jakabzdura

Wyprawa nad morze. 450 km w 3 dni. Szalony plan czy ambitny cel?

Rekomendowane odpowiedzi

djfender
4 godziny temu, Bartosh napisał:

Ja korzystałem z Komoot i też działał całkiem dobrze.

Do nawigacji na smartfonie - wg mnie najlepsza apka (mapy nie bazują na Google, są bardzo szczegółowe, ale nie w 100% aktualne).
Do wyboru jest opcja czy rower szosowy czy górski - to ma potem wpływ na rodzaj trasy!

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
svoboda

Do wyboru jest opcja czy rower szosowy czy górski - to ma potem wpływ na rodzaj trasy!

No właśnie niekoniecznie dobrze wytycza. Wyprowadzał mnie już też szosą na nieutwardzone drogi...


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
edmundo
W dniu 25.01.2019 o 07:07, svoboda napisał:


U mnie to była kwestia paliwa. W zeszłym roku kupiłem szosę i wtedy zacząłem wydłużać dystanse. Setkę przejechałem tylko 6 razy i na początku faktycznie gdzieś około 70. km był spadek mocy i zaczynała się walka. Zacząłem inaczej rozdzielać prowiant (banany) i najadać się bardziej przed jazdą. Pomogło. 100 km nie jest już wyzwaniem. Oczywiście wyzwaniem pozostaje tempo pokonania tego dystansu, ale samo przejechanie ciągiem to już nie jakaś niedostępna sprawa.
Najedz się najpierw porządnie, a później regularnie uzupełniaj. Mi wystarczą w trasie 2-3 banany + bidon 1 l z wodą z miodem + 0,7 l z wodą (w warunkach raczej letnich).


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Czy czasami ta łatwość w pokonywaniu coraz większych dystansów nie wynika z posiadania szosy? Wody z sobą zabieram sporo, jedzenie też zawsze jakieś mam ale jednak od pewnego momentu jazda przestaje być przyjemnością. W tym roku planuję zakup szosy i zamierzam się osobiście przekonać czy faktycznie jest łatwiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
svoboda
Czy czasami ta łatwość w pokonywaniu coraz większych dystansów nie wynika z posiadania szosy?(...) W tym roku planuję zakup szosy i zamierzam się osobiście przekonać czy faktycznie jest łatwiej.

Na pewno po części wynika to z posiadania szosy i owszem - jest łatwiej. Nie ma porównania w ogóle. Na trekkingu jeździłem po 30 km. 50 km to była ambitna trasa. Chyba właśnie ok. 70 km to moja najdłuższa trasa bez zatrzymania na trekkingu. Do tego dystansu sprawiało przyjemność, a powyżej nigdy nie pojechałem tym rowerem.
Od kiedy kupiłem szosę dystanse się zwiększają. Generalnie przestało mi się chcieć wychodzić na dwór na mniej niż 50 km. Zdarza się ale jakoś bez satysfakcji.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
eathan

Nie jeździłem na szosie. Jeżdżę na MTB z kołem 2,25. Robię po 200 i więcej km. Dla jasności unikam asfaltów i wybieram lasy i pola. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
kaido2
10 godzin temu, edmundo napisał:

Czy czasami ta łatwość w pokonywaniu coraz większych dystansów nie wynika z posiadania szosy?

Nie, z wytrenowania. Z szosy jest co najwyżej szybciej.

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
svoboda
21 minut temu, kaido2 napisał:

Nie, z wytrenowania. Z szosy jest co najwyżej szybciej.

No fakt, zwiększanie dystansu to kwestia wytrenowania, ale też trzeba przyznać, że na szosie pułap kilometrów jest większy, a to kwestia szybkości. Jedno ciągnie drugie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JaW

Można do planowania tras rowerowych używać Google Maps, ale z opcją wyznaczania trasy na samochód. Nie prowadzi wtedy przez krzaki i pokrzywy - ale trzeba sprawdzić, czy nie prowadzi na autostradę lub ekspresówkę :)

Dla szosowych tras korzystam z tego sposobu w Mapach Google oraz w apce BikeComputer Pro. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
SpiderMAN
W dniu 16.01.2019 o 09:11, Łukasz_P napisał:

50 km, przerwa, 50 km przerwa, 50 km, nocleg - to jeden dzień :)

Odradzam... Po 50km i rozleniwieniu, będzie ciężko jechać dalej...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Fimala
1 godzinę temu, SpiderMAN napisał:

Odradzam... Po 50km i rozleniwieniu, będzie ciężko jechać dalej...

 

Machnij 150 na raz. Dłuższe przerwy rozleniwiają tak jak kolega wyżej napisał. Ewentualnie po 100km przerwa na jakiś bardziej konkretny posiłek tylko tak żeby Cię nie uśpił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
kaido2
11 godzin temu, svoboda napisał:

No fakt, zwiększanie dystansu to kwestia wytrenowania, ale też trzeba przyznać, że na szosie pułap kilometrów jest większy, a to kwestia szybkości. Jedno ciągnie drugie.

To zależy tylko jak szybko jesteś w stanie pokonać dany dystans na innym rowerze. Powiedzmy szosa v. ciężki cross, asfalt to dla mnie będzie niewielka różnica, ale szosa, asfalt kontra mtb las, no niestety, tu straty powstaną z uwagi na typ drogi i ewentualny teren.

 

9 godzin temu, SpiderMAN napisał:

Odradzam... Po 50km i rozleniwieniu, będzie ciężko jechać dalej...

 

To już inna inszość. Po ostygnięciu wejście w prawidłowy rytm poprzedzony rozjazdem to niestety straty. Jak przerwy to co najwyżej na siku.

 

7 godzin temu, Fimala napisał:

posiłek tylko tak żeby Cię nie uśpił.

Bo błędem powielanym przez wielu  jest się nażreć na amen. Jak to działa każdy doskonale wie.

 

7 godzin temu, Fimala napisał:

Machnij 150 na raz

Bym się nie rozdrabniał, a p....ął to za jednym zamachem.

10 godzin temu, JaW napisał:

trzeba sprawdzić, czy nie prowadzi na autostradę lub ekspresówkę :)

Jest opcja unikaj dróg płatnych i autostrad, wystarczy odhaczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zero
W dniu 16.01.2019 o 08:50, jakabzdura napisał:

pjechać na rowerze nad morze...  wychodzi mi jakieś 450 km. ...

Ewentualnie proszę o jakieś porady.

 

 

Plan jak najbardziej realny. Po plaskim, a tak będziesz jechał, na pewno się uda.

Moja rada na taki i każdy inny wypad /nawet na kilka godzin/, zorganizuj sobie hamak! Nic tak nie resetuje jak "chwila" w hamaku. Trzymam kciuki za wyprawę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Edwin91

Reale, jak najbardziej. Jak wcześniej radzili: trenuj, trenuj, trenuj a jazda będzie przyjemna.
Pomysł z plecakiem jest chybiony. Zainteresuj się lepiej jakimiś torbami podsiodłowymi. No i co więcej radzić? Zabierz zapasową dętkę, łatki. parę ciuchów na zmianę w razie gdyby Cię deszcz złapał, bo lipnie jeździ się w mokrych. Pij i jedz zanim poczujesz pragnienie/głód i będzie dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.