (trasa rok temu miała trochę więcej przewyższenia ale była nieco krótsza). W wyścigu krótkim to już w ogóle 1/3 stawki ma avg poniżej 20. A zdjęcia wiadomo, że są głównie z wyścigu długiego i Majki więc nie wiem jak bardzo ekscentryczna jest druga połowa stawki w tych krótszych wyścigach. Wydaje się że przy górskiej trasie wyścig średni i krótki szczególnie w ich drugiej części nie mają wiele wspólnego z szaloną rywalizacją w peletonie no ale nie mam jak tego zweryfikować😙 Jak sobie przełożę oponki z 57 na 28 to nie powinienem być aż tak widoczny😀

Dlatego w sumie pytam Was jak to wygląda z praktycznego a nie regulaminowo-wynikowego doświadczenia. Nie chce na razie kupować eksperymentalnie najtańszej szosy a do specjalisty MTB mi daleko. Po prostu jeżdżę tym rowerem wszędzie tak żeby się zmęczyć a wiadomo, że na góralu nie boję się żadnej trasy - nie raz się srogo zdziwiłem jakimi drogami prowadzi GPS rowerowy.

Wyn.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ktokolwiek
Napisano (edytowane)

Nie przejmuj się i jedź.

Paradoksalnie w amatorskich górskich wyścigach rower górski aż tak tragicznie odstępować nie będzie od szos z uwagi na:

-możliwość łagodniejszych przełożeń pod górę

-możliwość zapitalania w dół na zjazdach bez strachu z uwagi na szersze opony, amortyzację

Nie wiem jak na Majka Days ale w TdP amatorów było sporo "Januszy" na wypasionych S-Worksach z napędem 53-39 - 11-25 gdzie pod górę schodzili z roweru i na piechotę, a na zjazdach kurczowo trzymali się klamek.

Na prostej wiadomo, będziesz odstawać sporo, ale grunt to nie przyjechać ostatnim :)

57 minut temu, Raku napisał:

 Wydaje się że przy górskiej trasie wyścig średni i krótki szczególnie w ich drugiej części nie mają wiele wspólnego z szaloną rywalizacją w peletonie no ale nie mam jak tego zweryfikować😙 😀

 

Peleton to jedzie na przodzie z najmocniejszymi którzy o cokolwiek walczą. Druga połowa uczestników to raczej indywidualna jazda na czas, w większości samotnie, albo małych grupkach jak się da podczepić.

Tak tylko z doświadczenia TdP amatorów i Piekła Południa gdzie brałem udział.

Edytowane przez ktokolwiek
  • Pomógł 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Peter

Kto z Bory w tym roku jedzie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łabędź
3 godziny temu, ktokolwiek napisał:

Peleton to jedzie na przodzie z najmocniejszymi którzy o cokolwiek walczą. Druga połowa uczestników to raczej indywidualna jazda na czas, w większości samotnie, albo małych grupkach jak się da podczepić.

Dokładnie tak bywa. Nie jechałem dotąd Majki, ale na przykład na Wyścigu Tomka Marczyńskiego, czy na Tour de Cracovia, tak było właśnie. Czoło mocno odjedzie zaraz na początku i będą sobie trzymali koło, dawali zmiany, kręcili wynik, więc szybko znikną i powalczą o lokaty, a większa część uczestników będzie jechała swoje mniej lub bardziej indywidualnie i nie ma co liczyć na jakąś współpracę (dochodzenie harcowników z ucieczki przez peleton pod koniec dystansu to nie ta bajka). U Marczyńskiego średnia 35,6 km/h dała mi 48 miejsce na 173 uczestników, a i tak tylko dlatego, że udało mi się podczepić pod mocną grupę. 

