Franz Mauer

Rowerowe Himalaje

Rekomendowane odpowiedzi

Franz Mauer
Napisano (edytowane)

Uwielbiam rower tak jak kiedyś uwielbiałem grać w tenisa ziemnego. Różnica jest jednak spora między tymi dwoma pasjami. Grając w tenisa musiałbym być w pierwszej setce ATP, aby móc na własne oczy widzieć to co teraz mogę z siodełka roweru. Co widziałem w listopadzie 2016r. zobaczcie sami. Część zasadnicza naszej wyprawy to szlak Annapurna Circuit oraz cel zdobycie na rowerach najwyższej w tej części Himalajów przełęczy Thorong La 5416 m n.p.m.. Jednak zmagania rozpoczęliśmy w Katmandu i w Katmandu też była nasza meta. Czas wyprawy - 20 dni.

 

Chciałbym coś napisać więcej, ale jest tego tak dużo, że nie chcę, aby brzmiało to jak nudny słowotok. Jeśli Macie jakieś pytania to śmiało - zdecydowanie łatwiej będzie mi szło opowiadanie...;)

 

FB3.jpg PB040512.JPG PB050564.JPG PB040505.JPG PB080667.JPG PB110742.JPG PB040510.JPG PB120818.JPG PB020472.JPG PB160952.JPG PB150910.JPG PB110745.JPG PB150930.JPG PB120857.JPG PB130871.JPG PB130878.JPG PB170963.JPG PB130890.JPG PB150912.JPG IMG_20161113_111245.jpg IMG_20161113_111250.jpg IMG_20161114_120653.jpg PB020452.JPG PB020446.JPG PB020458.JPG PB020456.JPG PB020453.JPG PB030486.JPG PB030499.JPG PB040507.JPG PB040518.JPG PB040516.JPG PB050559.JPG PB040521.JPG PB060572.JPG PB060578.JPG PB120806.JPG PB160935.JPG PB170974.JPG PB160939.JPG PB190993.JPG PB190994.JPG PB040509.JPG PB150921.JPG

PB150924.JPG Edytowane przez Franz Mauer
  • Lubię to! 2
  • Dziękuję! 1
  • Pomógł 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
samuel_87

jest na co popatrzeć ;) pozazdrościć takiej przygody.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Franz Mauer

Nawet jakbym był mistrzem fotografii to w życiu nie byłbym w stanie oddać uczucia jakiego doświadczyłem w Himalajach na rowerze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
samuel_87

jak wygląda kwestja zaopatrzenia , noclegów ? Z góry ustalony plan ile należy dziennie pokonać by potrzeć do miejsca zakwaterowania czy jak ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Franz Mauer
Napisano (edytowane)
29 minut temu, samuel_87 napisał:

jak wygląda kwestja zaopatrzenia , noclegów ? Z góry ustalony plan ile należy dziennie pokonać by potrzeć do miejsca zakwaterowania czy jak ?

Zawsze latamy z własnymi rowerami i ekwipunkiem, czyli wszystko co potrzebujesz masz na rowerze. Zawsze mamy ustaloną trasę, ale nie jest ona sztywna,bo wraz z innymi uczestnikami możemy wspólnie ustalić jej korekty. Akurat w Himalajach z noclegami nie ma problemów i zawsze, gdzieś u jakiegoś gospodarza można było się przekimać. Nepalczycy żyją z turystyki, więc jest bardzo dużo domów z miejscami di spania dla przybyszów lub np. przerobione kurniki (zdjęcie).

