Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'jura' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • SzajBajk Team
    • SzajBajk Blog
    • Nowości sprzętowe
  • ROWERY – kompendium wiedzy, oceny, porady
    • Jaki rower do X złotych? Porady zakupowe.
    • Rowery - dyskusja ogólna
    • Rowery elektryczne (E-Bike)
    • Nasze rowery
  • OSPRZĘT i CZĘŚCI - serwis, kompendium wiedzy, oceny
    • Ramy, widelce sztywne, stery
    • Amortyzatory przednie / tylne
    • Koła, opony, szytki, dętki, piasty
    • Napęd
    • Hamulce
    • Punkty podparcia
    • Osprzęt i części - ogólnie
    • Zrób to sam - druciarstwo
  • ODZIEŻ KOLARSKA / OBUWIE
    • Odzież kolarska - góra
    • Odzież kolarska - dół
    • Ochrona
  • AKCESORIA
    • Elektronika - sprzęt i oprogramowanie
    • Trenażery / rolki
    • Oświetlenie, odblaski
    • Pozostałe akcesoria
  • KOLARSTWO W PRAKTYCE
    • Twoje zdrowie!
    • Trening kolarski
    • Bike Fitting / Sizing
    • Zawody, wyścigi, imprezy, rajdy, zloty, warsztaty, festiwale...
    • Kolarstwo zawodowe
    • Turystyka rowerowa
    • Kolarze w Twojej okolicy
  • OGŁOSZENIA - DZIAŁ HANDLOWY
    • Ogłoszenia prywatne
    • Sklepy rowerowe - dobre oferty
  • KAFEJKA
    • Niepełnosprawni na rowerach
    • Luźne pogaduchy
  • ADMINISTRACJA
    • Organizacyjne

Kalendarze

  • Imprezy rowerowe w Polsce
  • Imprezy rowerowe za granicą
  • Zawody rangi PRO

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Znaleziono 1 wynik

  1. Najzimniejszy dzień jesieni 2018 A co! Zapraszaliście, to przyjechałem, a że czasu mam, ile mam, dotarłem ja Jurę Krakowsko-Częstochowską w piątek, 16-go listopada 2018. I faktycznie był to najzimniejszy dzień tej jesieni. Ale co tam, bawiliśmy się wyśmienicie, poza tym lepszy mróz, niż deszcz. Oto nasze dwa dni w skrócie... Piątek - MTB przez Dolinki Krakowskie. W piątek, przed południem, melduję się u @SpiderMAN i razem z @zibi_j1 ruszamy dwoma autami w stronę Ujazdu, gdzie dołączą do nas kolejni, zdrowo zakorbieni Kochani, Dolinki Krakowskie, jak się okazuje, to nie tylko skałki (rzeźba krasowa), ale też potoki, i to czyściutkie! Świetnie się jedzie rowerem zakrętasami w dolinkach, co chwilę przejeżdżając przez wodę. Do tego cały czas pod górkę, albo z górki, ale podjazdy nie są długie. Początkującym kolarzom polecam jednak zabranie tam roweru z niskimi przełożeniami, bo nogi z górki na górkę, zaczynają wołać "dosyć tego" Trasy można spokojnie przejechać także gravelem. Na zdjęciach widzicie mnie na Pszczółce, ale niech Was to nie zmyli. W piątek i sobotę przejechałem 70 km bez włączania wspomagania, a to w ramach wyrabiania siły. To jeden z moich niekonwencjonalnych pomysłów na trening tej zimy... Do naszych atrakcji, oprócz walorów krajobrazowych Dolinek, można też było doliczyć naprawę kapcia w ciemnym lesie, ale za to z kawką z termosu i mini drożdżówkami, którymi dzielił Michał w świecącym przebraniu rodem ze Star Treka. Dziękujemy również serdecznie Jankowi - naszemu przewodnikowi oraz rodzince, która czekała na nas na parkingu, a także tacie z synem, którzy spóźnili się na wyjazd, ale za wycieraczkę włożyli mi "mandacik"... Sobota - szosówkami z Zawiercia. Po nocy spędzonej w SzajBusie (było -5 stopni, he he), w sobotę o 8:00 ruszamy z większą już ekipą na rundę asfaltową. I znowu, to z górki, to wspinaczka - ale zabawa! Widoki piękne, do tego zmieniają się, co górka. Zamki warte zobaczenia, asfalt niezłej jakości. Miejscowi gadają, że na rowerach MTB można jeszcze ciekawiej objechać cały Szlak Orlich Gniazd. Nasza runda zamknęła się na 60-ciu kilometrach, a "imprezę" zakończyliśmy w cukierence z pyszną kawą i ciachem. Dzięki!!! Sobota - MTB trasą maratonu Żarki. Z szosy zsiadłem przed dwunastą, potem pół godziny jazdy SzajBusem i o 13:00 spotykam w Żarkach na parkingu wesołą drużynę MTB. Do tego nasz parking znajdował się pod samym pump trackiem i, kurka wodna, nie było czasu się nim przejechać, bo wróciliśmy późno... Nasza trasa to niecałe 30 km przez lasy. Łatwe techniczne ścieżki, choć miejscami śliskie podłoże. Wyruszyliśmy ekipą liczącą 10 rowerów, tzn. dziesięciu zawodników Po kilku godzinach zorientowaliśmy się, że nie ma z nami Pitera na Canyonie. Jakże podniósł nasze napięcie fakt, że po powrocie na parking, już długo po zmroku, znajdujemy tam jego auto, a Pitera ni mo... Jak się okazało, zatrzymał się na jakimś podjeździe, by poprawić coś w napędzie i był przekonany, że nas dogoni, nie krzyknął więc, że przystaje na chwilę. Dobrze, że się znalazłeś, Piotrze!