Parametr roweru ma więc wśród uczestników "reszty" stawki mniejsze znaczenie, bo jak się zorientujesz po sylwetkach panów wokół, to nawet jeśli Twój rower byłby najcięższy, to w wartościach sumarycznych (waga roweru plus waga kolarza) możesz i tak wypadać dużo lepiej od sporej części. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Raku

Dzięki Wam bardzo za potraktowanie mojego pytania poważnie. Patrząc na regulamin, avg limitu czasowego ochrony wyścigu, Wasze opinie i to że na wycieczkach robiłem lepsze kilometry niż 55 (choć uczciwie z przewyższeniem mniejszym) to chyba się zdecyduje. Dokładnie tak to sobie wyobrażałem ale chciałem się upewnić. Jedyne czego się obawiam to pogody, bo jak trochę zwężę opony to nie wiem czy w kilkanaście dni się do nich przyzwyczaję w kontekście zjazdów jakby miało już lać do końca świata a jechać na 57mm szosę to już faktycznie nawet w moim odczuciu trochę by było wstyd😀

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Raku
Napisano (edytowane)

Przepraszam, że post pod postem ale wystartowałem i podzielę się uwagami i komentarzem co do obaw. Miejsce w TOP 300 😀, średnia około 25 km/h bo strona podaje zły dystans - na liczniku było bodaj 24.7.

Podrasowałem swojego Unibike Evo 29 oponami Kenda Kwest 28mm za całe 20 kilka złotych i faktycznie czuć już na samym tym chociaż ze 3 km/h, zawsze jeżdżę z rogami więc też nieco łatwiej obniżać pozycję no i geometria Evo jest mimo wszystko dosyć crossowa i nie rzuca się w oczy jako góral.

Dystans długi to mimo wszystko kosmici i prawdziwe ściganie, bo oni kręcili dwa razy pętle od średniego i kasowali tych z drugiej połowy stawki więc można było odczuć jakie to tempo na własnej skórze. Dystans średni to mimo wszystko też w większości profesjonaliści na szosach (na pierwszym zjeździe sporo osób zakończyło zabawę) ale zdarzali się ludzie na MTB (chociaż wpięci w pedały, więc pewnie też trudno tu mówić o totalnych amatorach) i sporadyczne wyjątki, a dystans krótki to już sporo było ludzi, których głównym celem była walka z samym sobą i przekrój startujących jest olbrzymi i nieograniczony wyobraźnią🙃

Także przy takim poziomie jakie prezentuje po powrocie na rower w marcu po 6 latach przerwy z różnych powodów, to aż tak dużo przez brak szosy się nie traci i nie zabija to ścigania w drugiej połowie stawki. Wiadomo, że straty są i ciężko ocenić jak duże ale przy przełożeniu 44x11 na 28" na prawdę trzeba jechać dobrze ponad 60 km/h, żeby nie móc dokręcić. Najbardziej rzuca się w oczy chyba szerokość kierownicy bo to jednak jest dobre 20 kilka centymetrów różnicy i nie dość że pozycja jest szersza to jeszcze wyższa i tu straty na pewno są ale nawet na MTB można się fajnie pościgać a czy miejsce 210 na szosie czy 80 niżej na innym rowerze to chyba aż tak dużej różnicy nie robi. Natomiast widząc te same osoby to ciężko było powiedzieć, że jakoś bardzo zyskują na płaskim. Na pewno było widać, że na szosie dynamiczniej zaczynają podjazdy wykorzystując jeszcze prędkość ale później można to było domłynkować w drugiej części bo już strasznie się męczyli przepychaniem.

Taże już wiem, że góral na szosie to nie jest wstyd choć to też zależy od wyścigu. Na pewno tak jak kolega w tym temacie zaznaczył - sporo dają te niskie przełożenia bo można zrobić młynek 10-12 km/h i nie trzeba aż tak przepychać bo nie wszyscy to lubią a stabilność na zjazdach po zmianie opon nie spadła aż tak bardzo. Nawet amortyzator się przydał w okolicach 50 km bo asfalt to był dramat i można było dzięki niemu stabilniej dołożyć. Tydzień wcześniej skończyłem na tym rowerze maraton MTB w Olkuszu (29 km) także jest dosyć wszechstronny i muszę się teraz zastanowić jakie obserwacje płyną z tych dwóch startów ale dzięki Wam że mnie nie zniechęciliście🙂 Na szosie nawet ten drugi Na pewno się nie zraziłem do szosy - fajne ściganie, nawet lepsze niż w MTB bo tam korek na pierwszym podjeździe to był dramat, a na razie nie widzę sensu inwestowania 2-3 tys. w szosę plus wszystkie dodatki. Jakbym się na góralu przebił do pierwszej połowy stawki na środkowych dystansach, to wtedy kto wie a na razie to i tak zabawa fajna.