Ile można pokonać...w zasadzie to zależy głównie od kondycji uczestników, ale my z góry założyliśmy że nie spieszymy się, aby móc chociażby popstrykać zdjęcia. Dziennie wychodziło 15-30 km, ale czasem 3000 m przewyższeń, więc sporo. Dodatkowo ograniczał nas czas świecenia słońca, które już w granicach 16 chowało się za wysokimi górami i robił się półmrok. Co prawda mieliśmy niezłe oświetlenie, ale jazda po kamulcach pod górę z lampką nie jest ani bezpieczne ani przyjemne :) Mieliśmy obrane orientacyjne punkty noclegowe, ale braliśmy pod uwagę to, że może coś nie wyjść i nie dotrzemy tam gdzie zamierzaliśmy. Przykładem jest spanie we wspomnianym kurniku, we wsi, która miała 3 domy i nawet wcześniej nie wiedzieliśmy, że istnieje ;) Zasada była prosta - śpimy tam gdzie musimy. Na szczęście obeszło się bez spania pod chmurką, choć i na to byliśmy przygotowani. Raz się tak zdarzyło (wśród ww.zdjęć jest jedno , w którym spaliśmy na betonowej posadzce przypominającej przystanek przy wjeździe na most - to był posterunek wojska, które na noc szło spać, gdzie indziej :) 

Z jedzeniem też nie było problemu. Po drodze w wielu wsiach można było za parę rupii kpić miskę czegoś ciepłego, a w lokalnych sklepikach zaopatrzyć się. Korzystaliśmy też lokalnych knajp i to trzy czasem cztery razy dziennie.

PB040540.JPG

Edytowane przez Franz Mauer
  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Z tego co napisałeś wnioskuję, że to nie pierwsza taka wyprawa. Ile takich wojaży masz już za sobą? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zalas

Czy ty masz coś wspólnego z "united cyclists"? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Flesz

Pozazdrościć! Przepiękne widoki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
revolta1

I to jest trasa :) widoki piekne 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Franz Mauer
22 godziny temu, Beata K napisał:

Z tego co napisałeś wnioskuję, że to nie pierwsza taka wyprawa. Ile takich wojaży masz już za sobą? 

Tak, niebawem wrzucę Maroko (Góry Atlasu i Sahara) ;)

22 godziny temu, Zalas napisał:

Czy ty masz coś wspólnego z "united cyclists"? 

Też ;)

  • Pomógł 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dany

No w końcu doczekałem się relacji z wyprawy! :) Super zdjęcia! Z racji tego, że jestem finansistą zapytam: jaki jest orientacyjnie całkowity koszt takiej wyprawy? (łącznie z wyżywieniem itp.) Czy w trakcie wyprawy zdarzył się jakiś niebezpieczny moment? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Franz Mauer
Napisano (edytowane)
40 minut temu, Dany napisał:

No w końcu doczekałem się relacji z wyprawy! :) Super zdjęcia! Z racji tego, że jestem finansistą zapytam: jaki jest orientacyjnie całkowity koszt takiej wyprawy? (łącznie z wyżywieniem itp.) Czy w trakcie wyprawy zdarzył się jakiś niebezpieczny moment? 

Mnie wyprawa kosztowała około 5,6 tys zł. Jest to koszt całkowity obejmujący:

1. Przelot w obie strony 

2. "Zarobek" dla organizatora - przewodnika

3. Wyżywienie i kieszonkowe

4. Wiza i pozwolenia wejścia na szlak Annapurna Circuit

5. Nieprzewidziane wydatki

Znam ekipę, która obecnie organizuje wyprawę do Nepalu w cenie coś ok. 8 tys zł. Cena zależy przede wszystkim od kosztów biletów lotniczych do Nepalu,bo wahją się od 2800-3500 zł w zależności od linii lotniczych i okresu wyprawy.

Nieprzewidziane wydatki obejmują np. poruszanie się komunikacją lokalną, gdy grupa nie daje rady, a trzeba jechać dalej. Wtedy wynajmuje się busa i to jest dodatkowy koszt. 

Niebezpieczne momenty...był jeden, który dotyczył awarii przedniego koła. W zasadzie wynikał z braku doświadczenia i ułańskiej fantacji rowerzysty. Pędząc w dół po szytoro-kamienistej drodze z sakwami na bagażniku zaliczył taką glebę, że cudem (w zasadzi do dziś nie wiem jak) udało się uratować koło, na którym nota bene dojechał do końca wyprawy. Naprawialiśmy je na miejscu nie mając do niego żadnych części zamiennych. Dosłownie na kolanie i z użyciem klucza do szprych. 