Edytowane przez Raku
  • Lubię to! 1
  • Pomógł 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łabędź
Napisano (edytowane)

U mnie to wyglądało tak, że pojechałem dystans krótki (37 km, prawie 700 m przewyższeń) i ukończyłem wyścig na 65 pozycji na 247 startujących. W kategorii wiekowej 30-39 (a w tym roku skończę 39, więc byłem raczej geriatrią w tym gronie, niż młodym byczkiem) uplasowałem się jako 22 na 57. 

Jestem więc zadowolony, jak planowałem udział, to cel był taki, żeby znaleźć się chociaż w połowie stawki. Jak przyjechałem na miejsce i zobaczyłem jakie maszyny ludzie z aut wyciągają, to zwątpiłem i mój cel upgrde'ował do poziomu "wystarczy, że nie będę ostatni". 🤪 Serio - widziałem tam wszystkie (powtarzam: wszystkie) topowe superrowery na mojej prywatnej liście rowerów marzeń. Biedy nie ma w tym kraju: karbonowe Bianchi za 48 tysięcy, S-Worksy, Pinarello Dogmy - było tam wszystko. To jak jechać na amatorski rajd samochodowy swoim podrasowanym np Focusem albo Golfem i ustawić się obok Lamborgini, Porshe i Ferrari. 😎

Ale jak wiadomo - rower sam nie jedzie. Ja jestem zadowolony, bo pięknie nadrabiałem na podjazdach, dość komfortowo wspinając się tam, gdzie większość uczestników z mojego dystansu mieliła już dawno młynkiem, "tropiła węża" próbując zniwelować sztywność podjazdu jeżdżąc od lewej do prawej. Raz nawet na plecach usłyszałem, gdy licznik wskazywał 13% nachylenia terenu a ja przepychałem się przez zwartą grupkę wolno podjeżdżajacych uczestników "no k**wa, prze**uj" - po takim komplemencie to jasne, że musiałem ich odstawić i docisnąć na tym podjeździe jeszcze mocniej, choćby kosztem zawału serca. 😉

Co poszło mi gorzej? To co zwykle - zjazdy. Boję się na zjazdach. Za wcześnie i za mocno hamuję (maksymalna zanotowana prędkość na zjeździe - 70,5 km/h). A jak po pierwszym większym zjeździe zobaczyłem karetkę jak zbiera chłopaków z kraksy wcześniej ruszającego dystansu, to już w ogóle. Poza tym - nie ufam jeszcze swoim nowym oponom, które zdecydowanie potrafią więcej niż ja - pod koniec wyścigu złożyłem się "na próbę" mocniej niż wydawało mi się, że pozwala fizyka i... opony pięknie kleiły. 

Inną sprawa, że nie miałem czasu podjechać wcześniej i zrobić rekonesansu trasy, więc na wyścigu jechałem w ciemno - nie wiedziałem czy najbliższy zakręt to łagodny łuk czy kąt 90 stopni, a jak spadasz ze wzgórza o nachyleniu 11% to trochę kiepsko idzie ufanie przeświadczeniu "a co tam, jakoś to będzie". 

Tak czy siak - poszło mi lepiej niż chciałem, bawiłem się świetnie i na pewno tam wrócę. 

20190609_115255.thumb.jpg.48888bff44a5bd54937ea9e9d36b8831.jpg

20190609_101815.thumb.jpg.2df391b82552adb5c09a1c7aa6763630.jpg

20190609_101807(0).thumb.jpg.d19aea5199b6d9f76e96238c766ef615.jpg

Edytowane przez Łabędź
  • Lubię to! 8

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nctrns

A ja zrzucam na młynek przy 5% :D

Gratulacje!

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.