Niebezpieczne może okazać się oddziaływanie wysokości na organizm uczestnika. Zbyt szybkie osiagnięcie wysokości powyżej 3500-4500 m n.p.m. może skończyć się chorobą wysokościową. Co prawda u nas się to nie przydarzyło,bo dość wolno poruszaliśmy się w poszczególnych strefach wysokościowych, ale byliśmy świadkami, gdy pieszych turystów zabierały helikoptery,bo padali jak muchy. Powyżej 4,5 tys metrów oddychanie jest jeszcze trudniejsze niż pedałowanie. 

 

 

FB_IMG_1494835238612.jpg

Edytowane przez Franz Mauer
  • Pomógł 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dany
Napisano (edytowane)
54 minuty temu, Franz Mauer napisał:

Znam ekipę, która obecnie organizuje wyprawę do Nepalu w cenie coś ok. 8 tys zł.

Faktycznie podawałeś do nich link w innym temacie.

 

54 minuty temu, Franz Mauer napisał:

Dosłownie na kolanie i z użyciem klucza do szprych. 

Niezła gleba... Lepiej prostować na kolanie koło niż połamane kości :P Rozumiem, że koledze nic poważniejszego się nie stało?

 

Z tego co widzę, to najlepszy moment na wyprawę do Nepalu to przełom października / listopada? Oglądałem filmiki z różnych wypraw rowerowych i na przełęczy leżał śnieg, a tutaj widzę nie ma. Dodatkowo jak to jest ze spaniem w najwyższym punkcie? Wystarczy jakiś średniej jakości śpiwór, czy trzeba się zaopatrzyć w droższy puchowy do -10 st. C?

Edytowane przez Dany

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Franz Mauer

@Dany nic mu się nie stało - trochę obdarć, siniaków (mam go na filmiku to wrzucę jak bedę w domu) sam zobaczysz ile miał szczescia ;) Gorzej było z kołem,bo niestety w Nepalu mało kto słyszał o 27,5 cala, nie móœiąc o 29er. Tego sie nabardziej baliśmy - i słusznie,bo w sklepach trudno kupić same koła, a tym bardziej mało popularne...

 

Przełom października/listopada to wbrew logice najlepszy okres na wyprawę do Nepalu. Pogoda słoneczna, rzadko pada. Jednak sa duże różnice temperatur,bo w dzień bywało nawert po 30 stopni, a wieczorem czy w nocy 6-9. I to już na około 1300 m. Dla wygody najlepiej jest brać puchowy śpiwór z dużą kompresją,bo jest zdecydowanie wygodniejszy. Wszystko możesz kupić w Katmandu na deptaku. Szkoda wydawać pieniądze w Polsce,bo za w miarę dobry śpiwór puchowy trzeba wydać od 600 zł wzwyż. W Nepalu za podróbę, która się sprawdzi zapłacisz ok 200 zł. Jednak, ja używałem go sporadycznie,bo w miejscach w których nocowaliśmy wszystko było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Franz Mauer

Jak z wyżywieniem w Nepalu?

 

Najważniejsze, że jest i to pod dostatkiem. I wcale nie trzeba ze sobą nic targać,bo można wszystko kupić na miejscu, na trasie, na szlaku. Gotowe, bez konieczności przygotowywania. I to dobrze,bo mając w sakwach cały dobytek i tak było wystarczająco ciężko. Sprawdzała się zasada im wyżej tym drożej. Dla przykładu pierożki MoMo w Katmandu kosztowały 80 rupii nepalskich (105 rupii = 1 $), natomiast na wysokości 3800 m n.p.m. kosztowały już ponad 300 rupii. Tak było generalnie ze wszystkim, jak również z piwem, choć różnica nie bywała już tak drastyczna.

Poniżej najpopularniejsze potrawy, które dawały nam nie małego kopa.

Zdjęcie 1: Thukpa (coś w rodzaju rosołku za to w odróżnieniu od zdjęcia 4 z ogromna ilością makaronu; rzekłbym że to makaron był z dodatkiem zupy)

Zdjęcie 2: Pierożki MoMo (dostępne wersje z warzywami, mięsem wołowym (często z jaka), mięsem drobiowym,

Zdjęcie 3: Chowmin ( makaron z kawałeczkami jaka, lub bezmięsne z niewielką ilością zapiekanych warzyw, danie jednogarnkowe z serii "co babcia miała w lodówce")

Zdjęcie 4: Soup (czyli zupka, bardzo cieniutka, przypominająca rosołek, ale bez dodatków,z a to świetnie rozgrzewała)

Zdjęcie 5: DalBhat (narodowa potrawa nepalska; bez mięsna składająca się z ryżu, sosu i pieczonych warzyw - n mieliśmy szczęście otrzymywać pieczone ziemniaczki; zaletą tej potrawy była zasada, ze raz kupujesz i masz prawo do dokładki, a czasem nawet kilku; zatem potrawa najbardziej ekonomiczna finansowo)

Zdjęcie 6: ROTI (chlebek najprawdopodobniej pszenny wypiekany w piecu poprzez przyklejanie go do ścianek pieca; taki zapychacz, który uwielbiałem jeść ze wszystkim)

Większość potraw je się z ostrym (czasem naprawdę ostrym) sosem.Widać go na Zdjęciu 3. Na początku wypalało jamę ustną, ale po jakimś czasie organizm się do tej ostrości przystosowywał i działał jak zabezpieczenie przed wszelkimi niestrawnościami. Przyzwyczajenie sprawiło, że gdy sosu zabrakło to potrawy przestawały być tak smaczne ;)

Stwierdziliśmy, że nie gdy ogień w gębie to ogień w nogach. Potem okazało się, że ten ogień pojawiał się i w d..... No ale cóż poradzić?Jeść trzeba.

Jedliśmy często, czasem bardzo często (4-5 posiłków dziennie), ale mimo to waga spadała. U mnie, niziołka, wpływ na to miała przede wszystkim zmiana klimatu, rozrządzone powietrze, a na końcu wysiłek. Szkoda, ze teraz to tak nie działa, gdyż ludzie dzielą się na tych co jedzą, aby żyć i tych co żyją, aby jeść - ja zdecydowanie jestem reprezentantem drugiej grupy ;)

 

 

20161103_154231.jpg 20161104_091110.jpg 20161104_140828.jpg 20161116_203240.jpg dalbhat.jpg ROTI.jpg
  • Lubię to! 1
  • Pomógł 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dany
16 godzin temu, Franz Mauer napisał:

80 rupii nepalskich (105 rupii = 1 $)

Płaciłeś w USD, czy gdzieś wymieniałeś na rupie? 

Jedzenie wygląda apetycznie i to za niską cenę.

 

16 godzin temu, Franz Mauer napisał:

Potem okazało się, że ten ogień pojawiał się i w d..... No ale cóż poradzić?Jeść trzeba

Prawidłowo, bo dobry kebab też piecze dwa razy. Rozumiem, że jakiś większych rewolucji nie było? Ostatnio czytałem, że cały Mount Everest jest tak zasrany na szlakach, że lokalne władze zastanawiają się co z tym zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Franz Mauer
48 minut temu, Dany napisał:

Płaciłeś w USD, czy gdzieś wymieniałeś na rupie? 

Wymieniałem,bo nie wszędzie chcieli przyjmować dolary, a poza tym po co tracić na wymianie. Dodatkowo korzystałem z bankomatu i wypłacałem kartą debetową srodki,bo koszt wymiany zbliżony był do zakupowania dolarów :)

 

52 minuty temu, Dany napisał:

Jedzenie wygląda apetycznie i to za niską cenę.

U nich wszystko opiera się na ryżu i makaronach, więc jak ktoś lubi to na pewno nie bedzie narzekał. Nie znaczy to jednak, że czegoś innego nie można było zjeść. Bardzo często na śniadanie jedliśmy omlety z serem i warzywami, zdarzały się również i lokale serwujące lokalną pizzę. Natomiast na te posiłki, które wymieniłem mozna było liczyć zawsze. 

 

55 minut temu, Dany napisał:

Rozumiem, że jakiś większych rewolucji nie było?

Poza jedną osobą to nikomi nic nie dolegało, a i tak sądzimy że ta dolegliwość wynikała z choroby wysokościowej niż z zatrucia pokarmowego. Ostry sos oraz hektolitrami pita Coca cola czy Sprite lub też piwo i lokalna whisky stanowiły wystarczające antidotum na wszystko :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
carrera51

Super wyprawa ! Dzięki za fotki i info :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Franz Mauer

@carrera51Cała przyjemność po mojej stronie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Yarpenn

A z Bartkiem Siedlarskim się znacie towarzyszu? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Franz Mauer

@Yarpennnie znam 😉

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lgs

Ja również chciałbym podziękować za podzielenie się wrażeniami i poradami. Mam w planie taki wyjazd i mam pytanie co do szczepień - które warto? Czy sam się szczepiłeś wtedy @Franz Mauer? Rozumiem, że może to być kwestia indywidualna, 2-3 osoby, które znam i były w Nepalu nie szczepiły się (obowiązku nie ma). Na stronach rządowych są zalecenia, ale czy nie przesadzone? 

Myślę o zaszczepieniu się na wściekliznę, bo to się chyba wszędzie przyda ;)

Jeszcze kwestia wody (i w sumie jedzenia...) - od jednej ok. 50-letniej Pani, która była 2 razy na trekkingu w Nepalu, usłyszałem, że nigdy przenigdy nie pić nieprzegotowanej wody - nawet w wysokich górach. Rozumiem, że tabletki uzdatniające wodę też mogą pomóc (nie chcę brać palnika, gazu = nie będzie opcji samodzielnego gotowania). Z wodą akurat rozumiem rozwagę, ale zamawiając jedzenie w losowych miejscach nie ma się przecież kontroli nad wszystkim. Chyba, że Cola, whiskey, ostre przyprawy mają za zadanie wyżreć wszystko ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Franz Mauer

@lgsNie szczepiłem się. Lekarz wyjaśnił mi, że szczepionka nie chroni przez niczym, a jedynie łagodzi objawy. Jednak jeśli zdecydowałbyś się na jakieś szczepienie to raczej dur brzuszny, wirusowe zapalenie wątroby typ A i B. Najlepiej szczepić się dużo wcześniej niż podają poradniki, a na 2-3 miesiące przed wyjazdem udać się na zastrzyki aktywujące.

W zależności gdzie się wybierasz, ale raczej na szlakach nie ma problemu z napojami butelkowanymi oraz jedzeniem, w tym ciepłym. Jedynie ceny są różne,bo im wyżej tym drożej. \

Nepalczycy zdają sobie sprawę z poziomu higieny w ich kraju stąd do wszystkich potraw ładują ogromne ilości ostrych sosów. My robiliśmy dokładnie to samo i nikomu nic nie było. W 90% swoje odżywianie oparliśmy na wcześniej wymienionych potrawach. Bardziej martwiłbym się o chorobę wysokościową. Jeśli jednak masz doświadczenie to wiesz o czym mówię. Jeśli nie to odezwij się to coś podpowiem.

Picie wody z górskiego potoku raczej nie powinno zabić. Gorzej już ze studnią z niezidentyfikowanym źródłem wody. Tu lepiej uważać. My kupowaliśmy wodę butelkowaną, która była dostępna praktycznie wszędzie na trasie.

Gdybyś w Katmandu chciał fajną i nie drogą miejscówkę w typie hostelu to daj znać. Dam Ci namiar i nie musisz jechać w ciemno ;)

 

Edytowane przez Franz Mauer

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka

Masz może jakiś ślad / GPX / mapkę tej trasy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Franz Mauer

Mam coś na Stravie. Jak uda mi się skonwertować to wrzucę.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się